13:45

Orientana | Serum z witaminą C i morwą białą



Do napisania recenzji serum Orientana z witaminą C i morwą białą podchodziłam już kilka razy. Za każdym razem miotały mną zbyt silne emocje.Mimo że jestem statecznym człowiekiem, bardzo spokojnym, ta niepozorna buteleczka z pipetą doprowadziła mnie do prawdziwej furii, rozgoryczenia, żalu, a nawet płaczu. Już nawet nie wiem na kogo jestem zła.


Przez długi czas nie wiedziałam co tak naprawdę pogarsza stan mojej cery. Początkowo, winą obarczyłam serum marki Orientana, jednak po jakimś czasie odeszłam od tej myśli, obserwując stan mojej cery po kilku tygodniach stosowania serum. Następnie, myśl powróciła jak bumerang, gdy moja praca nad cerą, zaczęła iść na marne, a zaskórniki na brodzie powróciły, nie wspominając o zapchanych porach na nosie i tuż przy nim. Do pielęgnacji włączyłam nowe produkty pielęgnacyjne, więc tak naprawdę nie wiedząc już co ewidentnie nie służy mojej skórze - zrobiłam ponowne testy, ponownie wykluczyłam nowe produkty i dałam serum ponowną, aż 4 tygodniową próbę. Jak się okazało, moje pierwsze wrażenia okazały się bardzo trafne i powinnam bardziej polegać na własnej intuicji. Dzisiaj, jestem pewna, ze zakup serum był dla mnie stratą pieniędzy i niepotrzebnie przez włączenie nowego produktu zrobiłam krok do tyłu. Jestem zła na siebie, że uległam konsumpcjonizmowi w najlepszej postaci (serum można było zakupić w tańszym, świątecznym zestawienie z okropną maską z luffą azjatycką) i nie licząc straconych pieniędzy, mój stan cery nie jest już tak idealny.

Nie chciałam pisać tej recenzji pod wpływem emocji, długo powstrzymywałam się, ale czara goryczy musiała w końcu się przelać. Moje pierwsze spotkanie z pielęgnacją twarzy Orientana jest definitywnym końcem mojej przygody, nie mam po prostu cierpliwości i nerwów, by powracać nawet myślą do tych traumatycznych przeżyć dla mojej skóry. Począwszy od strasznej i okropnej maski z luffą azjatycką (maseczka była jednorazowa i to wystarczyło, by wydać mój ostateczny osąd na jej temat), która miała być niezwykle przyjemnym i odprężającym zabiegiem pielęgnacyjnym. To nie czas i miejsce na opiniowanie maski, gdyż użyłam jej tylko raz i nie zamierzam więcej, ale bardzo chciałabym przestrzec przed jej zastosowaniem. Począwszy od ceny, aż po działanie i traumę do końca życia. Nigdy w życiu nie miałam tak okropnej maseczki, siedzenie z nią na skórze było dla mnie nie lada wyczynem, a efekty po wywołały tylko płacz i boleści. Luffa azjatycka zafundowała mi okropne zmiany naciekowe i drobne, ropne krostki, dzięki kuracji retinoidem pozbyłam się ich szybko, ale pozostały niepotrzebne, kolejne blizny. Będę brutalna w swoich słowach, ale to tylko potwierdza, że zdecydowana większość polskich kosmetyków naturalnych jest na jedno i to samo kopyto, co strasznie mnie frustruje. Chciałabym, by w końcu pojawiło się coś nowego, odpowiedniego dla skóry wymagającej. Wiem, że może to być po części krzywdzące dla firm, których nie znam zbyt dobrze, być może dam szansę jeszcze kilku markom, które całkiem dobrze sobie poczynają w kosmetycznym świecie. Może. Na razie nie mam już siły na takie eksperymenty, jestem wkurzona i nie widzę innej możliwości, jak przymusowe przerzucenie się na droższą pielęgnację apteczną i specjalistyczną zagranicznych marek.

Serum Orientana ma żelową, żółtą, klejącą formułę. Już od początku wiedziałam, że coś mi nie pasuje w tym produkcie. Żel nałożony na suchą skórę, potwornie się lepi, nie wiem, co sobie ktoś o tym myślał, wypuszczając coś takiego na rynek. Nawet pozytywne działanie serum przyćmiewa tak okropna formuła, przez wspomnianą lepkość nałożenie kremu na serum jest niemożliwe - staje się toporny i obciążający. Problem jest także z wykonaniem makijażu - serum ściąga skórę, produkt nie rozprowadza się równomiernie i traci na trwałości. Lepkość redukuje rozcieńczenie serum glikolem propylenowym, pomaga również aplikacja na mokro, ale chyba nie o to chodzi, prawda? Po to są wstępne testy, aby tego uniknąć, ale widocznie ktoś chciał po prostu taniej - łatwiej zażelować maksymalnie serum gumą ksantanową i robić za lep na muchy.

Tak naprawdę, okropne walory użytkowe są szczytem góry lodowej, bo cała droga dotarcia do serum odsłania mi więcej negatywów z jego stosowania niż pozytywów. Nie mogę zaprzeczyć lekkości serum, ale jest ona tutaj zdecydowanym minusem stosowania serum - mimo że nie pozostawia tłustego filmu, pozostawiona samodzielnie bardzo ściąga skórę i błyskawicznie ją odwadnia. Mimo ze lubię lekkie kosmetyki, ten produkt nie wpisuje się w ten standard. Ponadto, podrażnia lekko skórę i powoduje szczypanie, zapewne to wina witaminy C,  ale i ogólnie rzecz biorąc, całej kompozycji.

Serum zawiera powyżej 5% czystej wit C przy czym wzmocnione jest innymi naturalnymi składnikami działającymi na przebarwienia - morwą, lukrecją i ekstraktem ze skórki cytryny co podwyższa jej stabilność. Razem składników działających na przebarwienia jest ponad 12%. Nie ma jednak wiadomości dotyczącej co do stabilności serum - biorąc pod uwagę najmniej stabilną formę kwasu askorbinowego, przydatność serum do 6 miesięcy jest aż na wyrost. Zaledwie po 10 tygodniach serum ściemniało, a wiec doszło do rozkładu witaminy C, co definitywnie zakończyło moją przygodę z Orientaną. Producent nie zalecił i nie zamieścił żadnej informacji na temat przechowywania serum w niskiej temperaturze i ochronie przed światłem słonecznym, w takich warunkach prawdopodobnie serum nieprawdopodobnie utraciłoby właściwości znacznie szybciej oczywiście, instynktownie przechowywałam serum w niższej temperaturze. Nie owijałam go żadną folię, nie chcąc przyspieszać rozkładu witaminy C.  Szkoda, że firma nie pomyślała nad stabilniejszą formą witaminy C, praktycznie zerowe efekty z użytkowania serum utwierdziły mnie w fakcie, że warto inwestować w stabilne i pewne kosmetyki. 

Efekty i odczucia podczas stosowania serum mam różne, stosuję retinoidy, więc takie środki działają na mnie intensywniej.Skłamałabym, mówiąc, iż serum nie zrobiło kompletnie nic z moją cerą - w jakimś stopniu przyczyniło się do lekkiego rozjaśnienia przebarwień, ale efekty są ledwo dostrzegalne gołym okiem, co dziwi mnie w przypadku produktu z witaminą C. Nie zauważyłam złagodzenia rumienia, ani poprawy elastyczności skóry, czy rozjaśnienia cery, jakie następuje przy użyciu nawet niestabilnego serum z witaminą C domowej produkcji na świeżo. Czasami, zastosowane wieczorem, faktycznie, lekko rozpromieniło moją cerę, ale stojąc ponownie przed wyborem, wolałabym jednak zainwestować w Aurigę lub liposomalną witaminę C, gdzie efekty są od razu. Moim zdaniem, to strata czasu i pieniędzy, niestety. 

Serum nie miało jednak obojętnego wpływu na moją cerę i w przeciągu tych kilku tygodni, pogorszyło jej stan. Zauważam większą ilość zaskórników i zapchane pory, które dotąd były mi obce. Mimo że formuła jest złudnie lekka i z pewnością nie tłusta, obciąża moją cerę. Nie znoszę gliceryny w kosmetykach, w połączeniu z  trójglicerydami (przymrużyłam jednak oko na ich małą ilość, co więcej, producent nie podaje ich zawartości w oficjalnych informacjach, widnieje to JEDYNIE na opakowaniu, co włącza mi jeszcze dodatkowego agresora) mogłam się spodziewać takiego,a  nie innego finału. Nie sądziłam, ze serum, które wysusza, może jeszcze dodatkowo działać komdogennie, a z każdym użyciem powodować nalot pryszczy. Myślę, że słowo pryszcz pasuje tu jak ulał, często określam zmiany ropne ładniejszym terminem, ale moje rozgoryczenie sięga zenitu. No cóż, ten produkt łączy chyba wszystkie negatywne cechy, których unikam w kosmetykach.

Serum dodatkowo podrażnia delikatną cerę, po części to wina witaminy C, ale przede wszystkim mocnego aromatyzowania kosmetyków. Produkt nie jest odpowiedni dla alergików i delikatnej cery.

Producent zapewnia jednak,iż serum Orientana jest naturalnym, bogatym eliksirem z wysoką zawartością składników aktywnych. Nie można oczywiście temu zaprzeczyć, ale chciałabym, by taka informacja o składzie procentowym składników aktywnych widniała na etykiecie, jeśli ktoś już się tym przechwala. Nie jesteśmy idiotami i wolałabym jednak mieć pewne i stwierdzone fakty na etykiecie. Nie pogardziłabym także opinią na temat stabilności serum, mogłam się tego spodziewać po zastosowaniu kwasu askorbinowego, ale za taką cenę serum, można było jednak zastosować bardziej stabilną formę witaminy C, niekoniecznie formy lewoskrętnej, ale soli sodowej monofosforanu kwasu askorbinowego, substancji stabilnej chemicznie. Mniej efektywnej, ale jednak stabilnej. Serum nie zawiera PEGów, silikonów, parabenów, glikolu propylenowego, syntetycznych składników i pochodnych ropy naftowej, ale to nie wystarczyło, by było bezpieczne dla mojej problematycznej skóry, gdyż producent nie żałował ani gliceryny, ani trójglicerydów, ani gumy, która w głównej mierze odpowiada za tak lepkowatą postać serum. 

Serum jest ponoć idealne dla cery z przebarwieniami, naczynkowej, wiotkiej, zmęczonej, bez blasku. Mogłabym bardzo polemizować w tym temacie. Myślę, że moje słowa nie są w stanie zobrazować więcej. Podczas regularnego stosowania serum z Orientany moja cera była wówczas porządnie wysuszona i odwodniona. Nie jest to jedynie wina serum z  witaminą C, gdyż stosowałam retinoid trochę częściej niż aktualnie, aczkolwiek brak efektów pod względem rewitalizacji i rozjaśnienia cery, które są niemal natychmiast po zastosowaniu serum z tą witaminą bardzo mnie zdziwiło. Serum nie robi kompletnie nic pod tym względem. A na pewno nie witamina C, która ustabilizowana jest bardzo efektywna i działa niemal błyskawicznie. Pod koniec stycznia, gdzie do pielęgnacji włączyłam stabilną, olejową witaminę C, cera jak na pstryknięcie palcami, natychmiast rozjaśniła się, poprawiła się elastyczność i jakość skóry, wygląda po prostu młodziej, a na pewno nie na zmęczoną. Moim zdaniem, to wystarczy, by stwierdzić jednogłośnie, że serum Orientana zwyczajnie nie działa. Za tę cenę, wolę kupić tetraizopaltyminian askorbylu lub zaoszczędzić i zainwestować w naprawdę skuteczny produkt.


Serum jest wydajne, 30ml produkt wystarcza na około 12-16 tygodni codziennego stosowania. Dużo zależy od ilości jakiej użyjesz, u mnie, było to jedno pociągnięcie pipetą. Nie wykorzystałam kosmetyku do końca, ale chyba mnie rozumiecie. Ciemniejsza barwa, utlenionego kwasu askorbinowego zdjęła ten niepotrzebny bagaż wyrzutów sumienia z moich pleców i po prostu pozostała zawartość poszła do odpływu. Zostawiłam sobie jednak buteleczkę z pipetą, jest świetna, bardzo szczelna i nic się z nią nie dzieje, to miła odmiana po psujących się opakowaniach ze stron z  półproduktami.

To, co od razu rzuciło mi się w oczy, a raczej uderzyło porządnie w nozdrza i spowodowało zawroty głowy, to zapach. Kosmetyki Orientana są bardzo mocno aromatyzowane. Wiele z nich przez to bardzo mnie uczula, mam wrażenie, że ktoś mi wylał flakon swoich ulubionych perfum prosto na twarz. Serum, ma łagodniejszy, ale nadal intensywny, cytrynowy, lekko słodki zapach. Może z tego powodu sięgam chętniej po kosmetyki apteczne. Lubię naturalne produkty, ale raczej pachnące subtelnie, naturalnie, a tutaj, moim zdaniem wyszło za bogato, podobnie jak w tonikach do twarzy, które bardzo lubię, ale taka koncentracja olejków eterycznych wręcz działa toksycznie na moją skórę. Nie dla mnie orientalna pielęgnacja, widocznie jestem zbyt przyziemna i europejska.

Może chciano dobrze, nie wiem, ale wyszło słabo. Takie jest moje zdanie. Cena, jest kwestią dyskusyjną. Dla innych jest wysoka, dla drugich - do przełknięcia. Biorąc pod uwagę mnogość składników - lukrecja gładka, morwa biała, aloes, ekstrakt ze skórki cytryny, modrak morski, dzika róża , olej jojoba, serum zapowiadało się naprawdę ciekawie. Szkoda, ze zastosowano tak niestabilną formę kapryśnej witaminy C, a kompozycję niepotrzebnie tak zażelowano. Z pewnością dodatek gumy ksantanowej zwiększył wydajność serum.. ale jednak lepszym pomysłem byłoby serum wodne.

I tak oto pozytywnym akcentem zakończam temat serum, kremów i nieprzewidzianych zakupów, będę rozsądniejsza, obiecuję ;) Muszę wyzbyć się resztek mojej miłości do pielęgnacji i podchodzić kalkulacyjnie do tematu :) Od pewnego czasu kuszą mnie kosmetyki Phenome, układam nową pielęgnację po odłożeniu retinoidów, jeśli macie z nimi styczność, to koniecznie dajcie znać jak się sprawdzają. warto, czy nie warto? Przyznam, że kilka produktów mnie zainteresowało, ale nie wiem czy warto, impreza z Phenome trochę kosztuje i olałabym uniknąć wylewania krokodylich łez :)

INCI: Aqua, Ascorbic Acid (wit C), Aloe Vera Callus Extract, Morus Alba Leaf Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract Glycerin, Citrus Medica Limonium Peel Extract, Sodium PCA, Aquaxyl, Blue Seakale S.C. (Caprylic/Capric Triglyceride and Crambe Martima Leaf Extract), Xanthan gum, Rosa Indica Flower Extract, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Tocopherol, Undecylenoyl Phenylalanine, Polysorbate 20, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Koszt 30ml/ 50 zł

Wpis nie jest sponsorowany. 


Pozdrawiam,
Ewa

79 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie sprawdził się. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, tylko utwierdziłam się w fakcie, że pielęgnacja Orientana nie jest odpowiednia dla mojej skóry.

      Usuń
  2. Cześć, może będziesz miała jeszcze okazje z tej smaej serii przetestować serum "Neem i tulsi" ciekawa jestem jak by u Ciebie się sprawdziło bo u mnie kompletny nie wypał tj pierwszego dnia piękna cera, odzywiona, podkład się lepiej trzyma, wszystko super a po trzech, czetrech dniach piekąca skóra co prawda nie czerwona ale piekąca i obawiam się, że to wina aloesu. Ciekaw po prostu jestem czy ono jest dobre czy kiepskie. Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda mi pieniędzy, to moje ostatnie podejście do kosmetyków Orientana. Mam jeszcze na stanie toniki, ale kosmetyki są bardzo mocno aromatyzowane i kilkukrotnie poparzyłam sobie nimi skórę.

      Usuń
    2. No właśnie! Tak mnie coś niepokoiło w tych kosmetykach:( Bo niby super skład, ale piekła mnie po nim twarz :( Nie miałam jej czerwonej ale czułam dyskomfort i wyskoczyła mi podskórna gula czego nie miałam od 3 lat. Jak u Ciebie było, miałaś skórę mocno zaczerwieniona? I powiedz mi proszę znasz jakieś fajne serum do cery tłustej mieszanej, które nie jest mocno aromatyzowane? Pozdrawiam Gorąco, dzięki Tobie znalazłam odp na pytanie co z tym serum jest nie tak. gosia

      Usuń
    3. Nie, moja cera nie była mocno zaczerwieniona, ale po każdej aplikacji, niesamowicie piekła i musiałam koniecznie osuszać toniki. Serum z wit.C ma łagodniejszy zapach, ale na początku powodowała ciągłe szczypanie i ściągnięcie. Również zaobserwowałam pojedyncze zmiany naciekowe, to f\definitywny koniec mojej przygody z Orientaną.

      Usuń
    4. Dzięki za podzielenie się doświadczeniami :) a możesz polecić jakieś serum z którego byłaś zadowolona? Patrzyłam na te z BU ale nie jestem pewna.

      Usuń
    5. Najbardziej byłam zadowolona z własnego serum ultra lekkiego,a nadal poszukuje godnego polecenia serum :) Bardzo dobrze sprawdzały się u mnie serum BU,ale mają sporo składników, na bardziej wrażliwe cery mogą działać komedogennie,a że moja cera bardzo się zmieniła, nie wiem czy do nich powrócę, choć wcześniej byłam zadowolona z ich działania ;)

      Usuń
  3. Lubię sera z wit . C , dziękuje za obiektywną ocenę tego serum , dzięki tobie nie skuszę się na niego :)


    Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto, lepiej przyoszczędzć i kupić stabilne serum z witaminą C. Aktualnie mam na stanie jeszcze serum z AVA, ale zamierzam zakończyć już swoje eksperymenty i kupić stabilne serum z Aurigi lub Sesdermy.

      Usuń
  4. Ja własnie skończyłam buteleczkę tego serum. Dziwi mnie, że Twoje serum było okropnie klejące, gdyż moje wrecz przeciwnie. Było bardzo wodniste tylko odrobine gęste. Po aplikacji wsiąkało bardzo szybko jakby go nie było wogóle na mojej twarzy co mnie w sumie bardzo cieszyło, ponieważ to pierszy produkt w moim życiu, który wsiąkał do matu, a nienawidzę żadnego ,,filmu'' na mojej skórze pod makijażem. Po aplikacji serum już po 3 minutach mogłam nakładać podkład. Dodam, że moja cera jest mieszana w kierunku tłustej. Po ok 3 miesiącach mogę jednak przyznać, że nie zauważyłam działania witaminy C w nim zawartej, ani nawilżenia (na noc musiałam stosować mocno nawilżające kremy). Jednak moja cera już nie jest taka problematyczna - nie mam wogóle wyprysków, ale nie wiem czy to jego zasługa, nie wydaje mi się. Teraz zastanawiam się nad zakupem innego serum z witaminą C, które także bedzie niemal niewyczuwalne na skórze, ale nie wiem co wybrać. Może polecicie coś dziewczyny ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, serum może jest lekkie, ale każda próba wklepania kończy się lepem na muchy. Po jakimś czasie wchłania się ale nie do matu, z moją cerą nie współpracuje i zostawia jakąś dziwnie świecącą powłoczkę na skórze. Do tego odwadnia i powoduje nalot pryszczy, dla mnie to tragedia, ale dzięki za opinię, każdy ma inną cerę i być może ktoś się skusi ;)

      Polecam Aurigę, póki co najlżejsze jakie stosowałam. Mam jeszcze w planach sesdermę, ale nie znam serum osobiście, ponoć jest bardzo leciutkie i delikatnie nawilża.

      Usuń
  5. To pieczenie, to być może faktycznie kwestia witaminy C, ale szczerze mówiąc całościowo to serum wypada naprawdę słabo. Ja go zupełnie nie znam, zresztą nie miałam jeszcze styczności z tą firmą. Fakt, że moja skóra jest całkiem odporna na różne eksperymenty, ale w tym wypadku, chyba nie chcę sprawdzać działania na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja z tej firmy mam tylko krem pod oczy, drogi, ale nie żałuję, bo jest świetny :) Arsenic pisała kiedyś o serum Norel z wit. C (tą stabilną) i retinolem - bardzo chwaliła :) Może nie warto od razu przekreślać tego co nasze, polskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, nie przekreślam wszystkich, jest to krzywdzące dla polskich marek, których nie znam zbyt dobrze. Norel lubię, ale to już inna półka, kosmetyki Norel to głównie linie profesjonalne, które lubię. Serum z wit.C i retinolem jest faktycznie dobre, mają jedne z lepszych preparatów z retinolem na polskim rynku w cenach, które jeszcze można przełknąć :)

      Rok 2016 jest moim rokiem poszukiwań, ale jednak bardziej skupię się zagranicznej pielęgnacji, można tam łatwiej znaleźć coś dla cery problematycznej.

      Usuń
  7. Szkoda, że serum się nie sprawdziło, bo czytałam naprawdę dobre opinie na temat tej firmy. Osobiście nie miałam z nią styczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam kilka produktów, ale nie jestem z nich zadowolona, jedynie tonik z trawą cytrynową jest całkiem ok, ale lubi podrażniać. Kosmetyki są za bardzo aromatyzowane i bardzo drażnią moją delikatną, problematyczną cerę. Nawet balsam do ust powoduje pieczenie warg.

      Usuń
  8. Rany, a tak chciałam wypróbować to serum:-( Podobno wersja z miodem jest tak samo kiepska, klei się i zapycha. Co do polskich naturalnych kosmetyków, niestety, ale masz rację, na jedno kopyto, wszystko olejowe, nic nie robiące, albo za drogie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korah, nie warto. Ciekawiło mnie od samego początku, ale to straszny lepiszcz. Nie można go nawet wklepać, bo wszystko się klei. Nie potrafię tego zaakceptować, może po jakimś czasie wchłania się, ale kompletnie nie współpracuje z moją cerą - jest niby lekkie, ale działa komedogennie i jeszcze odwadnia cerę.

      Niestety ;/ Są wyjątki, ale dobre kosmetyki słono kosztują. Będę musiała to jakoś przeboleć, maski i peelingi można ukręcić taniej samemu, ale nie zamierzam już oszczędzać na serum i kremach pielęgnacyjnych, bo w moim przypadku..nie warto ;/

      Usuń
    2. Co do Phenome, to fajne jest serum Quenching, ale na lato, na teraz za słabo nawilża, na lato jest idealne. Fajny jest też peeling enzymatyczny, ale lepszy jest żel złuszczający marki Phytema. Używałam też do przemywania twarzy wacikiem lub gąbeczką celulozową żelu Head To Toe z serii dla dzieci, całkiem fajny, to taki żel niepieniący, micelarny, ale jeśli mam być szczera, to nie są warte tak wysokich cen. Miałam tez inne kosmetyki Phenome, ale zdarzyły mi się buble, marka ma kilka fajnych kosmetyków, cała reszta jest mocno średnia, albo wręcz uczula.

      Usuń
    3. Dzięki za opinię :) Odpuszczę sobie Phenome, dam jednak szansę pielęgnacji Antipodes, bo ostatnio świetnie się u mnie sprawdza, mimo sporej ilości olejów i maseł, moja cera nie jest obciążona i dobrze na nie reaguje. Skoro nie są warte swojej ceny, wolę nie narażać się na ponowny wysyp i nie żałować kolejnych, ciężko zarobionych pieniędzy.

      Usuń
  9. Ja również nie lubię orientany. Tonik citron neem wyrządził mi straszna krzywdę, mnóstwo zaskórników i podskornych wulkanów na czole i policzkach. Mija 2 miesiące i dopiero zaczynam wyglądać jak człowiek. Zapach strasznie mocny, aż duszacy, twarz lepka. Nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ten z trawą sprawdza się całkiem ok, ale też mi coś w nim nie pasuje. Zostawia taki dziwny film, skóra jest błyszcząca. Na noc, całkiem przyjemnie nawilża, ale wszystkie kosmetyki są tak mocno aromatyzowane, że podrażniają mi nie tylko skórę, ale oczy, a nawet czerwień wargową. Nigdy więcej, wykończę i daję sobie z nimi spokój, wolę czyste hydrolaty, tańsze i lepsze.

      Usuń
    2. U mnie najlepiej sprawdza się serum z kwasem alfaliponowym w liposomach z przepisu Italiany używałam go ponad ponad pół roku pod filtr , sprawdzał się świetnie . Po wykończeniu 10 porcji nie zamówiłam składników i przerwałam stosowanie ,ale juz zamówiłam składniki i zaczynam znowu stosowanie bo wiem , że mi nie szkodził .

      Usuń
  10. A poleciłabyś coś do odwodnionej cery, skłonnej do namnażania się zaskórników i zalążkami rogowacenia na policzkach? Dermatolodzy jak jeden mąż zalecają same tłuściochy, a ja marzę o jakimś fajnym serum, które coś by zrobiło i było w miarę lekkie. Mam już dość przyklejających się do natłuszczonej twarzy włosów, paprochów i tym podobnych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nadal poszukuję idealnego serum, na przestrzeni kwiecień-wrzesień zamierzam zainwestować w sesdermę i Antipodes, może w końcu znajdę coś godnego polecenia ;)

      Usuń
  11. marka phenome została sprzedana komuś innemu, nie wiadomo czy zachowają te seme receptury i czystość składników. Nie ryzykowałabym na Twoim miejscu, a mam podobną cerę do Twojej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię, odpuszczę sobie jednak Phenome, mam na liście jeszcze serum Antipodes i pielęgnację specjalną Sesderma, myślę, że zostanę przy takim planie. :)

      Usuń
  12. intensywnie zastanawiałam się nad tym serum, ale w końcu dorwałam perełkę w TkMaxx, czyli serum z witaminą c Novexpert.:) jeszcze nigdy nie byłam tak oczarowana żadnym produktem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zainteresowałaś mnie ;) Mogłabyś podać mi cenę i skład tego produktu ? To jest to serum z 25% witaminą C? :)

      Usuń
    2. http://novexpert-skincare.com/product/the-vitamin-c-serum/ mowa o tym serum.

      sam produkt spisuje się u mnie bosko; może nie mam jeszcze wielkich zmarszczek, czy nie wiadomo jakich przebarwień, ale skóra jest ładnie rozjaśniona i wygładzona, a koloryt wyrównany. witamina c występuje w postaci glukozydu askorbylu. niestety w składzie jest m.in. gliceryna, której osobiście nie cierpię, ale tutaj nie zauważam jej złego wpływu na cerę. wysoko zapach, trójglicerydy...

      skład: Aqua (Water), Glycerin, Butylene Glycol, Sodium Citrate, Ascorbyl Glucoside, Silica, Arginine, Parfum (Fragrance), Glucosyl Hesperidin, Adansonia Digitata Fruit Extract, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Glyceryl Caprylate, Maltodextrin, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Xanthan Gum, Citric Acid, Sclerotium Gum, Caprylic/Capric Triglyceride, Tocopherol, Zea Mays (Corn) Starch, Laminaria Ochroleuca Extract, Phytic Acid, Beta-Carotene, Biosaccharide Gum-2

      kupiłam go za 50 kilka złotych, normalnie kosztuje 34 funty.
      wiem, że mają jeszcze "booster with vitamin c" z 25% witaminą, ale nie widziałam go w Tk.

      Usuń
    3. Dzięki:) Po głowie chodziło mi właśnie to serum z 25% zawartością wit.C, ale w takim razie odpuszczę je sobie skoro go tam nie ma. Mam na oku serum sesdermy i dam szansę liposomalnej witaminie C.

      Usuń
  13. Takie specyfiki zwykle powodują u mnie zatykanie porów i wysyp krost :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to zależy głównie od formuły, czasami niektórych rzeczy nie można dowiedzieć się ze składu i niezbędne jest bliższe zapoznanie sie z produktem ;/

      Usuń
  14. Ja kupiłam kwas alfa-liponowy z wit C w liposomach i robię własne serum to chyba lepsze.Taka buteleczka też by mi się przydała :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buteleczka jest świetna, ciężko jest znaleźć dobre opakowanie z pipetą, bo na stronach z półproduktami, wszystkie wytrzymują u mnie maksymalnie miesiąc i coś zaczyna się z nimi dziać.

      Usuń
  15. A co sądzisz o składzie serum LIQ CC? Wersja lekka:
    Aqua, Propylene Glycol, L-Ascorbic Acid, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Magnesium Sulfate, Methylparaben, Propylparaben, Polysorbate 20
    Kosztuje około 60zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład jest ok, nie wiem jak z formułą i stabilnością witaminy C.

      Usuń
  16. Ewo, przepraszam, że piszę nie na temat, ale jestem już dosyć zdesperowana. Chodzi o podkład mineralny. Czytałam uważnie wszystkie Twoje mineralne wpisy, ale przyznaję, że mimo zdobytej wiedzy, po wielu próbach pogubiłam się totalnie. Mam ogromny problem z dobraniem odpowiedniego odcienia. Byłam nawet w dwóch salonach firmowych, ale jestem zawiedziona. Dodam, że jednym z nich Pani dobierała kolor w sztucznym świetle (!!!) chociaż było jasno i spokojnie można było darować sobie lampy.

    Moja cera jest jasna, ale nie jest to typ królewny Śnieżki, nie jest też żółta. Mam za to cerę naczynkową - lekkie zaczerwienia na policzkach i wyraźnie czerwone płatki nosa. Celowałam w odcienie neutralne i lekko żółte w nadziei, że lekko przygaszą naczynka. Jak dotąd efekt był marny.

    Na początku używałam podkładu Lily Lolo China Doll (dobrany w salonie) - pod względem właściwości był świetny, nie ważył się, był bardzo trwały. Niestety wyglądam w nim trupio blado.

    Próbowałam też podkładów Ecolore - odcienie Warm 01 i Warm 02 - okazały się zbyt żółte. Odcienie neutral 01 i 02 - wyglądały zbyt blado.

    Ostatnie podejście to Anabelle Minerals (dobierane w salonie). Wzięłam dwa, bo nie mogłam się zdecydować. Pierwszy to Golden Fairest - tony żółte przebijały zbyt mocno. Drugi to Natural Fair - tragedia, wyglądałam jak różowa świnka, rozszerzone naczynka i rumieńce widoczne jeszcze bardziej niż zwykle.

    Czy mogłabyś mi pomóc? Bardzo proszę o wskazówki. Jakie odcienie mogłabym Twoim zdaniem jeszcze wypróbować? Bardzo zależy mi na minerałach, za żadne skarby nie chcę wracać do drogeryjnej szpachli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzosowata, nie pasują Ci ani odcienie typowo neutralne ani te zbyt żółte. Powinnaś celować w lekko ciepło-żółte podkłady, takich jest niestety mało, to tak zwane złociste beże, bardzo neutralne, ale nie trupie. Próbowałaś może Pixie Cosmetics? Mają bardzo ładne, twarzowe odcienie, np. creamy natural, często sprawdza się też shell beige, który jest neutralny, ale nie tak różowy jak większość neutralnych odcieni.

      Jest też drugie wyjście - zakup neutralnego, odpowiedniego pod względem jasności koloru i dodatek odrobiny żółtego color blendu z kolorówki. Twoja cera jest typowo neutralna, ale o lekko ciepłym zabarwieniu, dlatego podkłady tak często są dla Ciebie za blade, ale też i za żółte, ponieważ nie masz ciepłej karnacji. Spróbowałabym jeszcze z tym creamy natural z Pixie. :)

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ewo, serdecznie dziękuję za błyskawiczną odpowiedź:) Żałuję, że wcześniej nie zdecydowałam się do Ciebie napisać, skoro moja "diagnoza" była kompletnie od czapy. Pięknie dziękuję za przejrzyste wyjaśnienie. Nie próbowałam Pixie Cosmetics, ale zaraz zamówię sobie polecone przez Ciebie próbki :) Czy dobrze zrozumiałam - z wymienionych wcześniej firm nie ma raczej nic odpowiedniego dla mnie?

    Kurczę, wygląda na to, że mam pecha z tym nietypowym odcieniem cery (a raczej brakiem pasujących podkładów). Gdy używałam płynnych podkładów drogeryjnych wciąż trafiałam na wstrętne różowe świnki i to była moja największa bolączka, bo okropnie uwidaczniał się rumień. Teraz z kolei mam nieudane przygody z żółtkami albo trupkami, choć mam jasną cerę (i dosyć cienką skórę na twarzy - widoczne żyłki pod oczami itd.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie być, niby wybór jest ogromny, ale jest straszna lipa.Jest bardzo mało takich złocistych beży, bardzo neutralnych, sensownym wyjściem jest celowanie w neutralne i redukcja różowych tonów żółtym blendem z kolorówki.

      Zostaje jeszcze Neuaty, mają bardzo dobre neutralne, nie są świnkowate, a przesunięte w lekko ciepłe tony. Spróbuj z nimi koniecznie, zwłaszcza, że niedawno wypuścili na rynek ponoć niezłą formułę kryjącą.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ech, wielka szkoda. Pozostaje mi chyba tylko liczyć na to, że zapotrzebowanie na "moje" odcienie zostanie dostrzeżone przez marki mineralne.

      Szkoda, że nie odezwałam się do Ciebie wcześniej, bo kilka dni temu złożyłam zamówienie w Kolorówce - kupiłam primer AntiRedness na mój rumień i naczynka. Ciekawe jak się sprawdzi. Żółty blend musi zatem poczekać do następnego zamówienia :(

      Spróbuję z Pixie (chociaż trochę się obawiam, bo mam mocno przetłuszczającą się strefę T oraz rozszerzone pory). No i przyjrzę się ofercie Neuaty. Nie miałam do czynienia z tą marką, więc jestem bardzo ciekawa.

      Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wskazówki :)

      Usuń

      Usuń
    5. Ewo, dotarły do mnie próbki Neauty - wybrałam Neutral Pale, Fair i Light. Niestety, kolejna nieudana próba - w kazdym z tych odcieni wyglądam fatalnie. Nie wiem, jak to trafnie określić. Po nałożeniu podkładu kolor twarzy wyraźnie różni się od dekoltu i ramion - jest niezdrowo blady, a jednocześnie różowy, tak jakby podbija moje rumieńce oraz zaczerwienienia na płatkach nosa. Czekam jeszcze na Pixie, to będzie chyba już ostatnia próba lub jedna z ostatnich. Z samodzielnym mieszaniem blendu z kolorówki (koleżanka miała trochę w zapasie), jakoś sobie nie poradziłam - dodaję za dużo lub za mało żółci. Strasznie mi szkoda, że nie mogę trafić z kolorem, bo chciałam uniknąć powrotu do drogeryjnej, napakowanej chemią szpachli.

      Usuń
    6. Bardzo mi przykro, musiałabym zobaczyć cię na żywo, to takie trochę wróżenie z fusów na odległość, bazując jedynie na słowach ;/ Mam nadzieję, że Pixie trafi w twój odcień skóry, mają jedne z najlepszych neutrali. Trzymam kciuki, oby tak było, jeśli nie uda się - może kiedyś będziemy miały okazje spotkać się i coś doradzę w tej materii :)

      Usuń
    7. Oj, tak oczywiście wiem, że nie da się dobrać podkładu zdalnie, nie chciałam absolutnie tego powiedzieć. Przepraszam, jeśli tak to zabrzmiało :) Pixie pewnie dotrze jutro, zobaczymy, co z tego będzie. Bardzo serdecznie Ci dziękuję za rady i dobre słowo :) A co do spotkania i konsultacji "na żywo" - byłoby suuuper :) Jeśli mieszkasz lub bywasz czasem w Warszawie, a latem np. na Mazurach - to może nawet kiedyś się uda :)

      Usuń
    8. Czasami bywam w stolicy, więc wszystko możliwe :)

      Usuń
  19. Cześć! Ja mam dwa pytania/prośby. Po pierwsze, czy ta emulsja Avene, o której ostatnio pisała wystarczy przy stosowaniu Atrederm? Wiem, że to zależy od tego, jaką ma się skórę, ale pytam, co uważasz :) Po drugie, fajnie byłoby przeczytać post o tym, jak wygląda Twoja pielęgnacja, czy używasz Atre, czy nie, co stosujesz przy tym, co rano i wieczorem... :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież Ewa pisze o swojej pielęgnacji cały czas!!! wystarczy tylko przeczytać a masz do dyspozycji kilka ostatnich postów i mnóstwo komentarzy!!! Inka:)

      Usuń
    2. Nie jestem tego w stanie stwierdzić, o czym już wspomniałam podczas pisania recenzji :) Moja cera po reitnoidach wymaga aktualnie większej dawki nawilżenia, dlatego włączyłam kosmetyki Antipodes do pielęgnacji, ale na początku i przez długi czas emulsja Avene Post Acte była dla mnie wystarczająca. Nie wszyscy reagują mocno na retinoid, jeśli masz bardzo
      przesuszoną cerę, która szybko się odwadnia,a także masz ogólne podrażnienie, to polecam zakup Avene Cicalfate, wersji podstawowej, jest bardziej treściwa i otulająca dla cery.

      O mojej pielęgnacji przeczytasz w dwóch postach w ostatnim czasie - o tym, jak dbać o skórę o poranku, oraz jak wieczorem. Przez ostatni czas zmieniam produkty, ale na bieżąco są recenzje tych produktów i trzymam się ciągle tego samego schematu, podmieniam jedynie produkty :)

      Aktualnie do oczyszczania używam olejku myjącego BU + mydła (afrykańskie i czarna sztuka węglowe mydło) oraz żelu facelle wzbogaconego olejkiem manuka i z drzewka herbacianego.
      Do tonizacji używam wody termalnej Uriage, zakończyłam testy Fitomedu i Orientany
      Doo nawilżenia emulsja Post Acte Avene oraz Vanilla cream Antipodes + w zależności od potrzeby aura manuka maska Antipodes
      Pielęgnacja specjalna to nadal Atrederm, peeling enzymatyczny AVA oraz e-naturalne oraz domowe maski na bazie spiruliny i błota termalnego z siarką.

      Atrederm używam nadal, gdybym zakończyła kurację, to z pewnością poinformowałabym o tym, moje kuracje trwają co najmniej pół roku i nie krzyczę dookoła z miesięcznymi rezultatami, tylko wrzucam dokładny raport z tych kilku miesięcy. Robię tak od początku założenia bloga :)

      Usuń
    3. hej Jaki dokładnie olejek myjący stosujesz bądź stosowałaś lub jakie olejki z BU polecasz?

      Aneta K.

      Usuń
    4. Aneto, wszystkie. Różnią się tylko dodatkiem olejków eterycznych lub bazą, ostatnio miałam wersję na maceracie różanym i z rumianku rzymskiego. Nie odnotowałam cudownego działania, bo i tak oleje służą mi tylko do zmywania zanieczyszczeń, a skórę i tak 'doczyszczam' mydłem. Polecam zakup podstawowej wersji bezzapachowej i dodatek olejków eterycznych, u mnie góruje manuka, lawenda, paczula i limonka :)

      Usuń
  20. No po opisie producenta i substancjach aktywnych można mieć wysokie oczekiwania. Ja próbowałam serum Flavo-C z BU wersję lekką, ale mnie podrażniała. Teraz mam Serum ANTIOX z BU i jest bardzo łagodne, nawilża. Ciężko mi ocenić efekty, bo od listopada raz w tygodniu nakładam Atrederm i skóra przechodzi takie stany o jakie jej nie podejrzewałam ;) Możesz się Ewo wypowiedzieć, czy ta podstawowa wersja Avene Cicalfate jest dobra na podrażnienie i łuszczenie (2-3 dni) przy Atredermie? Od 3 miesięcy stosuję Atrederm i na razie efekty są średnie, próbowałam zwiększać częstotliwość, ale podrażnienie jest wtedy zbyt duże. Zastanawiam się nad zmianą na Locacid - będzie równie skuteczny, ale mniej drażniący? Ty aplikujesz teraz retinoidy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo dobra na podrażnienie, lepiej otula i natłuszcza naskórek, ale ja nie mogłam jej stosować zbyt często, bo obciążała moją cerę. Dlatego mój wybór padł na Post Acte, której używam codziennie i nic się nie dzieje,a nawilżenie jest idealne dla skóry wymagającej i tłustej.

      Locacid ma inną bazę, będzie mniej drażniący, ale i mniej skuteczny. Ale nie przejmuj się tym, czasami lepiej postawić na słabszy retinoid, bo chodzi głównie o częstotliwość i regularność stosowania, zamiast męczyć się tretinoiną na alkoholu, lepiej postawić na coś delikatniejszego, stosowane częściej.

      Usuń
  21. Dzień dobry :) Chciałam zapytać czy słyszała Pani o autoszczepionce na trądzik. Czy to rzeczywiście mogłoby zadziałać? Jak Pani uważa?

    Pozdrawiam, stała czytelniczka :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o czymś takim, ale wydaje mi się to abstrakcyjne, gdyż większość problemów trądzikowych wynika z predyspozycji genetycznych i hormonalnych. Nie będę jednak wyrażać ostatecznego osądu, zaznajomię się z tematem :)

      Usuń
    2. Dziękuje serdecznie :)

      Usuń
  22. Co do serum z wit. C, Ziemolina z kosmostolog.blogspot.com wrzuciła dziś opinię na temat serum, która ona używa od niedawna, jednocześnie recenzuje pozostałe, które testowała.

    Warto zajrzeć, bo sam też myślę o takim na wiosnę/lato :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, zainteresował mnie ten produkt, ale na aptece gemini jest z krótką datą ważności, więc na razie sobie je odpuszczę ;)

      Usuń
  23. Zastanawiam się nad włączeniem Azeloglicyny do pielęgnacji skóry traktowanej Atredermem. Mam problem z bolesnymi gulami i przebarwieniami, których Atre nie chce ruszyć. Zastanawiam się czy przygotować tonik czy dodawać Azeloglicyne do kremu na dzień. Mogłabym prosić o rade?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może spróbuj serum rozjaśniające extra z bu ? antyoksydacja i azeloglicyna w jednym ;]

      Usuń
    2. Na przebarwienia świetnie działa witamina B3 i witamina C, bardziej polecam stabilne, dobrej jakości serum z witaminą C i tonik z witaminą B3. :)

      Usuń
  24. Witam Ciebie Ewo. Mam pytanie nie związane z tematem... sama już się w tym wszystkim gubię i postanowiłam poradzić się Ciebie ponieważ z całej blogosfery (związanej z trądzikiem, pielęgnacją cery itd) wydajesz się być osobą najbardziej rzetelną i z największą wiedzą (takie jest moje odczucie). Chodzi o to, że od wczesnych już lat cierpię na trądzik. Po wielu latach zmagania się z nim zauważam, że jedynym "lekiem", który na mnie działa i sprawia, że się go pozbywam są tabletki antykoncepcyjne... jednak w momencie kiedy je odstawiam, trądzik powraca, w jeszcze gorszej formie. Z wielu różnych czynników oraz wiedzy którą zdobyłam, postanowiłam, że odstawiam tabletki anty raz na zawsze. Tradzik oczywiscie wrócił i teraz próbuję walczyć z nim na włąsną ręke. Trądzik jest głównie zaskórnikowy, swędzący(??) na linii żuchwy (zakrawa na policzki i skronie) i jeśli nic z nim nie robie to przemienia się w stany zapalne.
    Dermatolodzy zapisywali mi Izotek wewnętrznie ale narazie się wstrzymuję. Nie wiem, czy skala tego problemu jest aż tak wielka, żeby tyle ryzykować... w końcu poszłam do głowy i zaczęłam czytać o bardziej świadomej pielęgnacji. Wprowadziłam pierwszy kwas którym był kwas salicylowy 2% w serum Lemon, zaczęłam robić częściej peelingi i nawilzać skórę kremem lekkim brzozowym Sylveco. Po 3 miesiącach jest różnica. Policzki bardzo się oczyściły, w końcu nie jest aż tak widoczna ta podkórna kaszka, trochę się wygładziła. Jednak na rzuchwie wciąż mam swędzące ogniska zaskórników. I teraz nie wiem czy pójść w stronę jakiś retinoidów (tych delikatniejszych jak Differin) czy kupić narazie jakiś mocniejszy kwas (jak ten https://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/Mikrozluszczanie-L.H.A.-3-x-50-g/13) czy stosować punktowo tylko na tą żuchwę Benzacne (narazie jestem po kilku zastosowaniach, musiałam na kilka dni przerwać bo wystąpiła mi wysypka). Dodam jeszcze tylko, że mam bardzo duży łojotok i również pełno zaskórnikow w strefie T. Cera naczynkowa.
    Byłabym Ci niezmiernie wdzięczna za jakąkolwiek wskazówkę... Wiem, że Twoja fachowa wiedza może wychwycić jakies niuanse których ja nie zauważam.
    Pozdrawiam,
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Agnieszko,
      Twój trądzik, jak zresztą, w większości przypadków, ma podłoże hormonalne. Często po odłożeniu antykoncepcji problem nasila się, następnie - stabilizuje. Nie znam powodu odłożenia antykoncepcji, ale szanuję Twoją decyzję, pozostaje jedynie działanie zewnętrzne.

      Izotek nie zawsze przynosi efekty, jeśli jest to trądzik typowo hormonalny, najczęściej jedynie ogranicza łojotok i zmniejsza ilość stanów zapalnych. Przez przyjmowanie długotrwale izotretinoiny może dość do nasilenia niektórych form trądziku, zwłaszcza cystowego, zdarza się to rzadko, ale jednak. Nie wiem, czy Izotek jest w stanie pomóc Twojej skórze, nikt tego nie wie, ale można domniemać, że jedynie ograniczy trądzik na czas kuracji. Podobnie jak podczas przyjmowania antykoncepcji.

      Nie znam dokładnie Twojego problemu, ale warto skonsultować się ze specjalistą, niektóre zioła mogą skutecznie wpływać na gospodarkę hormonalną i ograniczać łojotok :)

      Nie wiem dokładnie jak reagujesz na kwasy, niektórzy ich nie tolerują i powodują tylko ciągłe wysypy - nie jest to oczyszczanie, a toksyczne działanie kwasu i niskiego, kwaśnego pH. Od siebie polecam spróbować z lekkim adapalenem (Differin), retinoidem III generacji. Zawsze możesz go skojarzyć z lekkim tonikiem kwasowym, lub serum z witaminą C - polecam formę lewoskrętną, gdyż jest odpowiedniejsza dla skóry trądzikowej.

      Silniejsze kwasy i niskie pH nie są odpowiednie dla wrażliwej, płytko unaczynionej skóry, myślę, że warto dać szansę retinoidom - unikaj bazy alkoholowej, celuj w żele. Kremy mogą być zbyt ciężkie dla skóry, zwłaszcza, że masz problem z zaskórnikami i nadmiernym łojotokiem. Jeśli masz jakieś pytania, bądź wątpliwości, pytaj śmiało :) Daj także znać jak zareagujesz na nową pielęgnację.

      Usuń
    2. o rany! :O dziękuje Ci za tak wyczerpującą i miłą odpowiedź!!! :-)) po krótce odpowiadając na Twój komentarz: myślę, że moja reakcja na kwasy jest dobra, bo stosuję to serum Lemon w którym zawarty jest kwas salicylowy 2% i dopiero po nim pierwszy raz od dłuugiego czasu moja skóra w miarę się wygładziła. Co do Differinu, obawiam się jedynie tego łuszczenia.. pracuję w sklepie więc mam ciągły kontakt z klientami i wylinka mi totalnie nie w ząb :( (nie dość , że trądzik to jeszcze wylinka...o nie nie :P) dlatego zastanawiałam się nad spróbowaniem z jedną z lżejszych form retinoidów w takiej formie:
      http://www.biochemiaurody.com/sklep/serum-retinol.html ... ale już sama nie wiem.
      Żeby nie ciągnąć tematu w nieskończoność, byłabym wdzięczna jak byś mi napisała po prostu czy uważasz, że jeśli skóra dobrze zareagowała na kwasy to spróbować dalej z nimi (stosować naprzemiennie serum Lemon z kwasem salicylowym 2% i np. dodać do tego co drugi dzień krem AZELO/BHA z BU lub krem Mikrozłuszczanie z LHA z ZSK)
      czy rzucić wszystko i pójść w ciemno w retinoidy a w sklepie chodzić z workiem na głowie?:P Dlatego tak mnie kusi ten retinol z BU bo myślę sobie, że może uzyskam efekt lekki jak po retinoidach, ale nie będe dramatycznie zrzucać skóry :P Wiem, że ty jesteś cichą fanką retinoidów także skusisz mnie ku temu ale niech Twoje słowo będzie ostatnie. Miało być po krótce..ale chyba mi nie wyszło:P Jeszcze raz dziękuje Ci, że tak bezinteresownie odpisujesz i angażujesz się w mój problem, chociaż tak naprawdę się nie znamy. To totalnie przemiłe z Twojej strony :-)
      Pozdrawiam,
      Agnieszka

      Usuń
    3. moj plan wiec jest taki: na wieczór zostawić serum Lemon z kwasem a co drugi, trzeci dzień włączyć do tego to serum z retinolem i HA(to z BU do ktorego link podeslalam wyzej). zmywać twarz rano i wieczorem żelem tymiankowym sylveco a jeśli skóra będzie potrzebowac nawilżenia to albo lekki krem brzozowy Sylveco albo alantan plus(w zaleznosci czy bedzie podrazniona czy nie). Czy to dobry pomysł Ewo? :)
      Agnieszka

      Usuń
    4. Pewnie już tego nie czytasz ale w razię czego napiszę, że ostatecznie staneło na zamówieniu z BU: toniku z kwasem BHA 2%, serum ANITIOX z wit.C i hydrolatem oczarowym. Jak to nie pomoze to po wtedy uderzam w retinoidy :) Dam znać czy podzialało. Pozdrawiam raz jeszcze ciepło i serdecznie! :) Agaaa :)

      Usuń
    5. Witaj Agnieszko,
      Staram się zawsze odpisywać na wiadomości, ale czasami zdarza mi się coś przeoczyć, albo nie mam zwyczajnie czasu ;) Nie zamierzam się tłumaczyć, ale pisanie 'i tak tego nie przeczytasz' jest w moim odczuciu krzywdzące ..:(

      Jeśli Twoja skóra dobrze zareaguje na kwasy, to jak najbardziej możesz włączyć je stałe do pielęgnacji, nie ma też przeszkód, by połączyć kwasy z retinoidami - wówczas działasz kompleksowo i efekty są znacznie lepsze. :)

      Pomysł jest jak najbardziej ok, ale brakuje mi nawilżacza (chyba, ze serum z retinolem i lemon da satysfakcjonujące nawilżenie) i toniku. Nie wiem też, czy mycie dwukrotnie w ciągu dnia tak mocnym żelem nie odwodni Twojej skóry. Od siebie polecam wodę termalną Uriage do tonizacji (lub hydrolat, postawiłaś na oczarowy, polecam również szałwię, lawendę, rumianek rzymski) oraz emulsję łagodzącą Avene Post acte, delikatnie nawilża, ale nie obciąża skóry. Kremów Sylveco nie mogę polecić, bo zrobiły tragedię na mojej skórze, ale każdy reaguje inaczej na kosmetyki :)

      Nie zapominaj także o pielęgnacji specjalnej, zwłaszcza peelingach enzymatycznych i maskach. Od siebie gorąco polecam peeling enzymatyczny e-naturalne oraz błoto termalne z siarką, są świetne dla skóry z problemami :)

      Usuń
    6. I oczywiście trzymam kciuki :) Daj znać po jakimś czasie jak efekty, wówczas będę mogła coś doradzić :)

      Usuń
    7. Przepraszam, nie chciałam Cie urazić tym "i tak pewnie nie przeczytasz"... po prostu mi się wciąż nie chce wierzyć, że ktoś może tak bezinteresownie i z całym sercem pomagać i doradzać ludziom których nawet nie zna... Dziękuje Ci bardzo za wszystkie wskazówki. Dzisiaj przyszła do mnie paczka i zaczynam :) Dam znać po miesiącu. Buziaki! A

      Usuń
  25. Jakie serum z Aurigi i Sesdermy masz na myśli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aurigi serum oraz wersję forte, z sesdermy kusi mnie liposomalna forma wit.C, jest najbardziej stabilna i najmniej drażniąca dla skóry (sesderma liposomal serum vit c).

      Usuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger