19:56

Gdy makijaż jest czymś więcej... | Annabelle Minerals mineralny podkład matujący



Jestem podekscytowana, bowiem po raz pierwszy na moim blogu pojawia się recenzja kosmetyku kolorowego. Dostaję wiele pytań o makijaż dla cery trądzikowej, dlatego niebawem zacznę śmielej i odważniej przemycać Wam wpisy dotyczące makijażu cery problematycznej, a dostrzegam deficyt takich informacji ;)

Moja przygoda z makijażem jest burzliwa, początki ze sztuką makijażu uważam za nieudane. Tradycyjne, drogeryjne podkłady na mojej cerze nie zdawały egzaminu, rozgryzienie składów fluidów i popularnych kremów BB i CC zajmuje wieki, a czasami i tak zbyt wiele nie wnosi, bowiem nawet najbaczniejsze oko nie jest w stanie przewidzieć tego, jak taki kosmetyk będzie sprawdzał się na naszej skórze - nie zamierzam ukrywać, iż dobór pielegnacji jest moim zdaniem prostszy. Dlatego najlepszą metodą doboru podkładu do naszej skóry i preferencji jest testowanie- na co nie mogę sobie pozwolić mając skórę trądzikową, a po drugie zajmuje to zbyt dużo czasu, gama kolorystyczna jest często zbyt uboga zwłaszcza w odcienie iście żółte i ciepłe,a  przede wszystkim bardzo jasne, dlatego stałam się ogromną fanką podkładów mineralnych. Podkłady mineralne posiadają najczystszy skład, bowiem zawierają jedynie prawdziwe minerały, które oprócz doskonałego krycia, świetnego dopasowania do skóry, wykazują właściwości pielęgnacyjne. Podstawowa wersja składa się głównie z miki, a także dwutlenku tytanu i tlenku cynku, które wpływają na stopień krycia podkładu oraz zapewniają niską, acz skuteczną mineralną ochronę przed promieniowaniem słonecznym. Oczywiście skład podkładów może się między sobą różnić, będzie to wpływać na pigmentację, krycie, rozprowadzanie, czy efekt - gdyż tak jak w przypadku podkładów drogeryjnych możemy spotkać się z różnymi formułami kosmetyku - rozświetlającą, matującą, czy kryjącą. Takie niuanse jak zawartość tlenku cynku, dwutlenku tytanu, pudru jedwabnego, krzemionki czy innych komponentów może diametralnie odmienić walory użytkowe podkładu mineralnego, dlatego dobór odpowiedniego podkładu mineralnego wcale nie jest tak prosty.


Producenci kosmetyków mineralnych zapełniają tę niszę, odbiorcami są często osoby z cerą problematyczną,bardzo jasną, choć muszę podkreślić, że nie jest to regułą. Ci, którzy dadzą przekonać się do kosmetyków mineralnych,z  pewnością nie przerzucą się na drogeryjną kolorówkę.Nie tylko ze względu na bardzo szeroką, jasną gamę kolorystyczna, ale bezpieczeństwo i naturalność podkładów mineralnych, co jest ostatnio bardzo na czasie ;)

Właśnie dziś postaram się wyjaśnić dlaczego warto zainwestować w podkład mineralny, recenzując tym samym podkład matujący Annabelle Minerals, moim zdaniem jeden z lepiej kryjących podkładów mineralnych. Kosmetyki Annabelle Minerals to polskie kosmetyki mineralne, nie tylko z  nazwy, ale przede wszystkim składu. Doszło do mnie wiele historii na temat niesterylności minerałów Annabelle Minerals, dlatego chciałam to w tej chwili zdementować. ;) Każdy podkład mineralny posiada inny skład, jest rozcierany w różny sposób, a pojedyncze składniki, czyli minerały, również dzielone są na różne kategorie pod względem czystości. Póki co minerały najlepszej jakości moim zdaniem oferuje Lily Lolo i kolorówka.com, aczkolwiek nie zamierzam ujmować AM, ponieważ moim zdaniem jest to jeden z najlepiej sprawdzających się podkładów na mojej skórze.

Skład minerałów Annabelle Minerals jest bardzo prosty, składa się z miki, która jest bazą produktu, dwutlenku tytanu i tlenku cynku, które wpływają na stopień krycia, a także wykazują walory pielęgnacyjne - łagodzą podrażnienia, podsuszają drobne zmiany, a także sprzyjają gojeniu stanów zapalnych oraz tlenki żelaza i ultramaryny, czyli odcienie czerwieni i niebieskości, którymi zdefiniowano odcień. Marka Annabelle Minerals nie testuje na zwierzętach, oferuje minerały o możliwie najprostszym składzie, gdyż zawierają tylko 4 składniki, zapewnia skuteczną ochronę przed UVA i UVB oraz oczywiście oferuje w 100% naturalne kosmetyki mineralne. Nie zawierają one żadnych substancji dodatkowych, takich jak olej parafinowy i substacje ropopochodne ,talk, parabeny, tlenochlorek bizmutu, sztucznych aromatów i substancji zapachowych, alkoholu, barwników i substancji pochodzenia zwierzęcego., dlatego są doskonałe dla osób z cerą nadwrażliwą, alergiczną, problematyczną i  trądzikową, co nie zmienia faktu, że z pewnością znajdą rzeszę zwolenników z cerą bez większych problemów i zwolenników naturalnej, ekologicznej pielęgnacji. Ponadto, minerały AM nie zawierają żadnych wypełniaczy, w tym także skrobi kukurydzianej, czy pudru ryżowego. Aby  kosmetyki nie powodowały podrażnień i nie zatykały porów, w opracowanych przez Annabelle Minerals recepturach, stosuje się minimalne ilości składników.

INCI: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines

Pierwszą, niewątpliwą zaletą minerałów AM jest ich bardzo dobre zmielenie, można odczuć wręcz kremowość tych produktów. Formuła jest lekko wilgotna i aksamitna w dotyku. To ogromna zaleta, ponieważ świetnie stopniuje krycie, nie pyli tak bardzo podczas aplikacji, doskonale przyczepia się do włosia syntetycznego i skóry , co wpływa także na niesamowitą wydajność. Zapewniają mi one doskonałe krycie, które można stopniować od średniego, do mocnego bez efektu maski.

Efekt jaki pozostawia bardzo mi odpowiada, mianowicie tuszuje wszystkie przebarwienia i niedoskonałości jakie pojawiają się na mojej skórze, a przy tym wygląda bardzo naturalnie, świeżo i lekko. Dobrze wygładza i ujednolica koloryt cery, pozostawia także przyjemne wykończenie - nie jest ono matowe, ale jakby półmatowe, co sprawia, iż produkt na skórze wygląda naprawdę świetnie i promiennie. Produkt nienagannie utrzymuje się na skórze przez około 6 godzin, mogę zaryzykować stwierdzeniem, że wygląda zdecydowanie lepiej po około godzinie noszenia, niż bezpośrednio po nałożeniu. Odpowiednio zagruntowany wytrzyma kilka godzin bez poprawek, dlatego nawet jeśli nie jesteście do końca przekonani do podkładów mineralnych, warto jest się w nie zaopatrzyć podczas letnich upałów ;)  Pięknie stapia się z cerą, nie tworzy efektu maski, odpowiednio nałożony wygląda jak druga skóra, nie zauważyłam by się warzył, ale jest to cecha indywidualna, która zależy nie tylko od produktów pielęgnacyjnych nakładanych pod minerały, ale także Waszej skóry. Muszę jednak nadmienić, że minerały zasadniczo wyglądają najlepiej na skórze zadbanej. Osoby z cerą suchą i odwodnioną mogą narzekać na odstające suche skórki, mogą także osiadać w zmarszczkach, dlatego najlepiej jest nakładać minerały na nawilżoną skórę lub pokrytą kompleksem silikonowym, który wygładzi cerę i dodatkowo zwiększy przyczepność podkładu. Minerały mogą także delikatnie wysuszać.

Podkład doskonale współgra z kremami nawilżającymi i kremami z filtrem. Nie zaburza ich ochrony, jest lekki, nie zapycha porów, nie przyczynia się do pogorszenia stanu mojej skóry i daje oddychać mojej cerze. Mogę wręcz powiedzieć, że poprawia stan mojej cery - działa delikatnie antybakteryjnie i ogranicza ilość niespodzianek. Niestety, ale minerały AM strasznie wchodzą w pory i je podkreślają, dlatego przed nałożeniem podkładu warto twarz wcześniej przypudrować (czego nie zrobiłam wykonując zdjęcia)  Dla mnie podkłady mineralne to fenomen, jestem niesamowicie zadowolona, iż mogę połączyć makijaż z bardzo wysoką ochroną przeciwsłoneczną.


Jedyny problem jaki dostrzegam to kolorystyka, która dla mnie jest zupełnie nietrafiona i praktycznie w każdej gamie wyglądam źle, choć Annabelle Minerals oferuje ich dosyć sporo. Znajdziemy trzy różne gamy - beige, natural, oraz golden, a w nich po pięć odcieni od najjaśniejszych (fairest), po najciemniejsze (dark). Pogrupowanie na typy kolorystyczne i stopień nasycenia to świetne ułatwienie dla osób poszukujących idealnie dobranego podkładu, zwłaszcza jeśli macie z tym problem. Annabelle oferuje także zakup 1 g próbek w takiej samej cenie jak pełnowymiarowy produkt, to ważne, ponieważ zazwyczaj ceny próbek wychodzą znacznie drożej i jest ich zdecydowanie zbyt mało, by dobrze przetestować produkt.

Mój odcień cery jest zbalansowany z widocznymi tonami żółtymi. Jest widocznie ozłocona, dlatego podkład musi być żywy, świeży, każdy zgaszony odcień podkładu, czy wybijające się zielone i różowe podtony wyglądają bardzo, bardzo źle, dlatego Golden Fairest, najpopularniejszy odcień Annabelle Minerals wygląda na mojej cerze tragicznie. Po pierwsze każdy podkład oferowany przez AM, mimo najmniejszej ilości pigmentu jest dla mnie stanowczo za ciemny, najjaśniejsze odcienie fairest odcinają się od mojej skóry i jestem zmuszona majstrować przy odcieniu.
Poniżej zamieszczam Wam podgląd wszystkich trzech, najjaśniejszych odcieni. Najlepiej prezentuje się odcień Golden Fairest, dlatego byłam prawie pewna, że jest to odcień idealny. Mój entuzjazm zaczął gasnąć wraz z nałożeniem go na twarz - tony zielone i zbyt ciemny odcień za bardzo wybijały się na pierwszy plan, dlatego wybrałam wersję Natural, do której dodaję żółtego pigmentu i otrzymuję kolor idealny. Jeśli nie wiecie na co się zdecydować, warto postawić na bezpieczniejszą gamę Natural.
Odcienie Beige zawierają różowe tony, które dodatkowo podbijają każde zaczerwienienie i blizny, jakie na mojej twarzy goszczą codziennie. Najpopularniejszy odcień Golden Fairest, który polecał mi każdy, wygląda na mojej skórze strasznie,  siny, przybrudzony, jest jakiś taki smutny i dziwny, bez energii, zawiera zbyt dużo zielonych tonów, które mnie przytłumiły i jest najciemniejszy ze wszystkich najjaśniejszych wersji, dlatego dementuję - nie jest to typowy żółty odcień dla typowych bladziochów. Choć tony żółte idealnie pasują do mojej ciepłej karnacji ( i można to zauważyć na zdjęciu z porównaniem podkładów), to akurat ta gama sprawia, że wyglądam na chorą i przemęczoną, dlatego postawiłam na odcień Natural fairest, który jest najjaśniejszy, odpowiednio zbalansowany, choć i tak wzbogacam go żółtym pigmentem. Przy ciemniejszych wersjach w gamie Natural widocznie wybijają się tony różowe. Mimo wszystko nie jestem zadowolona pod względem kolorystycznym z żadnej wersji, dlatego cieszę się, że Annabelle w przyszłym tygodniu rusza z nową gamą Sunny, żywą, z widocznymi żółtymi tonami, czuję, że to będzie to. Super, że firma się rozwija, chcę więcej! Myślę, że większość z Was odnajdzie się w kolorystyce, którą proponuje Annabelle Minerals, choć moim zdaniem pod tym względem przodują podkłady Pixie, które są najlepiej dobrane do słowiańskiej urody. Poniżej podkład matujący Annabelle Minerals bezpośrednio po nałożeniu.



Opakowanie jest jak najbardziej na plus, chociaż jednak pod tym względem przodują produkty Lily Lolo, byłam także zadowolona z opakowań Ecolore. Wcześniej podkłady AM nie zawierały żadnej ochronnej osłonki, aktualnie możemy spokojnie przesunąć palcami otwór i mamy pewność, iż produkt nie będzie się marnował i osypywał na wieczko. Szkoda, że nakrętka jest bardzo podatna na wszelkie zarysowania,  napis się ściera, nie lubię czepiać się pierdół, ale lubię, gdy moje kosmetyki wyglądają estetycznie i zachęcają mnie do używania.

Produkt możecie nabyć w formie 1 gramowej próbki (8.90 zł) 4 gramowego pełnowymiarowego produktu (34.90 zł) i dużego 10 gramowego (59.90zł), są to jedne z najtańszych podkładów mineralnych na rynku .

Jestem niesamowicie zadowolona z podkładu i tego jak wygląda na skórze, choć moim zdaniem ogromne znaczenie ma nie tylko jakość minerałów, ale metoda aplikacji i stan skóry, dlatego nie każdy będzie z nich zadowolony. Efekt, jaki pozostawia bardzo mi odpowiada, ale nie jest to jeszcze 'to', co by mnie zachwyciło. Ogromny minus także za kolorystykę, brakuje w niej naprawdę jasnych, żółtych odcieni, ale na szczęście Annabelle Minerals zauważyło ich brak w swojej dosyć szerokiej ofercie i już z początkiem tygodnia będą dostępne w sprzedaży ;)

Aktualizacja 
Ze względu na upały, minerały AM przeszły kolejny test. Niestety, kompletnie się u mnie nie sprawdziły. W kontakcie z sebum szybko warzą się, tworzą smugi, schodzą nierównomiernie. Są zbyt ciężkie na upały, dlatego musiałam je odłożyć na czas gorących dni. 


32 komentarze:

  1. Wszystko fajnie, ale tlenki tytanu i cynku pod wplywem uv sa źródłem wolnych rodnikow tlenowych, dlatego polemizowalabym o ich pielegnacyjnych wlaściwościach i ochronie uv.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja robie tak samo-dodaje zoltego pigmentu bo zaden z odcieni annabelle nie jest dostatecznie zolty. Seria golden jest raczej oliwkowa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pigmenty to świetna rzecz, tym sposobem zmodyfikowałam już wiele kolorów nietrafionych mineralnych różów, czy brązerów :)

      Usuń
  3. O, a ja szukam intensywnie oliwkowego odcienia, ale bardzo jasnego, bardziej chyba kość słoniowa niż oliwka. Ale koniecznie z zielonkawym podtonem (który btw uwielbiam!) A z tego, co piszesz, AM jest raczej ciemny. Szkoda, miałam nadzieję wypróbować kiedy będę w Polsce. Przynajmniej wiem, żeby szukać dalej... Może Pixie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usuri, Pixie i Amilie mają bardzo szeroką gamę kolorystyczną, ale jednak Pixie moim zdaniem wygrywa, mają najlepsze i najbardziej trafione odcienie ;)

      Usuń
    2. Ostatnio wprowadzili jeszcze jasniejsza wersje niz "fairest", zwie sie "cream" :)

      Usuń
  4. Dla mnie też nie ma odpowiedniego koloru, więc zamiast dodawać pigmentów wolę sobie sama zrobić podkład z półproduktów z kolorówki. Wychodzi lepiej dopasowany kolor i taniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja niestety tak jak byłam zachwycona podkładami z kolorówki, tak ostatnio bardzo się rozczarowałam. Podkłady wcale tak dobrze nie kryją, są niewydajne, a kręcenie własnych formuł niestety niezbyt mi wychodzi. Moje podkłady zawsze wychodzą mi suche w dotyku, pylą, jednak wolę kupić sprawdzonego gotowca i lekko zmodyfikować ocień, dodając szczypty pigmentu. Może wynika to z niezbyt dobrego wymieszania składników, albo źle dobranych proporcji, ale tak jak pierwszy podkład z kolorówka.com był genialny, tak teraz wolę jednak AM, Za to ich primery są bezkonkurencyjne. :)

      Usuń
  5. A czy przy reaplikacji kremu z filtrem nakładasz od razu podkład?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli moja cera ma dobre dni, nakładam tylko krem z filtrem i oprószam pudrem, natomiast kiedy stawiam na pełne krycie - ograniczam się jedynie do jednego nałożenia kremu z filtrem i pełnego makijażu :)

      Usuń
  6. w jaki sposób go aplikujesz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wypróbuj też polskie minerały od Amilie! Dużo więcej odcieni, przystępne ceny i 3 formuły do wyboru. Jak dla mnie najlepsze na rynku pod względem stosunku ceny do jakości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam próbki Amilie, ale spróbuję nowej formuły coverage, bo poprzednie mnie nie zachwyciły, ale przyznaję - gama kolorystyczna jest świetna, ciężko jest mi zdecydować się na jeden odcień :)

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. mam próbkę ,ale nie lubię kosmetyków tego typu, które aż tak widać, ze są na twarzy. AM robi na twarzy maskę i wygląda według mnie źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy od sposobu aplikacji, efekt maski uzyskuję przy nałożeniu zbyt dużej ilości na raz nieodpowiednim pędzlem. Od siebie polecam pędzle kabuki Sigma Beauty, jako jedyne nie chłoną zbyt dużej ilości podkładu, a uzyskuję świetne krycie bez efektu maski już przy pierwszej warstwie. Akurat na zdjęciu podkład nie wygląda zbyt korzystnie, bo moja cera znowu zaczęła się buntować, ale tak jest ze wszystkimi podkładami, najlepiej wyglądają na zdrowej, zadbanej skórze :)

      Spróbuj nakładać minerały AM innym pędzlem i sfiksuj całość roztworem z gliceryną. ;) I polecam nakładanie minerałów na przypudrowaną skórę, wyglądają zdecydowanie lepiej - nie osiadają w porach, zmarszczkach, i trudno o efekt ciasta ;)

      Usuń
  10. Mnie te minerały trochę zawiodły bo warzą mi się na twarzy :< Nie każdy ale większość tak. Wyglądają po jakimś czasie nieestetycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy od formuły, może lepiej sprawdzają się u ciebie lżejsze wersje, np. amilie ma bardzo lekkie z wersji podstawowej, dlatego jednak nie byłam zadowolona, bo wyglądały świetnie tylko na cerze bez większych problemów...

      Usuń
  11. Ja już od 1,5 roku jestem wierna mineralnym podkładom (choć zawsze mam też w kosmetyczce tradycyjny fluid na wszelki wypadek, na największe mrozy itp.). Wypróbowałam m. in. EDM i dawne Pixie, teraz od prawie roku mam pełne opakowanie Bare Minerals, z których jestem bardzo zadowolona. A do tego wszystkiego nieotwarte opakowanie podkładu z Kolorówki, który kupiłam zanim dostałam BM w prezencie :) Uwielbiam ten typ podkładu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jesteś zadowolona z aktualnych podkładów kolorówka.com? Ja niestety bardzo się rozczarowałam, podkład pierwszy raz zginął mi po 2 miesiącach, bo krycie mizerne i pylił potwornie. Chyba, że sama kręcisz, to poproszę o Twoją recepturę :)

      Również uwielbiam minerały, uzależniają! No i odpowiednio przechowywane i odkażane nie mogą się zepsuć, więc to świetne uzasadnienie do zakupu kolejnego różu :D

      Usuń
    2. Kupiłam gotowy zestaw, ale wyobraź sobie, że nawet go nie "złożyłam" :P Kończył mi się podkład z EDM (polecam!), więc w czerwcu zamówiłam z Kolorówki, a w lipcu dostałam BM. Więc za ten właśnie się zabrałam, a saszetki do własnoręcznego zmieszania leżą... i leżą... a końca BM nie widać, mimo prawie codziennego stosowania ;) Także bardzo mnie martwią Twoje wrażenia o tych podkładach z Kolorówki... a rozważałaś, że może to być kwestią zbyt krótkiego mielenia w blenderze/ucierania w moździerzu z Twojej strony? To chyba jedyne co przychodzi mi do głowy...

      Usuń
    3. Miałam (a właściwie ciągle mam) dwa pokłady z kolorówki - do cery tłustej i mieszanej oraz Kaolin UV. Ten pierwszy ukręciłam ponad rok temu, używałam przez pół roku dzień w dzień i zużyłam zaledwie połowę. Potem skusił mnie Kaolin, który jest według mnie jeszcze bardziej wydajny. Zaczynam się zastanawiać, czy te podkłady się przypadkiem nie mnożą w opakowaniach, bo używam ich do teraz i jeszcze sporo ich zostało ;) Co do krycia - jest bardzo dobre, ale zawsze dodawałam trochę więcej dwutlenku tytanu (wersja mikronizowana to absolutny hit). Fakt, ich przygotowanie jest pracochłonne, kaolin ucierałam w młynku prawie godzinę, ale efekt jest zdecydowanie tego wart - podkład wygląda jak druga skóra i to jeszcze po retuszu, aż żal go wieczorem zmywać.

      Usuń
    4. Może faktycznie zbyt krótko je ucierałam, byłam zszokowana, że podkład skończył mi się tak szybko i dawał tak mizerne krycie. Następnym razem pójdę za Twoją radą i będę dodawać więcej dwutlenku tytanu, którego zawsze sypię sporo jak tworzę własny korektor :) Kiedyś przesadziłam z jego ilością i otrzymałam wręcz mączny produkt, także będę dalej próbować. :)

      Usuń
  12. Bardzo lubię minerałki Annabelle. Od 3 lat już używam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są naprawdę dobre, na mojej skórze się nie warzą i zapewniają bardzo dobre krycie :)

      Usuń
  13. Zmartwilo mnie troche to slabsze krycie podkladow z kolorowki.. :( Mam straszna ochote na sprobowanie mineralow i myslalam wlasnie o kolorowka.com. Ale moze jednak skusze sie na AM, nie powiem, zeby nie przemawiala do mnie Twoja recenzja ;) szczegolnie, ze daje efekt półmatu i widze, ze ladnie kryje. Pozdrawiam serdecznie :), M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M. to tylko moja opinia :) Może to wynikać nie z powodu minerałów, ale np. zbyt słabego wymieszania półproduktów, co sama podejrzewam - wyjściowy produkt bardzo pylił i krył mizernie. Akurat będę robić zakupy na kolorówce (pigmenty na rozświetlacz i róż), to wrzucę jeszcze raz i półprodukty na podkład. Dam mu jeszcze szansę :)

      Usuń
  14. Ja również pokochałam Annabelle Minerals :) Szkoda, że długo nie mogłam ich używać ze względu na gamę kolorystyczną. Dziś odebrałam paczkę z próbkami odcieni Sunny Cream i Sunny Fairest w obu formułach (czyli 4 próbki) i już wiem, że nareszcie mam podkład dla mnie :) Golden Fairest wyglądał u mnie trochę jak przypieczona solarka, niestety taka jestem już blada - w porównaniu z szyją twarz była pomarańczowa. Sunny Cream to czysty żółtek, zdecydowanie jasny, choć nie jest to najjaśniejszy odcień z minerałków obecnych na rynku. Niemniej jednak pasuje mi i pewnie niebawem zamówię pełnowymiarowe opakowanie :) Do tej pory używałam Pixie Almond Milk (bo w Amilie i Neauty nie znalazłam nic dla siebie) i choć jest odpowiednio jasny, to ma w sobie nutę oliwki, której nie chcę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sunny Cream wygląda super, również zamówię pełnowymiarowe opakowanie ;)

      Usuń
  15. Mnie produkty tej marki zapychają..Jako miłośniczka minerałów stosuję inną markę Earthnicity Minerals, której produkty mnie nie zapychają i dobrze kryją:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej Ewa, chciałam zapytać, który odcień annabelle minerals wersja matująca jest najbardziej podobny do odcienia neutral 3 no. 523 ECOLORE.

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger