17:24

Regulacja skóry odpowiednią pielęgnacją | Pierwszy krok, który musisz zrobić zanim zdecydujesz się na kurację silnymi środkami, czy możliwa jest pielęgnacja cery problematycznej bez użycia kwasów i retinoidów?


Coraz częściej napotykam się na wypowiedzi z negatywnym wydźwiękiem na temat regularnego stosowania kwasów i retinoidów - o ich szkodliwym działaniu, powstałym uwrażliwieniu, większej podatności na powstawanie przebarwień. Jako posiadaczka skóry problematycznej, nie wyobrażam sobie całkowitej rezygnacji z regulacji, choć przeraża mnie jak wiele osób bez głębszej chwili zastanowienia sięga po tak mocne środki, gdy problemy ze skórą mogą wynikać ze złej pielęgnacji lub też przyczyn wewnętrznych. 

NA CZYM POLEGA REGULACJA SKÓRY ODPOWIEDNIĄ PIELĘGNACJĄ?
Środki regulujące nie rozwiązują problemu, jeśli jego sedno leży w niewłaściwej pielęgnacji. Regulacja skóry poprzez pielęgnację polega na wykluczeniu anomalii, powstałej na skutek złego traktowania skóry lub też nieumiejętnego obchodzenia się z własną cerą, dzięki stosowaniu dobranych kosmetyków. Złe produkty pielęgnacyjne, choć nie mają aktywnych związków w wysokim stężeniu, mogą zaburzyć prawidłową pracę skóry. Na pozór podstawowe, ale jak ważne jest ich priorytetowe zadanie: oczyszczenie skóry z zabrudzeń oraz zapewnienie lekkiej dawki nawilżenia. Prawda, że niewiele? Zwróć jednak uwagę, że podczas niedokładnego lub też agresywnego oczyszczania cera staje się bardziej problematyczna, podobnie jest z niedopasowaną dawką nawilżenia, która może odwadniać dodatkowo naskórek lub też go obciążać, prowadząc do zatykania porów. Mam wrażenie, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak ogromną rolę ma codzienna pielęgnacja - oczyszczanie i nawilżanie to prozaiczne czynności, ale przy złym wyważeniu proporcji lub też zaniedbywaniu skóry, możesz doprowadzić do poważnych chorób skórnych, między innymi łojotoku wywołanego, rozwoju zaskórników, trądziku i atopii. 

Zanim sięgniesz po kwasy i retinoidy, szukaj przyczyn problemów ze skórą w podstawowej pielęgnacji - produkty przeznaczone do codziennej pielęgnacji nie mają mocy rażenia lasera, ale za to mają codzienny kontakt z Twoją skórą, zapewniając jej podstawowe warunki do prawidłowego funkcjonowania - bez dokładnego oczyszczenia z zanieczyszczeń Twoja cera nigdy nie będzie wyglądać świeżo, zdrowo, nie odwdzięczy się gładką strukturą bez grudek i ropnych wyprysków. Podobnie jest z nawilżeniem, bez wyważonej ilości substancji nawilżających lub pośrednio nawadniających (emolientów tłustych), możesz tylko pomarzyć o lśniącej, ładnej, zadbanej skórze. Owszem, czasami pielęgnacja nie wystarcza, ale bardzo często to złe nawyki pielęgnacyjne zaostrzają, a nawet wywołują problemy skórne. 

Naciskam, abyś zawsze zwracał uwagę na to, czego aktualnie używasz. To nie jest tak, że pielęgnacja nie ma żadnego wpływu na kondycję skóry, ma, ale bardzo różny, u koleżanki z ławki obok może całkowicie odmienić wygląd skóry, a u Ciebie nieznacznie ograniczyć problem, ale nawet niewielkie pozytywne zmiany to ogromny sukces w pielęgnacji skóry problemowej - przy wewnętrznych problemach stosowanie dobrze dobranych kosmetyków ma neutralny wpływ na skórę, ale chociaż nie nasila objawów, podobnie jest z kuracjami dermatologicznymi, aby leki mogły w pełni działać, a specjalista mógł dobrać odpowiednią metodę leczenia, musisz w domowym zaciszu we właściwy sposób traktować swoją skórę. Złe nawyki pielęgnacyjne mogą doprowadzić skórę do ruiny i bardzo przekłamywać jej aktualny stan. Notorycznie odpowiadam na wiadomości posiadaczom suchej, trądzikowej skóry, łojotoku wywołanego, a także poszukującym kremu i wszystkiego do dbania o skórę podczas przeprowadzania kuracji dermatologicznych, jakoby leczenie miało mieć dopisaną listę dopuszczonych do stosowania kosmetyków. To nie jest tak proste jak może się wydawać, kosmetyki dobieraj zawsze do aktualnych potrzeb skóry, a nie do terapii dermatologicznej, pory roku, cyklu miesiączkowego. Nie ma złotej listy sprawdzonych, godnych polecenia kosmetyków,  nie ma spisu kosmetyków, których możesz używać podczas kuracji retinoidem i kwasami, nie ma na świecie żadnego tajemniczego specjalisty, który zrobi wszystko za Ciebie. Co skóra, to reakcja, aby wiedzieć jak o nią dbać, musisz chcieć ją poznać. 

Kwasy i retinoidy nie odwalą za Ciebie całej roboty. Nie oczyszczą za Ciebie dobrze skóry, nie zapewnią jej odpowiedniej dawki nawilżenia, nie poradzą sobie z martwą warstwą naskórka, która blokuje pory i zaraz spowoduje wysyp. Jeśli zaniedbujesz tak podstawowe czynności, albo nie dbasz o skórę tak, jak powinieneś, to nie dziw się, że jest w tak złej kondycji. Z jednej strony, super, że kwasy są ogólnodostępne, ale one są ZAWSZE uzupełnieniem pielęgnacji, nigdy jej nie zastąpią, dlatego ten ogólny dostęp w moim mniemaniu jest zły, bo są często stosowane pochopnie i w niewłaściwy sposób, a do tego są dostępne od ręki, w każdej drogerii. Stężenia nie są wysokie i jakieś szokujące, ale wystarczą, by kompletnie rozregulować cerę i doprowadzić do przewlekłego stanu zapalnego. Droga na skróty zawsze jest bardzo ryzykowna, a potem z dnia na dzień pojawiają się dodatkowe problemy: podrażnienia, nadwrażliwość, słaba regeneracja naskórka i przebarwienia. Środki regulujące w niewłaściwej pielęgnacji nie działają prawidłowo, ba, mogą nawet wywoływać problemy skórne, doprowadzając do rozwoju trądziku zapalnego, szpecących pamiątek po trądziku i nabytej nadreaktywności i nadwrażliwości, co tylko utrudnia i komplikuje leczenie. Zanim zaczniesz stawiać sobie jakiekolwiek diagnozy, warto na samym początku zastanowić się co jeszcze możesz zmienić w codziennej pielęgnacji. Nie zawsze odpowiednia pielęgnacja rozwiązuje problem, ale wówczas staje się idealnym dopełnieniem wewnętrznej terapii, choroby skóry często mają podłoże hormonalne lub są ściśle powiązane z wewnętrznymi przyczynami, ale Twoim pierwszym zadaniem jest zawsze wykluczenie powiązań dermatoz z obecną pielęgnacją. To bardzo ułatwia prawidłową diagnozę i pomaga dopasować odpowiednie metody leczenia. 

CZY MAJĄC SKÓRĘ PROBLEMATYCZNĄ MOŻLIWE JEST POMIJANIE KWASÓW I RETINOIDÓW? KIEDY MOŻNA ZREZYGNOWAĆ Z ICH UŻYCIA?
Jak najbardziej jest możliwe, ale nie zawsze możesz sobie na to pozwolić. Tak naprawdę wszystko zależy od tego w czym tkwi problem. Jeśli to pielęgnacja generuje problemy ze skórą, to środki regulujące są całkowicie zbędne, ponieważ włączenie odpowiednich produktów rozwiązuje zagwozdkę z ciągle pogarszającą się kondycją skóry, a intensywne terapie zamiast pomagać - zaostrzają problem. Może ciężko w to uwierzyć, że podstawowe kosmetyki jak żel, mydło, mleczko, krem, są w stanie doprowadzić do rozwoju choroby skóry, jednak ogólnodostepność i dopuszczenie produktów do pielęgnacji do sprzedaży detalicznej, nie oznacza, że nie mają szkodliwego wpływu na Twoją skórę. Mając skłonności do zanieczyszczania, suchych skórek, grudek, szczególnie ostrożnie dobieraj pielęgnację, nawet jest nie są to kosmetyki specjalistyczne, a drogeryjne, na pozór bezpieczne i słabej sile działania.

Odpowiednia pielęgnacja ma ogromny wpływ na skórę i daje bardzo dużo do myślenia, nie traktuj jak porażki nieznacznego ograniczenia problemu - dzięki temu wiesz, że Twój problem ma przyczynę wewnętrzną lub jest na tyle nasilony, iż włączenie środków regulujących jest konieczne. Otóż tak, rozsądne włączenie lekkich kwasów lub też retinoidów ma pozytywny wpływ na skórę, ale wówczas, gdy jest przemyślane i towarzyszy takiej zmianie właściwa pielęgnacja. Utrzymywanie skóry w permanentnym stanie zapalnym i nie kontrolowanie wzmożonej aktywności gruczołów łojowych sprzyja powstawaniu chorób skóry, przyspiesza proces starzenia, a skóra zyskuje nierówną fakturę i nieświeży wygląd. Dobrze dobrane środki regulujące normalizują funkcje skóry, a więc mają jedynie pozytywny wpływ na jej kondycję. 

BEZ ODPOWIEDNIEJ PIELĘGNACJI, NIGDY NIE DOBIERZESZ PRAWIDŁOWO ŚRODKÓW REGULUJĄCYCH
Nie zwracając uwagi na wagę codziennej pielęgnacji, nieświadomie rozregulowujesz skórę, nigdy nie postawisz na odpowiedni preparat regulujący (pomijając fakt, iż może okazać się zupełnie zbędny) - ani na związek aktywny, ani tym bardziej na bazę preparatu. Nie znasz swojej skóry, jej reakcji na związki aktywne, a wywołane przesuszenie lub też łojotok kamufluje rzeczywiste potrzeby skóry, to sprawia, że podjęcie jakiejkolwiek terapii wiąże się z dużym ryzykiem niepowodzenia i narastaniem skutków ubocznych, aby leczenie było efektywne, musi być właściwie dobrane do Twoich aktualnych potrzeb.

Aktywne związki, aby działać, potrzebują odpowiednich warunków. Są tylko dopełnieniem Twojej pielęgnacji, dzięki bazie, czyli dobrze przygotowanej skórze, mogą efektywnie działać, wówczas mają szerokie pole do popisu. Samodzielnie nie przynoszą takich efektów jak wspólne połączenie wzajemnych sił, naskórek musi być odpowiednio oczyszczony oraz prawidłowo nawodniony, aby uniknąć większości skutków ubocznych. Zaniedbana cera regeneruje znacznie się wolniej, częściej odpowiada stanem zapalnym, podrażnieniem, przebarwieniami, grudkami, terapie nie przynoszą oczekiwanych skutków. Zła pielęgnacja może skutecznie buforować działanie składników aktywnych, a stosowanie mocnych środków regulujących na zanieczyszczonej, nieprawidłowo traktowanej skórze często objawia się wysypem, który jest mylnie postrzegany jako oczyszczanie skóry.

Nie wiem skąd wzięło się przekonanie, by podczas stosowania kwasów i retinoidów pod przymusem stosować oleje i tłuste kremy, a pielęgnacja z założenia musi być mocno odżywcza i tłusta. Środki regulujące dobrane prawidłowo powinny wpływać normalizująco, a nie powodować podrażnienia i reakcje tak skrajnie negatywne, by nakładać na siebie litr oleju i narzekać cały czas na poparzenia i ściągniecie. Każda skóra jest inna, więc nikogo nie powinno dziwić, że na czas pielęgnacji retinoidem, moja pielęgnacja nieznacznie różni się od obecnej - dopracowana pielęgnacja niweluje ryzyko nagłych podrażnień, a wraz z niezbędną regulacją doprowadza cerę do stanu normalności. Przy tak agresywnym traktowaniu cery i nieodpowiedniej pielęgnacji, problemy wracają z prędkością światła, tuż po odłożeniu czynnika regulującego. We właściwej pielęgnacji nie powinno być kolosalnych różnic, niezależnie czy aktualnie stosujesz regulację, czy też z niej rezygnujesz, nie ma w niej także żadnych założeń - jest przemyślana, elastyczna i nie wyklucza lepszych i gorszych dni ze skórą.

UZUPEŁNIAJĄCA SIĘ, REGULUJĄCA PIELĘGNACJA
Stosowanie niewłaściwych preparatów zaburza prawidłową pracę skóry, co w konsekwencji często prowadzi do nadreaktywności gruczołów łojowych, szybszego zanieczyszczania się porów i wysuszenia. Ludzka skóra jest organem hormonozależnym, choć udowodniono, iż ropienie mieszków włosowych nie musi być powiązane z żadnymi, wewnętrznymi odskoczniami od normy, a jednak mimo wszystko może stać się polem minowym problemów z cerą. Złe oddziaływanie zewnętrzne może prowadzić do rozregulowania podstawowych procesów, głównie nasilenia przeznaskórkowej utraty wody i pobudzenia aktywności gruczołów łojowych. Oznacza to, że przy nawet właściwej gospodarce hormonalnej, starannej diecie i odpowiedniej dawce ruchu, możesz posiadać skórę problematyczną. Rola pielęgnacji nie powinna być celowo umniejszana, ponieważ to, co dzieje się na skórze, nie zawsze ma wewnętrzną przyczynę. 

Nawet jeśli pielęgnacja nie wpływa znacząco na Twoje problemy skórne, musisz wiedzieć, że nie sprzyja ich zaostrzaniu. To niezwykle ważny aspekt, ponieważ nie doceniamy często czegoś, co nie przynosi spektakularnych, niemal natychmiastowych efektów - po zaprzestaniu właściwych nawyków pielęgnacyjnych, często kondycja skóry nagle się pogarsza. 

Uzupełniająca się, regulująca pielęgnacja przede wszystkim nie szkodzi. To świadome dbanie o skórę z jasno określonymi potrzebami. Pielęgnacja regulująca jest daleka od ślepego zżynania cudzych schematów pielęgnacyjnych, inwestowania w marki niszowe dla ładnej etykiety i przekonania im droższe tym lepsze, czy sugerowania się wyłącznie kolorowymi pismami. Świadoma, dobrze dobrana pielęgnacja trafia w Twoje osobiste potrzeby i nie pogarsza, a poprawia kondycję Twojej cery. To wyczucie i umiejętność obchodzenia się z własną skórą, a nie półka cenowa w jakiej się obracasz. Nie ma w niej bezmyślności, przyzwyczajeń i wyższości cudzej opinii nad Twoją własną. 



Na czym właściwie polega regulujący wpływ pielęgnacji? Często nieświadomie zaburzasz naturalne funkcje skóry - usuwasz i niszczysz płaszcz hydrolipidowy, pobudzasz pracę gruczołów łojowych, prowadzisz do uszkodzenia ciągłości tkanek. Naturalna bariera ochronna pełni kluczową funkcję, nie tylko zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia, ale staje się obronną tarczą przed szkodliwymi bakteriami i grzybami, zwiększa tolerancję przed agresywnymi czynnikami zewnętrznymi i substancjami drażniącymi, nie dopuszczając do rozwoju chorób skóry w normalnych warunkach. Gdy równowaga zostaje zachwiana, dochodzi do uszkodzenia bariery (efekt sita) i jej dużej przepuszczalności, w odpowiedzi skóra często buntuje się i reaguje stanem zapalnym, podrażnieniem, pojawiają się zmiany alergiczne, atopowe, łuszczycowe. Naskórek staje się delikatny, wrażliwy i nadreaktywny, nie musi być zmaltretowany silnymi odczynami kwasowymi i zasadowymi, wystarczą niewłaściwe nawyki pielęgnacyjne. Pamiętaj, że skórę masz tylko jedną, a wyrządzone szkody bardzo trudno jest naprawić, ponieważ z każdym kolejnym dniem skóra traci swoje zdolności regeneracyjne i naturalnie starzeje się. 

Właściwa pielęgnacja nie niszczy bariery ochronnej, a wręcz wspomaga zdolności obronne skóry, nie jest agresywna, drażniąca i destruktywna w dłuższej perspektywie czasowej, właśnie to sprawia, że wpływa regulująco - nie generuje problemów z cerą i zwyczajnie nie szkodzi. Zdrowa, sprawnie funkcjonująca skóra musi być silna sama w sobie, każda pielęgnacja, która prowadzi do silnego odwodnienia i rozległych podrażnień, w konsekwencji zaburza jej naturalny rytm i prowadzi do dermatoz. Regulująca pielęgnacja jest zazwyczaj neutralna, zawiera odpowiednie składniki aktywne, ale nie zaburza cyklu komórkowego i nie wpływa negatywnie na barierę hydrolipidową. Tutaj ogromne znacznie ma nie tylko dobór produktów, ale kontrolowana ilość, jakość, kolejność i częstotliwość stosowanych kosmetyków. 

ZALETY REGULACJI SKÓRY PIELĘGNACJĄ
Podstawową zaletą jest przede wszystkim lepsza kondycja skóry, która będzie punktować w dalszych latach. Umiejętne i poprawne traktowanie własnej cery ma pozytywny wpływ na jej jakość, gładkość i ogólnie rzecz biorąc, wygląd. Odpowiednia pielęgnacja nie zaostrza i nie powoduje problemów ze skórą, a nawet jeśli nie ma widocznego wpływu, nie oznacza to, że nie działa - często ogranicza skutki niepożądane, a jej pozytywne efekty dostrzegasz wówczas, gdy rezygnujesz  z pewnych produktów i obserwujesz nagłe pogorszenie jej kondycji.
Ładna, zadbana cera bez rozszerzonych porów i grudek
Aby cieszyć się ładną cerą, musisz o nią codziennie, właściwie dbać. Bez odpowiedniej pielęgnacji niemożliwe jest utrzymanie jej w dobrej kondycji. Zdrowe i dobre nawyki pielęgnacyjne pozwolą także utrzymać dobry stan skóry na długie lata ;)
Ograniczenie negatywnych reakcji skóry na czas regulacji chemicznej
Żaden preparat regulujący nie będzie efektywnie działał na źle traktowanej skórze, prawidłowa pielęgnacja codzienna jest kluczem do utrzymania dobrej kondycji skóry. Codzienna dbałość o nawodnienie, oczyszczenie, lekkie złuszczenie martwych komórek naskórka zwiększa naturalną tolerancję skóry - cera lepiej znosi działanie środków regulujących, a także wykazuje słabszą zdolność do nawrotów.
Wspomagające działanie pielęgnacji, brak negatywnego wpływu pielęgnacji na przeprowadzaną terapię
Właściwa pielęgnacja ma tylko zalety - wspomaga leczenie, zapewnia dobre działanie substancji aktywnych, ogranicza skutki niepożądane. Nigdy nie reguluj skóry, jeśli kuleje Twoja pielęgnacja.
Wykluczenie innych przyczyn problemów ze skórą i być może wyjaśnienie obecnych
Jeśli masz poważne problemy z cerą, warto zastanowić się, czy sednem problemu nie jest pielęgnacja - niewłaściwe kosmetyki mogą niwelować pozytywne działanie terapii, powodować i zaostrzać dermatozy, a także wskazać jasno na przyczyny wewnętrzne. To pierwszy krok, zanim włączysz do pielęgnacji agresywne, intensywnie działające związki aktywne - mają one pozytywny wpływ, ale gdy są stosowane rozważnie i w wyjaśniony sposób. Nie rozwiążą Twoich bolączek skórnych, jeśli wynikają one ze złej pielęgnacji, która maskuje aktualny stan skóry.

Mimo że odpowiednia pielęgnacja nie rozwiąże problemów wewnętrznych, na przykład łojotoku, nie doprowadza do pojawienia się poważnych i trudnych w leczeniu dermatoz, ułatwia także ich leczenie, zwiększa tolerancję skórną i ogranicza skutki niepożądane do minimum. Jeśli borykasz się z ciągłymi niedoskonałościami, warto wykluczyć problemy wynikające z błędów pielęgnacyjnych, a w celu zwiększenia efektywności leczenia i dbałości o cerę w dalszych latach, myśl przyszłościowo i postaw na właściwą pielęgnację :)


Pozdrawiam,
Ewa

135 komentarzy:

  1. Ewo, jak zwykle skłaniasz mnie do myślenia i przeanalizowania swojej pielęgnacji. Ja mimo tego, że dopracowałam swoją pielęgnacje, nie mogę cieszyć się zdrową skórą. Masaż na zajęciach kosmetologii to najgorsza rzecz jaka spotkała moją biedną buzie. A najśmieszniejsze jest to, że kierunek zmieniam, czyli wszystkie cierpienia nie mają żadnego więszkego sensu.
    Pociesza mnie fakt, że stan mojej skóry jest wywołany przez wspomniany masaż i że jest to etap przejściowy, który muszę przeczekać odpowiednio dbając w tym czasie o skóre. Niektóre miejsca na twarzy już są pozbawione grudek i nic nowego na nich nie wychodzi. Wniosek - nie ma substancji zapychającej - nie ma trądziku. Ohh jaka ja byłam głupia, że zgodziłam się na ten masaż, teraz mogę tylko żałować ;<

    Dziękuje za kolejny wartościowy post i pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko cieszę się :) Staram się, aby każdy artykuł był na wysokim poziomie i poruszał kwestie, o których często się nie mówi. Codzienna pielęgnacja ma ogromny wpływ na skórę, czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy jak duży, czasami odpowiednio dobrane kosmetyki są w stanie ograniczyć większość problemów ze skórą.

      Bardzo mi przykro, masowanie skóry przez kilka godzin olejem na pewno ma fatalny wpływ na jej kondycję, do tego postanowiłaś zmienić kierunek, ale myśl pozytywnie - potrafisz wykonać masaż twarzy, możesz go zastosować nie tylko u siebie, ale i u znajomych, przy odpowiednich kosmetykach i wyważonych czasowo sesjach, ma bardzo pozytywny wpływ na kondycję skóry ;)

      Usuń
    2. Wiem, że wszystko ma pozytywny strony i najbardziej przekonał się o tym mój chłopak na którym ćwiczylam. On ma to szczęście, że ma skórę odporną na wszytko, także był mega zadowolony :-)
      Niestety czasu się nie cofnie a ja jedynie mogę uparcie walczyć z tym co się dzieje na mojej twarzy. :-)

      Usuń
    3. Masaż cudownie relaksuje :D Gdyby nie moja kapryśna cera, mogłabym się masować nawet codziennie, wiem zatem o czym mówisz.. trzymam kciuki, aby z każdym dniem było tylko lepiej ;)

      Usuń
  2. czytam, czytam i ... niewiele z tego wynika. Wszystko to jest dość oczywiste, zazwyczaj artykuły tu są ciekawe ale już po raz n-ty czytam o właściwym traktowaniu cery. Właściwym, czyli? Brak mi konkretów, przykładowych planów pielęgnacji itp. Wiem, że nie ma idealnej pielęgnacji dla każdego, ale coś by się przydało, a nie ciągle o tym, żeby skórę właściwie oczyszczać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właściwym traktowaniu cery cały czas piszę na blogu, nie ma konkretów - każda skóra jest inna i ma zupełnie inne zapotrzebowanie na składniki. Gdyby to było takie oczywiste, pod każdym postem nie pojawiałaby się masa pytań o zrównoważenie swojej pielęgnacji. A na temat oczyszczania i nawilżania pojawiły się już odpowiednie artykuły, każdy post nie musi poruszać problemów skórnych, czasami musi zmusić do refleksji. Zbyt wiele osób sięga pochopnie po środki regulujące, a czasami wystarczy odpowiednia pielęgnacja. Może dla Ciebie to nic nie wnosi, ale dla kogoś innego już tak - znam masę przypadków, gdzie problemy ze skorą wynikają właśnie z nieodpowiedniego traktowania cery, a włączenie kwasów i retinoidów doprowadziło cerę do ruiny.

      Każdy jest inny, jeśli chcesz właściwie traktować cerę i dostać przykładowy plan pielęgnacyjny, od tego są prywatne, płatne konsultacje, gdzie niezbędny jest wywiad i dokładne zapoznanie się z typem skóry.

      Dzięki za opinię :)

      Usuń
    2. Rzeczywiście teksty są ostatnio trochę podobne, czasem tylko przebiegam po nich wzrokiem. Ja też bym się ucieszyła z większej ilości konkretów, jasnych, zwięzłych porad.

      Usuń
    3. Tylko takich nie ma, każdy z nas jest inny, i to, co sprawdza się u mnie, nie musi sprawdzać się u Ciebie. Zależy mi na tym, aby każdy z nas nauczył się obchodzić z własną cerą, zwięzłe porady i droga na skróty nic nie wniosą, jeśli czytasz artykuły pobieżnie i stwierdzasz że są podobne do siebie.. bo wcale nie są ;) Artykuł jest uzupełnieniem wpisów, które już zdążyły się pojawić na blogu, a o właściwej pielęgnacji, jej podstawach, wyborze oczyszczania i sposobu nawilżania, o tym trzeba mówić, bo wiele kobiet niszczy sobie skórę, sięgając najpierw po nieodpowiednie kosmetyki, a potem po mocne kwasy i retinoidy. Takiego wpisu brakowało na moim blogu i jest doskonałym uzupełnieniem treści, które się na nim pojawiły :) ale jak najbardziej masz prawo do odmiennego zdania, dziękuję za komentarz :)

      Usuń
    4. Zabawne..ostatnio czytałam na innym blogu przykładowy plan pielęgnacji i śmiałam się do upadłego,gdyż ani jednego produktu nie włączyłabym do swojego planu. Dlaczego? Bo właśnie każda cera jest inna,problemy z cerą również. Nawet mając ten sam rodzaj i typ cery nie sprawi,że produkt,który mi pomógł Tobie również pomoże.
      Btw,wolę czytać właśnie tego rodzaju posty,które mówią o rozsądku i uwadze w tym co się używa niż te,które tylko pokazują-użyj produktu A,B,C i może uzyskasz efekt jak ja(a może nie).
      Także dzięki Ci,Dziewczyno,za świetne artykuły i pisz takich jak najwięcej!!
      Pozdrawiam :).

      Usuń
    5. Ewo a prowadzisz takie płatne konsultacje z planem pielęgnacyjnym?jesli tak to powiesz mi jaki jest koszt? Pozdrawiam ;-)

      Usuń
    6. Ewelino, proszę o prywatny kontakt - albo drogą e-mailową,albo przez fb :)

      Usuń
  3. I mnie dałaś do myślenia... Już od dłuższego czasu głowię się, czy nie spróbować zminimalizować pielęgnacji, by wiedziec co mi słuzy, a co nie.

    Często (choć nie tak często jak kiedyś) coś zmieniam, dokładam, odejmuję, a ciągle nie znam podstawowych potrzeb mojej skóry.
    Raczej nie ryzykowałabym i nie zaczynała niemal od zera, gdyby nie problemy, prawdopodobnie, z nadwrażliwymi mieszkami na policzkach i czymś na kształt rogowacenia na policzkach i linii żuchwy - te problemy wcześniej były mi obce (choć z rogowaceniem, czy cokolwiek to jest, miałam już kiedyś kłopot, dość dawno temu - co wskazywałoby, że to jednak kwestia pielęgnacji), więc albo coś mi w pielęgnacji nie pasuje, albo coś zmieniło się wewnątrz organizmu (problem zdaje się narastać od roku - wcześniej stosowałam tylko mydło ziołowe Boniderm i balsam chłodzący Sunbrella). Oczywiście są też plusy nowej pielęgnacji, ba, jest więcej plusów niż minusów, ale może jednak skutki uboczne są kwestią źle wyważonych podstaw i da się ich uniknąć jednocześnie czerpiąc korzyści - dlatego też chyba warto dać sobie szansę i zacząć od podstaw, o których piszesz w poście. :) Poza tym - być może poprawy w pewnych aspektach nie zawdzięczam pielęgnacji, a np. lepszemu stanowi zdrowia.

    Także chyba narazie zbadam jakie oczyszczanie, nawilżanie służy mojej cerze, a później będe dokładać, według potrzeb, preparaty specjalistyczne. A, no i nie zapominam o peelingach enzymatycznych. :)

    Byłoby pięknie, gdyby te zmiany na żuchwie i policzkach, a także rumień w kształcie motyla (nos zaczerwieniony jest od jakichś 9 lat, ale reszta pojawiła się, jak już wielokrotnie pisałam, po źle dobranych kosmetykach, rumienia raz nie ma, potem z byle powodu wraca...) okazały się skutkami wyłącznie źle dobranych produktów... Dzięki powróceniu do podstaw wreszcie dowiem się też, czy służy mi minimalizm, czy tez rozbudowana - warstwowa lub po prostu różnorodna, uzależniona od stanu skóry 'na dziś' - pielęgnacja.
    Jak tylko pomyślę ile czasu zajmie mi jeszcze dojście do tego ci mi służy, a co nie... Ech... :) Jednak nie da się tego zrobić, jeśli nie ma się pewności co do aktualnie stosowanych produktów.

    Jeszcze raz - dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neestix, trzymam za Ciebie kciuki, małymi kroczkami na pewno dojdziesz do celu. Wielokrotnie przepłaciłam gorszym stanem skóry rezygnując z pewnych kosmetyków i obserwując jej stan, ale nie żałuję. Chociaż realnie potrafię dążyć do celu, wiem, co się u mnie sprawdza i jakie zastosować leczenie. Wciąż gryzie mnie to, co jest faktyczną przyczyną moich problemów,dziedziczność problemu w mojej rodzinie napawa we mnie tylko obawy, a ciągłe, okresowe wysypy, które muszę leczyć i następnie walczyć z bliznami, utwierdzają mnie tylko w fakcie, że mimo pozytywnych i na ogół mieszczących się w normie wyników, coś jest nie tak. Pozostaje mi jedynie doszkalanie się na własną rękę, możne sama znajdę przyczynę swoich problemów, jeśli żaden lekarz, nawet specjalista, nie jest mi w stanie pomóc...

      Usuń
    2. Narazie nie dziękuję. :D
      ... i narazie też nie mogę sobie pozwolić na powyższe eksperymenty - ma dwóch dniach jechania wyłącznie na demakijażu i serum kojącym zaognił mi się rumień - "motyl" w okolicy nosa... Chyba w moim przypadku najlepiej będzie udać się na dermokonsultacje, by zbadać poziom nawilżenia skóry etc. i porobić wiele innych badań. Bo narazie błądzę, nie wiedząc co czym jest, z czego wynika, i nie wiedząc dość ważnej rzeczy - czy mam skórę odwodnioną i, jeśli tak, to na ile. A przecież odwodnienia pociąga za sobą kolejne problemy i może nie działając na tę ewentualną przyczynę niewiele zdziałam...

      Cieszę się, że jest ktoś, to ma podobne podejście do mojego. :) Moim zdaniem nic nie dzieje się bez przyczyny, zazwyczaj wewnętrznej (może jednak istnieją przypadki, gdzie nawet bez potknięć pielęgnacyjnych coś po prostu w skórze źle działa i już, i nie ma to nic wspólnego ze zdrowiem wewnętrznym). Lekarze chyba rzadko traktują skórę jako coś, co jest ściśle powiązane ze stanem wewnętrznym organizmu.

      Też uparcie szukam przyczyn - niektóre doświadczenia świadczą np. o tym, że mój rumień (przynajmniej po części) i nierównomierne przetłuszczanie skóry jest związane z odwodnieniem (zmiękczenie skóry = równomierne i wolniejsze przetłuszczanie, a także ukojony rumień), może nie tak głębokim jak kiedyś, ale jednak. Tyle że nie mam już czasu na takie eksperymenty pielęgnacyjne - mając tak wrażliwą skórę nie mogę sobie na to pozwolić i ciągle chodzić po omacku. :(
      Nie mówiąc już o tym ile na te próby wydałam pieniędzy - pewnie więcej niż na wiele badań, które mogłabym w tym czasie zrobić...

      Usuń
  4. Cześć Ewciu :) Mam pytanie (być może dobre na kolejny wpis) - jak zadbać o cerę "na zapas" aby wytrzymała czas urlopu, gdy nie mamy warunków do robienia maseczek czy peelingów? Pytam o to w kontekście choćby kwasu azelainowego, który zaczęłam robić i widzę dobre efekty a jednocześnie nie wyobrażam sobie robienia go podczas urlopu, w domku na Mazurach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paula, problem jest w tym, że ja nie wyjeżdżam, a jeśli już, to tylko na 2-3 dni, wtedy mogę odpowiednio zadbać o skórę, a zabieram ze sobą tylko surgrass, wodę termalną i krem z filtrem. Przy dłuższym wyjeździe miałabym nie lada problem, moja cera bardzo szybko się zanieczyszcza, prawdopodobnie byłabym skazana na peeling enzymatyczny i lekki tonik kwasowy, albo urządzenie do kawitacji :) Pomyślę nad takim wpisem, ale nie wiem czy się pojawi, mając problematyczną cerę bardzo trudno jest ograniczyć się do minimum na tak długi okres 7-14 dni, przy 2-3 nie ma większego problemu ;)

      Usuń
    2. Heh, no własnie - od jakiegoś miesiąca udało mi się chyba wreszcie wypracować prawidłową pielęgnację. Problem tylko w tym, że spowodowało to znaczny rozrost mojej kosmetyczki :D A już niedługo Woodstock! Ja sobie nie wyobrażam tego wszystkiego w namiocie, a co dopiero w namiocie Woodstockowym... Obawiam się, że będę po prostu leczyć się PO ;)

      Usuń
  5. Ewo, co powiesz na temat preparatu o takim składzie: Aqua (Water), Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Trichloroacetic Acid, Propylene Glycol, Xanthan Gum, Disodium EDTA , czy nie zaszkodzi cerze trądzikowej, wrażliwej z nadwrażliwymi mieszkami? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem, co skóra to reakcja, kosmetyk ma krótki skład jak bazę peelingową pod kwasy, ale nie potrafię powiedzieć jak się sprawdzi. Bazy kremowe i peelingi spłukiwane w postaci kremu to jedne z najbardziej delikatnych form stosowania kwasów, ale zawsze jest ryzyko wystąpienia efektów niepożądanych :(

      Usuń
    2. A czy są tutaj składniki które potencjalnie mogłyby pomoc skórze z przebrwieniami pozapalnymi i skłonnością do wypryskow? I czy nie jest niebezpieczny latem? To kosmetyk firmy environ

      Usuń
    3. Tak, zawiera kwas tri-chlorooctowy, ma silne właściwości antyseptyczne i ściągające, z pewnością w kremie nie użyto wysokiego stężenia, z pewnością nie prowadzi do denaturacji białek, ale skutecznie działa przeciwtrądzikowo. Niestety nie wiem w jakim konkretnym stężeniu użyto tego składnika, ale ochrona przeciwsłoneczna jest raczej niezbędna przy stosowaniu preparatów specjalistycznych ;)

      Usuń
    4. Dziękuję bardzo :) a czy może pomoc na przebarwienia pozapalne?

      Usuń
  6. Witaj Ewo :)
    Przez 2-3 godziny czytałam wszystkie twoje wpisy o kwasach i z wpisu na wpis mam coraz większe wątpliwości co do wszystkiego. Kurację kwasami chciałabym zacząć na jesień ale chce się przygotować już teraz bo mam czas na wakacjach to chce to sobie wszystko tak rozplanować żeby wszystko potem poszło idealnie.
    Kwasy chciałabym głównie stosować na problematyczną, tłustą strefę T na której mam kaszkę z której tak jakby co dzień dojrzewają dwa wypryski no nie wiem jak mam to opisać ale mimo że co chwile coś wyłazi i się goi to nic nie ubywa tego. W każdym razie napisałabyś mi np. Od jakiego toniku z kwasami mam zacząć żeby był łatwy w przygotowaniu i jakie potem kwasy mogę stosować w jakich stężeniach? Myślałam że zrobię sobie kuracje kwasem azelainowym na peg 400 ale boję się że po nim wyskoczą mi kolejne podskórne wulkany:(
    Proszę doradź mi, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olivio, polecam peelingi azelainowe 10% na glikolu roślinnym, propanediol nie zatyka porów, nie ma mocnych właściwości drażniących, a kwas azelainowy nie nasila stanu zapalnego. Roztwory azelainowe nie mają mocno kwaśnego pH, a dodatkowa neutralizacja zapobiega wystąpieniu podrażnień i rumienia. Peelingi są dodatkowo banalnie proste w wykonaniu, polecam je na początek ;) Więcej na temat peelingów AzA przeczytasz TUTAJ:
      http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/04/peelingi-azelainowe-na-glikolach.html

      Usuń
    2. Tak tylko glikol roślinny jest do kupienia tylko w niektórych sklepach z półproduktami jeżeli nie w jednym. Ogólnie zastanawiam się czy nie zrobić tego tak że złoże zamówienie na naturalissa bo jest tam najtaniej tyle że nie wiem czy produkty są dobre i zacznę od toniku z glukonaktonem ( wiem że coś pokręciłam w nazwie ale jestem na telefonie i nie dam rady juz sprawdzić) a potem po kilku tygodniach zrobię 5 razy peeling kwasem migdałowym 10% i mogę po tych 5 tygodniach znów wrócić do tego toniku? I ile on może stać po zrobieniu? I jeszcze jedno pytanie czym można odmierzyć tak precyzyjnie składniki oprócz łyżeczek miarowych bo jednak 10 złotych za kilka łyżeczek to nie mała przesada :/

      Usuń
    3. I jeżeli kwas migdałowy ma 0,67ml/1g a ja kupie łyżeczkę 1 ml a w przepisie na 10% peeling jest 0,61ml kwasu to jak to odmierzyć na tej łyżeczce ?? Wiem że to dla ciebie i wielu innych dziewczyn jest banalnie proste jednak to mój pierwszy raz i mam pewne obawy.

      Usuń
    4. Naturaliss ma dobre produkty :) Tak, możesz, musisz tylko obserwować cerę, obyś nie przekombinowała, oszczędność nie zawsze popłaca :) A jaki konkretnie chcesz zrobić ten tonik z kwasami? To zależy od pH. Jeśli będzie e granicach 4 i poniżej, to postoi w lodówce do 2-4 tygodni, ale najlepiej jest go zakonserwować np. feogiem, wtedy nie będziesz musiała go trzymać w lodówce i przewidywana trwałość (konserwant w górnej granicy normy) to 3 miesiące ;)

      Nie musisz kupować kilku łyżeczek, wystarczą dwie, są łatwe w czyszczeniu i dezynfekcji, zostaje jeszcze strzykawka, ale ona wcale nie wychodzi taniej i jest trudniejsza w czyszczeniu.

      Niestety nie, 0.67 ml odpowiada jednemu gramowi. Albo przeliczasz na wadze i wtedy sugerujesz się tylko gramami, albo korzystasz z kalkulatora stężeń: wystarczy wpisać stężenie, ilość roztworu i gęstości substancji aktywnych :)
      http://zachowajwlosy.pl/kalkulator.htm

      Usuń
    5. A jakie najlepiej te łyżeczki? Dla mnie to czarna magia i przypuśćmy że kupie 0,5 ml łyżeczkę a mam dać 0,61ml kwasu to jak to odmierzyć?

      Mogę zrobić tak że przez dwa tygodnie będę stosować tonik migdałowy 5% potem 5 peelingów z kwasem migdałowym 10% a po pewnym czasie tonik glukonolaktonem ( Chyba wreszcie dobrze napisałam:p ) z twojego przepisu z mocznikiem?

      A jeżeli zdecydowałabym się na strzykawkę to to chodzi o taką zwykłą z apteki?

      Usuń
    6. Tak,strzykawkę z apteki(szukaj jak najmniejszych,przynajmniej do odmierzania kwasu).
      Co do toniku z glukanolaktonem to ja Ci go polecę jak najbardziej. Zaczynałam od stężenia 10%,a jestem na 15%. Może i efektów nie zauważysz w ogóle w ciągu nawet 2-3miesięcy,ale będą. Rozjaśnia blizny,napina skórę,wygładza drobne zmarszczki,i nie uwrażliwia na słońce. Ogólnie to jedna z najlepszych inwestycji jakie zrobiłam i polecam każdemu cierpliwemu.

      Usuń
  7. Witaj,
    Bardzo wartościowy materiał, naprawdę bardzo.
    Powiedz mi, czy dobrze zrozumiałam: używając retinoidu lub kwasów na skórze która zrobiła się w pewnym momencie przesuszona (za mało nawilżenia), może doprowadzić do tzw. wysypu?
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, dziękuję ;) Tak, jak najbardziej może, skóra wtedy reaguje stanem zapalnym w ramach obrony, jest też możliwa reakcja odwrotna - substancje złuszczające/regulujące i za dużo dawka nawilżenia okluzji, także prowadzi do wysypów :)

      Usuń
  8. Ewo, tak z ciekawości, w kontekście regulacji kwasami - jakie ewentualne skutki może pociągać za sobą świadome pomijanie neutralizacji peelingów azelainowych na pegu i czy w jakichś sytuacjach przynosi to korzyść lub jest pożądane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, ja aktualnie nie neutralizuję tych peelingów, tylko zmywam wodą, nie mają mocno kwaśnego pH, zwłaszcza poniżej 10-15%. Neutralizacja służy głównie do ograniczenia rumienia i reakcji niepożądanych, na początku nie wyobrażałam sobie nie używać roztworu z sody, ale teraz peelingi nawet bardziej mi służą, gdy nie podnoszę pH - wszystko zależy od wrażliwości skóry i ogólnej tolerancji. Nie spłukiwanie kwasowych roztworów kończy się głównie podrażnieniem, rumieniem i łuszczeniem, generalnie pH poniżej 3.5 powinno zawsze się neutralizować, a peelingi azelainowe rzadko kiedy miały poniżej, kiedyś sypnęło mi się więcej kwasu i doliczyłam się 3.2, ale to było już ponad 22-25% :) PEG bardzo dobrze buforuje działanie kwasów, jeśli bardzo dobrze je tolerujesz, możesz opłukać skórę tylko wodą, ale zalecam ostrożność, bo przetrzymywanie takich kwasowych roztworów na skórze może bardzo źle się skończyć :)

      Usuń
  9. Zauważyłam u Ciebie ładne eyelinery, zielony i chabrowy, zdradzisz jakie to dokładnie? Stosujesz korektor pod oczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kreski wykonałam za pomocą cieni mineralnych, pod zdjęciami podałam konkretne kolory, były to mineralne cienie ecolore ;) Raczej nie używam, ale jeśli wykonuję pełny makijaż, sprawdza się u mnie korektor mineralne beige Uno z Ecolore - jest bardzo gładki, przyjemny i ma ładne, świetliste wykończenie, do tego lekko łososiowy kolor i jasny kolor, nie podkreśla załamań i ładnie kamufluje zmęczenie. jeśli masz duży problem z okolicą pod oczami, albo narzekasz na wysuszenie, mineralne korektory będą jeszcze bardziej podkreślać niedoskonałości :( Odsyłam do pełnej recenzji korektora:
      https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2015/11/ecolore-mineralny-korektor-i-mineralny.html

      Usuń
  10. Hej Ewo! Dzięki za ten post, daje do myślenia ;)
    Mam pytanie - czy spotkałaś się może z produktem o nazwie Silicosan? Zainteresował mnie, ponieważ nie spotkałam się wcześniej z tak nietypowym mechanizmem działania.
    Otóż jest to koloidalny żel krzemowy, skład: Aqua, Hydrated Silica, Alcohol, Xanthan Gum, Sorbic Acid, Triclosan.
    I co, najciekawsze - opis producenta:
    "Koloidalny żel krzemowy, który jest substancją czynną, posiada niezwykłe właściwości wiążące. Dzięki fizycznym siłom, które powstają w roztworze wodnym koloidalnej krzemionki działa ona jak magnes, który wiąże wszelkie zanieczyszczenia takie, jak bakterie, ich toksyny, alergeny, sebum, krew, wodę itp. z powierzchni, na którą zostanie zastosowana. Jeden mol3 koloidalnego żelu krzemowego posiada powierzchnię adsorpcyjną większą od boiska do piłki nożnej o niezwykle silnym ujemnym ładunku elektrostatycznym. Z drugiej zaś strony, koloidalna krzemionka jest chemicznie obojętna i bardzo słabo wchodzi w reakcje chemiczne. Dlatego stosowanie SilicoSanu jest tak bezpieczne i dlatego SilicoSan jest jedynym preparatem, który można stosować na czynne zmiany ropne.
    Badania kliniczne wykazały, że stosowanie dwa razy dziennie koloidalnego żelu krzemowego znamiennie zmniejsza ilość zaskórników, wągrów i krost w ciągu kilku tygodni. Koloidalny żel krzemowy tak skutecznie oczyszcza skórę i zwalcza trądzik dzięki swej bardzo dużej czynnej powierzchni. Zastosowany na skórę w postaci maseczki koloidalny żel krzemowy tworzy na skórze powłokę i dzięki właściwościom adsorpcyjnym wiąże zanieczyszczenia, bakterie, toksyny i nadmiar sebum poza tym posiada efekt chłodzący, który pomaga zmniejszyć podrażnienie skóry."
    A na koniec, dość nietypowy sposób stosowania: "Zajęty obszar skóry np twarz, szyja, ramiona, dekolt, plecy należy przemyć ciepłą wodą. Na lekko wilgotną skórę nałożyć cienką warstwę żelu i pozostawić na skórze do wyschnięcia 5-10 minut i spłukać ciepłą wodą."
    Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii :)
    Pozdrawiam,
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałaś mi o tym produkcie, pamiętam, że stosowałam kilkanaście lat temu, ale w ogóle nie pamiętam jaki miał wpływ na stan skóry... ciekawe :)

      Usuń
    2. Z tego co czytałam, kilku osobom pomógł i "wyleczył trądzik" - ja takim opiniom nie ufam, dlatego wolałam zapytać naszego speca czy warto się zainteresować :)
      Ale myślę, że działanie produktu jest ciekawe - przyciąganie jak magnes wszelkich brudów i zanieczyszczeń z porów działa na wyobraźnię i zachęca do kupna :D

      Usuń
    3. Pierwszy raz o czymś takim słyszę, krzemionka faktycznie wykazuje silne zdolności absorpcyjne, ale producenta trochę poniosła wyobraźnia - na plus spłukiwanie żelu, jeśli faktycznie posiada takie właściwości, ale i tak najsilniejsze właściwości detoksykujące posiada tani jak barszcz węgiel aktywny, dodatkowo żel zawiera triklosan, który ma podobne działanie do antybiotyków- jest silnie dezynfekującą substancją, ale działa jak antybiotyk - niszczy florę bakteryjną przy dłuższym stosowaniu i może prowadzić do rozwoju kandydozy. Nie znam kosmetyku osobiście, wiec nie mogę wypowiadać się na temat jego działania, ale jakoś to do mnie nie przemawia, postawiłabym bardziej na srebro, a w przypadku infekcji grzybiczych - miedz koloidalną.

      Usuń
    4. Ja to stosowałam całe wakacje 2002 roku ;D Pamiętam ,że reklamowany był wtedy jako cud ,ale aż tak dobry to nie był;) Działał dobrze,wydaje mi się ze warto wypróbować ,ale u mnie po każdym zmyciu go z twarzy był burak i podrażenienie.A wtedy jeszcze moja cera była dosyć gruba i oporna,niewiem skąd ta reakcja.

      Usuń
    5. Ja stosowałam silicosan jakieś 4 lata temu i baaaardzo mi pomógł, bardzo ładnie oczyścił pory oraz je zwęził. Skóra była po nim naprawdę oczyszczona, żel po zaschnięciu ściągał twarz, co było małym dyskomfortem, ale 10 minut da się wytrzymać. Tuż przed zmyciem można zauważyć na skórze w niektórych miejscach zanieczyszczenia z porów są "wypychane" na zewnątrz. Ja szczerze polecam :)

      Usuń
  11. co sadzisz o polaczeniu blota termalnego z siarka z mazidel z glinka czerwona? zalezy mi na glebokim oczyszczeniu porow i domknieciu ich ale takze na obkurczeniu i wzmocnieniu naczynek :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zastanawiam, czy te błota w ogóle nadają się do cery naczynkowej. Z tego co wyczytałam na mazidłach - podnoszą temperaturę skóry. Nie wiem jednak, czy podobnie nie działa także każda glinka i okład.

      Usuń
    2. Tak, błota termalne podnoszą temperaturę skóry ze względu na głębokie działanie oczyszczające, ale w moim przypadku są łagodniejsze od glinek i innych błot, zwłaszcza martwego, które ma silne właściwości pobudzające i rozgrzewające. Jeśli zależy Tobie na wzmocnieniu naczynek, dobrym pomysłem jest aplikowanie lekkiego serum z z aktywnymi związkami pod maskę, a zamiast zwykłej wody, stosowanie wody termalnej, która ma silne właściwości chłodzące i łagodzące. Najlepiej zakupić mniejszą ilość, otrzymałam informacje od jednej czytelniczki, że błoto z siarką wywołuje u niej rumień.

      Usuń
    3. U mnie glinka czerwona gasi rumień. Szczególnie gdy rozrabiam ją z wodą termalną :) oczywiście spryskuję ją po nałożeniu na twarz woda Uriage, bo gdy glinka wyschnie na twarzy, to burak gwarantowany.

      Usuń
    4. Dlatego należy utrzymywać wilgotność okładów, mają wtedy silne właściwości drażniące, najlepiej wykonywać maski biorąc gorącą kąpiel :) chyba, że jest tendencja do rumienia, wtedy takie okłady trzeba zraszać wodą :)

      Usuń
    5. O, to może spróbuję z wodą termalną. :)
      Wody termalnej dodawałam już wielokrotnie do błota termalnego, ale jestem ciekawa jak zadziała czerwona glinka w połączeniu z wodą termalną Uriage, choć dla pewności rozrobię 1:1 z glinką białą - kiedyś czerwona glinka zamiast koić skórę, to jednak lekko podrażniała, ewentualnie była neutralna. Do tego beta-glukan, ekstrakt z zielonej herbaty, wit. B3 - jeśli nie zapomnę, to dam znać jak efekty, może te dodatki zaaplikuję "pod". :)
      Z wszelkich innych glinek dla pewności narazie zrezygnuję, mam zbyt cienką skórę, by ryzykować, a patrząc w lustro (o ile akurat nie mam wysypu z powodu niezdrowego jedzenia) stwierdzam, że jednak aktualnie głównym problemem jest rumień i w tym kierunku głównie chcę działać - plus peelingi mocznikowe 15% 2x w tygodniu.
      I, przede wszystkim - nie szkodzić, jeśli chodzi o moje dziwne drobne zmiany na czole (wiem jak to histerycznie brzmi, ale moje czoło jest w stanie źle zareagować na dodatek 1,5-2% kompleksu silikonowego do toniku :/ - może jednak chodzi o to, że kompleks nigdy bardzo dobrze w wodzie się nie rozpuści, jedynie się rozprasza, a moja skóra takiej formuły nie toleruje).

      Usuń
  12. Dzięki, Ewa, za chęć przypominania o podstawach od nowa i od nowa, do znudzenia niemal, ale jest to na prawdę bardzo ważne. Choć konia z rzędem temu, kto potrafi odróżnić problemy nabyte, wywołane przez pielęgnację, przez źle dobraną regulację od tych "źródłowych" :/ Mam wrażenie, że to nakładanie się jednych na drugie i niekiedy wręcz maskowanie w praktyce uniemożliwia odpowiednie ustawienie. Nie da się przecież "wyzerować" do samego wyizolowanego problemu wewnętrznego. Jeśli odłożę całkiem regulację, to w efekcie obawiam się stanu, z którego dzięki ciężkiej pracy wyszłam kilka lat temu...

    Aczkolwiek mam wrażenie, patrząc na ilość stosowanych środków, że coś tu u mnie jest nie tak, że przedobrzam sprawę.

    Widzę po swojej skórze, która z retinoidami zna się już lat prawie 20 lat, o czym pisałam ostatnio - rosnące uwrażliwienie i kłopoty okołonaczynkowe, mimo (może pozornie) dobrej pielęgnacji i reagowania na potrzeby skóry, nie dopuszczania do przewlekłych stanów zapalnych itd. Zwyczajnie zaczynam uważać, że przejście kuracji nawet półrocznej to jedno, a stała regulacja takimi środkami, to dwie różne rzeczy. I o ile to pierwsze może okazać się konieczne, to drugie już w długim okresie może przynosić nieprzewidziane wcześniej szkody. Dlatego też zwracam nawet Tobie Ewo uwagę na stałą regulację tretinoiną, mimo dobrego działania obecnie. Piszę wyłącznie jako na prawdę długoletni praktyk :)

    Jeszcze odnośnie mitów na temat retinoidów i kwasów - na szczęście bardzo wcześnie trafiłam na informację, że ze skórą trądzikową trzeba się obchodzić jak z jajkiem, że nie można traktować agresywnie, że oczyszczać trzeba łagodnie, ale skutecznie. O ile OCM spowodował prawdziwy wysyp problemów, to oliwka hydrofilna jest ze mną już z 10 lat i się pewnie nigdy nie rozstaniemy. Nigdy nie dałam się wciągnąć w "musowe" stosowanie dużej okluzji (zresztą nigdy nawet isotrexinem nie doprowadziłam skóry do stanu który by taką potrzebę sugerował), w mit koniecznych wysypów i pogorszeń, "bo skóra się oczyszcza", w "cudowne" działanie stałego silnego linienia naskórka (gładkość, wiadomo, ale jakim kosztem? geniuszem być nie trzeba, żeby się powstrzymać, IMHO). Na swój rozum i wyczucie podchodzę do olejów naturalnych (zauważam np., że malinowy u mnie, odpowiednio stosowany i w odpowiedniej częstotliwości, przynosi poprawę, za to inne albo szkodzą, albo są totalnie obojętne = po co za to płacić ;)). Z drugiej strony jednym z lepiej działających kremów jakie miałam kiedy jeszcze takowe stosowałam był żel-krem bezolejowy silikonowy. Dlatego też ciągle na mojej liście życzeń gdzieś tam siedzi kompleks silikonowo-malinowy ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabys opowiedzieć tak mniej więcej jak pielęgnujesz swoją skórę.Jestem bardzo ciekawa:)
      Isotrexin to chyba jeden z tych bardziej lajtowych retinoidów.u mnie nigdy nie było złuszczania przy nim,nawet przy stosowaniu codziennym i gdy łączyłam go z Akneroxidem,a moja skóra jest naprawde kapryśna i wrażliwa. Atrederm i Zorac to prawdziwe bomby łuszczeniowe)

      Usuń
    2. Nie nazwałabym Isotrexinu (czy Isotrexu, miałam oba) lajtowym, ale co skóra to opinia ;), jak dla mnie to silny lek, a że nie powoduje dużej wylinki - dla mnie plus, ale żaden wskaźnik "siły rażenia". Swoją drogą, Atrederm, kiedy stosowałam, nie powodował jakiegoś dużego łuszczenia, o dziwo, za to zostawił w spadku uwrażliwienie i narastające kłopoty z naczynkami :/ mimo całkiem fajnej tolerancji w czasie stosowania, więc nie spodziewałam się, że zachowa się tak paskudnie na końcówce :(.

      Co stosuję obecnie? Żongluję różnymi, strasznie bym chciała uprościć, ale nie potrafię :/. Rano emulsja micelarna Emolium, coś antyoksydacyjnego (serum z wit. C albo tonik z glukonolaktonem i dodatkami), filtr. Jeśli jest mycie w ciągu dnia to różnie, albo to Emolium albo Ideal Soft L'Oreala. Mycie wieczorem to w 95% przypadków oliwka hydrofilna domowej roboty + kostka Med Isany, niezmiernie rzadko Ideal Soft (za słabo jak dla mnie oczyszcza, ale czasem skóra domaga się czegoś mniej inwazyjnego niż zwykłe dwuetapowe). Do tego: maseczki na bazie glinek z dodatkami, peelingi enzymatyczne lub mechaniczne (lub łączone) - to dodatki. Regulacja to obecnie Hascoderm (pod Hasco stosuję spray z glukonianem cynku) na zmianę z 3%BHA + 3%rezorcyny+1%LHA na spirytusie (w razie wysypu typowo bakteryjnego mam też wersję z antybiotykiem). W razie potrzeby: z rzadka krem (Avene Cicalfate Post Acte), czy rano czy wieczorem, dodatek 1 kropelki oleju malinowego, zwykle z żelem 3% HA, woda termalna (różne). Brakuje mi czegoś dobrego na naczynka/trądzik różowaty, w razie zaostrzenia, z początku znacznie pomógł krem z Ziai Med, do momentu aż nagle uczulił :/ Z dodatków sypanych to sprayów/toników to betaina, wit. B3, B5, cynk, kwas hialuronowy, kwas migdałowy od czasu do czasu. Proszek ze skały wulkanicznej jako peeling mechaniczny lub dodatek do glinek. Emulsja Latopic i olejek z olejkiem laurowym jako dodatek do glinek. Odwary/napary ziołowe (liście laurowe, lipa, krwawnik) (do przemywania, do maseczek), olejki eteryczne (drzewko herbaciane, lawenda, rozmaryn).

      Usuń
    3. Isotrexin jest lajtowy w porównaniu oczywiscie do innych retinoidów.Acz oczywiscie masz rację,co skóra to inna reakcja.Dla mnie Isotrexin nie był szczególnie efektywny,nie dlatego że nie złuszczał ,ale po prostu nie działał.

      Dzieki za opisanie swojej pielęgnacji.Jako osoba,która retinoidów używa od ponad 10 lat ,też muszę pozmieniać swoją pielęgnacje.Kiedys ,w czasach gdy chodziłam do dermatologów,to wszystko wydawało sie proste.Dostaje lek,stosuje go i tyle,nic więcej.Dopiero po poczytaniu blogów i tekstów kilka lat temu,okazało się że nie tędy droga.Głównie też z tego powodu nie korzystam od kilku już lat z usług dermatologów.Ich podejście pt " wysuszac i raz jeszcze wysuszać" ,już dawno przestało mi służyć.Jestem więc teraz nadal na etapie znalezienia odpowiedniej,nie nadwyrężającej skóry pielęgnacji.W miesiącach nie retinoidowych oczywisciwe,bo z retinoidów nie rezygnuje,nadal uważam że to absolutnie najlepsze narzedzia na tradzik aktualnie dostępne.Przynajmniej w moim przypadku.

      Na problemy z rumieniem lub trądzikiem różowatym gorąco polecam serię Rosacure ,zwłaszcza ich krem z filtrem spf 30 i serum rosacure Fast. Dobry jest też serum redukujące zaczerwienienia Bandi.:)

      Zainteresował mnie ten spray z glukonianem cynku.Też robię podobny ,tylko że moj to po prostu woda destylowana i 1% glukonianu cynku z naturalissy.Możesz napisać jak robisz swój?:)

      Usuń
    4. Dziękuje Ci również za zwrócenie mojej uwagi na jedną rzecz.Wcześniej myślałam,że moja pięlegnacja musi być konkretna i ułożona,teraz wydaje mi się ,że podejśćie typu : czego dziś użyc,czego potrzebuje moja skóra w dzisiejszym,konkretnym dniu,jest lepsze niż sztywno ułożona pielęgnacja i lepiej sprawdzi się w moim przypadku:)

      Usuń
    5. Po wielu latach, z wielu względów, chcę zejść z retinoidów. Również uważałam je za najlepsze co się mojej skórze mogło zdarzyć (isotrexin wyleczył rozległy trądzik cystowy, z czasem bliznowaciejący, Differin utrzymywał tamte efekty, przy 100% w zasadzie tolerancji - najlepszy "krem" regulujący ever), ale upływ lat kazał zastanowić się nad zmianą. Zobaczę, czy się uda....

      Swoją drogą, ostatnio nieźle sprawdza się właśnie przepisany przez dermatologa robiony niby strasznie wysuszający "tonik" na czystym spirytusie, takie dziwo, wzięłam w desperacji, szczęśliwie zadziałał.

      Miałam Rosacure fast, niestety jego aplikacja była zwyczajnie bolesna :/ (pieczenie, zaczerwienienie) - nie dla mnie niestety. Ich filtr również wspominam niezbyt miło, cieszyłam się, kiedy się skończył :)

      Przy najbliższych zakupach w naturalissie planuję zaopatrzyć się w kompleks na naczynka i zobaczymy.

      Zwykle daję tak jak ty, do destylowanej 1% cynku. Zdarza się dodać deczko B3 albo B5, betainy (pojedyncze procenty) i tyle.

      Usuń
    6. shilo21 czerwca 2016 09:52 Ja wiem, ze dla niektórych to może być już nudne, ale naprawdę najważniejsze są podstawy, niestety powrót do stanu 'wyzerowanego' jest niemożliwy, a zdrowy pacjent - to stracony pacjent. Niemal każdy lek, który został dopuszczony do leczenia trądziku pociąga za sobą jakieś skutki uboczne, zresztą, tak jest ze wszystkimi lekami, koncerny nie dałyby rady przeżyć, gdyby faktycznie leczyły chorych. Zdaje sobie sprawę,ze leczenie tretinoiną nie może być długowieczne, bo nawet dobrze reagując na jej działanie, z odpowiednimi przerwami, prędzej czy później pojawią się skutki uboczne, ale dopóki nie znam przyczyny swojego problemu, muszę hamować stan zapalny, a tylko kuracja retinoidami przynosi u mnie pozytywne efekty i poprawia kondycję cery. Staram się patrzeć w przyszłość i przeraża mnie regularne stosowanie tretinoiny, ale na ten moment nie mam innego wyboru - żaden lekarz nie potrafi mi pomóc, wyniki w normie, dieta - w porządku, ruch - jest, niby jestem okazem zdrowia, ale wciąż trądzik dotyka moją twarz, dekolt, plecy, mając 22 lata chciałabym cieszyć się życiem i w końcu skończyć z ograniczeniami, ale niestety, nie mogę. Nie mam zaufania do lekarzy, moze dlatego, że leczą tylko objawy i szkodzą zazwyczaj w inny sposób, generując koejny problem, pewnie zwaliłabym wszystko na lekarzy rodzinnych, którzy zrujnowali moje zdrowie antybiotykami i gdyby nie chęć poszerzania wiedzy, pewnie nadal cierpiałabym na przewlekłe infekcje, ale problem jest dziedziczny i mogę mieć tylko pretensje do genów. Nawet jeśli jest jakiś lek na trądzik, to nikt go nigdy nie opatentuje. Taka jest smutna prawda. Coraz bardziej się przekonuję, że trądzik, taki typowo genetyczny jest naprawdę rzadkością, a często problem wynika albo z przewlekłego, nieodpowiedniego leczenia, niekoniecznie trądziku, albo jest skutkiem jakiegoś stanu zapalnego w organizmie. Może i kiedyś było lepiej, że ludzie nie mieli takiego dostępu do farmaceutyków, opatentowana może być tylko substancja chemiczna, a ona zawsze pociąga ze sobą jakieś skutki uboczne...

      Praktycznie każdy, kto walczył lub walczy z trądzikiem jest skazany na kolejne dermatozy skórne, problem jest przede wszystkim w kształceniu lekarzy, którzy nie myślą holistycznie i nie sięgają do sedna problemu, a leczą tylko objawowo, z mniejszym lub lepszym i przejściowym skutkiem.

      Wiele osób nie zwraca uwagi tak naprawdę na podstawy - zanim sięgniesz po jakiekolwiek leczenie, trzeba przede wszystkim zacząć właściwie dbać o skórę i dobrze ją poznać. Niemal każdy produkt przeznaczony do pielęgnacji cery trądzikowej nie nadaje się do użytku na takim typie skóry, a jego zastosowanie często tylko pogarsza kondycję skóry, a potem zmusza do zakupu drogich leków i preparatów specjalistycznych.

      Na ten moment poszukuję wciąż sedna swojego problemu i zachęcam każdego, aby postępował właśnie w takiej kolejności,pewnych zmian nie można już cofnąć, cieszę się, że bardzo szybko zrezygnowałam z leczenia dermatologicznego i podjęłam logiczną walkę. Problem tkwi głównie w kolejności leczenia, stosowanie agresywnych metod bez zapoznania się z podstawami zawsze prowadzi do destabilizacji.

      Usuń
    7. Miałam napisaną długaśną żalącą się odpowiedź, ale wszystko sprowadza się do tego - jak nie wygrasz w tej pierwszej w życiu loterii, genetycznej, to masz przechlapane. Dziedzicznie obciążeni wszelkich dermatoz - na blogu Ewy łączmy się :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    8. Ja też mam ten problem - u mnie trądzik jest dziedziczny. Ja i kuzynka mamy ten problem i nie pomaga nic. Za kilka lat (2-3) stuknie nam 30stka a trądzik jak był tak jest. U mnie zaczęło się w 4 klasie podstawówki i trwa do dziś. Leczono mnie dermatologiczne wszystkimi możliwymi metodami - leczyłam się również retinoidami doustnymi, później była maść retin a. Moja kuzynka również była leczona retinoidami doustnymi. Niestety, z genami się nie wygra. Przykre to jest, bardzo, bo nie mamy na to wpływu, niczym sobie na to nie zasłużyłyśmy a musimy z tym paskudztwem żyć. Nie jest łatwo.
      Pozdrawiam i łączę się w bólu.
      Paulina

      Usuń
  13. shilo, możesz zdradzić co to krem? :) Wiem, że co skóra to inne potrzeby, ale dzięki Waszym doświadczeniom znalazłam kilka naprawdę fajnych produktów, na które w żaden inny sposób bym nie trafiła ;)

    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było lata temu, kiedy próbowałam ostatnio znaleźć już takiego nie było. Firma - Oil of Olaz, jeszcze przed licznymi zmianami, konkretnej nazwy nie pamiętam. Skład był baardzo krótki, tyle pamiętam :)

      Usuń
  14. Niestety ci, którzy spowodowali na swojej twarzy nuklearną katastrofę nieodpowiednią pielęgnacją, dokładnie wiedzą, o czym piszesz. Ach, najgorszej czasem jest uczyć się na swoich tragicznych błędach ;)
    Co więcej, łatwo jest "zapomnieć" w szale przerażenia wysypem/podrażnieniem, co naszej skórze służy. Mimo że wiedziałam od dłuższego czasu, że bycie delikatnym to u mnie absolutna podstawa, nagle postanowiłam wyrzucić to przekonanie przez okno. Przecież na pewno pomoże x, y i z, a najlepiej to może wszystko na raz, bo jeszcze tego nie próbowałam - i tak zamknęło się błędne koło. Walczyłam wiele miesięcy i w końcu poszłam po rozum do głowy. Pielęgnacja jest od uspokajania, wyciszania zmian zapalnych, delikatnego, ale odpowiedniego oczyszczania, a od regulacji AzA i nic więcej. Nie mam też idealnej rutyny, że codziennie kładę dokładnie to samo. Wolę czasem pożonglować produktami, nie położyć kremu, czy tej nocy zrezygnować z kwasu. Zrobić większy czy mniejszy odstęp w maseczkach. Najważniejsze to nauczyć się słuchać swoją skórę.

    Teraz mam wreszcie gładką teksturę skóry, tylko parę małych stanów zapalnych. Niestety walczę z przebarwieniami, ale jest powoli coraz lepiej i chce mi się znowu na siebie patrzeć. Tak się też zastanawiam, czy czasem pojawiające się stany zapalne pod skroniami i koło linii włosów na karku nie wynikają z szamponu, w końcu do mycia twarzy zrezygnowałam z detergentów i bardzo mi to pomogło.
    Myślisz Ewo, że jedna próbka kremu (starczyła na chyba 5 aplikacji, ale dokładnie nie pamiętam) może nam mniej więcej powiedzieć, czy warto zakupić pełnowymiarowy produkt? Wiem, że przy recenzjach piszesz, że najwięcej daje testowanie przez parę miesięcy i ciężko być pewnym wyników, ale u siebie zauważyłam, że bardzo szybko widać co mi pasuje a co nie. Ostatnio z czystej ciekawości kupiłam saszetkę kremu i nawet nie liczyłam na jakieś efekty. Ale były i to widoczne. Jakby taka kropka nad i całej pielęgnacji, puzel, którego bardzo mi brakowało do ostatecznego wyciszania cery. Błyskawiczne wygojenie stanów zapalnych do zera, brak zaróżowienia, jeszcze lepsze ograniczenie wydzielania sebum i tak dalej. Aż zbyt cudownie i dlatego jestem sceptyczna, a to cholerstwo drogie jest.

    Pozdrawiam serdecznie :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz proszę co to za krem, bo jestem bardzo ciekawa, szczególnie zainteresowały mnie właściwości matujące. Zamierzam wprowadzić coś nowego do porannej pielęgnacji, a obecnie używany LRP Hydreane Legere jakoś mnie specjalnie nie zachwycił. Będę wdzięczna za odpowiedź.
      Iza

      Usuń
    2. Również będę wdzięczna za informację o próbce jakiego kremu piszesz :)

      Usuń
    3. Anonimowy21 czerwca 2016 12:59 Tak jest wszędzie - nawet w leczeniu ogólnym, ile poważnych chorób układu pokarmowego bierze się z niedokwaszonego żołądka, ile chorób immunologicznych z niedoboru witaminy C i D, ile stanów zapalnych z niedoborów cynku? Tak samo jest z trądzikiem, dlatego naciskam, aby zawsze głęboko zastanowić się nad wprowadzaniem kwasów i retinoidów i ogólnie rzecz biorąc substancji chemicznych, po kilku latach uzależnienia się od regulacji i niewłaściwego traktowania, pojawiają się inne, bardziej dotkliwe problemy z cerą. Póki miałam czas na kontakt z czytelnikami przez e-mail, przestudiowałam setki, jak nie tysiące przypadków trądziku i ogromna część z nich wynika z kompletnie rozregulowanej, wręcz histerycznie błagającej o pomoc skóry, po włączeniu podstaw, nagle problem znikał, albo był na tyle łagodny, że cera przeszła kompletną metamorfozę :) Dla kogoś może być już nudne powtarzanie jak mantrę o właściwej pielęgnacji, ale to naprawdę działa. Jak już iść do lekarza, to z dobrą, właściwą pielęgnacją, wtedy chociaż łatwo jest ocenić, czy coś faktycznie pomaga, czy tylko kamufluje błędy pielęgnacyjne.

      Chciałabym Ci powiedzieć, ale na własnym przykładzie wiem, ze to nie wystarczy. U mnie musi to być te przepisowe 8-12 tygodni, na początku mam zachwyt, a potem okazuje się, że krem czy też jakieś mazidło zapewniło mi tylko aktualne zapotrzebowanie, które nie było stałe, a po zakupie pełnowymiarówki coś zaczęło się psuć. Miałam tak z miedzy innymi z fitomedem i antipodes, początkowy zachwyt, a potem nie mogłam patrzeć na te produkty... chyba, że masz bardzo pozytywne odczucia, kremu używałaś w różnych fazach cyklu, wtedy możesz zaryzykować :) Ja zawsze kupuję miniaturki albo na spółkę z kimś, moja cera jest tak kapryśna, że pełnowymiarowe produkty mają dla mnie po pierwsze za dużą pojemność,a po drugie - nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto :(

      Usuń
    4. Anonimowy z 14:10 i Shilo21 to akurat One Igredient krem Snail Your Skin. Ostatnio można właśnie zobaczyć wszędzie zainteresowanie ślimaczkami i sama postanowiłam w końcu coś przetestować. Niestety to naprawdę jest drogie (co jakiś czas widziałam obniżki, nawet o 50zł), więc musicie się poważnie zastanowić, czy wydać choćby na próbkę, bo później możecie jak ja zastanawiać z wielkim bólem serca, co robić dalej : p A naprawdę mi zaimponował.

      Usuń
    5. u mnie (ale miałam tylko dwie próbki)fajnie "wygładzał" twarz, wyrównywał koloryt ale za każdym razem gdy go nałożyłam na noc to budziłam się rano z dwoma-trzema wielkimi ropnymi prychami:/

      Usuń
  15. Dziękuję za artykuł :) Według mnie zmusza do myślenia i zastanowienia się nad potrzebami swojej skórą :) Niestety czasem rzeczy oczywiste nie dostrzegamy od razu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej,

    Piszę z prośbą o pomoc :) Wczoraj przyszły mi kosmetyki z e-naturalne potrzebne do zrobienia Twojego toniku z glukonolaktonem (wersja z pantenolem). Poprosiłam rownież o informację na temat ciężaru nasypowego poszczególnych produktów. Dziś chce go zrobić jednak zastanawiam się nad ilością witaminy B3 bo Ty podajesz 4.4 ml a mi wychodzi 1,78 ml czyli ponad dwa razy tyle. Nie wiem czy ja źle liczę czy to nie ma aż takiego dużego znaczenia... inne skladniki po zaokrągleniu wychodzą podobnie oprócz tej witaminy B3 no i może minimalnie inaczej glukonolakton bo mi wyszło 6,25 ml a u Ciebie 5 :)Bardzo proszę o pomoc dopiero wgłębiami się w naturalną pielęgnacje stąd tyle pytań ;)
    A i jeszcze jedno pytanie czy ten tonik mogę stosować dopiero po 24 h od zrobienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesadziłam z ilością witaminy B3 :) Możesz obniżyć ilość witaminy B3 do około 2 ml. Tonik może zmienić pH, ponieważ hydroliza glukonolaktonu przebiega powoli, masz dwa wyjścia - albo podgrzać roztwór w kąpieli wodnej przez około 15-20 minut, albo odłożyć na 24 godziny, dodać witaminę B3 i lekko podnieść pH sodą oczyszczoną, o ile będzie taka potrzeba :)

      Usuń
  17. Ewo, nie mam pojęcia co mogło stać się z moją skóra, wcześniej Używałam tylko płynu micelearnego Garnier do skóry wrażliwej, po tym tonik z liśćmi manuka z ziaja, co trzy dni kwasy Bandi kuracja wzmacniająca na naczynka i to było na tyle. Jednak mam sporo Wągrow i rozszerzone pory dlatego chciałam spróbować czegoś bardziej oczyszczającego. Na samym początku Zaczęłam stosować OCM jednak pobudzalo mój rumień więc przestałam i przerzucilam się na mycie czystymi olejami, które po prostu zmywalam ściereczka z mikrofibry, potem ten sam tonik. Jednak po jakimś czasie Zaczęłam zmywac oleje najpierw żelem facelle, który początkowo wysuszal więc zmieniłam go na ziaja fizjoderm. W tym czasie Zaczęłam też wreszcie pić odpowiednią ilość płynów i zaczęłam brać suplementy. Wydaje mi się że skóra zaczęła się bardziej przetluszczac ale nie było to nic nienormalnego. Stwierdziłam że czyste oleje są za ciężkie i obstawiam je dopóki nie zamówię olejków mających, mylam skórę tylko fizjoderm i zauważyłam większe przetłuszczanie dlatego dwa dni przed wczoraj mylam skórę na zmianę fizjoderm i żelem facelle. Wczoraj dostałam olejek z BU z drzewka herbacianego i hydrolat z kochanki i zastosowałam po raz pierwszy oba, olejek zmykam facelle bo jakoś przestał wysuszac moja skóra. Dziś rano użyłam fizjoderm i jestem przerażona, nigdy nie miałam tak przetłuszczonej skóry, na nosie miałam widoczne kropelki sebum co nigdy się nie zdarzało. Umylam przed chwilę skórę kilka razy żelem który bardzo mnie wysuszal kiedys a teraz po kilku myciach nie ma żadnego śladu przesuszania, nic. Mam wrażenie, że moja skóra jest bardzo tłusta, bo nic jej nie przesusza co zdarzało się często. Nie wiem co zrobić i jakiego produktu to wina. Nie jestem też pewna czy to oleje bo nawet kiedy stosowałam czyste skóra nie przetluszczala mi się bardziej, a jeśli w ogóle to bardzo bardzo nieznacznie. Jestem w kropce i nie wiem co dalej robić, czy wrócić do mycia płynem micelearnego i tonikiem z manuka czy kontynuować z wykluczeniem fizjoderm. Jestem przerażona bo mimo że skóra tłuscila się trochę to udawało mi się to hamować przy używaniu oliwki hipp a teraz masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo że wcześniejsza pielęgnacja nie była wybitna bo miałam masę Wągrow i rozszerzone pory nie powodowała większych problemów ze skórą, nie tłuscila się ona a wypryski pojawiały się bardzo rzadko, a teraz z jednej strony widzę poprawę a z drugiej strony pogorszenie, wydaje mi się że mam więcej rozszerzonych porów a jednocześnie wyglądają one lepiej, wydaje mi się że skóra wygląda świeżej i po prostu lepiej a z drugiej strony mam momentami wrażenie że jest jakby rozpulchniona, z jednej strony czuje ze jest czystsza a z drugiej strony mam więcej Wągrow i sama nie wiem co o tym myśleć, z jednej strony jest lepiej a z drugiej gorzej, dodam, że nie stosuje żadnych kremów, a z wcześniejszą pielęgnacja używanie oliwki było korzystne dla mojej skóry.

      Usuń
    2. rozpulchniona,no właśnie!Zaczęłam od balsamu do kąpieli fur mama, zmywałam lorealem, rano tylko loreal i moje pory na nosie są rozpulchnione a skóra wydziela więcej łoju. Mam bardzo zanieczyszczającą się skóre,byłam pewna, że dwuetapowe oczyszczanie będzie strzałem w dzięsiątke.Pytanie jakie sobie zadaje to czemu sie to nie sprawdza?

      Usuń
    3. Jagoda, myślę, że to ten sam problem, zmywam oleje i skóra dalej jest rozpulchniona, a z drugiej strony jak juz ich nie zmywalam zadnym detergentem to moja skora wydzielala mniej loju niz teraz, a pory mimo, że rozpulchnione wygladały jakoś ladniej, nie mam pojęcia, dlaczego tak jest. Najgorsze jest to, ze to chyba wlasnie jednoetapowe oczyszczanie i mycie ziaja fizjoderm spowodowalo wzmozony lojotok, wiec i tak zle i tak niedobrze, a jak mylam tylko plynem micelearnym to znowu skora zanieczyszczona :/.

      Usuń
    4. chyba bede zmuszona wrocic do plynu micelearnego i oczyszczac skore maseczkami, bo wtedy mimo, ze nie byla jakas wybitna przynajmniej nie pojawialy sie problemy, te kropelki sebum wybitnie mnie zalamaly bo nigyd nie mialam czegos takiego. najgorsze, ze nawet nie wiem czego to wina, bo z jednej strony mozna powiedziec, ze nadmiaru oleju a z drugiej przy poprzedniej pielegnacji stosowalam oliwke hipp na noc, ktora scieralam po 15 minutach od nalozenia i skora w ogole sie nie tluscila, potrafilam przechodzic caly dzien z 'suchym' nosem i okolicami, a teraz nawet czolo mialam tluste :(.

      Usuń
    5. Anonimowy21 czerwca 2016 16:08 Spróbuj nie domywać olejku myjącego, tylko rozprowadzić go na skórze, a potem emulgować wodą, ewentualnie doczyścić szmatką lub szczoteczką silikonową. Z tego co piszesz, nie służy Tobie mycie skóry samymi detergentami, żele mają bardzo mało lub też wcale fazy tłuszczowej, podejrzewam, ze to właśnie to spowodowało pogorszenie kondycji cery. Twoja skóra widocznie potrzebuje emolientów i jest bardzo wrażliwa na mocniejsze działanie myjące.

      jagoda21 czerwca 2016 17:24 A próbowałaś oczyszczać się samym Lorealem? Nie u każdego sprawdza się dwuetapowe oczyszczanie, może nie służy Tobie taka ilość emolientów w oczyszczaniu :)

      Usuń
    6. Próbowałam samym i nawet też sprawdzałam czy jak go będę emulgować czymś to może wtedy się sprawdzi,ale jednak ciągle to rozpulchnienie jest;/ Zastanawiam sie nad Surgrasem,ale jeśli jest podobny do Loreala to ma szanse zdać u mnie egzamin?

      Usuń
    7. Jagoda, a spróbuj do tego Loreala dosypać trochę glinki, stwórz taką kremową pastę i oczyść nią skórę, to powinno zapobiec temu rozpulchnieniu o którym mówisz. Loreal jest bardzo podobny do surgrassa, nie ma między nimi zbyt wielu różnic, z tym, że jest trochę bardziej skoncentrowany ;)

      Usuń
    8. Mam białą (moja ulubiona), spróbuję i dam znać jak efekty.Dzięki za radę!;)

      Usuń
  18. hej! Po pierwsze bardzo urocze zdjęcia ;3
    a po drugie, co sądzisz o stosowaniu kwasów i retinoidów tylko w celach prewencyjnych, przez osobe która nie ma zbytnich problemów z cerą? Czy ma sens stosowanie tak mocnych srodków tylko prewencyjnie, czy tutaj wystarczy ograniczyc sie np do kwasu migdałowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plus, czy w ogóle można uzywać tak mocnych środków na skóre pod oczami?

      Usuń
    2. Dziękuję:) Ale jak prewencyjnie? Peelingi zgodnie z cyklem komórkowym (raz na 28 dni) nie powinny zrujnować cery, większe gmatwanie w skórze i jej regulacja bez wskazań na pewno będzie miała negatywny wpływ na skórę ;) Regularne złuszczanie, zwłaszcza gdy wywołuje podrażnienie nie opóźnia procesów starzenia :)

      Jestem na nie, ale to moja osobista opinia. Skóra pod oczami jest zbyt cienka, aby ją traktować w taki sposób i istnieje duże ryzyko stałego uwrażliwienia i ścienienia naskórka.

      Usuń
    3. prewencyjnie w sensie prewencja przeciwstarzeniowa;)

      Usuń
    4. W formie peelingów raz na jakiś czas (raz-dwa razy w miesiącu)- jak najbardziej, ale długie stosowanie retinoidów nie opóźnia tych procesów, a wręcz może je przyspieszać, zwłaszcza, gdy wywołują podrażnienie i rumień :)

      Usuń
  19. Ewuniu, ja trochę nie w temacie, ale czy znasz jakiś sposób na rozstępy (niestety już białe, czyli nie są świeże chociaż jestem młoda)? Mam na ich punkcie straszne kompleksy i choć należę do bardzo szczupłych osób to wstydzę się pokazywać nogi właśnie z tego powodu. Ty masz ogromną wiedzę odnośnie skóry, a w końcu rozstępy to takie trochę blizny, prawda? Może znasz jakieś produkty, który chociaż minimalnie je spłycą, że będą mniej widoczne? Gdzieś czytałam, że niektórzy stosują preparaty z mocznikiem albo nawet Atrederm na rozstępy, ale sama nie wiem czy to zadzaiła. Wiem, że nie znikną, ale może jakoś tak jak większość blizn można je trochę zmniejszyć? Oczywiście nie mówię o laserze tylko troszkę łagodniejszych i bardziej przystępnych metodach. I druga sprawa, jak najskuteczniej zapobiegać takim rozstępom (bo niestety u mnie to w dużej mierze kwestia dziedziczna - wszystkie kobiety w rodzinie je mają), jak dbać o taką skórę?
    Pozdrawiam i przepraszam, że pytanie niezwiązane z postem, ale bardzo liczę na jakąś Twoją radę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :) Niestety zbyt wiele nie da się zrobić, również mam rozstępy na kolanach i pośladkach od intensywnego wzrostu i u mnie najlepsze efekty przyniosło regularne szczotkowanie ciała i nacieranie wilgotnej, rozgrzanej skóry ciepłym, rozpuszczonym masłem kakaowym. Dobrym pomysłem jest też aktywna witamina C z kwasem askorbinowym w formie peelingów. Z metod chemicznych, najbardziej skuteczna jest kuracja tretinoiną, kwasem glikolowym i laserem, ale mają szereg skutków ubocznych i moim zdaniem lepiej postawić na mniej inwazyjne metody, rozstępów i tak nie pozbędziesz się całkowicie, zwłaszcza gdy są utrwalone :(

      Przede wszystkim uelastycznienie skóry - ruch, szczotkowanie ciała, nacieranie masłem kakaowym lub oliwką dla dzieci i wewnętrzna suplementacja kwasami omega-3 i dobre tłuszcze zwierzęce, ale jeśli rozstępy występują genetycznie w Twojej rodzinie, to niestety działanie zapobiegawcze nie zawsze przyniesie oczekiwane skutki - wiele metod zawodzi, gdy jest się w grupie predysponowanej :(

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź! :)

      Usuń
  20. Ewo, byłabym bardzo wdzęczna za odpowiedź, mam nadzieję, że te pytania nie będą doadatkowym balastem.
    1/Interesuje mnie, czy oprócz nakładania filtrów na twarz i szyję, nakładasz je też na inne częsci ciała, np dłonie? ( gdzie również po stanie dłoni widać wiek)
    2/Czy nakładasz jakieś preparaty antyoksydacyjne na szyje/dekolt oprócz filtrów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filtry stosuję tylko na twarz i część szyi, ciało wystawiam na 20 minutowe sesje, aby zapewnić sobie syntezę witaminy D, przed wystąpieniem rumienia okrywam ciało zwiewnymi materiałami i chronię się głównie fizycznie pod słońcem, twarz dodatkowo smaruję kremami z filtrem, jest bardziej wrażliwa na powstawanie przebarwień i podrażnień. O dłonie dbam po macoszemu, ale to wynika z mojej chorobliwej wręcz pedanterii, nie lubię gdy się lepią, a jeśli przebywam na zewnątrz, często je odkażam, zwłaszcza gdy podróżuję komunikacją miejską.

      Tak, co 2 tygodnie robię tygodnie lub dwutygodniowe sesje z witaminą C z w formie kwasu askorbinowego, a codziennie stosuję świetne serum Worhsip antipodes, które zapewnia antyoksydacyjną ochronę dzięki zastosowaniu naturalnych substancji bogatych w witaminę Ci antyoksydanty. recenzję znajdziesz na blogu, tak jak przepis na serum z witaminą C ;)
      https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/05/witamina-c-w-kosmetykach-formy-witaminy.html
      https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/04/antipodes-superfruit-antioxindant-serum.html

      Usuń
    2. Ewo,
      Jakie polecasz jakieś środki antyoksydancyjne do stosowania "od wewnątrz" ? Czy uważasz, że ochorna antyoksydancyjną wewnętrzna jest równie ważna , co zewnętrzna ? Czy rutinoscorbin albo tabletki z wit. E bylyby wystarczającę ochroną?

      Czy w trakcie kiedy stosujesz na twarz np. serum z wit. C lub to serum z Worhip, nakładasz je również na szyję, dekolt itd ? Czy na te częsci ciała starcza już same fitlry?

      Usuń
    3. Od wewnątrz - ostropest plamisty i duże dawki witaminy C, konieczne jest także uzupełnienie magnezu, witaminy D i K2, to najlepsze antyoksydanty, nie trzeba przyjmować żadnych egzotycznych owoców, zazwyczaj stres oksydacyjny prowadzi do ich niedoborów (pomijając witaminę D, której niedobory wynikają ze względu na strefę klimatyczną i dietę ubogą w dobre tłuszcze rybne) :) A jeśli już chcesz łykać coś typowo odżywczego, antyoksydacyjnego,to młode trawy - pszeniczna, jęczmienna. Mają największy potencjał antyoksydacyjny, polecam suplementy Rainforest Foods, ale ostrzegam, ze takie sproszkowane trawy są paskudne w smaku i dodaję ich tylko czasem do zupy.. ;)

      Całkowicie bojkotuję łykanie rutinoscorbinu, mają niepotrzebne dodatki i są sprzedawane w jakiejś kosmicznej cenie. Lepiej kupić czysty kwas askorbinowy do analiz i dodawać sobie codziennie łyżeczkę do soku owocowego albo nawet wody - witamina C jest bardzo dobrze przyswajalna, w bardzo wysokiej dawce i co najważniejsze, sama możesz kontrolować ilość suplementu. Musiałabyś łykać co najmniej 5 tabletek Rutinoscorbinu, aby pokryć codzienne zapotrzebowanie na witaminę C, a taka forma tabletek nie dość, że obciąża żołądek, to jeszcze jest słabo przyswajalna. Z witaminą E nie należy przesadzać, może mieć działanie pro oksydacyjne, wystarczy picie tylko dobrych jakościowo tłuszczy, np. tranu norweskiego. Wtedy witaminy tłuszczowe są najlepiej przyswajalne, a tran zawiera najbardziej potrzebne i przyswajalne kwasy omega-3 ;)

      Nakładam je także na szyję i dekolt, ale już na dekolt nie stosuję filtrów, tylko na twarz i część szyi, rzadko kiedy wychodzę na zewnątrz, a jeśli już wychodzę, to na krótko, a chcę, by witamina D mogła syntezować, po około 15-20 minutach chronię się fizycznie - okrywając ciało przewiewnym materiałem :)

      Usuń
  21. Witaj Ewa! Pierwszy raz trafiłam na Twojego bloga, bo szukałam opinii na temat kwasu azaleinowego. Właśnie otrzymałam zalecenie od zaprzyjaźnionej kosmetyczki aby przemywać twarz takim tonikiem rano i wieczorem i przygotować skórę do ślubu, wygładzić ją.
    Pytanie - czego mogę używać rano i wieczorem do oczyszczania twarzy żeby nie wchodziło w reakcję?
    Czy używanie podkładów nie niweluje efektów tego kwasu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwas azelainowy jest na tyle delikatnym kwasem, że nie wymaga specjalistycznej pielęgnacji, bardzo ważne jest, aby nie powodował podrażnień, pielęgnacja ma przede wszystkim zapewniać odpowiedni poziom nawilżenia i nie powodować podrażnień oraz dobrze usuwać zanieczyszczenia. Nie musisz jej zmieniać pod stosowanie kwasów, jeśli jest łagodna i dobrze dobrana do Twoich aktualnych potrzeb :)

      Jeśli podkłady nie zatykają Twoich porów, nie wpływają na efektywność kwasu :)

      Usuń
  22. Witam. Chciałam się poradzić odnośnie oleju z pestek malin. Na stronie ZSK znalazłam taką informację: "Ze względu na wysoką zawartość kwasów nienasyconych polecamy stosować go w produktach kosmetycznych jako substancję czynną w ilości 10-20%. " i zastanawiam się czy połączony tylko z humektantem i hydrolatem mi nie zaszkodzi, czy trzeba go połączyć z innym olejem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba, oleje z nasion i pestek owoców jagodowych zawierają tylko większą ilość kwasów omega-3 i omega-6, są lżejsze i lepiej się wchłaniają, dlatego są surowcami intensywnie działającymi, mogą wpłynąć na jakość wytwarzanego łoju i odczuwalnie go upłynnić. Musisz jednak zastanowić się, czy stosowanie olejów na pewno służy Twojej skórze, olej jest lekki, ale i tak może pogarszać kondycję skóry, nawet, gdy jest stosowany w towarzystwie humektantów, i tak dajesz go całkiem sporo. Polecam poczytać na temat nietolerancji olejów: http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/04/problemy-pielegnacyjne-oleje-naturalne.html

      Usuń
  23. Ewo, Twoje zdjęcia zachwycają!! Piekne kolory, krajobraz, makijaż...I cała Ty! Chcialam tylko napisać (pisalysmy kiedys o AzA) ze faktycznie podgrzany na chwile w mikrofali roztwór 20% do peelingu działa! Mialam problem z rozpuszczeniem kwasu w glikoku roślinnym. Teraz podgrzany super dziala, a nalozony na skore tak jakby zastyga i nie spływa. Dzięki za wskazówki-ratujesz nasze twarze :-) :-* A ładna twarz to tez dobre samopoczucie.
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Ewelino, super, bardzo się cieszę :D

      Usuń
  24. Witaj Ewo :-) Od jakiegoś czasu regularnie czytam Twojego bloga i jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy i tego, jak wyczerpujesz każdy temat.
    Czy mogłabyś powiedzieć mi, jak ma się sprawa regulacji skóry odpowiednią pielegnacją przy zaburzeniach hormonalnych? Mam stwierdzoną skłonność do wzmożonej produkcji androgenów i pomimo, że reguluję to tabletkami antykoncepcyjnymi cały czas nie mogę poradzić sobie z cerą. Pomimo, że pozornie wygląda dobrze, na brodzie i linii żuchwy oraz policzkach regularnie pojawiają mi się bolące podskórne gule, które nie dość, że długo dojrzewają to pozostawiają po sobie czerwone plamy. Mam wrażenie, że wpadłam w błędne koło ciągłej zmiany kosmetyków i sposobów pielęgnacji, ponieważ ciężko mi ocenić czy zapycha mnie dany kosmetyk czy mam wysyp z powodu hormonów.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuzanno, tak podpytam od razu - czy u Ciebie ta skłonność do wzmożonej produkcji androgenów jest wywołana jakimś schorzeniem czy lekarze uznali, że po prostu tak masz? Pytam, bo sama zmagam się z rozchwianą gosp. hormonalną, a zwłaszcza nadmiarem androgenów właśnie i nie mogę znaleźć przyczyny takiego stanu...

      Usuń
    2. Dziękuję :) Niestety odpowiednia regulacja skóry pielęgnacją nie wystarczy, przy każdym wahaniu hormonalnym jej stan i tak się pogorszy, plus jest tylko taki, ze dzięki dobrym nawykom pielęgnacyjnym, skóra będzie się lepiej regenerować i lepiej wyglądać przez dłuższy czas, dobrze będzie także znosić te gorsze dni, jest mniejsze ryzyko wystąpienia i utrwalenia przebarwień i blizn. Sama pielęgnacja nie zlikwiduje problemu, bo to tylko działanie zewnętrzne, ale chociaż ograniczy reakcje niepożądane. A z czego u Ciebie wynika wzmożona praca androgenów? Czasami regulacja hormonalna nie wystarcza, ale to jest uzależnione od tego co pobudza nadreaktywnosć androgenową.

      Anonimowy22 czerwca 2016 17:30 Polecam wykonać pomiar SHBG na samym początku, USG jajników i nadnerczy, to powinno nieco rozjaśnić sytuację :)

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź i chęć pomocy, także od czytelników bloga Ewy:-)
      Miałam robione rożne badania - USG jajników, badanie nadnerczy, nawet przysadki mózgowej i z badań wyszedł PCOS, czyli policystyczny zespół jajników. Pomimo, ze tabletki hormonalne trzymają androgeny w ryzach i w badaniach z krwi wychodzi wszystko ok, czytałam gdzieś na Twoim blogu, ze nawet niewielkie wahania sa odczuwane i wyłapywane przez skórę, ktora reaguje wysypem niedoskonałości. Powoli mi ręce opadają, bo pomimo, ze problemy z cerą nie są zaawansowane, to chciałabym ją okiełznać, zeby nie doprowadzić (np. niewłaściwa pielęgnacją) do powstania poważniejszych firm trądziku.

      Usuń
    4. Zuzanno, rozumiem, że przy stwierdzonym PCOS badano u Ciebie insulinę? Może kluczem jest dieta nisko węglowodanowa? Regulacja hormonami to jedno, ale często przy Twoim schorzeniu stwierdza się upośledzone działanie insuliny (nawet do 70% przypadków), a to prowadzi do upośledzonej tolerancji glukozy. Rozwiązaniem może okazać się także przyjmowania metformina. Pielęgnacja swoją drogą - ma bardzo pozytywny wpływ na skórę, ale przy stwierdzonych problemach z gospodarką hormonalną nie zdaje egzaminu - wystarczy gorszy dzień i trzeba leczyć wysypy :( Na pewno polecam włączyć błoto termalne z siarką, olejki eteryczne, hydrolaty z ziół prowansalskich - zwłaszcza szałwię i lawendę oraz witaminę B3 - mają właściwości przeciwzapalne, lekko ściągające, dezynfekujące, ale nie naruszają naturalnej bariery. Jeśli chodzi o codzienną pielęgnację, skupiłabym się głównie na tym, aby nie wysuszać skóry i jej nie podrażniać. Trzymam kciuki!

      Usuń
    5. Tak, byłam też badana pod kątem cukrzycy (próba cukrowa z glukozą)i badanie wyszło prawidłowo. Niestety, wychodzi tutaj to, co piszesz w najnowszym poście - lekarze leczą tylko objawy. Choć w moim przypadku szukali przyczyny w pewnym momencie jak nic nie wyszło powiedzieli - "taka już Pani po prostu jest". Co do diety, to chyba element z którym najtrudniej mi sobie poradzić, ponieważ w mojej diecie znajduje się dużo cukrów prostych, których ograniczenie wpłynęłoby korzystnie na cały organizm. Dziękuję za rady dot. witaminy B3, metforminy, błota termalnego z siarką, olejków itp. Poczytam sobie o nich coś więcej i postaram się włączyć je do mojej pielęgnacji :-)

      Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne Twoje wpisy w Ewo! :))

      Usuń
  25. Hej, Ewo! Masz może w planach coś o pielęgnacji skóry głowy? A dokładnie problematycznej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam, ale raczej nie w tym miesiącu, na blogu pisałam już o tym jak dbam o swoją skórę głowy, a aktualnie testuję nowe produkty i chcę im dać pole do popisu, często bywa tak,że nagle zmieniam zdanie, więc daję sobie sporo czasu, zanim wyskoczę z polecanymi kosmetykami i radami :) http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/01/jak-dbam-o-skore-gowy-i-wosy-ojotokowe.html

      Usuń
  26. Witaj Ewo.
    Niedługo zacznę stosować tonik z kwasem hialuronowym, witaminą b3, pantenolem i alantoiną według Twojego przepisu. W związku z tym chciałabym się dowiedzieć czy mogę w tym czasie opalac twarz na solarium mając na buzi podkład (revlon colorstay) ? oraz czy po użyciu toniku zastosować jeszcze jakiś krem, a jeśli tak to jaki polecasz ?moja cera jest tłusta, ma zaskórniki i skłonność do przesuszeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :) Niestety nie ma takiej możliwości, jeśli planujesz opalanie skóry, należy odłożyć wszystkie kwasy, nawet jeśli nie mają mocnego złuszczającego działania. Odradzam opalanie na solarium, to bardzo szkodzi i niszczy skórę, zwłaszcza że masz zaskórniki jednocześnie skłonność do przesuszeń. Podkład Revlon to żadna ochrona, zainwestowałabym w dobry krem z filtrem, nawet Ziaja SPF 50+, jeśli ma być stosowany na czas opalania. Radzę przemyśleć tę decyzję, bo później będziesz żałować sesji w solarium :)

      Usuń
  27. Tonik ten zawiera także glukonolakton.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziękuję za kolejny dobry wpis. Może dla niektórych nudny( brak przepisu na pielęgnację krok po kroku konkretnymi produktami, ale jak ktoś ma dość rozsądku to wie, że nie o to chodzi i nie taki cel tego posta) ale warto przeczytać. Ze zrozumieniem.

    OdpowiedzUsuń
  29. Cześć :) Ewo mamy pytanie odnośnie toniku z glukonolaktonem wersja druga (z wit. B3, pentanolem) a mianowicie próbuję podnieść ph za pomocą sody, powiez proszę ile tej sody tzreba użyć żeby ph się zmieniło? Mam wrażenie że dodałam dość sporo i jak mierzę za pomocą papierków cały czas jest takie samo

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam to samo, już mi się papierki skończyły a ph ciągle 4.poza tym ileż można ładować tej sody.i teraz tonik stoi i czeka nie wiadomo na co.

      Usuń
    2. A kiedy podnosiłyście pH? Po tych 24 godzinach, czy od razu po stworzeniu toniku? Podczas dodawania sody, warto delikatnie ogrzać tonik w kąpieli wodnej :)

      Usuń
    3. Ja dodawałam od razu po stworzeniu toniku. Zobaczę dziś jak odstoi te 24 godziny czy coś się zmieniło :)

      Usuń
    4. To nic dziwnego, że tonik buforował pH, należy je podnieść albo po 24 godzinach 'odstania'w lodówce, albo ogrzewając roztwór przez co najmniej pół godziny w 40 stopniach, glukonolakton bardzo powoli hydrolizuje, dlatego często przekłamuje pH :)

      Usuń
    5. Dzień po zrobieniu i dwa i potem trzy.a papierki miałam te dokładniejsze.i dlatego nie wiem o co chodzi.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Dzień po zrobieniu i dwa i potem trzy.a papierki miałam te dokładniejsze.i dlatego nie wiem o co chodzi.

      Usuń
    8. Aneto, spróbuj ogrzać tonik w kąpieli wodnej przez 15-20 minut :)

      Usuń
  30. Bardzo prosze o odpowiedz
    hej:) czy mycie 2 razy dziennie czarnym mydłem (savon noir)to za mocne i za częste, oczyszczanie dla cery wrażliwej, problematycznej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kokosowa, to zależy od osobistych preferencji, ale biorąc pod uwagę cerę wrażliwą i problematyczną - tak, mydło ma zasadowe pH i mocno oczyszcza, może poprawi kondycję skóry, ale na krótko, a później pojawią się problemy nie tylko z wypryskami, ale odwodnieniem i wysuszeniem. Musisz obserwować cerę, moim zdaniem, dwukrotne mycie mydłem nie ma pozytywnego wpływu na skórę - raz na jakiś czas, w celu głębszego oczyszczenia - ok, ale stosowane samodzielnie, bez żadnych emolientów może wywołać poważne problemy z cerą.

      Usuń
  31. Ewa, czy jest jakiś sposób na "rozpuszczenie" zaskórników? Takich małych grudek wyczuwalnych przy myciu na całej twarzy? Maseczki oczyszczające powodują, że to paskudztwo siedzi tuż pod powierzchnią skóry, ale faktura się nie wyrównuje. Już drugi raz w tym tyg. pokusiło mnie, zeby to powyciskać... Nie chcę mówić jak wygląda teraz skóra ;( bo sama sobie winna jestem, ale nie wiem już za groma ciężkiego czym to ruszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może szczoteczka soniczna, albo taka zwykła myjka silikonowa? Jeśli nie masz stanów ropnych, rozwiązaniem może być stosowanie peelingu ziarnistego, albo dosyć szorstkiej ściereczki muślinowej. Takie zmiany trzeba manualnie złuszczać, spłycą się, naturalnie ;) A zaskórniki 'rozpuści' chemicznie tylko tretinoina, zasychają i odpadają jak strupki, ale to już mocna regulacja chemiczna.

      Usuń
    2. A co myślisz o częstej kawitacji? Ona przecież działa chyba podobnie do szczoteczki sonicznej?
      Właśnie myślałam, że takie złuszczanie przez Hascoderm, maski oczyszczające i kawitację da radę, ale może po prostu na ich skutek szybciej wyłazi na wierzch to, co pod skórą? Bardzo zależy mi równej fakturze skóry, za dwa miesiące chciałabym wyglądać nienagannie ;) a nie mam już pomysłu co robić.
      Spróbuję tych peelingów mechanicznych albo płatka silikonowego, dzięki :)

      Usuń
    3. Hm. Nie raz, i u Ciebie i Ewo i w innych miejscach czytałam, że tretinoina to "kiler" na zaskórniki. I moim ciągłym zdziwieniem jest że jesienna sesja z Atredermem (2 miesiące) nie zrobiła na zaskórnikach wrażenia praktycznie żadnego, jak były na początku tak zostały. Czasem kwas salicylowy (2-3%) potrafi je wysuszyć tak, że same "wychodzą" przy lekkiej tylko pomocy, nawet samego przetarcia wacikiem czy palcem (ale też nie zawsze, może od składu toniku z BHA albo innych czynników to zależy, tego nie wiem). O czym to może świadczyć? Że to nie są zaskórniki, na ten przykład ;)?

      Pozdrowienia!

      Usuń
    4. Indywidualna reakcja skóry, u innych są skuteczniejsze kwasy, u innych retinoidy. Moje zaskórniki, wynikają z nadmiernej keratynizacji, dlatego tretinoina jest u mnie tak skuteczna, na czas jej stosowania, niemal nic mi się nie pojawia. Kwas salicylowy ma bardzo dobre właściwości oczyszczające, działa na powierzchni naskórka, rozpuszcza złogi w porach, ma mocne działanie wysuszające, w odróżnieniu od tretinoiny. Na ogół, mają działanie przeciwzaskórnikowe, ale tretinoina i ogólnie retinoidy są bardziej polecane zaawansowanym formom trądziku, gdy problem jest mieszany, często wynika z nadmiernego rogowacenia. Nie wiem czemu akurat tak reaguje Twoja skóra, widocznie działanie retinoidów nie było dla Ciebie odpowiednie,czasami tak jest :)

      Usuń
    5. To nie jest kwestia ogólnie retinoidów, bo wyniki kuracji retinoidowych w moim przypadku, pomijając tę wtopę z Atre, są bardzo pozytywne (również w kierunku zmniejszenia, lecz nie eliminacji, zmian zaskórnikowych), znacznie lepsze niż kwasowych. Po prostu zaskakuje mnie polecanie akurat tretinoiny na zaskórniki, kiedy widzę, że ona niekoniecznie na nie działa. BTW, u mnie zaskórniki, na ile umiem to ocenić, to również wynik nadmiernej keratynizacji. Ot, inny "kejs" ;)

      Usuń
  32. Co polecałabyś używac jako ochrona antyoksydacyjna, przy bardzo ograniczonych funduszach - skupiać się bardziej na filtrach, czy na wszelkego rodzajach serach antyoksydancyjnych? Czy jeśli to filtry przeciw UVA zapewniają większa ochrone przeciw wolnym rodnikom, to czy koniecznością jest inwestowanie jeszcze właśnie w serum antyoksydancyjne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimku, najlepiej byłoby zainwestować w krem z filtrem UV 50+ i serum antyoksydacyjne jednocześnie, ponieważ jeżeli będziesz używać tylko samego kremu z filtrem UV to zapobiegniesz powstawaniu wolnych rodników w wyniku działania prom. UV, jednak nie wyeliminujesz tych powstałych wcześniej ani rodników powstających pod wpływem innych czynników (jest wiele czynników, które indukują powstawanie wolnych rodników). Natomiast jeżeli będziesz stosować samo serum, to co z tego, że będziesz eliminować wolne rodniki skoro skóra nie chroniona kremem z filtrem będzie cały czas produkować ich duże ilości?

      Najlepsze rozwiązanie: stworzenie bariery ochronnej w postaci kremu z filtrem UV oraz eliminacja wolnych rodników już istniejących przy pomocy serum. I ograniczone fundusze nie są w żadnym wypadu przeszkodą! Z tańszych kremów z filtrem SPF50+ polecam ten od Ziaji (koszt ok. 15-20zł) oraz od Dermedic. Co do serum się nie wypowiadam, ale może akurat ktoś inny coś Ci tu doradzi :-) 

      Pozdrawiam serdecznie :-) 

      Usuń
    2. Zgadzam się z Zuzanną, stosowanie samego serum antyoksydacyjnego jest bez sensu, gdybym miała wybierać miedzy jednym, a drugim - filtry przeciwsłoneczne, gdy będziesz mieć kontakt ze słońcem, zapobiegną namnażaniu się wolnych rodników, smao serum moze działać prooksydacyjnie (zależy od zastosowanej substancji aktywnej). Zachęcam do przeczytania wpisu o serum z witaminą C - jeśli masz mało wrażliwą skórę, to polecam wykonać samodzielnie tanie jak barszcz serum z kwasem askorbinowym - skuteczne i nie kosztuje nawet złotówki za 20ml. https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/05/witamina-c-w-kosmetykach-formy-witaminy.html

      Usuń
  33. Ewo, jak zwykle przydatny wpis i cudowne zdjęcia. Gdzie można kupić tą śliczną bluzkę?
    Jeszcze inne pytanie - podobno glukonolakton w 15%owym stężeniu ma działanie peelingujące. Jak wykonać taki peeling woda + glukonolakton? Czy trzeba taki roztwór podgrzewać? Czy trzeba neutralizować? Podpowiedz, proszę... :*
    mitki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Kupiłam czerwony golf w lumpeksie, obcięłam rękawy, górę, a na dole zrobiłam frędzle, ważne, aby materiał był uciągliwy, wtedy nie trzeba wcale takiej bluzki obszywać :)

      Tak, woda i glukonolakton, nie trzeba go podgrzewać, musisz tylko dobrze wymieszać glukonolakton w wodzie, aby nie było żadnych grudek. Roztwór trzeba neutralizować, ma kwaśne pH, przetrzymywanie takiego roztworu peelingowego na skórze wiąże się z podrażnieniami i pojawieniem się rumienia, więc neutralizacja roztworem z sody jest konieczna :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedzi:) będę kombinować na spokojnie jutro a teraz lecę czytać nowy wpis;)
      mitki

      Usuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  35. Droga Ewo. Mozna by powiedzieć ze juz sfiksowalam na punkcie twojego bloga. Kazda wolna chwilę siedze i czytam rozne łączenia półproduktów. Ale mam pytanie. Ukrecilam tonik kojowy4% na wodzie destylowanej. Czesto czytam ze dobrze dziala z witamina c. Mam kwas askorbinowy czy on się nadaje zeby go połączyć z kwasem kojowym jeśli tak to jakie to sa proporcje i czy regulowac ph?

    Drugie pytanie receptura na peeling azelainowy z kwasem askorbinowym na peg-400. Rowniez proporcje w ml. Czy moge zrobic peeling np w poludnie?

    Wieczorem stosuje tonik z niacynamidem 4%

    Czy przed położeniem maseczki z glinki żółtej mozna zrobić peeling z korundem?

    I ostatnie pytanie mam dużo wagrow szczegolnie na nosie i brodzie i troche na policzkach blizej nosa blyszczaca skore na nosie natomiast na czole sucha skora. Jaka miksture stosowac aby pozbyc sie tych wagrow?

    Przepraszam że tak dużo pytań zadałam. Ale po obszernosci Twojej wiedzy licze ze otrzymam pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ewo, cudownie wyglądasz w czerwieni. Szalenie mi się podobają Twoje "wiankowe" zdjęcia. Mogłabym mieć z nimi ścienny kalendarz :)

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger