21:23

Błotne oczyszczenie | ECOSPA Ekologiczne błoto z Morza Martwego


Musicie wybaczyć mi moją ostatnio rzadką aktywność, ale obiecuję, że za niecały miesiąc wszystko Wam wynagrodzę. Zapewne większość z Was wie iż pracuję nad pewnym projektem, który pochłania praktycznie cały mój wolny czas.

Aktualna pogoda jest bezlitosna dla mojej skóry. Od dawna mam problem z nadmiernym poceniem się skóry twarzy w okolicach bruzd nosowych i brody, ale dzisiejsza pogoda jeszcze bardziej to wzmaga - każdy krem z  filtrem,a  tym bardziej makijaż błyskawicznie warzy się w tym rejonie. Już pominę kwestie estetyczne, ale przede wszystkim drastycznie obniża to ochronę przeciwsłoneczną.

Są jednak produkty, które trzymają moją cerę w ryzach - błota kosmetyczne. Uwielbiam błota termalne z mazideł, tak samo mocno jak dobrej jakości błoto z Morza Martwego. Z błotem z Morza Martwego jest tak, iż mimo podobnego miejsca wydobycia, spotkałam się z zupełnie innym działaniem pielęgnacyjnym i siłą, dlatego też moje poszukiwania błota idealnego nadal trwają. Dzisiaj natomiast opowiem Wam o ekologicznym, kosmetycznym suszonym błocie dostępnym na ECOSPA.


Mogę już na wstępie powiedzieć, że zdecydowanie bardziej działaniem odpowiada mi White Flower's  z Rossmanna. Błoto z ECOSPA jest w pełni ekologiczne, nie znajdziemy w  nim kawałków szkła i innych brudów jak w przypadku błota dostępnego ogólnie w drogeriach sieci Rossmann, ale jest delikatniejsze i mniej intensywne w działaniu, co nie do końca mi odpowiada.

Proszek jest bardzo dobrze rozdrobniony, nie pęcznieje w wodzie i jest mało wydajny. Nakłada się go podobnie jak błota termalne - cieniutkimi warstwami, warstwa po warstwie. Podobnie też się zmywa, co świadczy o wysokiej jakości produktu. Podczas rozrabiania papki czuć ostre, drapiące drobinki, a spłukując błoto można przy okazji wykonać peeling zwiększając nacisk.

Pasta jest rzadka i przepływa między palcami, dlatego błoto często pół na pół mieszkam ze spiruliną lub nakładam samodzielnie za pomocą pędzla. :) Zasycha też bardzo szybko, dlatego koniecznie należy utrzymać wilgotność masecki - nie tylko ze względu na trudne spłukanie, ale przede wszystkim błoto zacznie wyciągać wilgoć z Waszego naskórka, a po zmyciu zamiast wypoczętej czystej skóry,  stanie się ona odwodniona i podrażniona.

Aby przedłużyć czas wysychania maseczki, pod maseczkę warto jest nałożyć serum olejowe (wymieszać kwas hialuronowy z olejem), olej pięknie wchłonie się w naskórek, błotny okład schnie dłużej, a cera jest świetlista, doskonale oczyszczona i nawilżona.

Producent zaleca rozpocząć od krótkich zabiegów - po około 2-3 minuty, następnie wraz z czasem stopniowo wydłużać trzymanie okładu w ciągłej wilgotności do około 15 minut. Osobiście błoto z ECOSPA mogę trzymać i pół godziny i nie cierpię z tego powodu, a efekty moim zdaniem są lepsze.

Błoto przede wszystkim dobrze  oczyszcza - pory nagle znikają, czuję wspaniałe uczucie czystości i świeżości skóry. Bardzo ważne - skutecznie reguluje wydzielanie sebum, mimo że problem nadmiernego tłuszczenia nie spędza mi snu z  powiek, to mam problem z nadmiernym poceniem się w okolicach brody i bruzd nosowych. Regularnie stosowanie błota z morza martwego skutecznie ogranicza mój problem, tym samym sprawia, iż makijaż i kremy z filtrem utrzymują się na mojej skórze znacznie dłużej, nie mam też problemu z warzeniem się kolorówki. 

Niespodzianki nie pojawiają się tak często,a  jeśli pojawiają - goją się i znikają błyskawicznie. Ma bardzo dobry wpływ na skórę trądzikową, a szczególnie tłustą. Moim zdaniem działa intensywniej niż glinki, a przy tym nadmiernie nie wysusza, a reguluje pracę gruczołów łojowych. 

Przy takim typie produktu mogłoby się wydawać, że kompletnie nie nadaje się do skóry odwadniającej się. Błoto z ECOSPA.pl mimo że działa delikatniej, jak najbardziej nadaje się do skóry, u której pojawiają się przesuszenia i suche skórki - działa jak delikatny peeling enzymatyczny i mechaniczny zarazem, ale przy tym nie odwadnia skóry (jeśli zadbacie o ciągłe zwilżanie okładu). Nie ściąga też skóry i nie mam wrażenia odrętwienia, co zdarza mi się przy mocno oczyszczających produktach.


Po zmyciu błota skóra nabiera zdrowego kolorytu, jest to pierwsza rzecz, która rzuca mi się w oczy. Cera wygląda świetliście i promiennie, widać jak dobrze jest oczyszczona i jak ten zabieg jej się podoba ;) Jest też bardziej jędrna i i aksamitnie miękka w dotyku. Jest również zrelaksowana i pobudzona - ciężko jest to inaczej nazwać, ale czujecie że Wasza skóra jest kompletnie rozluźniona.

I rzecz ważna - nie powoduje u mnie zaczerwienienia. Niestety, często błota mnie podrażniają, zwłaszcza gdy wydłużę czas trzymania, z błotem ECOSPA nie miałam jeszcze takich doznań. Mogę wręcz zaryzykować stwierdzeniem, że moja skóra czerwieni się bardzo rzadko, ale jest to wynik dobrze dobranej pielęgnacji, aniżeli samego błota. Suma summarum, naczynek z pewnością nie podrażnia.

Absolutnie nie wysusza skóry, po takich okładach często odczuwam potrzebę nałożenia czegoś nawilżającego, po zmyciu błota cera wygląda na tyle zadowalająco, iż pozwalam jej się spokojnie zregenerować bez wspomagaczy ;)

Jedyne 'ale' to dosyć delikatne działanie, jestem przyzwyczajona do efektu wow. Lubię, gdy coś bardzo intensywnie działa, a efekty są widoczne od razu. Błoto owszem dobrze oczyszcza, poprawia koloryt skóry i krążenie, ślicznie zwęża pory i redukuje problem nadmiernego przetłuszczania się skóry, ale nie tak dobrze jak błoto dostępne w Rossmannie. White Flowers nie raz mnie podrażnił, ale efekt jaki jest po zmyciu wynagradza każą minutę siedzenia z błotną papką.

Za to doskonale sprawdza się jako dodatek do masek na skórę głowy - często mieszam odżywkę z łopianem Sylveco właśnie ze szczyptą błota z morza martwego. Włosy zyskują na objętości, są bardzo puszyste i przetłuszczają się znacznie wolniej.
Błoto polecam szczególnie tym, których często tego typu okłady podrażniają. Jest to jedno z najdelikatniejszych pod tym względem produktów, jest również bardzo wysokiej jakości i mamy pewność, że otrzymujemy produkt wysokiej klasy. Błoto wydobywane jest ręcznie w tradycyjny sposób, następnie suszone, rozdrabniane i odkażane za pomocą promieniowania UV . Jest ekologiczne i nie stosuje się w jego produkcji żadnych środków chemicznych, dlatego jest w pełni naturalne i bezpieczne dla naszej skóry. Kraj pochodzenia : Jordania.
Cena w stosunku do ilości jest jak najbardziej zachęcająca, za 250 g należy zapłacić około 14 złotych. Takie opakowanie starczy Wam na około 10-15 zabiegów na twarz i szyję.

Opakowanie jest schludne i bardzo przejrzyste. Uwielbiam opakowania z ECOSPA, zarówno te, w których są półprodukty, jak i te w których tworzę swoje kosmetyki.





Pozdrawiam,
Ewa




20 komentarzy:

  1. Nigdy wcześniej nie używałam błotnych maseczek, ale jeśli zmniejsza przetłuszczanie skóry to myślę, że w najbliższym czasie taką nabędę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, jest super na aktualną pogodę :)

      Usuń
    2. Cześć,
      czy mógłbym liczyć na twoją odpowiedź w zakładce "kontakt"? :)
      Najświeższy wpis anonima.

      Usuń
  2. Świetna, zachęcająca recenzja :) Również nie miałam przyjemności nakładać takowych masek. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. lubię od czasu do czasu wysmarować się błotkiem ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie tylko ja tak mam ;D

      Usuń
  4. Witaj, mam kilka pytanek :) mam nadzieję, że będziesz mogła mi pomóc :)
    1. Czy rumiankowy żel Sylveco można stosować latem? (kwas salicylowy)
    2. Ostatnio napotkałam się na opinię, że tlenek tytanu jak i czasem tlenek cynku mogą być szkodliwe...wiesz coś na ten temat, słyszałaś o tym?
    3. Obiło mi się też o uszy, że pod filtr chemiczny nie można stosować kosmetyków pielęgnacyjnych, gdyż utrudnia to reakcje ze skórą. Co o tym sądzisz? Ja staram się nakładać filtr 30 min po nałożeniu innych kosmetyków.
    4. Byłam u kilku dermatologów i zalecali, że przy mojej tłustej, młodej (naście lat), ze skłonnością do zaskórników na nosie i takich jakby bruzd na czole ABSOLUTNIE nie można stosować jakichkolwiek olejków. Widziałam twoje posty i innych na ten temat, uważam, że to nie powinno pogarszać sytuacji, ale wolę się upewnić. No i czy mogę codzi3nnie oleje stosować? (krem, OCM, dodatek np. olejku z nasion malin do kremu na dzien...)
    Cóż, to tyle...
    Poza tym bardzo chciałam ci podziękować za taki ogrom wiedzy, który umieściłaś na tym blogu, na twoją pomoc i odpowiedzi na nurtujące czytelniczki pytania :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :)
      1. Jeśli stosujesz ochronę przeciwsłoneczną i unikasz słońca - jak najbardziej, Kwas w stężeniu 2% nie powoduje widocznego złuszczania skóry, ale mimo wszystko uwrażliwia ją na promieniowanie słoneczne.
      2. Oczywiście- przygotowuję nawet na ten temat wpis. Problem polega w złej interpretacji wyników, dotyczą one głównie żywych tkanek i nanocząstek, które mają szansę wniknąć głębiej. Każde badania wykluczyły jakiekolwiek przenikanie tlenków poniżej martwej warstwy rogowej, a producenci kosmetyków przeciwsłonecznych, jak i mineralnych omijają nanocząsteczek,a stosują powlekane tlenki, które są w 100% bezpieczne.
      3. Nie do końca wiadomo jak ten proces przebiega, ale jeśli nakładasz coś 'pod' preparat potrzebuje więcej czasu, by połączyć się ze skórą. Najlepiej jest stosować lekkie sera, które nie utrudniają połączenia sie filtrów chemicznych ze skórą, najlepiej by był to preparat antyoksydacyjny, który wzmocni ochronę anty UV i zapobiega namnażaniu wolnych rodników, gdyż preparaty z filtrem zbyt rzadko reaplikowane i nieusuwane z powierzchni skóry mogą generować wolne rodniki.
      4. Uważam, że oleje jak najbardziej mają pozytywny wplyw na skórę trądizkową, zwłaszcza ze osoby z cerą trądzikową mają rozchwianą (a przez maści i leki przeciwtrądzikowe zniszczoną) naturalną barierę ochronną, ponadto wykluczając problemy hormonalne, nadprodukcja łoju i zaskórników wiąże się z niedoborem podstawowych kwasów tłuszczowych. Oczywiście ważne jest umiejętne stosowanie olejów i ich prawidłowy dobór, ja od siebie polecam oleje z nasion i pestek roślin jagodowych, gdyż normują skórę problematyczną, natomiast każdy ma inną gospodarkę lipidową i najlepiej jest stosować oleje metodą prób i błędów. Polecam oczyszczanie olejkami hydrofilowymi , a stosowanie olejów raz na jakiś czas - w razie potrzeby ;)

      Bardzo dziękuję! Dla takich ludzi tworzę z pasją to miejsce. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
  5. Mam pytanko (nooo, kilka :>)na temat kwasu hialuronowego :) doczytałam u ciebie, że małocząsteczkowy może przyspieszać procesy starzenia. Czy te inne (średnio- i wielkocząsteczkowe) można stosować bez obaw? Czy lepiej używać tego 1%? No i oczywiście potrójnego, np. z ZSK, nie powinno się stosować?
    Dodatkowo, zastanawiam się, ile dodać trikenolu do toniku z glukonolaktonem (np. na 100 ml), by było odpowiednie pH (cera mieszana, skrajna, w lecie tłuszcz się leje, w zimie sucho, naczyńka się pokazują i te sprawy). Czy do toniku z kwasem mlekowym też można go dodawać? Czy przy tym toniku mogę z stosować peelingi enzymatyczne (raz na tydzień)?
    Cóż, pozdrawiam, czekam, dziękuję :)
    W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbezpieczniejszą opcją jest 1% kwas hialuronowy i wszystkie moje formulacje właśnie na nim bazują, ze względu na niewiadomy wpływ niskocząsteckzowego kwasu hialuronowego na skórę wolę go unikać.
      Stężenie około 1-2%, przeliczasz go jak wodę, więc 1-2ml. Jasne, możesz dodawać go toników z kwasami, nawet z kwasem mlekowym, wzmocnisz jego działanie ;) To zależy, u mnie takie toniki nie dają takich efektów, bym mogła zrezygnować z peelingów, ale jeśli zauważysz łuszczenie skóry, albo lepsze oczyszczenie, to można je sobie odpuścić na rzecz samych maseczek.

      Usuń
  6. Czy kwas azelainowy może być używany w lecie? Z jakimi kwasami można go łączyć? Czy używać peelingów ezymatycznych razem z nim?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, ale przy stabilnej ochronie UV. To zależy jaki efekt chcesz osiągnąć, można go łączyć z kwasem salicylowym i mlekowym oraz kwasami PHA przy odpowiednim odstępie czasu. Polecam również terapię łączoną z witaminą C ;)
      Można, ale sam kwas azelainowy działa jak delikatny peeling enzymatyczny.

      Usuń
  7. Hej Mademoiselle, ja znowu z zapytaniem.. przy poscie o multani mitti z ecospa wspominalas, ze chcialabys wyprobowac tez mitti z mazidel - stad moje pytanie, czy masz juz jakies porownanie?
    Pozdrawiam i dziekuje z gory za odpowiedz, M.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma między nimi zbyt dużej różnicy, ale wolę jednak tą z mazideł, jest bardziej jedwabista i jakby delikatnie lepiej działa ;)

      Usuń
    2. Dzięki :) i przepraszam za podwojne komentarze, nie wiem jak ja to robię. ;/

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeżeli lubisz intensywne działanie to polecam Ci błoto z Planeta Organica. Właściwie jest to borowina i sól z Morza Martwego. Co prawda nie jest przeznaczona do twarzy, ale nie przeszkadzało mi to w zastosowaniu jej na ten rejon:) Mam po tym czerwoną twarz, ale dla efektu warto - wygładzona skóra i oczyszczone pory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za polecenie, będę je mieć na uwadze. Póki co testuję polecaną przez moich czytelników maskę dzięgciową Agafii ;)

      Usuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger