17:10

Do czego prowadzi nadgorliwe stosowanie kwasów i retinoidów? Czemu powinny być ostatecznością lub też początkiem terapii? Kiedy mają leczniczy wpływ na skórę? Dlaczego nie ufam lekarzom i liczę tylko na siebie? Konflikt interesów


Na blogu pojawiają się coraz częściej treści refleksyjne, pozbawione badań sponsorowanych przez koncerny farmaceutyczne, zawierające wyłącznie moją, myślę, że zdroworozsądkową opinię na temat kuracji przeciwtrądzikowych i pielęgnacji twarzy. Dzisiaj postanowiłam wypowiedzieć się na temat może jeszcze mało gorący i niezbyt aktualny, bowiem substancje intensywnie złuszczające mają jeszcze swoje pięć minut i przedstawiane są w samych superlatywach, ale jestem niemal pewna, że za kilka lat, prawie każda osoba, która walczyła z cerą jednymi z najmocniejszych, ostatecznych środków w tak mało rozsądny sposób, prędzej czy później odczuje na sobie skutki uboczne, o których zwykło się nie mówić. Bo prawda jest zawsze mało wygodna, a każdy chce suchych faktów, szybkich efektów i natychmiastowo gładkiej cery, nie myśląc o wpływie farmaceutyków i substancji chemicznych na zdrowie, ale przede wszystkim na zewnętrzny wygląd skóry w dalszych latach. 

Kwasy i retinoidy są powszechnie stosowane w leczeniu trądziku. W leczeniu objawowym. Często źle zdiagnozowanym lub też wywołanym przez przyczyny wewnętrzne i zaostrzanym poprzez nieodpowiednią pielęgnację. Trądzik to najczęściej przewlekły stan zapalny organizmu, częste następstwo złego leczenia i skrajnych niedoborów składników odżywczych, niezbędnych do funkcjonowania, w obecnych czasach rzadko kiedy jest kwestią genów. Dlatego kwasy i retinoidy powinny być zawsze ostatecznością i uzupełnieniem, a często jest zupełnie odwrotnie - zastępują pielęgnację lub tylko tłumią problem, który bombarduje skórę od wewnątrz. Możesz się z tym nie zgadzać, ale taka jest prawda. Ogólna dostępność, zwłaszcza kwasów, niesie za sobą ogromne ryzyko, o którym wspomnę poniżej. To nie są żadne cudowne leki na trądzik, to substancje chemiczne, które owszem, mają wiele zalet, ale stosowane długofalowo i nierozsądnie, okazują się toksyczne. Każda opatentowana substancja chemiczna ma skutki niepożądane, zwłaszcza, gdy jest stosowana przez długi czas bez wymaganych przerw. 

Trądzik genetyczny jest aktualnie rzadkością. Cierpię na niego, felerne geny odziedziczyła także moja siostra i brat. Jako jedyna nie podjęłam się leczenia izotretinoiną, ale wcale tego nie żałuję, czasami nachodzą mnie refleksje i chwilowe a może jednak, ale potem błyskawicznie odpuszczam i sięgam po rozum do głowy. Nie mam zaufania do lekarzy. W zasadzie nigdy nie miałam. No i nigdy mieć nie będę. Może jakieś pojedyncze jednostki nie przerzucają oczami podczas składania przysięgi Hipokratesa i traktują ją na poważnie, większość szuka tylko dodatkowego zysku i nakręca ten chory biznes. Nie da się tego inaczej wytłumaczyć, leczyć, aby leczyć dalej, lekarz musi po prostu się przystosować, do Państwa, do koncernów. Strata prawa do wykonywania zawodu to bardzo dobre zagranie względem młodego lekarza, który przechodzi mordęgę na studiach medycznych, a potem przez długie lata ratuje ludzkie życie za głodowe sumy. Też bym się wkurzyła, może nawet przekwalifikowała. 

Większość artykułów jest sponsorowana przez koncerny farmaceutyczne, które kontrolują treść i przebieg badań, pomijając fachową prasę, ale nie każdy ma do niej dostęp i nakłady finansowe, aby przeprowadzać własne badania. Nawet gdyby wynaleziono lek na trądzik, nigdy nie zostanie opatentowany. Bo to się zwyczajnie nie opłaca. Z tego samego powodu medycyna kicha na naturoteriapię, która w wielu przypadkach jest bardziej efektywna od syntetyków. No tak, ale w jaki sposób to udowodnić, skoro nie ma badań? Jeśli substancje naturalne nigdy nie zostaną opatentowane? A osoby bez wykształcenia medycznego są postrzegane jako gorsze, niegodne zaufania? Wkurzył mnie ostatni nalot na doktora Jerzego Ziębę. Nie, nie jestem jego wyznawczynią. Nie podoba mi się selekcjonowanie wygodnych przez niego badań, ale kto mu udowodni, że się myli? Dla mnie to nie publikacja o zdrowym odżywianiu, to książka o nieudolnej służbie zdrowa, o złym kształceniu lekarzy, o koncernach, które wiążą ręce młodym i zdolnym, narzucając leczenie objawowe, które jest mało efektywne i często generuje kolejne problemy. To nie dotyczy tylko trądziku, ale powszechnych, na ogół niegroźnych chorób, które nieleczone lub leczone nieprawidłowo, prowadzą do stałej opieki medycznej. Nie zamierzam wchodzić w kompetencje lekarzom, nie mam odpowiedniego wykształcenia i w zasadzie, nawet nie chcę go mieć, z oczywistych powodów.

Nie jestem zupełną ignorantką badań naukowych i staram się być na bieżąco, ale zawsze należy je prawidłowo interpretować - za rok, za dwa, a może za dziesięć, stosowanie pewnych substancji może okazać się nagle szkodliwe, dlatego proszę, abyś zawsze obserwował swoją skórę i nigdy nie miał pokładów całkowitego zaufania do osób trzecich (choć obdarzenie lekarza zaufaniem i optymistyczne nastawienie jest niezwykle ważne, aby cieszyć się efektami). Najskuteczniejsze leczenie, to leczenie zgodne z naturalnym rytmem, potrzebami. Twoimi potrzebami. A nie Zosi sąsiadki i piętnastu osób, które czekały przed Tobą w kolejce.

Nie neguję całkowicie badań, ale są one bardzo stronnicze, ten, kto czyta uważnie publikacje naukowe wie co mam na myśli. Wiele rzeczy jest niejasnych, zwłaszcza tych bardzo prostych, łatwych, ciężko jest się ich doszukać, o ile w ogóle istnieją. Podobnie jest ze skórą. Gdy pojawia się trądzik, nie badasz hormonów, nie starasz się poprawić diety, nie pijesz odpowiedniej ilości wody i nie dobierasz właściwie kosmetyków do codziennej pielęgnacji - to zazwyczaj ostatnia deska ratunku, akt desperacji, kiedy leczenie nie pomaga, a powinno być pierwszym krokiem podjęcia sensownych działań. Szkody wywołane przez złe leczenie są nieodwracalne - problemy ze skórą nasilają się, komplikują, powstaje nadwrażliwość. Rzadko kiedy kosmetyki do pielęgnacji skóry trądzikowej, nadają się rzeczywiście do użycia na takim typie skóry. Zaczyna się niewinne, od złej pielęgnacji, narastania problemu przez nieodpowiednie leczenie, aż w końcu często jedyną skuteczną obroną okazuje się terapia wewnętrzna, która przynosi owszem efekty, ale krótkotrwałe. Ubolewam nad brakiem odpowiedniej ilości czasu na bliższy kontakt z czytelnikami, ale do tej pory odpowiedziałam na setki, jak nie tysiące Waszych wiadomości i w zdecydowanej większości problemy z cerą wynikały z podstawowych zaburzeń pielęgnacyjnych i zdrowotnych, nawiasem mówiąc - bardzo łatwych i tanich w leczeniu.

Dlatego przestrzegam przed kwasami i retinoidami, to potężna broń, która w niepowołanych rękach może przyczynić się do ostrych, skomplikowanych schorzeń skórnych i utrudni Twoją dalszą walkę (choć stosowane rozsądnie, mogą całkowicie odmienić stan skóry na lepsze). Właściwa, rozsądna pielęgnacja to absolutna postawa, jeśli coś w niej nie gra, dąż do tego, aby była dopracowana i spełniała swoje zadanie, dopiero wówczas wybieraj się z wizytą do dermatologa lub też włączaj substancje aktywne - będą miały faktyczne działanie lecznicze, dobrze poznasz ich właściwości i nie będziesz kamuflować ich działaniem problemów, których przyczyna tkwi gdzieś zupełnie indziej. Bo często tak jest, że sięgamy po takie środki zbyt pochopnie, widzimy efekty ich stosowania, ale tuż po odłożeniu problem narasta, błyskawicznie nawraca i pojawiają się inne przykre dolegliwości. To świadczy tylko i wyłącznie o nieefektywności leczenia.

Nie uważam środków silne złuszczających za zło tego świata. One są potrzebne. Do leczenia blizn, przebarwień, skutków trądziku. Ograniczają jego negatywny przebieg i skłonność do pojawienia się trwałych pamiątek. To ważne, zwłaszcza, gdy nie znasz do końca przyczyny swojego problemu i na czas poszukiwań, musisz odpowiednio regulować skórę, aby ograniczyć stan zapalny, ale to wciąż tylko działanie objawowe - przewlekły stan zapalny też jest szkodliwy i w zasadzie mając trądzik, stoisz między młotem, a kowadłem, bo zarówno długotrwałe leczenie, jak i brak jakiegokolwiek leczenia niesie ze sobą wiele skutków niepożądanych i prowadzi do szybszego starzenia się skóry, nie wspominając o powstałych, nieestetycznych bliznach i przebarwieniach. Rozsądne terapie z odpowiednimi przerwami pozwalają utrzymać skórę w dobrej, przyzwoitej kondycji, ja także nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez pochodnych witaminy A, ale wiem z czym będę się zmagać za kilka lat (nawet jeśli toleruję bardzo dobrze retinoidy) jeśli nie znajdę innej, mniej inwazyjnej ścieżki leczenia trądziku.

Róż Ecolore Casabella, oczy: róż Casabella, The Balm Pinstripe, Ecolore mineralny Cień Royal Blue, usta: Catrice Shine appeal 070 Better Make A Mauve

Bo czym różni się dobre leczenie, od standardowego leczenia dermatologicznego? Myśleniem. Dla siebie to Ty jesteś najważniejszy, to Ty chcesz wyzdrowieć i dla Ciebie nie ma znaczenia czy sięgasz po naturalne, czy też chemiczne metody leczenia, nie masz określonych dróg leczenia, leczenia proponowanego, zależy Ci na efektach. Zastanawiasz się skąd mogła się wziąć dajmy na przykład kandydoza skóry, działasz na wielu płaszczyznach, idąc do lekarza dostajesz od ręki lek przeciwgrzybiczy, który ok - działa grzybobójczo, ale po pierwsze nie likwiduje przyczyny problemu, a tylko go usypia, niszcząc nadmiar drożdżaków, po drugie, nie wykazuje żadnego innego działania oprócz grzybobójczego, to jest nie chroni skóry przed nawrotem, po trzecie - nie wpływa równoważąco na florę bakteryjną, a wręcz prowadzi do przerostu flory bakteryjnej, czyli generuje kolejny problem, często mieszany, trudniejszy w leczeniu. Aby leczyć, a nie zaleczać, trzeba znać i chcieć poznać przyczynę problemu, aby wiedzieć JAK działać i JAK dopracować kolejne, niezbędne drogi leczenia, które się uzupełnią i zapobiegną nawrotom, dając efekt leczniczy. Zasłanianie się możliwością 'niepowodzenia leczenia', jest zwykłym mydleniem oczu. Bo jak można mieć zaufanie do lekarza, który ma w nosie Twoje zdrowie i leczy Cię schematycznie, na zasadzie, może się uda, a może nie?

Środki powszechnie stosowane w leczeniu trądziku mają wiele zalet, ale i wad. Powinny być stosowane krótko, lub z przerwami, aby skutecznie i w miarę szybko wyleczyć zewnętrzny problem. Z tym, że często stają się uzależnieniem, środkiem regulującym, bez którego nie wyobrażasz sobie funkcjonowania, a zaraz po odłożeniu, bańka pęka i kondycja cery nagle wraca do stanu wyjściowego. Mnie to nie dziwi, Ciebie też nie powinno.

Mając cerę problematyczną, ciężko jest całkowicie zrezygnować z regulacji, ale warto wiedzieć, że ciągłe oddziaływanie chemiczne odbije się negatywnie na kondycji naskórka. Zwłaszcza, gdy nie wpływa normalizująco na skórę, a wywołuje przewlekły stan zapalny: intensywne łuszczenie się, podrażnienia, odwodnienie, rumień. Nie ma badań na temat długotrwałego stosowania substancji powszechnie stosowanych w trądziku nawet, z tego co mi wiadomo nikt ich nie zaplanował (a kiedy leczenie kończy się po 8-12 tygodniach stosowania? Co mi po takich badaniach?). Retinoidy są najsilniejszą i najskuteczniejszą formą walki z trądzikiem, o ich zbawiennym działaniu można przeczytać w wielu publikacjach, ale jedynie w terapiach krótkofalowych, a co dalej? Co jeśli stosujesz retinoidy i mocne kwasy regularnie? Jeśli przeciągasz kuracje? Dopuszczasz do ciągłego stanu zapalnego?

Można się tylko tego domyślać. Problem pojawia się głównie wtedy, gdy zachłystasz się niepohamowanym optymizmem i rozważasz stosowanie kwasów i retinoidów w samych superlatywach na zdrowej, niedotkniętej żadną dermatozą skórze lub też sięgasz po środki, nie wiedząc, czego możesz się po nich spodziewać i jaki jest Twój faktyczny problem. Środki regulujące działają zupełnie inaczej na zmienionej chorobowo tkance, niż na skórze zdrowej, ale mogą zaostrzyć przebieg choroby, nawet, jeśli są zarejestrowane jako powszechne leki na trądzik. Przestrzegam szczególnie tych, którzy nagminnie przeciągają kuracje i nie wyobrażają już sobie życia bez mocnej regulacji, to prowadzi tylko do rozregulowania skóry, a nawet bardziej dotkliwych i opłakanych wręcz skutków ubocznych. Już wcześniej pytano mnie o żywotność komórek i limit Hayflicka, wyraziłam dosyć dosadnie swoje zdanie. Teoria nie do końca do mnie przemawia, żywa tkanka, to nadal żywa tkanka, moim zdaniem bardziej tutaj chodzi o celowe wywoływanie stanu zapalnego, aniżeli o złuszczanie naskórka, które jest konieczne w pewnych dermatozach - gdyby teoria rzeczywiście miała potwierdzenie w rzeczywistości, chorujący na łuszczycę, już dawno temu powinni cierpieć na martwicę tkanek, ich cykl komórkowy jest przyspieszony nawet dziesięciokrotnie.


Rzecz tyczy się zatem środków i czynności, których mechanizm działania polega na zasadzie wywoływania stanu zapalnego - czyli wszelkie kwasowe roztwory, silne retinoidy, promieniowanie słoneczne, złe traktowanie skóry. Nie musisz stosować agresywnych metod przeciwtrądzikowych, aby przyspieszyć starzenie i wywołać nadwrażliwość, wystarczy brak leczenia dermatologicznego, smażenie się na słońcu, silna oksydacja organizmu poprzez zażywanie zbyt dużych ilości kwasów tłuszczowych utleniających się i używek. Skóra, która jest uszkodzona, z zasady regeneruje się z nadwyżką, pobudzając silnie pracę kolagenu, ale nie trwa to wiecznie (po jakimś czasie silne środki działają prozapalnie i tylko uszkadzają jej strukturę, a nadwyrężona skóra nie radzi sobie z regeneracją - a skóra wrażliwa, jak udowodniono w wielu badaniach, jest skórą szybciej starzejącą się), dlatego permanentne, długotrwałe i nieodpowiedzialne przeciąganie silnych terapii jest po prostu złe. Efekt pogrubienia występuje tylko podczas dobrze poprowadzonej, krótkiej terapii (np. w formie sporadycznych peelingów), zastosowania odpowiedniej substancji aktywnej i stężenia oraz wieku. Szczególnie dotyczy to nas, kobiet, gdy w wieku menopauzalnym zdolności regeneracyjne znacznie obniżają się i zastosowanie tak inwazyjnych środków jest bardzo ryzykowne.

Bo inaczej to wygląda na skórze młodej, zdrowej, odpowiednio traktowanej, w kwiecie wieku, a inaczej na zmaltretowanej i zwyczajnie zniszczonej, a wszystko też ma swój czas. Wywoływanie stanu zapalnego świetnie stymuluje skórę do odnowy, ale gdy tkanka ma do tego zdolności, inaczej taki środek działa na nią zupełnie odwrotnie i zamiast ją pogrubiać - prowadzi do ścienienia i uwrażliwienia. Nie każdy może stosować silne retinoidy i kwasy, zwróć uwagę, że cera trądzikowa nieleczona jest często zgrubiała i zastosowanie pochodnych witaminy A wpływa na nią leczniczo, występujący na niej stan zapalny sam w sobie pobudza tkanki do regeneracji i prowadzi do przyspieszenia procesów starzenia, pochodne witaminy A na tkance chorobowej działają w zupełnie inny sposób, ale wymagają dobrej kondycji skóry i umiejętnego stosowania, tylko wtedy są skuteczne, a i tak nie są receptą na całe życie. Problem w tym, że na leczenie retinoidami, lekarz decyduje się za późno, nie potrafiąc dobrze rozpoznać problemu - retinoidy są często stosowane jako ostatni krok w leczeniu trądziku, po wysuszających żelach, maściach, antybiotykach i często kwasach, moim zdaniem, kolejność powinna być zupełnie odwrócona, pochodne witaminy A nigdy nie będą działać skutecznie na zniszczonej skórze, ze względu na ich właściwości pro zapalne - jedyne co zrobią, to wywołają nadwrażliwość, nadreaktywność, rumień i doprowadzą do przewlekłych zapaleń skóry.

Nie zamierzam wybielać retinoidów, ale jedyną decyzją, jakiej bardzo żałuję, są peelingi kwasowe, które na mojej zapalnej skórze, dodatkowo nasilały ten stan i z pewnością podczas dłuższego stosowania, wpłynęłyby na jej gorszą kondycję. Pochodne witaminy A na cerze typowo trądzikowej mają zupełnie inny mechanizm działania i jestem tego idealnym przykładem. Myślę, że to główny wyznacznik skóry utrzymującej się w dobrym stanie, każdy składnik, który wywołuje stan zapalny, przyspiesza starzenie i powoduje nadwrażliwość, zwłaszcza, gdy jest stosowany długotrwale - obserwacja skóry i trafna droga leczenia, teoretycznie normalizuje skórę i jest kluczem do sukcesu. Dobrze tolerowane, równoważące, stosowane z umiarem środki regulujące nie powinny przyspieszać starzenia, a wręcz go spowalniać.

Teoretycznie. Moim zdaniem najgorszy i najbardziej destruktywny wpływ na kondycję skóry ma głównie nadgorliwe, nieumiejętne i złe leczenie, to ono prowadzi do nadwrażliwości, a ogólnodostępnosć kwasów i silnych, toksycznych substancji aktywnych jest w moim mniemaniu przyzwoleniem na wywołanie nuklearnego stanu zapalnego na własnej skórze, zwłaszcza, gdy właściciel nie zwraca uwagi na podstawowe zasady pielęgnacyjne i nie do końca wie, co trzyma w rękach. Bo do silnej nadwrażliwości można doprowadzić nie tylko kwasami i retinoidami na receptę, ale nawet powszechnie! dostępnymi surowcami, które są zastosowane w za wysokim stężeniu, kompozycji, nieodpowiednim pH lub niewłaściwym łączeniu związków aktywnych. Jaką drogę musiałeś przejść, aby móc stosować retinoidy? Albo kwasy? Z jednej strony zaczynanie z grubej rury jest złe, ale po to ciągle piszę na blogu, aby przed podjęciem jakiegokolwiek leczenia, znaleźć przyczynę swojego problemu, a dopiero potem działać, zwłaszcza tak intensywnymi terapiami, ale z drugiej strony, jak możesz dobrze zareagować na leczenie pochodnymi witaminy A, kiedy skóra jest już kompletnie wymęczona i ma zwyczajnie dość? Nie zawsze pokorne zaczynanie od niskich stężeń substancji aktywnych wychodzi na dobre, one też mogą zaogniać problem i stopniowo prowadzić do wrażliwości, zwłaszcza, gdy nie działają na problem w odpowiedni sposób. Wyznam, że stosowanie tretinoiny wywołuje u mnie niemal znikome podrażnienia ( lub też zerowe), w odróżnieniu od nawet 5-10% kwasów karboksylowych, co wiele razy wprawiło Was w osłupienie. Czy to oznacza, że powinnam zrezygnować z retinoidów tylko dlatego, że są powszechnie uważane za najmocniejsze środki, nie zważając na zapalną reakcję skóry podczas stosowania ponoć bezpieczniejszych kwasów? Otóż nie. Efektywność kuracji i rozsądne stosowanie leków przeciwtrądzikowych, polega na rozważnym i logicznym dobieraniu związków aktywnych, które zapobiegają, a nie nasilają stan zapalny. U mnie mogą być to pochodne witaminy A, u Ciebie kwasy, u kogoś tam witamina C.


Miałam to szczęście, że bardzo szybko wyzbyłam się lekarskiej, myślę, że powinnam umieścić to w cudzysłowie opieki, bo pewnie po tych czterech, cholera, już pięciu latach, zmagałabym się z potwornie uwrażliwioną cerą, gdybym miała przerobić proponowaną litanię leczenia. Mój brat jest młodszy ode mnie o 4 lata, a jego skóra jest w o wiele gorszej kondycji od mojej, leczy się przez podobną ilość czasu, ze względu na wiek i płeć męską, powinno być zupełnie odwrotnie. Cieszę się, że podjęłam najbardziej właściwe dla mojej skóry leczenie retinoidami w rozsądny sposób, może idealnie nie jest, ale nie mam wrażliwej, odwodnionej, a z całą pewnością zmaltretowanej skóry. Grunt, to dobrać odpowiednie leczenie. Gdyby nie lekarze, nie musiałabym zmagać się z powracającą grzybicą, a moje własne błędy pielęgnacyjne, poprzez włączenie kwasów - przejściowe uwrażliwienie w bruzdach nosowych pewnie by też nie miało miejsca. Uczenie się na błędach może jest i dobre, ale nie na własnej skórze, skutków złego leczenia nie można odwrócić, można tylko nauczyć się z nimi żyć.

Nie piszę tego, aby kogokolwiek straszyć, ale potrafię wyciągać logiczne wnioski i wiem do czego prowadzi leczenie na zasadzie fifty-fifty, gdy ani lekarz prowadzący, ani Ty sam, nie wiesz czy tak intensywny preparat zda egzamin i liczysz głównie na szczęście. W leczeniu chorób skóry nie ma czasu na bycie królikiem doświadczalnym, to Twoja skóra. Nie, żebym zachęcała do przetrzymywania stanu zapalnego, bo to także jest toksyczne i negatywne w skutkach, ale proszę tylko o rozwagę i rozsądne operowanie takimi substancjami. Ciężko jest leczyć tak zniszczoną skórę, gdy stan zapalny pojawia się bez żadnego powodu, stosowanie leków nie przynosi dobrych efektów, a ich odłożenie jeszcze dodatkowo zaostrza problem.

Często pojawiają się także pytania na temat działania przeciwstarzeniowego retinoidów i kwasów, można się tego spodziewać, biorąc pod uwagę mechanizm działania, ale pod kilkoma warunkami - gdy Twoja skóra ma dobre zdolności regeneracyjne, nie jest wrażliwa i cienka z natury oraz gdy terapia polega na krótkotrwałych sesjach w formie peelingów zgodnie z cyklem komórkowym. Takie przymusowe, usilne, permanentne złuszczanie bez przerw nie wiem w jaki sposób miałoby odwrócić procesy starzenia (zwłaszcza, gdy skóra nie potrzebuje regulacji i funkcjonuje prawidłowo), to już lepiej wybrać się na mezoterapię igłową i pobudzać pracę kolagenu manualnie. Podobne działanie, ale skóra nie jest obdzierana z naskórka i ścieniana przez eksfoliacyjne właściwości kwasów i retinoidów. Skóra dotknięta trądzikiem jest zmieniona zapalnie, normalizujące działanie retinoidów i kwasów działa na zasadzie regulacji funkcji skóry, które zostały zaburzone, na zdrowej tkance, tak silne substancje działają zapalnie, w jakichże to sposób miałyby działać długofalowo w sposób przeciwzmarszczkowy? Stosowane umiejętnie, przejściowo, krótkotrwale - zgoda, ale nie na dłuższą metę.

I nie krytykuję tutaj kwasów i retinoidów, bo potrafią zdziałać cuda - wygładzają naskórek, niwelują blizny, przebarwienia, przygaszają stan zapalny, moja cera bez tretinoiny przypominałaby pobojowisko, a tak z roku na rok jest coraz lepiej. ALE mówię absolutne NIE terapiom pozbawionym rozsądku, umiaru, wyczucia i obeznania z własną cerą. Mówię NIE specjalistom o kant d*py potłuc, i tutaj pozdrawiam wszystkich dających diagnozę na odległość, z zaciętością, bez wywiadu, bez współczucia i serca do pacjenta przepisujących kolejne maści i antybiotyki wewnętrzne, które nie działają, bo nie mają prawa działać. Mówię NIE fanaberii, zaślepieniu i głupocie. Każda substancja chemiczna, powtarzam, każda, ma skutki uboczne, ale już w tym rola specjalisty, aby trafnie je dobierać, a żeby to zrobić, trzeba się wysilić, poznać i chcieć pomóc potrzebującemu. I piszę to ze smutkiem, z bezsilnością również. Może nawet ze łzami w oczach. Bo mi też nikt nie pomógł. A człowiek jest taki głupi, naiwny i wierzy, że to już ostatnia wizyta.

Ech. 

Nasuwa mi się tylko jedna konkluzja - jak nie wiesz na kogo liczyć, licz na siebie, nikt tak o Ciebie nie zadba jak Ty sam. Abstrahując od mojego beznadziejnego przypadku i genetycznego obciążenia, występującego z pokolenia na pokolenie, mogę i tak rzec, że takie leczenie, jakie proponuje większość lekarzy jest destruktywne dla skóry i skazuje nas na kilka lat, jak nie na dożywotnie ładowanie pieniędzy w skórę i podtrzymanie przyzwoitego, akceptowalnego stanu. Doprowadza nie tylko do ruiny pielęgnacyjnej, ale też i psychicznej. Chciałabym bardzo trafić na kogoś bardziej pojętnego, szeroko widzącego, ale nie wiem czy to jest możliwe. Mogę tylko przestrzec nie tylko przed specjalistami, ale przed samym sobą, aby nigdy nie podejmować zbyt pochopnych decyzji, myśleć, analizować i sprawdzać - żadna substancja chemiczna nie jest w pełni bezpieczna, zawsze ma jakieś skutki uboczne, które po latach żonglowania różnymi preparatami doprowadzają do oporności, skomplikowanych schorzeń, reaktywności, wrażliwości. Dbaj o siebie i obserwuj skórę, środki dobrane do Twoich potrzeb nie powinny powodować skrajnych reakcji niepożądanych, a regulować jej funkcjonowanie.

Nie popełniaj błędów, których później możesz żałować, skórę masz tylko jedną.

Pozdrawiam,
Ewa

220 komentarzy:

  1. Ewo czy ten Bartłomiej Kwiek przyjmuje tylko prywatnie? Pisałaś o nim dwa posty temu. Jestem z lubelskiego i chciałabym do niego podjechać, aczkolwiek wizyta u niego, w klinice Ambroziaka, kosztuje 250 zł… Srednio mnie na to stać. :( Znalazłam też gabinet na Koszykowej, który jest chyba na NFZ ale nie mogę się dodzwonić więc może te dane w necie są już nieaktualne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem, ale jest dosyć rozchwytywany, raczej na NFZ nie pracuje, tylko przyjmuje prywatnie ;)

      Usuń
    2. Ewo, ciągle piszesz, że nie masz zaufania do lekarzy (i to jest dla mnie zrozumiałe) tymczasem nagle Bartłomiej Kwiek, co Cię tak nagle naszło na tego lekarza? w życiu o nim nie słyszałam. To Twój dermatolog? masz jakieś doświadczenia z tym panem? skąd go wykopałaś ?? pozdrawiam, Julka

      Usuń
    3. Ma bardzo dobre opinie, jest bardzo aktywny, ma na koncie rzetelne, anglojęzyczne publikacje i dostęp do najnowszych metod leczenia. Nie wiem czy się sprawdzi, ale mam ochotę spróbować, jestem ciekawa jaką drogę leczenia mi zaproponuje, chciałabym jednak zejść z retinoidów i leczyć się mniej inwazyjnie :)

      Usuń
    4. zatem sprawdzałaś wszystkich dermatologów w Polsce i tak go odkryłaś ? :)

      Usuń
    5. Bartłomiej Kwiek pracuje w klinice Ambroziaka, widziałam go w programie telewizyjnym, spodobało mi się w jaki sposób pochodzi do pacjenta, jak przeprowadza wywiad i jak szeroką wiedzę posiada. Nie wiem czy dobrze zrobię umawiając się na konsultację, ale pokładam w nim ogromne nadzieje, liczę, że okaże się bardziej kompetentny od lekarzy, których miałam już wątpliwą przyjemność poznać :)

      Usuń
    6. Jeśli tylko zdecydujesz się - koniecznie daj znać jaka jest Twoja opinia. Dobrze byłoby mieć jakieś namiary, gdyby była potrzeba odwiedzić dermatologa - już wolałabym jechać kilkaset kilometrów niż ryzykować z cerą. :)

      Usuń
    7. Ja tez będę czekać na Twoje opinie na temat Pana Bartłomiej Kwiek ;)

      Usuń
    8. Właśnie Ewo czy wiesz kiedy mniej więcej planujesz go odwiedzić? Prosimy o Twoją opinię o nim.

      Usuń
    9. Ewo a kiedy jesteś do doktora zapisana na tę konsultację? jak długo się na nią czeka?

      Usuń
    10. Planuję iść jesienią, ale muszę realnie ocenić kondycję swojej cery, raz skora jest idealnie gładka, raz zmieniona zapalnie, a zależy mi na efektywnym leczeniu przebarwień, nie powinnam więc zmagać się ze zmianami ropnymi. Na pewno dam znać, ale na ten moment sama nie wiem czy wybiorę się do Pana Bartłomieja jeszcze w tym roku :)

      Usuń
  2. Kto Ci robi takie piękne zdjęcia? Piękna sukienka, wianek i Ty, jestem pod wrażeniem jak udało Ci się wyprowadzić cerę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Robię sama, ale są dalekie od mojej idei, skakanie na samowyzwalaczu jest uciążliwe i zdjęcia często tracą na jakości :(

      Usuń
    2. Nie powiedziałabym, że robisz je sama ale ja się nie znam na zdjęciach, mi w życiu by takie nie wyszły i umiejętności robienia wianków zazdroszczę. Mogę zapytać gdzie dorwałaś kieckę? :)

      Usuń
    3. Dzięki, wciąż się uczę:) Tak, mosquito :)

      Usuń
  3. Ewo, jaka szkoda, że parę lat temu nie natrafiłam na taki blog, pewnie nie dopuściłabym do wielu problemów z cerą które dręcza mnie teraz :( dokładnie tak jak Ty, kiedyś zaczęłam z kwasami, zaczeło pomagać, ale w pewnym momencie przesadziłam i pamiętam nawet jak raz skóra zeszła mi płatami w okolicach nosa i brody... to było parę lat temu, a do tej pory widzę problemy w tych partiach twarzy.. teraz jestem rozsądniejsza, w sumie dzięki Tobie, ale problemy z trądzikiem, nawrotami grzybicznymi wciąż mnie dręczą, a przecież kiedys tego nie miałam, sama sobie tego narobiłam, ale próbowałam się w końcu wyleczyć, bo Ci lekarze, nie daj Boże chorować w tym kraju, mają nas gdzieś liczy się tylko kasa i kontrakty z firmami, już nie chodzę do dermatologów, bo mam wrażenie, że wiem od nich więcej, nie chcę już testować na sobie ich leków, a oni nie chcieli mnie słuchać, wiecej udało mi się zdziałać dzięki Twoim radom niż ich poradom ... wierzę, że uda mi się zapanować nad tym, tylko muszę jeszcze bardziej zadbać o zdrowie ogółem, dietą i zrównoważonym trybem zycia :) Ciągle się uczę. Mam wrażenie, że durne głodówki i odchudzania za nastolatki, też mają tu znaczenie, a zwłaszcza moja miłość do słodyczy... Rób to co robisz tak długo jak się da ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. titolec, niestety, właśnie przez takie błędy pojawiają się komplikacje z cerą, staram się nie myśleć o moich porażkach pielęgnacyjnych, ale wiem, że przez brak wiedzy i prawdziwej opieki medycznej, mam problem z tolerancją kwasów i wielu kosmetyków. Mam nadzieję, że chociaż mój blog komuś pomoże i zmusi do refleksji, lepiej nie popełniać błędów na własnej skórze, bo skutki są szczególnie dotkliwe i nie da się ich od tak wyzerować. Trzymam za Ciebie kciuki, na pewno będzie lepiej :) Trzymaj się i dzięki!

      Usuń
  4. Ewa, brawo!!! :) "Mówię NIE specjalistom o kant d*py potłuc, i tutaj pozdrawiam wszystkich dających diagnozę na odległość, z zaciętością, bez wywiadu, bez współczucia i serca do pacjenta przepisujących kolejne maści i antybiotyki wewnętrzne, które nie działają, bo nie mają prawa działać." Mam dokładnie takie same uczucia do lekarzy. I nie chodzi tylko o dermatologów. Kiedyś wyskoczyły mi jakieś dziwne plamy na dekolcie. Myślałam, ze to uczulenie poszłam do lekarza rodzinnego po czym usłyszałam, że...poparzyłam się barszczem Sosnowskiego. Wszystko fajnie tyle, że to był marzec :D poza tym chyba bym wiedziała, gdyby tak było. I usłyszałam jeszcze: ma pani trądzik, czy robi coś z tym pani wgl bo to wygląda na zaniedbaną sprawę..." myślałam, ze się tam rozpłaczę, bo z trądzikiem walczę od lat...Trzasnęłam drzwiami i wyszłam, może to było nieco infantylne, ale nie rozumiem skąd w ludziach taka znieczulica. A odnośnie tematyki Twojego posta; Ewciu, sama przyznam nie czytam ulotek, zaufałam lekarce u której teraz się lecze. Miesiąc temu skończyłam przygodę z antybiotykiem doustnym(żałuję, że go wzięłam no ale cóż :/ ) i od pażdziernika zeszłego roku używam Epiduo i Rozexu. Czy myślisz, że to już jest za dlugo? Pytam Ciebie, bo moja dermatolog pewnie powie, że można ich używać permanentnie. Pozdrawiam, Celina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę krytykować całego środowiska medycznego, ale to, co się dzieje teraz, to jest jakiś żart. Idąc do lekarza człowiek się tylko zastanawia, czy nie będzie gorzej, albo czy pan doktor będzie uprzejmy. Błędy w szkoleniu lekarzy pojawiają się już na samym początku drogi szkolenia, a spoczęcie na laurach prowadzi do właśnie takich sytuacji, że często pacjent posiada większą wiedzę o pewnym schorzeniu, niż sam lekarz. Czytanie ulotek jest bardzo ważne, ale trzeba zwrócić uwagę na okres czasu, jaki tam jest zawarty, często kuracje pewną substancją czynną trwają znacznie dłużej niż 8-12 tygodni i trzeba liczyć się ze zwiększeniem, nawet dziesięciokrotnym, wystąpienia skutków niepożądanych :( To długo, ale Epiduo zawiera nadtlenek benzoilu, który zapobiega oporności, choć w sam w sobie jest mocno drażniący, wysuszający i działa pro oksydacyjnie. Metronidazol powinien być stosowany tylko jako przejściowy dodatek do kuracji, mimo że nie powoduje wystąpienia oporności i jest alternatywą dla antybiotyków, które np. już nie działają, może sprzyjać rozregulowaniu skóry i flory bakteryjnej, przez silne właściwości głównie antybakteryjne. Celino, zalecam chociaż co pół roku zmieniać środki na łagodniejsze, np. kwas azelainowy, który ma silne właściwości przeciwzapalne i nie narusza flory bakteryjnej. Przeciąganie kuracji jakimkolwiek środkiem prowadzi do uzależnienia się, po odłożeniu często skóra nagle się pogarsza i nie jest to żadne wyjście z sytuacji :(

      Usuń
  5. W mojej rodzinie w ogóle nie korzystamy z ''pomocy'' lekarzy. Niestety zaufanie do nich mamy zerowe. Szpital w mojej okolicy jest nazywany umieralnią... Na szczęście do Warszawy niedaleko.. Ale i tam jest jak jest...Jak poszłam zimą do lekarza rodzinnego po receptę na Atrederm, był w strasznym szoku, widząc moją całkowicie pustą kartę. Ja zdecydowałam się na retinoid, po 15 latach walki z trądzikiem.. Po świadomej decyzji, i lekturze wieelu artykułów. Lekarz, przepisując mi taką ''siekierę'' nie mrugnął nawet okiem, spytał tylko które stężenie sobie życzę. Co mam o tym myśleć? Dla mnie to lepiej, że nie muszę biegać ze skierowaniami, tłumaczyć, że mam świadomość wszystkich zagrożeń. Ale przyjdzie do niego taka 16 latka, która przeczytała jeden wpis na jakimś blogu,zachwalający Atrederm pod niebiosa, mająca 3 pryszcze na krzyż, i też dostanie receptę. Nie dostanie za to ostrzeżenia, że to bardzo silny środek, którym można zrobić sobie krzywdę, nie mówiąc już o zagrożeniu dla ewent. ciąży. Mi jako 31 latce, lekarz nawet nie wspomniał o koniecznej antykoncepcji...
    Drugi przykład. Moja siostra zmaga się z dużym rumieniem na twarzy, który rujnuje jej samoocenę. Przetestowała milion kosmetyków, naturalnych metod, ekstraktów. Nic. Wysłałam ją w końcu do znajomej dermatolog, dziewczyny, którą bardzo dobrze wspominam ze szkoły. Stwierdziłam, że jak mamy komuś zaufać, to tylko jej. Niestety nawet ona zbagatelizowała problem. Była wspaniała, ogromnie miła, ale kurczę, nawet ONA była jakby NIEDOUCZONA!
    Straciłam już nadzieję na znalezienie kogokolwiek zaufanego. Nawet znalezienie dobrego stomatologa graniczy z cudem. Co się dzieje w tym kraju? Czy są jakieś zawody, w których polacy są mistrzami? Przez 20 lat, nie spotkałam ani jednej dobrej fryzjerki... Sama obcinam włosy sobie , mamie, siostrom. Sama się leczę... Smutne to wszystko, przerażające...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie to normalna kolej rzeczy. Młodzi i zdolni wyjeżdżają za granice kraju, mamy świetnych naukowców i fachowców, chociaż pracując na obczyźnie zwróci im się trud i czas, jaki poświęcili na kształcenie i szkolenie, naszym nawet trudno uzyskać dofinansowania na badania, a lekarz rezydent wcale nie zarabia więcej od takiego machającego łopatą, a codziennie ratuje ludzkie życie. Notabene, wcale im się nie dziwię, Państwo karze za pracę i w Polsce jest się chłopem pańszczyźnianym, jedynym wyjściem jest albo wyjazd za granicę, albo unikanie płacenia podatków za wszelką cenę. Smutne to i przerażające, ale zupełnie normalne następstwo obecnej sytuacji w kraju, które karze za pracę, a wynagradza lenistwo, siedzenie na dupie i dziecioróbstwo..

      Usuń
  6. Ja również nie ufam :( miałam już tyle lekarzy co pieniędzy wyrzuconych w błoto. Apogeum przeżyłam w listopadzie minionego roku, kiedy p. dermatolog przypisała mi krem do twarzy napakowany parabenami i innymi ciekawymi rzeczami. Zanim się obudziłam (głównie dzięki przejrzeniu składu i wyczytaniu co krem zawiera) miałam pełno wykwitów, po których do dziś walczę z bliznami. Teraz używam kremu la Roche posay tego z literką H. Na noc więcej, rano malutka ilość bo jest treściwy. Rzadko mi coś wyskakuje już na twarzy, za to z krostami na ramionach i plecach walczę od 7 lat. Diagnoza zawsze ta sama - atopowa skóra. Męczę się, poddaję i znowu podnoszę. Efekt czasem lepszy ale na chwilę lub marny... najgorzej gdy mamy lato...zero krótkich koszulek, na ramiączkach itp. Ciało myję mydłem Aleppo. Nakładam balsam urea 5%mocznik firmy Isana. Zastanawiam się teraz nad olejkiem cedrowym po twoim ostatnim wpisie. W każdym razie dziękuję ci za Twojego bloga. Daje do myślenia i analizy, przy czym podnosi na duchu.
    Ewuniu. Zdjęcia są piękne a ty jak zawsze zjawiskowo eteryczna :) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym tylko zwrócić uwagę na to, że parabeny to (podobno) najlepiej zbadane konserwanty, więc cała parabeno(i nie tylko)fobia wynika raczej z niewiedzy - także niewiedzy tego, że kosmetyk MUSI być zakonserwowany.
      Rozumiem jednak to, że człowiek w panice szuka odpowiedzi i pyta siebie "dlaczego mi zaszkodziło???", po czym chwyta się często pierwszych informacji z brzegu - ciężko też dotrzeć do bardziej zrównoważonych opinii, które nie opierają się jedynie na skrawku wiedzy.

      Usuń
    2. Zgodzę się ale jeżeli pielęgnację mam okrojoną i po zużyciu 4 opakowań kremu nagle przestaję go stosować i już po tygodniu widzę różnicę a po całkowitym odstawieniu nie mam już problemu z takimi wykwitami to niezależnie od mody na antyparabeny itp jestem w stanie stwierdzić że oprócz parabenow i parafiny i wielu innych składników, krem po prostu nie jest przeznaczony do mojej cery a pani dermatolog po wywiadzie i wielu spotkaniach powinna o tym wiedzieć.

      Usuń
    3. Jasne, tu się zgodzę. :) Wielokrotnie obserwowałam pogorszenie stanu skóry po jakimś kosmetyku i oczywiście nie męczyłam nim dłużej skóry.
      Chodziło mi o samo wymienianie parabenów w takim tonie jakby były winowajcą.
      Tyle dobrze, jeśli ten gorszy stan skóry wynika z kosmetyku i okazuje się nie być stanem permanentnym.

      Usuń
    4. No niestety, przyznam szczerze, że ta walka jest naprawdę ciężka :( Dobrze, że chociaż z tym kremem obudziłam się w porę, bo zganiałam trochę na pokarm, i a propos wariowania - a to, że gluten, a to, że coś innego... :) czasem już brak sił. Na razie został mi problem ramion i pleców i mam nadzieję, że z twarzą będzie już wszystko w porządku. Póki co, (odpukać) jest :)

      Usuń
    5. W takim razie trzymam kciuki za Twoją walkę!
      Swoją drogą, skądś znam te wariowania... :)

      Usuń
    6. Anonimowy23 czerwca 2016 19:08 Bardzo dziękuję, trzymam za Ciebie kciuki i nie poddawaj się! ;)

      Usuń
  7. Tak sie ciesze ze sa ludzie jak ty. Czytam i czytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też powiedziałam nie dermatologom, gdy zapisałam się na prywatną wizytę do podobno bardzo dobrego lekarzam. Wizyta trwała ok 10 min. Dłużej wypisywał moją kartę niż diagnozował. Zapytałam go przed wypisywaniem leku czy nie obejrzy mojej skóry powiedział, że nie ma potrzeby. Pamiętam że zapisał skinoren. Oczywiście nie pomógł. Wtedy dałam sobie spokój z wizytami. Nigdy nie miałam dużego trądziku, może gdyby było inaczej nadal szukałabym pomocy. Naprawdę szkoda mi osób, które mają bardzo duże problemy a lekarze nie traktują ich problemów indywidualnie. Każdy wychodzi z tym samym lekiem i sposobem pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, większość lekarzy nie podchodzi indywidualnie do pacjenta, jeśli u kogoś problem jest mało nasilony albo przejściowy, to być może takie leczenie proponowane zda egzamin, ale to i tak nie zwalania lekarza od zapoznania się z problemem i nie traktowania skóry jako niezależnego organu...

      Usuń
  9. Ewo chcialabym zrobic serum z kwasem salicylowym na betainie a nie moge znalezc betainy , a jak juz znajde to nie wiem , ktora bedzie odpowiednia czy moglabys napisac mi albo pelna nazwe polproduktu albo podlinkowac betaine ? Z gory dziekuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inaczej to betaina cukrowa, widziałam ją na e-naturalne i beauty ever ;)
      http://www.beautyever.pl/pl/p/BETAINA-nawilza-lagodniej-niz-woda/102
      https://e-naturalne.pl/pl/p/Naturalna-betaina-ekstrakt-z-buraka-cukrowego/794

      Usuń
  10. Hmm, czy mi się zdaje, czy zniknęło kilka komentarzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje Ci się, nie usuwam komentarzy, jeśli nie są wulgarne i nikogo nie obrażają.

      Usuń
    2. Nie o to mi chodziło:) Otwierałam kilka razy stronę, aby sprawdzić czy odpowiedziałaś na komentarze wyżej, i rzeczywiście kilku nie było. Teraz znowu są. Może to moja przeglądarka, albo szablon bloga, nie wiem. Nie ma też nazwy bloga na górze, to Twoja decyzjo Ewo, czy coś szwankuje?

      Usuń
    3. Niestety nie wiem, było już w porządku, ale znowu coś dzieje się z szablonem, albo z bloggerem :/ Też znikają mi komentarze, albo wcale nie mogę ich przeczytać.

      Usuń
    4. Mi np. coś się dzieje z bloggerem na telefonie, w ogóle nie mogę z niego korzystać, przerzuciłam się na bloglovin.
      Ewo, jakoś nigdy nie pisałam na ten temat, ale wyjątkowo urocze zdjęcia dzisiaj. Wydaje mi się, że świetnie Ci w takich kolorach. Bo np. w czerwieni ostatnio jakoś tak nie za bardzo:) chociaż maki piękne:) Ale to tylko moja opinia, zupełnie się nie przejmuj:) A Ty w jakim kolorze siebie lubisz najbardziej?

      Usuń
    5. Dziękuję :) A czemu mam się przejmować, szanuję Twoją opinię :) Zdecydowanie lepiej czuję się w pastelowych odcieniach i lekkim makijażu, ale lubię eksperymentować, bawić się makijażem, który jest uzupełnieniem ubioru i ogólnie 'klimatu' ;) Moim ulubionym kolorem jest fiolet, ale na co dzień wybieram najczęściej jasne kolory ecru i pastele, najbardziej wtedy podkreślają mój typ urody, przy mocnych kolorach często zostaje stłumiony :)

      Usuń
  11. Niestety, sama odczułam na swojej skórze skutki uboczne kwasów. Nie były to silne preparaty, ale zastosowałam (raptem kilka razy) jeden na drugi - rumień w górnej okolicy nosa, i jakby "skrzydeł" wokół, gotowy. Raz jeden zdarzyło się wcześniej, że to miejsce było zaczerwienione i odcinało się kolorem (po spirulinie), ale normalnie skórę miałam w tym miejscu raczej bladą, a aktualnie rumień lubi się lekko odcinać.
    Teraz nie mogę się tego problemu na stałe pozbyć (pojawił się jakieś 5-6 miesięcy temu), a jeśli już zdaje się być pokonany, to nawet peeling enzymatyczny e-naturalne potrafi sprawić, że lekki rumień wraca, skóra w tym miejscu stała się nadreaktywna. :/ Mam nadzieję, że dzięki wdrożeniu pielęgnacji skoncentrowanej na zwalczaniu rumienia w końcu pożegnam się z tym skutkiem ubocznym...

    Co do dermatologów - mam podobne zdanie. Dlatego szukam alternatywnych metod, no i chciałabym porobić więcej badań, bo zdaje się, że mój organizm cały czas jest w stanie zapalnym i z lekka wybucha, kiedy nadarzy się okazja, zwłaszcza pod wpływem pożywienia. A stany zapalne na nosie, a także małe cosie na czole są u mnie równoznaczne z lekkim zaognieniem rumienia.

    Jeśli kiedykolwiek wybiorę się do specjalisty (biorąc pod uwagę mój rumień na nosie - nie wykluczam tego, ale najpierw muszę wiedzieć, że nie stoją za tym przyczyny wewnętrzne), to muszę mieć podstawę ku temu, by mu zaufać, a po drugie - postaram się o spory dystans. :)
    Oczywiście, czasem lekarz jest niezbędny - zwłaszcza wtedy, kiedy działać trzeba szybko. Denerwuje mnie jednak brak chęci do poszukiwania przyczyn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że lekarz jest potrzebny, ale traktowanie skóry jako niezależnego organu i szablonowe postępowanie z każdym pacjentem prowadzi niemal zawsze do niepowodzeń terapii. Chciałabym, aby taka osoba faktycznie mnie leczyła i obdarzyła należytym szacunkiem, każdy z nas jest odrębną jednostką, a bez uwzględnienia pewnych kwestii i niezbędnych do tego badań, leczenie często okazuje się nieskuteczne. Ok, cięcia budżetowe, ograniczony zakres działań, ale nikt nie zaproponował mi nawet prywatnego wykonania badań, bo były 'niepotrzebne'. życzę Ci, abyś w końcu uporała się z własną cerą, ja wciąż nie potrafię zahamować moich okresowych wysypów, jedynie tretinoina zdaje egzamin, ale przez całe życie nie będę jej stosować, a i tak robię dosyć spore przerwy w stosowaniu..

      Usuń
    2. Co prawda, byłam u 3-4 dermatologów, więc osobiście ciężko mi się wypowiadać za wszystkich, ale fakt faktem - nie pamiętam, by chociaż wywiad trwał dość długo - a raczej powinien. Jedynie zielarz (chodzę do niego m.in. ze względu na skórę) zalecił mi kilka badań, ale mowa głównie o dermatologach.

      Życzę Ci więc, byś za swoją, czy także lekarza pomocą znalazła tę mniej inwazyjną drogę! :)

      Usuń
  12. Ewo pisząc że najbardziej żałujesz peelingów kwasowych nie masz chyba na mysli tych azelainowych,które pod wpływem twojego wpisu zaczęłam robić?:)
    Co do dermatologów,to moja lekarka doktor nauk medycznych zresztą jak usłyszała że myję twarz Surgrassem to powiedziała,że ten żel jest do skóry atopowej a nie tradzikowej i lepiej z niego zrezygnować.W zamian za to poleciła myć twarz emulsją Cethapil najlepiej bez wody tylko wacikiem zetrzec i już:):)Jasne,juz widze moja cere po takim "myciu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, miałam na myśli głównie kwasy AHA i kwas salicylowy :) Kwas azelainowy nie ma mocno kwaśnego pH, ma silne właściwości przeciwzapalne i razem z retinoidami, to jedyny środek, który mogę w miarę często stosować, bez większych skutków ubocznych. Największe spustoszenie wywołały u mnie silne, kwasowe roztwory, po dziś dzień żałuję tej decyzji, nawet ogólnodostępne preparaty z małymi stężeniami kwasów wywołują u mnie potworne wysypy :(

      Ech :( Na szczęście mamy internet, mamy możliwość doszkalania się na własną rękę, mam wrażenie, że tylko ten kto borykał się z trądzikiem, wie tak naprawdę o co w tym wszystkim chodzi i w jaki sposób należy postępować z taką cerą.. Rzadko kiedy kupuję produkty przeznaczone do mojego typu cery, bo zwyczajnie się do niego nie nadają.

      Usuń
    2. To dobrze bo peelingi chyba mi służą.Pisze chyba ,bo zrobiłam dopiero cztery razy.Robie je na glikolu roslinnym co 5 dni,na razie trzymam 15 minut:)
      U mnie wysyp gigant nastapił po miesiącu używania Effaclaru duo,straszne podrażnienie ,ropne wulkany.Jak powiedziałam lekarce ze podejrzewam ten krem to odparła,ze to niemozliwe.Uważam inaczej.Leczyłam skóre długo po tym cudownym kremie.
      Teraz juz wiem że u mnie sukces tkwi w niepodraznianiu cery.Podraznienie = wysyp u mnie.

      Usuń
    3. Miałam to samo po tym kremie:( do tej pory lecze przebarwienia a byłoby ponad rok temu

      Usuń
    4. ojej,effaclar to straszny bubel.Przereklamowany perfumowany bubel który u mnie też spowodował duże pogorszenie cery już po 4 dniach od pierwszego uzycia.Wywalilam do kosza.Jesli komus pomaga,to swietnie,ciesze sie bardzo,ale ja wspominam go jako koszmar;/
      m

      Usuń
    5. U mnie sprawdza się nakładany punktowo na zmiany. :)
      Co prawda, pracy zgaszenia stanu zapalnego nie zostawiam tylko jemu, więc nie jestem pewna jakiego produktu głównie jest to zasługa.

      Usuń
    6. U mnie Effaclar K to mus. Tj. mogę go zastępować Skinorenem, ale przynajmniej jednego z nich muszę używać. Ostatnio odstawiłam i miałam straszny wysyp. Mam nadzieję, że to nie jest ta reakcja na źle dobrany kosmetyk, o której jest napisane w tym poście ...

      Usuń
    7. Effaclar to produkt dla skóry nie trądzikowej, kiedy albo cera jest względnie oczyszczona i ktoś chce podtrzymać efekty, albo kiedy trądzik występuje tylko okazjonalnie, bez żadnej głębszej przyczyny, np. na skutek niedokładnego oczyszczania, źle dobranego kremu, dotykania skóry brudnymi rękoma etc. Na skórze typowo zanieczyszczonej i trądzikowej (typowo zapalnej), czyli takiej, jakiej jest dedykowany, nie ma według mnie racji bytu, począwszy od bazy, skończywszy na doborze substancji aktywnych - krem będzie wzmagał zanieczyszczenie i może przyczynić się do powstawania zmian naciekowych :)

      Usuń
  13. Ewo, dziękuje Ci za ciągłe uświadamianie. Niedawno obiecałam sobie, że jeżeli moja obecna pielęgnacja + dodanie peelingów z kwasem azelainowym mi nie pomogą, to w końcu się przemogę i pójdę do dermatologa. Poniekąd żałuje, że nie zrobiłam tego rok temu, gdy pojawił się pierwszy wysyp, ja byłam wtedy jeszcze głupia i nieświadoma tego jak postępować z cerą oraz nie zwracałam za bardzo uwagi na dietę (co znacznie pogorszyło stan skóry). Może wizyta u lekarza pomogła by mi uspokoić cerę i nie pojawiłyby się kolejne problemy... Teraz wiem, że muszę być lekarzem sama dla siebie i starać się poznać własny organizm jeszcze lepiej. Mimo, że brak mi już sił i nie umiem patrzeć w lustro, chce to zrobić sama, bez faszerowania się antybiotykami.
    Z drugiej strony, gdybym od razu po wysypie poszła do dermatologa, to na pewno nie trafiłabym w to miejsce, nie miałabym pojęcia o dwuetapowym oczyszczaniu, nawilżaniu przez inne kroki pielęgnacyjne czy o tym jak ważne jest stosowanie filtrów. I moja pielęgnacja nigdy nie byłaby tak poprawna i dopasowana do moich indywidualnych potrzeb (czekam jeszcze tylko na jej pozytywne efekty)... :)

    Wtrącając do tematu o dr. Bartłomieju Kwieku to widziałam go w tv i też wywarł na mnie pozytywne wrażenie, przede wszystkim jest bardzo sympatyczny i widać było w nim zainteresowanie pacjentem oraz chęć pomocy w walce z problemami (chyba, że to kamery i telewizja tak na niego działają). Mam nadzieję, że jeśli się do niego wybierzesz to w jakiś sposób poinformujesz nas o jego podejściu i zaproponowanej terapii, jestem tego bardzo ciekawa!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Grunt, to dobry specjalista, smuci mnie tylko to, że nierzadko większą wiedzę posiadają pacjenci, albo chociaż muszą ją posiadać, aby móc rozmawiać z sensownie z lekarzem. Trzymam kciuki, aby było tylko lepiej.

      Planuję jesienią, ale zobaczę w jakim stanie będzie moja cera, jeśli nadal będzie utrzymywać się w przyzwoitym stanie, z okresowymi wysypami, moje ścieżki skieruję bardziej do polecanego endokrynologa (ponownie, mam nadzieję, że tym razem owocnie), a do pana Bartłomieja po uśpieniu problemu i leczeniu blizn i przebarwień, z którymi się zmagam :)

      Usuń
  14. Cudowny post, daje wiele do myślenia! Dziękuję, że jesteś i uświadamiasz ludzi. :) Sama leczyłam się wiele razy u dermatologa, niestety bezskutecznie. Jak teraz o tym myślę - byłam mega naiwna, że im wierzyłam, bo tak naprawdę wszystko robili "na oko". Nie wiem czy to dobre, ale chyba pogodziłam się z tym, że nigdy nie będę miała idealnej cery, co nie znaczy, że o nią nie dbam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to nie poddawać się i wciąż (w ramach rozsądku) walczyć :) Trzymam kciuki, na pewno z każdym dniem będzie coraz lepiej :)

      Usuń
  15. Witaj Ewo:) Jak zawsze świetny artykuł i jeszcze lepsze zdjęcia ;) Mam pytanie nie dot. artykułu... Chciałabym zrobić peeling askrobinowy. Ile go trzymać tak mniej więcej? Czym podnieść ph i ile tego produktu dać, aby otrzymać ph 3,5? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od 10 do 30-40 minut, pH podniesiesz za pomocą sody oczyszczonej lub mleczanu sodu. niestety nie wiem, wartość pH trzeba kontrolować za pomocą papierków lakmusowych :)

      Usuń
    2. Ewa, a peeling mocznikowy? Jak długo polecasz trzymać go na skórze? :)
      U Ervish znalazłam w komentarzach informację o kilku minutach, ale chciałabym jeszcze poznać Twoją opinię. Wiem, że pisałaś, że czas można odpowiednio regulować, ale nie wiem w jakich granicach, zwłaszcza na cerze z rumieniem (już sama nie wiem jak to jest z tym mocznikiem i naczynkami ;)).

      I jeśli peelingi mocznikowe są jedyną formą eksfoliacji, to nie będzie przesadą stosowanie go 2x w tygodniu, stężenie 20% (tutaj także znalazłam odpowiedź u Ervish - 20% 1x w tygodniu, 15% 2x w tygodniu, 10% nawet co drugi dzień)?

      Wiem, że obserwacja skóry jest ważna, ale naprawdę nie chcę, testując, ryzykować z moją wrażliwą skórą, no i nie wiem też jak ewentualna nadgorliwość wpłynęłaby na dłuższą metę. :)

      Usuń
    3. Planuję wpis o peelingach mocznikowych w tym miesiącu, zaznaczę, że częstotliwość stosowania zależy od wrażliwości skóry i występujących rogowaceń, nie ma określonego schematu. Z tym, ze niższe stężenia mocznika działają bardziej nawilżająco, a po takim peelingu warto zaaplikować emolienty, wtedy nawet przy mocznik 30% nie odwadnia naskórka. U siebie trzymam go 20 minut i spłukuję zwykłą wodą, albo ścieram wodą termalną, peelingi mocznikowe mają neutralne pH. Musiałabyś obserwować cerę, ale na mnie nawet 20% nie robi wrażenia, a mam odwodnioną cerę i aktualnie dosyć wrażliwą, a rogowacenie daje mi szczególnie w kość i muszę jakoś regulować skórę ;) Ale co skóra, to reakcja :)

      Usuń
    4. No właśnie mój biedny nos jak nic jest zrogowaciały (no i te policzki, na których występuje albo rogowacenie okołomieszkowe albo zaskórniki zamknięte, ale stawiam na to pierwsze). :( Ostatnio problem się nasila - zakładam, że nos uregulował się pod wpływem kwasów i teraz problem znów wychodzi na wierzch, a skóra traci na gładkości - ale w sumie jest różnie i nie wiem od czego to zależy.

      Na mnie ani peeling enzymatyczny, ani mocznikowy nie robią żadnego wrażenia - skórki jak były tak pozostają. Może jedynie na dłuższą metę działają regulująco.

      No nic, będę kombinować i czekam na post na temat peelingów mocznikowych! :)

      Usuń
    5. Ewo a co sadzisz o takim peelingu na zrogowaciałą skórę stóp?Mam z tym duzy problem.Stosuję rózne kremy,mechaniczne scieranie,peelingi i problem ciągle wraca,skóra narasta:(

      Usuń
    6. Na mocne zrogowacenia nie zdadzą egzaminu, proponuję złuszczać zrogowacenia kwasem mlekowym, a potem profilaktycznie stosować peelingi mocznikowe, wtedy mocznik fantastycznie zmiękcza skórę i zapobiega rogowaceniom :) Samodzielnie nie da rady.

      Usuń
    7. Dzięki za radę,czy mogłabys napisac jak to robic tym kwasem mlekowym?Nie mam pojecia:)

      Usuń
    8. To peeling chemiczny, wystarczy dobrać stężenie, rozpuścić kwas mlekowy w wodzie i nałożyć na skórę, najlepiej za pomocą pędzelka. Stężenie jest uzależnione od rogowaceń, ale na początku polecam 15% przez około 5-7 minut. Odpowiednie stężenie wyliczysz za pomocą kalkulatora stężeń, wystarczy wpisać ilość roztworu jakąś chcesz otrzymać, stężenie procentowe składników i oczywiście ich gęstości :) Jak postępować w czasie peelingu i po peelingu chemicznym pisałam tutaj:
      http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2015/10/peeling-chemiczny-w-domu-kiedy-warto.html
      Po neutralizacji, warto w stopy wklepać masło shea, świetnie się sprawdza. Stopy są bardzo zmiękczone i gładkie, po około 2-3 dniach dochodzi do łuszczenia :)

      Usuń
  16. Mój trądzik ma podłoże hormonalne. Odwiedziłam już wielu dermatologów i endokrynologów, jednak zawsze najlepszym wyjściem wg lekarzy jest leczenie izotretinoiną lub tabletkami antykoncepcyjnymi. Od ponad roku leczę się na własną rękę. Staram się zmieniać dietę na taką, która nie zaburza poziomu hormonów. Próbuję całkowicie odstawić nabiał i mięso z marketów nafaszerowane antybiotykami. ograniczam tez cukier i sól w diecie. Już dawno zrezygnowałam z polecanych przez dermatologów kosmetyków aptecznych przeznaczonych do cery trądzikowej, które tylko mnie podrażniały. Minimalizm w pielęgnacji twarzy i świadome odżywanie to klucz do sukcesu :) Obecnie moja twarz wygląda o niebo lepiej, poziom hormonów też powoli wraca do normy :D Myślę jednak, że jesienią sięgnę po delikatne kwasy, żeby choć trochę zmniejszyły mi się blizny potrądzikowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jeśli mogę zapytać, jak wygląda Twoja pielęgnacja?

      Usuń
    2. Ja też jestem ciekawa, podzielisz się założeniami swojej diety i pielęgnacją?

      Usuń
  17. Jako osoba,która ma za sobą wizyty u 12 dermatologów,podzielam Twoją opinię:) Problem z dermatologami w Polsce wynika z tego ,że każdego pacjenta traktuja tak samo.Tzn masz tradzik ,to dostajesz zestaw Duac na dzien i Differin na noc.Masz tradzik i skóre mocno wrazliwa,tez dostajesz ten sam zestaw.No a jak nie pomaga,to sorry,zostaje izo.Izo nie pomaga?Spoko,dostajesz druga i trzecią kuracje,ale nie dostaniesz skierowania na badania ani żadnych alternatywnych metod leczenia,bo i po co? A,nie,przepraszam,przed Izo dostaniesz jeszcze Tetralysal na 6 m-cy:)
    Pamietam,ze na mojej ostatniej wizycie u kolejnej dermatolog,dostalam zalecenie stosowania ISotrexinu 2x dziennie.Wtedy juz bylam obeznana w temacie ,wiedzialam ze to przesada i wtedy tez postanowilam sobie ze przestane sie leczyc u nich ,a sprobuje pomoc sobie sama.Oni nauczyli mnie myslenia ze jak retinoidy to co noc i na stale bo inaczej nie pomoze.Nauczyli mnie tez myslenia,ze jak cos jest slabsze ,to napewno nie zadziala.Długo zajeło mi zmienienie takiego trybu myslenia:)

    Też należe do tych co lepiej retinoidy toleruja.Jak kiedys miałam u dermatolog 5 zabiegow glikolem,to potem dostalam takiego wysypu ,ze pol roku z tego sama musialam sie jakos wyciagnac.To byla moja pierwsza i ostatnia przygoda z kwasami.Nie toleruje niczego oprocz azelainowego.
    m

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomnialam sobie ze w mojej historii z dermatologami byla jedna ktora naprawde bardzo cieplo wspominam.wyprowadzila mnie z bardzo ciezkiego łzs glowy bo wlosy to jej specjalnosc ale tradzik moj tez probawala leczyc tyle tylko ze ja wtedy mialam duzo pracy na glowie a ona przyjmuje wawie.wspaniala i ciepla kobieta,dosc mloda,nie zblazowana ,potrafilam siedziec u niej 40min i opowiadac o swojej cerze i mimo ze czekali kolejni pacjenci ,ani razu mnie nie pospieszyla.Ma ciekawe i swieze podejscie do chorob skory;lubi eksperymentowac i przepisywac niestandardowe srodki.a o wlosach i chorobach skory glowy ma niesamowicie duza wiedze.jjesli ktos bedzie zainteresowany moge podac namiary.
      m

      Usuń
    2. Mam podobnie - toleruję tylko retinoidy i kwas azelainowy, wielokrotnie polecano mi kwasy, ale wiem do czego prowadzi u mnie nawet zastosowanie niskich stężeń - ciągłe wysypy, rumień, zaostrzenie problemu. Niestety to jest bardzo smutne, krzywdzące też dla lekarzy z powołaniem, ale jak widać jest ich tylko garstka, albo pracują poza granicami kraju, jak wszędzie są wyjątki, ale chciałabym, aby dobry dermatolog nie należał do rzadkości. Jeśli to nie problem, możesz podać namiary publicznie - takich ludzi powinno się reklamować i polecać :)

      Usuń
    3. Anonimku, jeśli możesz podać namiary na tą dermatolog to byłabym wdzięczna :)

      Pytanie jeszcze do Ciebie, Ewuniu - czy takie pojedynczo występujące krostki, nie do wyciśnięcia, w kolorze skóry (ale czuć je przy dotyku) to może być rogowacenie? Dodam, że występują na policzkach i w okolicy żuchwy. Rozważam jeszcze uczulenie na "coś"...

      Usuń
    4. A pojawiają się skutek czegoś, wchłaniają się samoistnie, czy są oporne na leczenie i tkwią na skórze przez dość długi czas?

      Usuń
    5. Co jakiś czas pojawiają się i znikają, a potem znowu. Aczkolwiek jak już są na twarzy to żadna maść z serii trądzikowych na nie nie działa, więc sama nie wiem co to jest... Może spróbować z kremem Pilarix, jeśli to rogowacenie?

      Usuń
    6. Podejrzewam, że to rogowacenie, zwłaszcza, gdy standardowe leki na trądzik nie pomagają, polecam peelingi mocznikowe, chyba, że nie masz tendencji do zatykania porów, wtedy możesz spróbować z maściami i kremami na rogowacenie m.in Plarixem, który jest dosyć toporny i na takie upały sprawdza się strasznie słabo. O peelingach mocznikowych napiszę jeszcze w tym miesiącu, są bardzo łatwe w przygotowaniu i mogą przynieść fajne efekty, jeśli to rzeczywiście rogowacenie :)

      Usuń
    7. Może zamiast standardowego Pilarix mocznikowego, to ten balsam z ceramidami + dodatek mocznika (w kremie jest mocznik, ale nie wiem ile)?
      Mam ten balsam i chwalę sobie - jest lekki. Co prawda, wykorzystuję go na ciało, ale być może za jakiś czas moja twarz też go na sobie poczuje. :D
      Nie wiem jeszcze, co prawda, czy działa na rogowacenie, jestem w trakcie testowania (ramiona, uda).

      Usuń
  18. ja kwasów do tej pory nigdy nie stosowałam. i jakoś mnie nie korcą :) nasluchałam się przygód koleżanki która cerę sobie nimi zniszczyła;..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami są zrobić wiele dobrego, ale trzeba dobrze znać swoją skórę i nie leczyć na chybił trafił :)

      Usuń
  19. Niestety ja mam bardzo złe zdanie o lekarzach dermatologach. Moją skórę leczyłam ponad 10 lat u dermatologów (wielu, było ich spokojnie ponad 10) bez skutku... ilość wydanych pieniędzy jest ogromna, a efektów zero. Od dłuższego czasu walczę z tym sama. Ale jakiś rok temu, po urodzeniu dziecka dostała ogromnego łupieżu, aż ran na głowie poszłam do pierwszego lekarza... kazał mi obciąć włosy (!!!!) drugi przepisał płyn na skórę głowy (od razu 3 opakowania, żebym miała na zapas) który kompletnie nie przynosił efektów, trzeci szampon ze sterydami który działał do puki się nie skończył, potem znowu byłam u tego drugiego i znowu coś co nie daje rady... w końcu sama sobie wyleczyłam skalp... ale jak trzech lekarzy dermatologów nie mogło wyleczyć łuszczącej się skóry głowy!!!?? Nie wiem czego oni uczą się na studiach :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedza teoretyczna, to nie wiedza praktyczna, mnie bardziej przeraża bezmyślność i schematyczność działania, postępowanie szablonowe w bardziej złożonym problemie prowadzi tylko do jego narastania iw konsekwencji trudniejszego leczenia.. :(

      Usuń
    2. A jak wyleczyłaś? Podziel się, proszę :))

      Usuń
    3. Peeling skóry głowy raz w tygodniu (Natura Siberica Professional Scrub rokitnikowy) i do tego albo jakiś łagodny szampon lub do suchego łupieże Pharmaceris. Staram się też unikać drogeryjnych odżywek do włosów.

      Usuń
  20. Ja od 13 lat mam problemy z cerą, obecnie mam 26 lat. Przez pierwsze 6 lat chodziłam do dermatologów. "Przerobiłam" już wszystkich w moim mieście (sześciu;). Te wszystkie robione specyfiki na alkoholu, benzacne i inne takie, nie informowanie o konieczności stosowania ochrony przeciwsłonecznej tylko uwrażliwiło mi cerę. Miałam więc dosyć. Ostatnia dermatolog u której byłam w tamtych latach (miałam 18-19 lat) poradziła mi żebym wybrała się do ginekologa i poprosiła o receptę na Diane 35. Ginekolog przepisał, a ja przez ponad 5 lat brałam hormony (diane, yasmin, yasminelle, ovulastan). Wpływ na cerę? Cóż, przez pierwsze 2 lata (był to początek studiów) cera wyglądała lepiej, natomiast nie był to na pewno stan całkowitego wyleczenia trądziku, nic z tych rzeczy, zresztą nie wydaję mi się, że to hormony mi wtedy aż tak pomogły, może nieco ograniczyły przetłuszczanie cery... Poza tym wtedy zajęta studiowaniem i imprezowaniem mniej kombinowałam z cerą i może dlatego było lepiej;)
    W późniejszych latach obserwowałam stopniowe pogorszenie cery. Oprócz trądziku (głównie objawiającego się zaskórnikami, rozszerzonymi porami, czasem jakąś ropną bombą) zaczęły coraz bardziej dokuczać mi problemy z naczynkami (genetycznie, po mamie, mam cerę naczynkową). Jakieś 4 lata temu dostałam okropnego uczulenia na twarzy po jakimś kremie. Przestałam ufać gotowcom, "nawilżałam" twarz olejami, myłam mydłem aleppo, codziennie robiłam maseczki z glinek i savon noir. Kombinowałam z kwasami, głównie z migdałowym. Bywało różnie.
    Niecałe 2 lata temu (w sierpniu) odstawiłam hormony. Bałam się - co to będzie? Przez pierwsze miesiące nic się nie działo. Minęło ponad pół roku i na ramionach zaczęły mi wychodzić megawielkie, dziwne pryszcze, ble... Ślady po nich mam do tej pory a minął już ponad rok. Robiłam w tamtym roku badania. Tarczyca w porządku, testosteron ok, prolaktyna podwyższona. Przez 5 miesięcy brałam leki mające obniżać prolaktynę, później 5 miesięcy przerwy, teraz, od kwietnia znowu je biorę. Od stycznia na linii żuchwy aż po same uszy wyskakują mi straszne bomby, zaskórników na twarzy jest coraz więcej...
    Staram się teraz jakoś poukładać pielęgnację, obniżyć prolaktynę, byłam na peelingu kawitacyjnym, narazie dwa razy - na zaskórniki nie działa, wiadomo, ale fajnie wygładza twarz. Może jakoś to będzie, staram się być rozsądna...
    natlik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. natlik, a wykluczono u Ciebie występowanie guzków i gruczolaków przysadki mózgowej? Przyjmujesz jakieś leki oddziałujące na układ nerwowy? Tarczyca była idealnie w normie, czy w górnej granicy?

      Usuń
    2. Tarczyca była idealnie w normie. Na zbicie prolaktyny biorę Bromergon (wg doz kategoria Układ moczowo-płciowy i hormony płciowe oraz Ośrodkowy układ nerwowy więc tak), ma on oddziaływać i na hiperprolaktynemię czynnościową i na wynikającą z obecności guzków lub gruczolaków przysadki. Mój poziom prolaktyny (33ng/ml przy normie do 25, po obciążeniu 135) nie był chyba na tyle duży by mój lekarz kierował mnie na jakieś bardziej szczegółowe badania w kierunku guzów przysadki...
      Gdy w kwietniu byłam u dermatologa (pierwszy raz od siedmiu lat) i wspomniałam o moich wynikach badań, o prolaktynie, itd. to nawet nie chciał słuchać, wypisał mi tylko receptę na Acnatac, a na moje pytanie o ochronę przeciwsłoneczną odpowiedział tylko, że mogę ale nie muszę jej stosować... Nawet nie chce mi się myśleć i pamiętać o tej wizycie, dobrze chociaż że przy okazji obejrzał mi pieprzyki...

      Usuń
    3. Mimo wszystko sprawdziłabym, czy aby na pewno nie masz problemu z guzkami, które uciskają przysadkę mózgową, zmiany nie muszą być ogromne - z prolaktyną jest tak, ze najczęściej jej podwyższony poziom jest wynikiem innych zakłóceń hormonalnych, możliwe, że podwyższony poziom prolaktyny jest u ciebie spowodowany przyjmowaniem antykoncepcji przez ponad 5 lat. Nie masz problemów trawiennych? Nie masz obrzęków nóg i rąk? Nie masz problemów z wydalaniem płynów?

      Usuń
  21. Ewo mam prośbę.Mogłabyś mi podpowiedzieć jaki kwas byłby najlepszy na przebarwienia posłoneczne? A może któraś z czytelniczek stosowala coś co pomogło? (lasery, wizyty u kosmetyczki itp. odpadają, za drogie to dla mnie)a z kwasami mam trochę do czynienia więc nie boję się spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, generalnie wszystkie kwasy usuwają przebarwienia, jeśli działają złuszczająco, więc tutaj ogromne znacznie ma przede wszystkim to, jaki sposób je tolerujesz. Dla wzmocnienia efektu polecam włączyć aktywną witaminę C o poranku, ale zalecam ostrożność, przy stosowaniu kwasów efekt może być odwrotny od zamierzonego. I oczywiście nie zapominaj o stabilnej i wysokiej ochronie przeciwsłonecznej :)

      Usuń
  22. Ewo które serum z witaminą C polecasz do skóry wrażliwej z przebarwieniami pozapalnymi? zarówno nadwrażliwość jak i przebarwienia są wynikiem stosowania produktów z kwasem glikolowym :( pozdrawiam Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, najbardziej polecam tetraizopaltyminian askorbylu, ale nie znam gotowca z taką formą witaminy C. Możesz ją zakupić w sklepach z półproduktami i dodawać do sprawdzonego kremu i serum. Wodne formy witaminy C będą za bardzo drażniące.

      Usuń
  23. A mi się wydaje, że z lekarzami nie jest tak źle. Mimo, że mam XXI wiek to nie ma skutecznej metody leczenia trądziku.Zwyczajnie nie ma. Problem polega na tym, że 20-30 lat temu trądzik był charakterystyczny dla wieku dojrzewania i nikt raczej nie uświadczył trądziku w wieku 30 lat. Teraz trądzik to norma dla osób dorosłych właśnie po 30 roku życia. Sama jestem tego przykładem. Ciągle słyszę, że to już końcówka ale szczerze wątpię w to, ze trądzik sam minie, no może jak dojdę do 40! Kto wie jak to się przedłuży. Nie ma alternatywy, albo hormony lub sterydy (od ginekologa) albo leczenie maściami (od dermatologa) z dwojga złego wolę już te maści. Leczenie hormonalne przerabiałam kilka lat i nie chcę do tego wracać. Co do izo to sama znam kilka osób, które się trwale wyleczyły tym lekiem i efekty są zadziwiające, więc nie przekreślałabym tego leku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przekreślam tego leku, ale aby skutecznie leczyć izotretinoiną, lekarz musi przeprowadzić niezbędny wywiad i wykluczyć wszystkie inne metody leczenia, przy stwierdzonych problemach hormonalnych i wewnętrznych, terapia izo jest rozpatrywana jako błąd lekarski, tylko czemu żaden lekarz od razu nie kieruje na niezbędne badania? Skąd ma to wiedzieć? Spojrzy na ciebie i prześwietli Cię na wylot?:) Moim zdaniem jest właśnie bardzo źle. Gdyby było dobrze, medycy leczyliby przyczynę, a nie tylko objawy, to, co się teraz dzieje, to tylko przymusowe trzymanie pacjenta i skazywanie go na długą drogę leczenia. Jeśli trądzik jest problemem dojrzewania, to często nie lekarz pomaga, a naturalne równoważenie się gospodarki hormonalnej, chyba, ze do tego nie dochodzi, wtedy jak większość moich czytelników 'leczysz się' nieudolnie przez 5,10, 15 lat ale ile jest przypadków, gdzie niewłaściwe podejście lekarzy i absolutnie złe leczenie zaostrza problem? Ja nie mam takiego nastawienia jak Ty. Nie chcę wybierać miedzy dżumą, a cholerą. Idąc do lekarza, chcę być leczona, a nie zaleczana. To jest niedorzeczne, co się teraz dzieje.

      No właśnie! Mamy XXI wiek i lekarze powinni nas skutecznie leczyć, a teraz dzięki koncernom, jesteśmy skazywani na ciągłe leczenie, które jest zwyczajnie złe. Gdzie ten postęp? Bo ja go nigdzie nie widzę. Zamiast chorować rzadziej, ludzie chorują częściej, wyleczą jeden problem, pojawia się drugi.

      Usuń
  24. Problem z lekarzami jest złożony. To nie tak, że ich nic nie uczą. Tylko ludzie są różni. Część chce pomagać - tylko, że w tym kraju ideały bardzo odstają od rzeczywistości. Inna część poszła na medycynę, bo kazali/ bo jest praca - a dermatologia to jedna z tych specjalizacji, gdzie de facto nic nie trzeba umieć właśnie, bo się pacjenta zazwyczaj "ogląda". Dużo mniejsza odpowiedzialność, niż kardiochirurgia. A leczenie dermatologiczne jest bardzo proste - antybiotyki czy antymikotyki są już dobrze znane, więc się je przepisuje - bo naprawdę, w 90% przypadków po prostu pomagają. Niewiele jest też pacjentów, którzy chcą poznać swój organizm, większości zależy na efekcie. Więc w zasadzie też bym stosowała takie podejście, zwłaszcza na "państwowym". Ale system ochrony zdrowia to bardzo złożona i smutna kwestia...
    W ramach ciekawostki mogę też powiedzieć (mam kontakt z branżą), że pacjenci też nie są bez winy - szerzy się np. nagonka na lekarzy ginekologów, że przed zapisaniem antykoncecji nie przeprowadzają badań, żeby dobrać tabletki. Otóż, takich badań nie ma. Owszem, bada się hormony, ale to nie jest badanie, które jednoznacznie wskazuje, które tabsy będą najlepsze. Tak samo, jak brak efektów po 1 opakowaniu nie oznacza, że lekarz jest konował...
    Inna kwestia, że norma 5-10 nie oznacza, że dla konkretnej jednostki 11 to za dużo. Dla konkretnej jednostki 11 może być optymalne. Więc poleganie na suchych numerkach też nie jest dobre (szczególnie jeśli chodzi o hormony).

    Zostawiając temat lekarzy i pacjentów, mnie przeraża wysyp internetowych guru, bezkrytycznie doradzających rożnego stopnia inwazyjne terapie. 20 letnie dziewczyny z cerą jak pupcia noworodka, które lamentują nad swoją złą cerą i promujące 60% kwasy, retinoidy brane przez 2 lata z rzędu i tego typu kuracje. Rozumiem oczywiście, że samoocena to rzecz bardzo subiektywna, tak jak subiektywne są efekty działania leków/ kwasów/ kosmetyków. Ale przeraża mnie ta ignorancja, która nie pozwala im (i ich "wyznawcom") zrozumieć, że gładka i napięta cera po serii retinoidów i kwasów w wieku lat 20 może za kilka lat okazać się szara i zniszczona. Bo NIE WIESZ co będzie. Są badania, są tendencje, są przewidywania, ale nie wiesz. Nie wiesz, czy się nie okaże, że długofalowe skutki są opłakane. Doceniam, że tak wiele dziewczyn i kobiet dzieli się swoimi doświadczeniami, ale czasem mam wrażenie, że w pogoni za urodą (bo niestety w wielu przypadkach chodzi o wygląd, nie o zdrowie) zapominamy o zdrowym rozsądku.

    Ja trądzik miałam od zawsze. Prawdopodobnie wynikający ze złej pielęgnacji, diety i hormonów. Niewiele z nim przez lata robiłam (nikt mnie nie uczył -_-). W międzyczasie miałam jakieś zewnętrzne antybiotyki, daverciny, a nawet ten antybiotyk to łykania, ale nic nie pomogło. W końcu poszłam do dermatologa, który powiedział, że trądzik to choroba, więc oczywiście mam wybór, ale zaleca leczenie (izotek). I że odmowa, to jakbym odmówiła leku na kaszel/ gruźlicę - bez sensu. Oczywiście pouczono mnie, że 100% gwarancji na wyleczenie nie ma, ale przypadki niewyleczone w karierze pani doktor można zliczyć na palcach. Więc zgodziłam się, żeby powiedzieć sobie, że wszystkiego próbowałam w razie porażki. Brałam izo kilka mięsięcy. Końcówka była męcząca, ale fakt - pomogło. Nie miałam też drastycznych skutków ubocznych. Nie wiem jak wpłynie to na moje dalsze życie, ale branie izo uświadomiło mi, że mam wpływ na moją cerę - bo oprócz tabletek zmienić musiałam pielęgnację.

    Teraz moja cera nie jest idealna - ale nie mam presji, że taka być musi. Moja cera jest moja :) Każdego dnia się uczę. Uważam, że już całkiem nieźle poznałam swoje potrzeby. "Pacianie" się jest dla mnie naturalne i lubię dbać. To cenna lekcja. Teraz próbuję sprowadzić na dobrą ścieżkę chłopaka ;)
    Dziękuję za blog taki jak ten. Rzetelny i bez presji. Bez pouczania i "jedynej słusznej racji". Mam nadzieję, że jeszcze wiele stąd wyniosę, tak z postów jak i komentarzy - to bardzo cenne obserwacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ masz absolutną rację! Nie brakuje u nas dobrych specjalistów, ale większości albo zabrakło serca do pracy (a może i wcale go nie mieli, w pogoni za stałą pracą), albo wyjeżdżają tam, gdzie będzie im lepiej. Wcale im się nie dziwię, bo mając takie warunki pracy i zawężone drogi leczenia, albo bym się przekwalifikowała, albo wyjechała za granicę, chociaż finansowo wszystko by mi się zwróciło. Szanuję naszych polskich specjalistów, ale większość dermatologów to jakaś kpina.

      Dla mnie już dawno temu, dermatologia stała się specjalizacją domysłów, każdy broni się możliwością niepowodzenia kuracji, chociaż nie zatrzęsie mu się nawet ręka przed taką ingerencją w organizm, bez żadnych badań i słuszności leczenia. Jest mi żal ludzi, siebie i rodzeństwa, do czego doprowadziło 'leczenie', które zamiast leczyć, zalecza, a jak leczy, to powoduje inne skutki uboczne. Dermatologia to bardzo trudna i złożona dziedzina, trzeba postępować łagodnie, z umiarem, z rozsądkiem, z opracowaną strategią, niestety tak nie jest. A skutki są, jakie są. Często opłakane.

      Jasne, że to wina złożona - ale raczej dotyczy nieobeznanych w temacie, albo młodych dziewczynek, które lamentują nad dwoma pryszczami na czole. Każdy chce widzieć efekty, ale już w tym rola lekarza, aby niczego nie obiecywać i nie zapewniać, tylko uświadamiać i sprowadzać na ziemię - żaden lekarz nie powiedział mi w jaki sposób mam dbać o skórę, co niesie ze sobą leczenie antybiotykiem przez ponad pół roku i co stanie się z moją skórą, jeśli będę ciągle nieudolnie leczyć trądzik. Ciężko leczyć, aby nie zaszkodzić, bo niemal każda substancja ma jakieś skutki uboczne i trzeba się z nimi liczyć, ale czemu staje się to jakąś utajoną informacją? Zwłaszcza gdy przerobiło się niemal całą litanię leków - jak po takim leczeniu ma wyglądać skóra? :/

      Niestety także to zauważam, nie mamy możliwości patrzenia w przyszłość, badań także brakuje, dlatego warto zastanowić się nad włączaniem kolejnych środków, zwłaszcza, gdy nie jesteśmy pewni ich działania.

      Trzymam za Ciebie mocno kciuki, cieszę się, że blog okazał się pomocny :) To bardzo miłe. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. No ja miałam to szczęście, że dermatolog nei obiecywał na wyrost. 99% szans, że izo pomoże, mogę bawić się w kremy i peelingi, ale to mniej pewny efekt. Czysta matematyka :)
      Ale pani derma mówiła, że przychodzą ludzie "z ulicy" z żądaniem izo/ kwasów, a jak nie dostaną, to wystawiają "mało pochlebną" opinię... Tyle stron medalu.

      Swoją drogą, moja cera jest najlepsza, jak nic z nią nie robię :P Wystarczą wakacje, świeże powietrze, dobre towarzystwo i mam wrażenie, że endorfiny robią swoje lepiej niż wszystkie kosmetyki świata :)

      Swoją drogą, polecane przez Ciebie sposoby pielęgnacji bardzo się u mnie aktualnie sprawdzają. Twarz myję łągodnym żelem (rano) i mydłem (wieczorem); na noc nakładam olej z czarnej porzeczki, w dzień - pharmaceris spf 50.
      Jestem taka ładna od tego :D

      Usuń
    3. Jasne, że zdarzają się i takie przypadki, co nie zmienia faktu, że w tym rola lekarza, alby szczerze informować pacjentów i zapoznawać z plusami i ewentualnymi minusami terapii, wiele winy leży i po naszej stronie - przeciąganie kuracji, niedostosowanie się do zaleceń, żądanie substancji, których działania nie znamy. Należy postępować w ramach rozsądku, ale jednak lekarz, to osoba, którą darzymy zaufaniem i powinna wykazać się szczególną troską i wiedzą podczas każdej wizyty :)

      Cieszę się :D

      Usuń
  25. Zmartwil mnie twój post, Ewo. Wygląda na to, że my trądzikowcy musimy sami zgłębiać wiedzę na temat własnej skóry i testować na sobie rozwiązania. Zgadzam się, że lekarze traktują ten problem pobieżnie, zbyt pobieżnie proponując szereg rozwiązań, które gdzieś tam komuś pomogły, ale w sumie nie wiadomo dlaczego i jaka jest przyczyna takiego stanu skóry. Czyli generalnie zaleczanie albo jak to mówi moja mama leczenie syfa pudrem.

    Ostatnio używam tylko kremu pellevita acne na noc i na dzień krem z filtrem. Skóra nigdy nie wyglądała tak dobrze. Myślisz, że to zbyt silny środek do stosowania na co dzień czy mogę przy nim zostać jako przy sprawdzonym rozwiązaniu?

    Słyszałaś o preparacie 101e? W pobliskiej chińskiej klinice lekarz proponuje to wszystkim na trądzik - ludzie po to wracają.

    Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli działa pozytywnie na skórę i nie powoduje podrażnienia, moim zdaniem warto przeprowadzić pełne leczenie czyli od 3 do 6 miesięcy, a następnie wprowadzić zastępczy, łagodniejszy środek, np. niskie stężenia kwasu salicylowego, azeloglicynę, w zależności od tolerancji, by nadal kontrolować skórę, ale już łagodniej, nie dopuszczając do nawrotów.

      Nie słyszałam, widzę, że to preparat ziołowy. Zagłębie temat, choć nie sądzę, by mógł leczyć trądzik, zwłaszcza że często problem tkwi wewnątrz.

      Usuń
    2. Jesteś w stanie polecić mi jakieś preparaty przykładowe?

      Mam wrażenie, że jak odstawiam krem trądzik wraca...

      Usuń
  26. Ewo, czy powinnam przestac stosowania retinoidow jak po nich mam bardzo opuchniete i wysuszone powieki, ale na tradzik mi pomagaja ?? Czy to moze uczulenie?? Jak tak to czym moge regulowac stany zapalne??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to? A nakładasz te retinoidy na okolice oczu, czy tak migrują, powodując opuchnięcie? Może przecierasz oczy, mając retinoidy na skórze? Albo coś innego je tak podrażnia? Spróbuj zabezpieczać powieki kremem, gdy nakładasz retinoidy. Gdybyś była na nie uczulona, negatywna reakcja pojawiłaby się na całej twarzy :)

      Usuń
    2. Jestem pewna, ze to po retinoidach bo kiedy pierwszy raz go uzylam problem sie pojawil i po odstawieniu, kiedy znowu zaczelam stosowac, problem powrocil. Nie nakladam go pod zadnym pozorem w okolice oczu a po smarowaniu myje rece specjalnie po to, aby nie pocierac. Moze jakies opary przedostaja sie i podrazniaja oczy...w kazdym razie nie moge ich uzywac bo wygladam jak bym z grobu wstala. Powieki sa opuchniete, zaczerwienione, wysuszone na tyle, ze skora schodzi, a w dodatku szczypia. Na ulotce zreszta pisze, ze opuchlizna oczu to jeden z niepozadanych skutkow. W takim razie moze podpowiesz co moge stosowac na silny tradzik, zeby zadzialalo przeciwzapalnie ;) ??

      Usuń
    3. Jedyną sensowną opcją jest kwas azelainowy, polecam szczególnie w formie peelingów azelainowych na glikolu roślinnym, więcej informacji znajdziesz tutaj:http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/04/peelingi-azelainowe-na-glikolach.html

      To musisz mieć bardzo wrażliwe okolice oczu, nie spotkałam się wcześniej z takim przypadkiem, zazwyczaj opuchlizna była spowodowana migracją retinoidu, aplikacją na okolice oczu, lub nieświadomym wprowadzaniem do oka. Jeśli powoduje takie obrzęki, to lepiej odłożyć retinoid, a w jakiej formie go stosowałaś? kremowej, czy szybko wchłaniającej się alkoholowej?

      Usuń
    4. Niedawno kremowej - acnelec

      Usuń
    5. Wciąż zastanowiłabym się, czy preparat czasem nie migruje, wystarczy, że spoci się skóra, o co łatwo taką porą roku. Adapalen to jeden z najłagodniejszych preparatów, bardzo dziwna ta reakcja :( Jeśli występuje nadal, spróbowałabym z kwasem azelainowym.

      Usuń
  27. Kocham twoje wianki! Czasem łapię się, że chcę, by był nowy post, by pooglądać nowe kwiatki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dbam o oprawę graficzną :D

      Usuń
  28. Hej, Ewo ;)
    Akurat nigdy nie wybrałam się do dermatologa, ostatecznie sama sobie poradziłam z, jak się okazało, własnymi błędami i doszłam do odpowiedniej, regulującej pielęgnacji.

    Ostatnio chyba nawet tu na blogu gdzieś w komentarzach wspominałam, że może wrócę do detergentów, bo przydałoby mi się nawilżanie przez oczyszczanie buzi, i prawie kupiłam myjącą nawilżającą emulsję Vianek. Zdecydowałam się jednak na mleczko nawilżające z tej samej serii Vianek (niebieskie) i kocham jego wszechstronność :) Jest świetne do robienia własnych glinkowych past do mycia, które nie wysuszają, a pielęgnują i obłędnie pachną. Można też idealnie dobrać do siebie poziom nawilżenia, bo wystarczy zmienić proporcje wody i mleczka, w których rozmieszamy glinkę. Jak ktoś się zastanawia nad tymi ultradrogimi, glinkowymi cleanserami, to proponuję się pobawić z naturalnymi balsamami i mleczkami, bo są świetne do tego celu :D Sama na pewno wypróbuję inne Viankowe mazidła w ten sposób, bo jestem dusigroszem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja Cię, ale super! Mleczka to właśnie super baza pod takie glinkowe cleansery, bo redukują ich ewentualną tłustość, ale nie odwadniają skóry :D Cieszę się, że uporałaś się z problemami z cerą :)

      Usuń
    2. Hej a możesz napisac cos o proporcjach.Jak robisz taka pastę, z jakich glinek,w czym i jak długo przechowujesz?
      Z góry dzieki.Iza:)

      Usuń
    3. O matko, ja robię to zawsze na oko :( przechowywać to bym się bała dłużej niż dwa dni, a i nie lubię się codziennie bawić z miseczkami, bo schodzi dłużej z myciem itd, więc mieszam wszystko na dłoni. Do mycia moim numerem jeden jest marokańska - bo ona wchłania w siebie wodę, szybko idzie ją rozmieszać bez grudek. Biała też jest ok, dobrze myje, ale przy szybkim robieniu pasty niestety jest uciążliwa, bo grudkuje się i trzeba się z nią dłużej męczyć. Jakby co, to biała jest delikatniejsza przy spłukiwaniu, nie czuć cząsteczek, więc jak lubisz delikatny mechaniczny peeling, to polecam marokańską.
      Rzucam na suchą dłoń około łyżeczki do herbaty glinki, na to takie większe ziarno bobu żelu aloesowego (nie wiem, jak inaczej określić ilość, przepraszam ;p) na to niecała pompka tego mleczka. Mleczka jest mniej niż żelu, to na pewno. Potem mieszam i dodaję tyle wody, ile jeszcze glinka potrzebuje wchłonąć. Teraz jest tak upalnie, że ta mieszanka odpowiada moim potrzebom, ale właśnie problem jest taki, że nie wiadomo, jak to się spisze u ciebie :).

      Usuń
  29. Ewunia pytałam Cię pod poprzednim postem, ale rozmowa zeszła trochę na chemiczne złuszczanie :) a ja jestem też ciekawa Twojego zdania o częstej kawitacji? Ona działa chyba podobnie do szczoteczki sonicznej, prawda? Tylko czas jest dłuższy. Wiem, że takiej używasz, i że masz też urządzenie do kawitacji (kupiłam niedawno takie samo) i ciekawa jestem jak one mają się do siebie, czy działają podobnie. Z jaką częstotliwością je stosujesz, i czy mając sprzęt do kawitacji warto jeszcze Twoim zdaniem inwestować w szczoteczkę soniczną? :)

    Tak sobie jeszcze myślę, że może np. codzienne stosowanie sonicznej szczoteczki pozwoliłoby mi stosować filtry? Pisałam Ci jakiś czas temu, że odstawiłam LRP, bo jednak bardzo wpływał na zanieczyszczanie. Może gdyby włączyć ultradźwięki na co dzień byłoby lepiej. A z drugiej, czy częste używanie sonicznego oczyszczania nie jest podobne do częstego stosowania kwasów, w tym sensie, że może za jakiś czas okazać się zbyt inwazyjne dla skóry?

    Pisałaś też w komentarzu, że Twoje zaskórniki wynikają z nadmiernej keratynizacji i że tretinoina jest u Ciebie skuteczna. A czy np. peelingi mocznikowe mogłyby zadziałać podobnie – w tym sensie, że działają na nadmierną keratynizację i może te zaskórniki też by ruszyło? :)

    I już ostanie – bardzo się cieszę, że masz takie rozsądne podejście do mocnych środków :) Bardzo go brakuje w blogowym świecie. Dzięki, że tworzysz to miejsce :)

    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działają zupełnie inaczej, kawitacja przy dobrym preparacie (u mnie mgiełka z olejków eterycznych) bardzo dobrze oczyszcza i wygładza skórę, nie roznosi stanów zapalnych, mimo że używam jej raz w tygodniu, efekt wygładzenia utrzymuje się nawet do dwóch tygodni. Przy szczoteczce sonicznej zauważyłam, że moja skóra za szybko się odwadnia, w tym okresie, przy takich gorączkach nie jestem już tak bardzo zadowolona z jej działania - jest ok, podobało mi się jak działała na taką typową skórę tłustą, ale teraz pojawiła się u mnie po niej kaszka i mam za bardzo ściągniętą skórę po masowaniu szczoteczką. A efekt oczyszczenia nie jest spektakularny, skora jest bardziej oczyszczona i wygładzona, ale przy tym stopniowo się odwadnia :( Wolę jednak kawitację raz w tygodniu, daje lepsze rezultaty i nie wysusza naskórka.

      Cera jest na pewno po takiej szczoteczce lepiej oczyszczona i dłużej matowa, ale u mnie niestety taki efekt nie sprawdza się na dłuższą metę. Nie chcę jej przekreślać, ale wracam pokornie do oczyszczania skóry dłońmi :)

      Tak, na tę porę roku sprawdzają się u mnie peelingi mocznikowe, zwłaszcza gdy skora się odwadnia, zastosowanie kwasów i tretinoiny odpada (wysuszony, bardziej podrażniony naskórek), a cerę trzeba delikatnie podregulować i delikatnie nawilżyć. Zamierzam napisać w tym miesiącu o peelingach mocznikowych, bo to naprawdę fajna alternatywa, ale cudów nie radzę się spodziewać, są ok, ale dla pewnej grupy odbiorców, z mało nasilonymi problemami, ale na upał - jak znalazł:)

      Bardzo dziękuję :) Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo :) W takim razie wstrzymam się ze szczoteczką, a będę robić kawitację. I czasem peeling mocznikowy.

      Pozdrawiam Cię ciepło :)

      B.

      Usuń
  30. Myślałam, że zdjęcia w poprzednim poście to mistrzostwo świata, ale teraz już nie jestem pewna;) Ewo, biorąc pod uwagę skład który produkt wydaje Ci się być bardziej interesujący? Dla cery naczynkowej, dość wrażliwej, tłustej, z zaskórnikami:
    1. https://e-naturalne.pl/pl/p/Tonik-z-glukonolaktonem-15-/832
    2. https://e-naturalne.pl/pl/p/Serum-rozjasniajaco-wybielajace-z-witamina-C-i-azeloglicyna-cera-tradzikowa/599
    3. http://naturalissa.pl/pl/p/Tonik-PHA-Kwas-Laktobionowy-i-Glukonolakton/318
    4. https://sklep.arkana.pl/pl/p/AzAc-Solution-200-ml%0D%0A/919
    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.
    mitki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, staram się :)
      To zależy jak reagujesz na pewne środki, najbezpieczniejszym wyborem wydaje się Arkana, ale niestety nie mogę pomóc w wyborze najlepszego preparatu - tolerancja bywa różna :(

      Usuń
  31. Ewo, co sądzisz o zabiegu mikrodermabrazji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie miałam przeprowadzanego takiego zabiegu, ale manualne złuszczanie nie jest odpowiednie dla skóry zmienionej zapalnie i wrażliwej, najlepiej na mikrodermabrazję zareaguje skóra mało wrażliwa, typowo tłusta, bez zmian trądzikowych, zarówno zapalnych i niezapalnych, wiec grupa docelowa jest niewielka.

      Usuń
  32. Zastanawiam się nad zrobieniem w domu hydrolatu z lipy lub mięty. Czy do tego celu mogę użyć wody destylowanej, lub ozazy z biedronki? Mam to zrobic w kawiarce, czy w garnuszku? Czy muszę to jakoś konserwować? Jak robisz swoje hydrolaty z kwiatów, bądź liści?
    Nina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to być zwykła przegotowana woda, na pewno używając kawiarki, napar będzie bardziej wyekstrahowany i naciągnięty, przy zwykłym naparzaniu ziół, otrzymany napar jest słabszy, dodatkowo trzeba go przecedzić :) Maksymalna trwałość takiego świeżego naparu to 3-4 dni w lodówce, trzeba je koniecznie konserwować, jeśli nie będziesz ich tworzyć na świeżo :)

      Usuń
  33. Witaj(cie) :)

    Odnośnie lekarzy, że mam aż tak skrajnego zdania, 2 razy na prawdę mi pomogli zacząć (!) wychodzić z problemu trądzikowego, ale przede wszystkim z nimi dyskutowałam, podważałam opinie z którymi się nie zgadzałam i "wymuszałam" odejście od schematyczności. Do tego uczyłam się samodzielnie, więc wiedziałam generalnie, że i o czym dyskutować można. Jasne, nie obeszło się bez wpadek, ale generalnie zupełnie sama bym w tak krótkim czasie tak złego stanu skóry nie wyleczyła.

    Piszesz Ewo: " Problem w tym, że na leczenie retinoidami, lekarz decyduje się za późno, nie potrafiąc dobrze rozpoznać problemu - retinoidy są często stosowane jako ostatni krok w leczeniu trądziku, po wysuszających żelach, maściach, antybiotykach i często kwasach, moim zdaniem, kolejność powinna być zupełnie odwrócona, pochodne witaminy A nigdy nie będą działać skutecznie na zniszczonej skórze" - i pod tym podpisuję się w 100%, i to od jakiegoś czasu staram się przekazać innym. Jak już leczyć to czymś co jest skuteczne na wielu płaszczyznach, a nie tylko nadtlenkobenziolowy "niszcz-pryszcz".

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się musiałam przejść, żeby sobie przypomnieć co chciałam napisać na początku ;): to pierwsze zdjęcie tuż pod tytułem jest absolutnie cudne. Chylę czoła, czarodziejko obiektywu :) Trochę przewrotnie, ale już tylko dla samych zdjęć warto do Ciebie zaglądać ;)

      I mała poprawka, w poprzednim moim komentarzu miało oczywiście być, że NIE mam aż tak skrajnego zdania nt. lekarzy ;). Choć muszę przyznać, że żadnego z tych, u których się leczyłam nie mogłabym polecić ot tak, w ciemno, bo wiem ile pracy musiałam w taką współpracę włożyć, żeby efekty były. Trafiałam też na totalnych konowałów, z którymi nie było żadnej dyskusji, bo schemat postępowania oczywiście wie lepiej :/

      Raz jeszcze pozdrawiam!

      Usuń
    2. shilo, ale ja nie mam skrajnego zdania o lekarzach, ale szablonowość, brak zainteresowania i serca do pacjenta sprawiło, że nie mam zwyczajnie do nich zaufania. Co zresztą widać po mojej skórze, lecząc się u dermatologów i sugerując się ich opinią z każdym dniem było tylko gorzej. Na pewno gdzieś tam i znajdzie się lekarz z powołania, leczący, a nie zaleczający, ale nie mam już powoli na to siły. Aby móc dyskutować z lekarzem, trzeba posiadać odpowiednią wiedzę, wielu z nich bardzo źle reaguje na takie rozmowy, brakuje empatii, odbiera je jako włażenie w kompetencje i ma gdzieś obawy związane z leczeniem. Taki plik informacji zawarty na moim blogu, internetową książkę, mogłabym rzec, powinien przekazywać nam na każdej wizycie dermatolog - nie powinnam szukać takich informacji w otchłani internetu i prasie medycznej. znaczna część czytelników trafia na mojego bloga po przeprowadzeniu leczenia, które wcale nie pomaga, albo jasno przyznaje, że nie ma zaufania do specjalistów.

      Dziękuję :D staram się, choć robienie autoportretów to wyższa szkoła jazdy, ciężko uchwycić to coś, gdy za obiektywem nikt nie stoi i nie można kontrolować światła itp manualnie, dopiero teraz oswajam się ze szkłem i fotografia to super sprawa :D

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Zupełnie się zgadzam - lekarze powinni wbić sobie do głów, że w dzisiejszych czasach, kiedy dostęp do informacji niejednokrotnie nie sprawdzonych jest tak łatwy, powinni równolegle z proponowanym leczeniem pacjentów solidnie informować i uczyć. Pomijam tu fakt, że powinni się też uczyć sami, a nie poprzestawać na przestarzałych schematach :/ A niekiedy słyszę od nich takie farmazony, że jeśli tylko uda mi się dostać na receptę to co chcę to resztę puszczam mimo uszu ;) (Jednym z hitów jest, że z łojotokiem nasilonym to nie ma co walczyć, bo za kilka lat będzie menopauza a potem będę się zmagać z suchością - brawo! pani doktór!).

      Pozdrawiam!

      Usuń
  34. Ewo, takiego posta tu brakowało. Dzięki. To wszystko jest przykre i przerażające jednocześnie. To chyba przypadłość naszych czasów, że chcemy mieć efektu od razu, na już, nawet człowiek nie analizuje przyczyn. Sama jestem/byłam? tego ofiarą. Ba, poleciałam kiedyś nawet do zaprzyjaźnionej apteki po Atrederm (dostałam go bez recepty...), bo przecież taki dobry. Przerobiłam różne kremy, maści od dermatologa, uchowałam się jedynie przed antybiotykami doustnymi, ale koniec końców i tak skończyłam z doustną izotretynoiną. Mój trądzik to też problem genetyczny, więc chyba nigdy nie będzie to wyrównana walka.
    Przykre jest, że cały nasz system zdrowia kuleje i to się odbija na nas, pacjentach. Że lekarze państwowi często mają związane ręce albo jakieś chore ograniczenia z góry, a kiedy już znajdą się w prywatnym gabinecie czują się jak bogowie, którzy nie widzą potrzeby ruszenia tyłka z krzesła w celu obejrzenia skóry pacjenta, bo po co. Trądzik to trądzik, próbujemy po kolei. A jak się zasugeruje, że może hormony albo nadnercza, insulina, cokolwiek, to robią oczy, a czasem nawet się skrzywią, że jak to - im sugerować co jest przyczyną? To jest przykre, bo dotyczy nie tylko dermatologii, ale i wielu innych specjalizacji. I piszę to z perspektywy osoby, która na co dzień ma do czynienia z medycyną i często nachodzi mnie refleksja, czy to naprawdę kwestia służby zdrowia czy może lekarze zatracili już tą chęć pomocy? To leczenie stało się już takie taśmowe, pierwszy, kolejny, następny... Jest mi szkoda, że bliskie mi środowisko lekarskie nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom pacjentów, ale jednocześnie rozumiem, że nie wszystko jest od lekarzy zależne. Warto też powiedzieć, o czym sama wspomniałaś Ewo, że i po stronie pacjentów leży trochę winy, bo przeciąganie kuracji, bo są fajne efekty, albo nie stosowanie do zaleceń przy stosowaniu niektórych preparatów nie sprzyja wyleczeniu. Trzeba współpracy. Ale jednocześnie bardzo się zgodzę, że potrzebny jest też nam ten zdrowy rozsądek, który wzbudzi w nas czujność, kiedy znowu trafimy do "specjalisty" który potraktuje nas tak jak 10 pacjentów wcześniej.

    Aha i wyglądasz cudownie na tych zdjęciach! Moim zdaniem najlepsze z dotychczasowych z serii tych w wianku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wartościowy komentarz! Dziękuję, miło mi ;) Pozdrawiam ;)

      Usuń
  35. czy mogę wieczorem stosować acne-derm a rano tonik z azeloglicyną?

    OdpowiedzUsuń
  36. Czy mogłaby mi Pani przybliżyć nieco kwas pirogronowy? Szukałam zabiegów z kwasem azelainowym w gabinetach kosmetycznych i w moim mieście jest akurat kwas azelainowy w połączeniu z salicylowym i 70 % pirogronowego. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie stosowałam kwasu pirogronowego, ale ma bardzo małą cząsteczkę i nierówno penetruje skórę, radzę uważać, niesie ze sobą spore ryzyko pojawienia się blizn i przebarwień, ważne, aby osoba przeprowadzająca zabieg była kompetentna, z taką substancją czynną trzeba szczególnie delikatnie się obchodzić. Na sobie nigdy go nie stosowałam, roztwór ma bardzo niskie pH i nie nadaje się do pielęgnacji skóry delikatnej, wrażliwej, źle reagującej na kwasowe pH.

      Usuń
  37. Hej,! Mam takie pytanie, czy na filtr, można nakładać po odczekaniu 15 min, podkład w płynie? Czy nie zaburzy działania filtra?
    NIestety moja cera ma nierwonomierny koloryt, i muszę używać podkładu. Podkład w kamieniu i tak używam, do zmatowienia błyszczenia po filtrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie będziesz ścierała kremu z filtrem tym podkładem to nie, najlepiej zaaplikować go delikatnie palcami, albo zmatowić, wtedy filtr nie jest wilgotny i trudniej go zetrzeć, rozprowadzając inne produkty :)

      Usuń
  38. Smutny trochę ten wpis Ewo ;( I smutne jest to, że pacjenci sami muszą się leczyć i być nieustannie czujnymi, że nie możemy polecać na lekarzach. Jak ostatnio byłam u kolejnego dermatologa po tym jak prawdopodobnie Acnatack po 5 miesiącach wywołał mi stan zapalny i uwrażliwił skórę tak że bolała mnie w ciągu dnia, dermatolog powiedziała że zaleca zmieniać substancje i preparaty co jakiś czas i przepisała Isotrexin, a na moje pytanie czy nie trzeba robić przerw, dać skórze się zregenerować powiedziała nie! skórę trzeba ciągle regulować bo przecież się nie zmieni skoro jest tłusta, nagle nie zacznie być sucha! Isotrexinu użyłam raz ale gdy nawet maseczki glinowe zaczęły mnie piec, postawiłam na lekkie kremy do skóry nadreaktywnej do których jeszcze dodaje olejową witaminę C lub kompleks ceramidowy z mazideł. Efekt? nic mnie już nie boli, po 2 dniach z ceramidami :) A jak zobaczyłam po masce algowej wychodzące czerwone plamy zapowiadające syfki użyłam tak jakby wmasowując Cicaplast Baume B5, zmiana się wchłonęła! na drugą taka samą obok użyłam Isotrexin ( a jest przecież z antybiotykiem ) przysuszyła się ale ropniaczek się pojawił :) Podsumowując: zasada dla swojej twarzy przede wszystkim nie szkodzić :D

    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, czy dobrze zrozumiałam, że za każdym razem na dłoni mieszasz krem, Wit.C olejową (tetraizopalmitynian?) lub krem plus kompleks ceramidowy z mazideł? Jaki lekki krem używasz? Mam podobną skórę i to byłaby dla mnie cenna wskazówka:)

      Usuń
    2. RustyNoriko24 czerwca 2016 19:01 Ceramidy są naprawdę w porządku, zwłaszcza, gdy skóra jest w opłakanym stanie i porządnie wysuszona przez terapie, z tego co mówisz, u Ciebie trądzik zapalny zaostrza głównie podrażnienie, tak jest w większości przypadków, dlatego takie zaleczanie niestety często powoduje narastanie problemu i utrudnia leczenie, dodatkowo wywołując nadwrażliwość. Chciałabym powiedzieć, ze dziwi mnie podejście Twojego lekarza, ale niestety nie jest to odosobniony przypadek.. :( Ciężko jest potem leczyć skórę po wpadkach specjalistów..

      Usuń
    3. Dzięki Ewo :) Tak też wyczytałam w którymś Twoim wpisie o tych ceramidach. Będę teraz starała się odbudować co nieco. Dobrze że jest twój blog uświadamiający przed zmasakrowaniem sobie twarzy :)

      Ten lekki krem to Eucerin "UltraSENSITIVE Krem kojący do skóry normalnej i mieszanej" - tylko nie można przesadzić z ilością, bo nie będzie lekki :P. Ma na drugim miejscu skwalan. Testuje jeszcze "Synchroline, Sensicure Face Cream Gel" on już ma ceramidy i cholesterol. Ma też silikon na drugim miejscu: Cyclopentasiloxane. Nie wiem sama czy się bać silikonów czy nie - używam go od czasu do czasu. Tak, mieszam wszystko na dłoni, czasem dodaje tylko wit C czasem tylko ceramidy. Oczywiście na mazidłach piszą w jakich stężeniach dodawać jedno i drugie, więc staram się nie przesadzać. Ewa kiedyś polecała (a później przestała :) krem Bioderma Sensibio Light- on tez jest fajnie lekki i całkiem ok jak dla mnie.

      Ewo, a jeszcze takie pytanie: co sądzisz o kwasie traneksamowym?

      Pozdrawiam upalnie :)
      Justyna, RustyNoriko

      Usuń
    4. Niestety nigdy nie stosowałam TXA, więc nie jestem w stanie potwierdzić jego działania przeciwzapalnego i łagodzącego, właściwości swoją drogą, ale nie mam pojęcia jak zachowuje się po nim skóra, gdy jest stosowany zewnętrznie, na skórę :(

      Usuń
  39. Dobrze trafilas z postem! Akurat wrocilam od dermatologa :) Zdaje sobie sprawe ze nie jestes lekarzem, jednak napewno posiadasz wieksza wiedze ode mnie i bylabym wdzieczna gdyvys wyrazila swoja opinie. Przez okres jesien zima st. Locacid tradzik sie uspokoil w sumie nigdy nie byl w katastrofalnej ilosci pojedyncze zacieki ktore pozostawily przebarwienia, ktore nie chca zniknac probowalam peelingow AzA jednak nie podeszly mojej cerze, bylam u endokrynologa z podwyzszona tarczyca, prolajtyna i hormonem androgenowym, stwiedzil hiperandrogenoze, przepisal leki na tarczyce euthyrok oraz spirynol na androgenoze jestem zadowolona z tego, cera sie uspokoila, wyskakuja od czasu do czasu krostki naciekowe no i nadal zostaja po nich przebarwienia no wiec wybralam sie w tej sprawie do dermatologa sadzilam ze zaleci laser albo cos takiego na przebarwienia jednak przepisala mi antybiotyk Tetrolysol 2x 1 kaps przez 8 dni a od 9 dnia po 1 kapsulce. Do tego kazala po poludniu wcierac plyn Dolac T a na noc smarowac kremem Differin.... kazala robic przerwy jezeli pojawi sie przesuszenie.. No i powiem szczerze nie wiem co o tym myslec... do tej pory za "malolaty" ze sje tak wyraze (mam 20 lat) poprzedni lekarze przepisywali mi epiduo i wlasnie locacid.. wiem ze nie mozesz ocenic mojej skory przez internet ale bylabym wdzieczna za twoja opinie. Moj problem tak jak mowie ta sa glownie te przebarwienia ktore zostaly po locacidzie (wgl. sadze ze dotknely mnie skotki stosowania locacidu prze 6msc poniewaz nigdy przedtem nie zostawaly mi przebarwienia, aa przynajmniej po jakis pary msc. znikaly) i ktore pozostaja po tych pojedynczych stanach zapalnych, tak po za tym zmagam sie glownie z zaskornikami takze nie wiem co o tym sadzic... Mam od dziecka skore naczynkowa, zmienilam diete (zero slodyczy, cukru, soli, zero nabialu, walcze jeszcze z kawa z mlekiem :)) to tez mam nadzieje przyczynia sie do jakies poprawy cery takze staram sie walczyc tak zeby retinoidy i inne leki byly ostatecznoscia. Pielegnacje rowniez zlapalam za "rogi" na codzien sie nie maluje stosuje tylko filtr 50 spf rano i wieczorem myje twarz lipikar surgras i poza tym stos. Punktowo tylko olej tamanu (probowalam stosowac krem albo olejek+kwas hialuronowy jednak zauwazylam ze moja skora nie lubi jak nakladam cokolwiek na noc takze dalam spokoj) raz w tyg. czasami dwa jezeli jesg taka potrzeba mieszam pol na pol peeling z owocow tropikalnych + bloto termalne z siarka i to wszystko wydaje mi sie ze jest ok wciaz szukam czegos do nawilzania algi sie nie sprawdzily, a wszelkie kremy czy sera mieszane z hialuronem nie odpowiadaja mojej cerze podrazniaja ja, szukam tez jakiegos olejku do maseczek aby tak nie zasychaly tylko znowu oprocz tamanu wszystkie mnie podrazniaja a zalezy mi glownie na tym aby poprostu maseczka szybko nie zasychala, ogolnie z samej pielegnacji jestem calkiem zadowolona jestem chyba na dobrej drodze jednak te nieszczesne przebarwienia no nie wiem... co sadzisz o tym co za proponowala mi dermatolog ryzykowac czy nie ma sensu ? Bylabym wdzieczna za twoja opinie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, pozostające przebarwienia mogą wiązać się z głębokimi zmianami, zmiany powierzchowne goją się szybciej,a powstałe przebarwienia wchłaniają się znacznie sprawniej. Zmiany naciekowe generalnie pozostawiają zmiany ciężkie w usunięciu, często sine i intensywnie czerwone, moim zdaniem musisz dać sobie czas, zmiany bardzo dobrze może rozjaśnić jeszcze witamina C, jeśli peelingi azelainowe sie nie sprawdziły. Polecam zakup tetraizopaltyminianu askorbylu, możesz go dodawać do nawilżaczy i maseczek. Jeśli poszukujesz oleju do maseczek, który nie podrażnia, a dobrze trzyma wilgotność, super sprawdza się olej avocado - nie podrażnia, bardzo dobrze zmiękcza i nawilża naskórek w takich okładach glinkowych. Sam zatyka moje pory, ale jako dodatek do maseczek, to jeden z moich ulubionych olejów ;)

      Leki przepisane przez dermatologa mają silne właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne, zapobiegają pojawieniu się stanu zapalnego, ale niekoniecznie działają na przebarwienia, tylko problem jest bardziej złożony, bo nie można skutecznie leczyć przebarwień, jeśli trądzik jest nadal aktywny :? Szkoda, ze źle zareagowałaś na kwas azelainowy, pomyślałabym nad witaminą C, najlepiej w stabilnej formie tłuszczowej ;)

      Jeśli dręczą Cię tylko przebarwienia, to leczenie zaproponowane przez dermatologa jest trochę bez sensu, chyba, ze wykwity pojawiają się nadal, nie rozumiem też włączenia antybiotyku wewnętrznego, ale niestety nie znam Twojej skóry, nie wiem jak wygląda aktualnie Twoja cera, wiec nie chcę negować leczenia dermatologa. Na przebarwienia - nie za bardzo, ale aby efektywnie leczyć blizny trądzik powinien być zaleczony, chyba, że w trakcie leczenia antybiotykiem, dermatolog poleci ci inną drogę leczenia, bo i tak może się okazać, często antybiotyki są zalecane na czas kuracji, aby ograniczyć wysypy i móc efektywnie leczyć przebarwienia :)

      Usuń
  40. To prawda, że lekarze ani nie potrafią, ani nie chcą ani nie mogą skutecznie leczyć. Zawsze jakiś powód się znajdzie. Kto wie ile mogłoby istnieć efektywnych, prostych terapii, gdyby liczył się człowiek, a nie pieniądze? To tak jak z witaminą C, która ponoć jest całkiem skuteczną metodą w walce z nowotworami. Ponoć, bo nikt nie przeprowadzi nad tym badań. Bo przecież eksperymenty kosztują, a witamina C jest tania jak barszcz, więc nie da się na niej zarobić...Przykładów znalazłoby się więcej i aż strach myśleć na czym opiera się to wszystko..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami lekarze nie mogą leczyć, problem jest trochę bardziej złożony, przeprowadzanie własnych 'badań' i niezarejestrowanych terapii wiąże się z utratą prawa do wykonywania zawodu, może być szczególnie nieciekawie, gdy zakończy się to śmiercią pacjenta. Niestety nie mogę potwierdzić takiego działania witaminy C, ale brakuje badań, naturalne substancje nigdy nie zostaną opatentowane, ale wiele podstawowych chorób głównie układu pokarmowego i infekcje, wynikają z bardzo prostych i tanich w leczeniu dysfunkcji, a nieleczone przekształcającą się w poważniejsze schorzenia, oddziałując na ośrodek nerwowy, produkcję hormonów, etc.

      Usuń
  41. Bardzo podoba mi się Twój blog. Niestety ten artykuł i komentarze pod nim zasmuciły mnie. Sama studiuję medycynę i właśnie spędzam kolejny piątkowy wieczór w towarzystwie książek. Generalizowane, że wszyscy lekarze to konowały i zależy im tylko na pieniądzach nie jest w porządku, bo to bardzo odbiega od prawdy. Wiadomo ludzie są rożni, lekarze też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem daleka od generalizowania, wierzę w to, że są zdolne jednostki, ale wystarczy trzeźwo ocenić środowisko medyczne, zwłaszcza dermatologiczne, ludzie są leczeni schematycznie, często bezmyślnie, diagnozy są wystawiane chyba z jakiejś czarnej próżni, gdyby było inaczej, nie byłoby tylu blogów o właściwej pielęgnacji, negatywnych komentarzy i niezadowolonych pacjentów :) I nie nazwałam lekarzy konowałami, choć nie podoba mi się objawowe leczenie i bardzo słabe zaangażowanie w leczenie pacjenta :) Mogę mieć tylko nadzieję (w zasadzie wierzę w to), że w końcu natrafię na kogoś ogarniętego i zaznajomionego z tematem, z Twojej perspektywy wygląda to inaczej, co jest zupełnie normalne :)

      Usuń
  42. Stosuję kwasową kurację wzmacniająca na naczynka- peeling kwasowy BANDI 10% kwas laktobionowy, glukonolakton, moje pytanie- jakie który produkt pielęgnacji go stosować? po tonizowaniu, ale czy po nim nakładać jeszcze coś na skórę, np. krem, emulsję czy coś podobnego? nigdzie to nie jest wyjaśnione, produkt ma konsystencję wodną, do tej pory stosowałam go jako ostatni element ale zastanawiam się, czy nie powinnam na niego coś nakładać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz wzmocnić działanie nawilżające (np. odczuwasz ściągnięcie, lekkie wysuszenie, albo potrzebujesz dawki nawilżenia), możesz po toniku nakładać sprawdzony krem/emulsję (nie polecam stosowania kosmetyków bardzo bogatych w ekstrakty, mało sprawdzonych, kwasy często wchodzą w reakcję i powoduję rumień oraz podrażnienia), sposób ten sprawdzi się także przy przesuszającej się i odwadniającej skórze. Kwasy PHA jednak nawilżają bardzo dobrze same w sobie, dlatego produkt może być ostatnim krokiem pielęgnacyjnym i nie ma konieczności nakładania na skórę kolejnych kosmetyków :)

      Usuń
  43. stosowanie olejku myjącego z drzewa herbacianego na bazie oleju słonecznikowego powoduje u mnie nadmierne przetłuszczanie skóry- nawet czyste oleje nie powodowały takiego prztłuszczania, na nosie a właściwie na wągrach mam kropelki sebum, próbowałam już zmywać olejek detergentem i go nie zmywać i jest to samo- większe przetłuszczanie. nie wiesz czym może to być spowodowane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba jednak nie olejek, umyłam zwykłym żelem i jest dalej to samo. wcześniej myłam płynem micelearanym i było okej, ale skóra zanieczyszczona. czy wiesz czym to może być spowodowane?

      Usuń
    2. Może obecną pogodą? To normalne, że skóra się teraz mocniej przetłuszcza, powietrze jest suche, a temperatury rosną w górę :) Dziwna reakcja, bo z jednej strony narzekasz na większe przetłuszczanie a z drugiej zauważasz, że cera nie jest już tak zanieczyszczona. Może spróbuj zmywać olejek pod wodą za pomocą szczoteczki silikonowej albo szmatki z mikrofibry? Nawilżasz skórę po oczyszczaniu?

      Usuń
    3. nie, mmiałam w planach kupić jakiś krem ale bardzo zmieniłam pielęgnację i chciałam zobaczyc, czy obecna mi słuzy i postanowilam sie wstrzymac z kremem, bo wtedy moglabym opatrznie stwierdzic, ze pielegnacja mi sluzy czy tez nie :) nie wiem co robic, bo mylam przez te dwa dni od zamieszczenia komentarza skore plynem micelearnym i nie zauwazylam przetluszczania, ale znowu takie oczyszczanie to za malo bo skore mam zanieczyszczona :(

      Usuń
  44. Czy ktoś mi pomoże? Chciałam zrobić sobie delikatny tonik z glukonolaktonem na bazie wody różanej, 110ml wody różanej + 6,5g glukonolaktonu. Gdy wymieszałam oczywiście okazało się, że nie mam już pasków do mierzenia pH. Zamiast się wstrzymać po dwóch - trzech godzinach wlałam 50 kropelek mleczanu sodu (gdzieś widziałam w jakimś przepisie, że dziewczyna do 10ml wlała 8 kropelek, ale ja nie wlałam aż 80 bo stwierdziłam, że jej miał większe stężenie więc mojemu tonikowi może nie trzeba aż tyle?). Nie wiem, czy ktoś ma doświadczenie z glukonolaktonem na tyle, żeby mi powiedzieć jakie pH może mieć taki roztwór? Użyłam go na twarz i wydaje mi się być w porządku (nic nie szczypie, twarz nieco lepiąca, wiadomo, ogólnie wrażenie przyjemne), ale nie wiem czy nie przesadziłam w którąś stronę...
    mitki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że doskonale pasuję do tematu nadgorliwości:D
      mitki

      Usuń
    2. Jeśli wykonałaś roztwór na wodzie różanej, nie musisz regulować pH, hydrolat buforuje pH w granicach 5, regulacja pH jest niezbędna przy użyciu innych hydrolatów i wody oczyszczonej :)

      Usuń
    3. O kurczę, czyli wszystko zepsułam... No trudno, następnym razem będę już mądrzejsza, dziękuję za odpowiedź:*
      mitki

      Usuń
  45. Droga Ewo :) dostałam niedawno od znajomej, takie półprodukty z Mazideł: spirulinę, mleczko manuka, olej z nasion truskawki i owies hydrolizowany. Do czego ich używać? Czego można ewentualnie dodac do maski z białej glinki? Dodam, że mam skórę naczyniową z zaleczonym trądzikiem zwykłym i różowatym. Pozdrawiam, Nina :) PS: cudownie wyglądasz w tej sukience! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do maseczek :) Na mleczku manuka możesz ukręcić lekkie serum na szybko - super sprawdza się do łatwego serum na dłoni, ale też stosowane samodzielnie, aby zwiększyć walory nawilżające możesz dodać do mleczka kropelkę oleju z truskawki i owsa hydrolizowanego w stężeniu nie wyższym niż 2 % ;) Bardzo dziękuję ;)

      Usuń
  46. Ewo, czy mogłabyś mi pomóc, kiedy wieczorem nie zastosuje kremu, tylko np. tonik to rano budzę się ze smalcem na twarzy w strefie T, mimo, że normalnie na co dzień skóra mi się tak nie przetłuszcza. natomiast jeśli nałożę krem typowy na noc, czyli mocno nawilżający albo regenerujący to rano skóra jest normalna. Co to oznacza? bo nie potrafię tego zrozumieć :( pozdrawiam Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi sie, ze twoja skora po prostu potrzebuje nawilzenia a na jego brak reaguje nadmiernym przetluszczaniem sie, ale ekspertem nie jestem :D

      Usuń
    2. Dokładnie, Twoja skóra widocznie potrzebuje okluzji wieczorem, nie każdemu służy pokrycie skóry filmem - u mnie powoduje to wzmożone przetłuszczanie i wysyp niedoskonałości, ale każdy ma inną skórę i w Twoim przypadku brak aplikacji kremu sprzyja nadreaktywności gruczołów łojowych. Postępuj zgodnie ze swoją skórą :)

      Usuń
  47. Również mam negatywny stosunek do lekarzy, dlatego teraz stawiam na kosmetologow. Ewo jakie masz zdanie na temat manualnego oczyszczania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem jest bez sensu, skóra wraca bardzo szybko do poprzedniego stanu, a często nawet problem staje się bardziej nasilony, chyba, ze manualnemu oczyszczaniu towarzyszy zastosowanie metod chemicznych. Dużo zależy też co masz na myśli pod terminem manualne oczyszczanie, wyciskanie jest absolutnie złe i należy go unikać, nie dość, ze nie rozwiązuje problemu, to jeszcze prowadzi do blizn, wywołuje stan zapalny, rumień i sprzyja zwiększeniu zanieczyszczania...Taka metoda łączy inwazyjność, bardzo małą higieniczność i ma bardzo małą skuteczność, dlatego nie ufam kompetencjom osób, które przeprowadzają takie zabiegi i jeszcze biorą za nie pieniądze..

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź, poleciła mi ten zabieg moja kosmetyczka która ma bardzo dobre opinie, jednak nie rozpoznala od razu mojego problemu, jakim były nadwrazliwe mieszki-zasugerowała tradzik rozowaty i dziwila się moim przebarwieniom pozapalnym, sugerując że wyciskam zmiany. Zaproponowała manualne oczyszczanie w skład którego wchodzi darsonwal, kawitacja, galwanizacja i ewentualnie peeling migdalem. Dlatego chciałam się poradzić, czy zgodzić się na ten zabieg, bo dwie inne kosmetyczki stwierdzily, że mojej skory nie trzeba oczyszczać a poza tym jest zbyt wrażliwa na takie zabiegi. Więc wniosek z tego taki że raczej sobie odpuszczę ten zabieg, dziękuję za pomoc :)

      Usuń
  48. Sądzę,że medycyna współczesna jest bezradna i dlatego muszę pogodzić się z tym,że od zawsze miałam trądzik i mieć go będę.Chociaż jest mi z tego powodu bardzo przykro.pozdrawiam Basia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, ale mimo wszystko nie warto się poddawać i nadal walczyć :) Medycyna leczy głównie objawy i w tym tkwi jej główna nieudolność, trądzik nie jest już tylko kwestią genów, nie można natomiast za wiele zarzucić zabiegom specjalistycznym i operacyjnym, bo są na naprawdę wysokim poziomie i mamy świetnych specjalistów z zakresu chirurgii.

      Usuń
  49. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ewo, a ja mam dość błahe pytanie. Jestem ciekawa czym wycierasz twarz, ręcznikiem takim łazienkowym, ręcznikiem papierowym, a może czymś innym? Moj ręcznik zostawia włoski i potem jak przemywam twarz hydrolatem to mnóstwo ich na płatku i nie wiem czy ten ręcznik zamienić czy może zainwestować w papierowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem Ewą oczywiście ale u mnie najlepiej do wycierania buzi sprawdzają się chusteczki higieniczne, kupuje oczywiście takie do "wyciągania" z pudełeczka (mam nadzieję, że wiadomo o co mi chodzi:D).

      Usuń
    2. Anonimowy25 czerwca 2016 14:01 Najczęściej chusteczką higieniczną lub ręcznikiem papierowym, nie pozostawiają po sobie parochów i przylepiających się płatków :D

      Usuń
    3. Od siebie polecam ręczniki kuchenne Queen z biedronki. :)
      Te prawie całe białe białe (+ mały niebieski napis), pakowane po dwie sztuki. Są w porównaniu z innymi delikatne, a i dość grube.

      Usuń
  51. Cześć! Jakiś czas temu przeczytałam Twój post o OCM. Jako, że mam cerę mieszaną w kierunku tłustej, ze skłonnością do trądziku i zaskórników, pomyślałam, że jest to idealna metoda dla mnie. Kupiłam olej z czarnuszki.
    1. Zwilżam mokrymi dłońmi twarz.
    2. Nakładam na dłonie olej i delikatnie rozmasowuję go na twarzy.
    3. Zmywam mokrym wacikiem. Jeśli jest taka potrzeba, powtarzam punkt 2 i 3.
    4. Wklepuję nawilżający krem.
    I owszem, buzia jest cudownie gładka i miękka. Ale strasznie zaczęła się zapychać. Na twarzy pojawiły mi się takie malutkie zaskórniki (podskórne gólki). Nie wiem czy coś źle robię... Mogę prosić o jakąś radę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co po zwilżasz skórę przed nałożeniem oleju? Woda tylko przeszkadza olejowi połączyć się z brudem.
      A i poczytaj o podwójnym oczyszczaniu, Ewa o nim dużo pisała, na pewno wpadniesz na ten post. Nie musisz rezygnować z oleju, jeśli ci służy, ale można go o wiele skuteczniej domywać.

      Usuń
    2. Na Biochemii Urody jest napisane że można używać olejku myjącego na suchą lub MOKRĄ skórę twarzy. Tak samo dobrze usunie zabrudzenia, więc woda wcale nie przeszkadza.

      Usuń
    3. Problem w tym, że używając samodzielnego oleju, nigdy go dobrze nie spłuczesz ze skóry, stąd pojawił się problem zatykania porów - nie dość, że stosujesz nierozcieńczony olej, to potem jeszcze obciążasz cerę kremem. Jeśli cera jest gładka i miękka, czyli metoda się sprawdza, problem tkwi prawdopodobnie w niedokładnym spłukiwaniu oleju, dlatego polecam kupić emulgator (np. glyceryl cocoate), wtedy olej będzie się spłukiwać bez problemu, a Ty będziesz czerpać maksymalne korzyści z olejowego oczyszczania :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  52. Trudno się nie zgodzić z treścią posta co widać z resztą po komentarzach... Ja oczywiście też nie mam dobrych doświadczeń z lekarzami :-(
    Ewo czy masz w planach post na temat gospodarki hormonalnej i jej wpływu na trądzik? Oraz naturalnych sposobów jej regulowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym bardzo chętnie o tym poczytała :)

      Usuń
    2. Nie planuję, gospodarka hormonalna to zbyt skomplikowany temat, jest zbyt zależna od siebie i nie da się zawrzeć takich informacji w jednym poście, zwłaszcza, że nie zawsze można ją regulować, często do nadprodukcji lub niedoczynności hormonalnej dochodzi na skutek torbieli, gruczolaków, guzków albo zaburzeń układu pokarmowego i nerwowego, nie mogę polecać konkretnych sposobów regulowania, bo takich nie ma :( Każdy jest inny, a samodzielne próby mogą skończyć się całkowitym rozchwianiem gospodarki hormonalnej :(

      Usuń
  53. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  54. Jakiś czas temu pisałam o kremach z filtrem,m.in.że LPR kompletnie mi nie spasował i niewiem czym tu się zachwycać. Miałam wersję barwiącą i zdanie podtrzymuje ale dziś kupiłam polecany przez Ciebie żel krem suchy w dotyku i jestem zachwycona:-) Zwracam honor:-) jest naprawdę genialny, a temperatura pewnie w całej Polsce tak wysoka jak u mnie.Czasem warto posłuchać kogoś mądrzejszego, dzięki:-)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  56. Mam pytanie do Ciebie Ewo lub do innych dziewczyn - używam serum z wit. C Liq CC od ok. miesiąca i od kilku dni zauważyłam jakby drobne "grudki" w konsystencji serum, tzn. gdy nakładam je na twarz wyczuwam kilka "ziarenek" podczas rozsmarowywania. Czy któraś z Was miała podobnie lub wie co to może oznaczać? Serum trzymam w lodówce i przed użyciem zawsze wstrząsam, nie zauważyłam zmienionego koloru, zapachu czy konsystencji oprócz tych grudek. Będę wdzięczna za odpowiedź, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie wytrącił się kwas askorbinowy, chyba, ze to kwas hialuronowy stworzył takie farfocle, ale niestety nie wiem jak to dokładnie wygląda. Jeśli są dosyć ostre i piaszczyste, jest to wtrącona witamina C :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odzew :) Tak, wygląd tych grudek jest dokładnie taki jak opisujesz. Wobec tego można nadal używać tego serum czy jego właściwości się zmieniły i lepiej odpuścić?

      Usuń
    3. Tak, możesz, ale musisz uważać, aby nie podrażnić skóry, drobinki są ostre i mają spory potencjał drażniący, ewentualnie możesz wkropić kilka kropli spirytusu rektyfikowanego, powinien rozpuścić wytrącające się drobinki ;)

      Usuń
  57. Ewo, mam pewien problem :( otóż kupiłam sobie po Twoim poleceniu olejek manuka. chciałam go stosować miejscowo na wypryski, oczywiście wiem, że należy go czymś rozcieńczać,ale uznałam, że będę go aplikować minimalnie patyczkiem kosmetycznym. świetnie działa na stany zapalne ale i tak bardzo podrażnia skórę w tym miejscu, wydaje mi się nawet, że na niektórych delikatnych partiach twarzy skóra była poparzona :( Poradź mi proszę z czym go zmieszać, aby używać go miejscowo ? dodam, że mam wrażliwą cerę :( buziaki :* Pipi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, możesz go rozcieńczyć w dowolnym oleju np. jojoba w 10-20% stężeniu, nie powinien wtedy mocno podrażniać. Jeśli będzie to robił, polecam wkropić kilka kropli do toniku, nie przekraczając 2-3% i stosować na całą twarz :)

      Usuń
  58. Dziewczyny, mam pytanie. Użyłam wczoraj pierwszy raz karagenianu (silikon roślinny), zmieszałam z Cetaphil i kwasem hialuronowym i nałożyłam pod oczy. Czy mogę go używać w takiej mieszance i jak często? Można codziennie czy raczej raz na kilka dni? I mam pytanie co do wydajności, chciałabym go popróbować przez jakieś 3 miesiące, starczy mi na tyle? Nie będę miała za bardzo możliwości robienia zakupów przez lipiec i sierpień, więc zastanawiam się czy zamówić jeszcze teraz 2.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam też dodać, że mam 10g tego ekstraktu, Ewo czy możesz mi też podpowiedzieć gdzie to trzymać? Jest napisane, że w 15-20 stopniach C, ale w moim domu w upały jest raczej cieplej, włozyć do lodówki czy mogę przechowywać np. w pokoju w szafce?

      Usuń
    2. Możesz używać, nie ma określonych regułek stosowania, należy obserwować swoją cerę, przy takich upałach skóra szybciej się odwadnia, ale trzeba tez uważać, aby jej nadmiernie nie obciążyć ;) Nie wiem czy Ci starczy, skąd mam wiedzieć ile go zużywasz?:) Musisz sama odpowiedzieć sobie na to pytanie.. :)

      W lodówce, na najwyższej półce :)

      Usuń
  59. Hej, jak odróżnić przetłuszczanie cery bo jest odwodniona a jak kiedy idzie w odwrotnym kierunku ? niczego nie zmieniałam w pielęgnacji a mimo to moja cera teraz szaleje :( zupełnie nie wiem czego potrzebuje albo co jej nagle zaczęło przeszkadzać ?! wypryski były sporadyczne a teraz nie dość, że mocnej się przetłuszcza to i się zanieczyszcza :( pozdrawiam serdecznie - Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, pisałam o tym tutaj: tłusta cera versus łojotok wywołany (czyli spowodowany m.in przez odwodnienie): http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/06/nadmierny-ojotok-i-dermatozy-wywoane.html
      Justyno, może to przez pogodę? Skóra w takie upały traci sporo wody, odwadnia się i do tego nadmiernie poci, może w tym tkwi przyczyna? :)

      Usuń
    2. Ewuniu, czytam wszystkie Twoje posty od deski do deski :) ale mój przypadek jest tak idiotyczny, że zgłupiałam i sama nie wiem co jest mojej skórze :( pielęgnacja od wielu miesięcy taka sama, używam lekkich ale skutecznych nawilżaczy, ale rzeczywiście ciężko znoszę te nasze upały, może masz rację z tym odwodnieniem. Jak Ty sobie z tym radzisz? może jakaś maska nawilżająca dałaby radę ? pozdrawiam i dziękuję za Twoją odpowiedź :) - Justyna

      Usuń
  60. Ja powiem tylko, że akuat p. Zięba zasługuje na piętnowanie, bo głosi herezje niezgodne z wiedzą biologiczna, medyczną, z anatomia, fizjologią i biochemią! Jego jadłospisy są bardzo bardzo bardzo niezgodne z czymkolwiek i niestety bardzo szkodliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgadzam się ze wszystkimi jego teoriami, ale ma sporo racji na temat opieki medycznej i kształcenia lekarzy. Jego publikację traktuję tylko jako 'kolejna przeczytana i odłożona', choć artykuły o witaminie C, D i K2 zasługują na uznanie, zawartość książki często mija się z prawdą, albo ociera się o prawdę wygodną dla pana doktora Zięby ;)

      Usuń
  61. Ewo, czy należy zrobić przerwę w stosowaniu peelingu azelainowego 2 razy w tygodniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba, skóra na kwas AzA się nie uodparnia i jego efektywność nie słabnie, z tym, że maksymalny okres stosowania rozłożyłabym na 3-6 miesięcy, czyli standardową długość terapii, a następnie stosować inny preparat, aby spotęgować efekty.

      Usuń
  62. Ewo, czytam Twojego bloga regularnie, ale dopiero dzisiaj postanowiłam zostawić swój pierwszy komentarz.

    W powyższym poście piszesz, że długotrwałe stosowanie retinoidów nie jest wskazane. Mam 26 lat i od jakiegoś czasu (ok 6 msc) stosuję 2 razy w tygodniu (wieczorem w środy i w soboty) krem Avene YstheAL. Zaczęłam używać tego specyfiku z myślą o działaniu przeciwzmarszczkowym. Cerę mam raczej normalną, zdarzają się oczywiście niespodzianki ale radzę sobie z nimi raczej naturalnymi metodami. Zastanawiam się, w kontekście Twojego wpisu, czy dobrze robię stosując krem z Avene. Czy zamiast pomagać, nie jest tak, że w długim okresie sobie szkodzę? Powiedz mi proszę co na ten temat myślisz?
    Z góry dziękuję za poświęcony czas!

    Pozdrawiam,
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martyno, to łagodny preparat w porównaniu do retinoidów dostępnych na receptę, czy wysoko procentowych kwasów. Jeśli krem stosujesz z powodzeniem, nie powoduje on ściągnięcia i w żaden sposób nie podrażnia skóry, nie ma przeszkód, abyś mogła go stosować dalej ;)

      Usuń
  63. Hej :)

    Jakiś czas temu pisałam, ze kupilam sobie tonik mleczny 8% z BU aby delikatnie regulowac skore. Kurcze, zawiodlam sie na nim. Wczesniej uzywalam toniku 10% z AHA/BHA i był idealny- patrząc w lusterko choc bym chciala cos z siebie wycisnac to nie mialam co, skora byla pieknie uspokojona, pory maksymalnie zweżone, a po tym mlecznym- tragedia. rumień i to czasami ostry, pelno zaskornikow.. No okropienstwo! Sprobowalam za kilka dni czy znow bedzie to samo- niestety rumien znow wyszedl. Odstawilam go calkowicie. Zaczelam tylko oczyszczac twarz na zmiane zelem rumiankowym sylveco albo plynem facelle, potem nakladam maseczke z blota termalnego z siarka albo oligolelmentami (Mamo KOCHAM JE! są rewelacyjne!!) i przecieram buzie albo hydrolatem oczarowym albo tonikiem rumiankowym z Green Pharmacy (on ma w sobie gliceryne wiec juz nawet nie nakladam pozniej nic na twarz, chyba ze serum z wit C) i buzia dochodzi do siebie! dodatkowo łykam wierzbownice i skora na policzkach sie pieknie wygladzila! Bez kwasow! Ahhh oby to trwalo juz zawsze... Czasami cos mi jeszcze tam wyskoczy, ale to nic w porownaniu z tym co bylo wczesniej

    Pozdrawiam Cie Ewuniu !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, super, cieszę się, że już powoli dogadujesz się z cerą ;) Trzymam kciuki, aby było tylko lepiej. Podejrzewam,że to kwas mlekowy powoduje u ciebie takie reakcje niepożądane, poszłabym w stronę niskich stężeń kwasu salicylowego.. o ile będzie potrzebny :)

      Usuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger