11:46

Trądzik, czy to już depresja?


Dzisiaj pojawia się wpis zupełnie inny od tych, które były publikowane w tym miejscu. Uciekałam od pisania o sobie, nie lubię tego. Ale wraz z czasem wiedziałam, że na blogu musi pojawić się coś takiego. Bo wiem, jak trądzik może być dołujący, sama doświadczyłam tego na własnej skórze i nie jest tak, że od zawsze miałam określony plan, wiedziałam co robić, i ile trzeba czekać na satysfakcjonujące efekty. Ja też miałam gorsze chwile, ale dzięki nim nabrałam dystansu, pewności siebie i zawziętości.



Zawsze miałam idealną , gładką cerę. Pamiętam, jak w czasach gimnazjalnych, kiedy większość moich koleżanek walczyła z pojedynczymi wypryskami i o zgrozo! miała pretensje do całego świata, czemu zostały tak oszpecone, cieszyłam się cerą bez skazy. Mogłam jeść co chcę, używać czego chcę i  jak chcę. Nawet beznadziejne, tanie podkłady, które dzisiaj natychmiast trafiłyby do kosza, wyglądały nieźle na tak pięknej skórze. Bardzo chciałabym, w zasadzie dążę do tego, by wrócić do stanu wyjściowego, ale gdzieś w duchu wiem, że nie jest to możliwe ;) Powracając jednak - nie miałam absolutnie żadnych problemów z cerą. Okres dorastania przebiegł mi wyjątkowo beztrosko pod tym względem i nie zaprzątałam sobie głowy tak upierdliwym problemem jakim jest trądzik. Nie rozumiałam  też osób, które walczą z trądzikiem z prawdziwego zdarzenia, często oceniałam ich okrutnie powierzchownie, jako efekt zaniedbania, czy braku higieny.

Wszystko zmieniło się w klasie maturalnej, kiedy wypryski pojawiały się na mojej skórze częściej niż zwykle.Na początku radziłam sobie z tym dobrze, potem problem już był na tyle poważny, że zaczęłam przeszukiwać różne fora internetowe, aż w końcu poszłam do dermatologa. Zaliczyłam swój pierwszy antybiotyk doustny, smarowałam się standardową litanią maści zaczynając od Benzacne, Differinu, skończywszy na Epiduo. Aż w końcu stwierdziłam, że wszystko zalecza problem na jakiś czas, albo przynosi beznadziejne efekty. Nie Wy pierwsi przeszliście taką drogę  i doskonale rozumiem osoby, które do mnie piszą.

Ciężko było mi pogodzić się z moim wyglądem.. Tak, zdarzało się, że płakałam. Zdarzało się, że odwoływałam spotkania z koleżankami, z moim facetem, tylko dlatego, że wyglądałam niezbyt wyjściowo. Były momenty załamania, płaczu, przeszłam przez fazę szukania winnego mojego problemu. Oczywiście wszystkiemu był winny trądzik, był on pretekstem w zasadzie do wszystkiego.

Lubiłam nim usprawiedliwiać wszystko. To, że jestem zwyczajnie wredna, rozhisteryzowana, płaczliwa i nie mam życia społecznego.  Aż w końcu samotność jaka zaczęła mi doskwierać, dała mi wiele do myślenia. Przede wszystkim to, że mam problem. I nie chodziło tylko trądzik. Nie jest fajnie siedzieć na fejsie całymi dniami i oglądać relacje kolegów ze szkolnych lat, kiedy Ty siedzisz samotnie na d*pie w jednym miejscu. Wiecie co było najgorsze? Że tak bardzo potrzebowałam wsparcia, a celowo i świadomie odpychałam od siebie ludzi, którzy chcieli mi pomóc. Doszukiwałam się niecnych i złowrogich intencji. Odizolowałam się od wszystkich na własne życzenie, a potem kiedy naszło mnie na wyrzucenie tego wszystkiego z siebie, została tylko poduszka. Nie boję się powiedzieć, że to była depresja. 



Trądzik nie jest wdzięczną dermatozą. Nie mówię tu o dwóch  pryszczach na krzyż, bo takie osoby nigdy nie zrozumieją tego problemu. Dla mnie największym problemem wcale nie były pryszcze, tylko to, że autentycznie nienawidziłam siebie. Nie mogłam na siebie patrzeć, odbierałam wszystko dwuznacznie, zamykałam się w sobie. Chciałam być sama, ale potem rozpaczałam nad tym, że jestem taka samotna. Nie bez przyczyny osoby z trądzikiem często są ofiarami takich nieuzasadnionych ataków, po prostu są łatwym celem i biorą wszystko do siebie. Ale.. czy faktycznie mam takiego pecha? Czy naprawdę daję komuś powód do tego, by mieszać mnie z błotem i podbudować własne ego? 


Nie chcę w tym wpisie oczyszczać hejterów i wmawiać Wam, że to Ty robicie problem.  Bo problem leży zawsze po obydwu stronach. Poważnie, ktoś jest tak błyskotliwy i spostrzegawczy, że dopiero zauważył, że mam trądzik? Obróćcie to w niezbyt udany żart. Ja wiem, że to boli. Jak ktoś oceni Cię powierzchownie nie znając Twojej historii. Też słyszałam teksty o nakładaniu całej apteczki na twarz, o tym jak nie wstydzę wychodzić tak do ludzi!! i pozwólcie, że nie będę już cytować niektórych wypowiedzi, bo jestem zszokowana tym, jak ludzie mogą być wredni, bezczelni i aroganccy. A czy zanim taka osoba napisała tak krzywdzący komentarz, pomyślała, jaką może sprawić mi przykrość? Pomyślała o tym, że to nie do końca moja wina? Że daję z siebie wszystko, by wyglądać po prostu normalnie? Podejrzewam, że nie. Ale mam dla Was radę.. gdy inni, którzy chcą Ci zwyczajnie dopiec, wmawiają Ci, że jesteś gorszy, największą głupotą jest w to naprawdę wierzyć. I wtedy to Ty robisz problem z  niczego. Stajesz się aspołeczny, zakompleksiony , a co najgorsze, stajesz się taki sam jak inni. Płytki, tak samo powierzchowny i wiedziesz tak samo nudne życie, bez żadnych aspiracji.

Aż w końcu mnie olśniło. Mimo, że z trądzikiem walczę od kilku lat i mimo, że nie pokonałam go (i nie pokonam tak szybko), to jestem pełnowartościowym człowiekiem.I zrozumiałam coś, czego wcześniej pojąć nie mogłam. Przestałam traktować trądzik jak jakąś krzywdę i barierę w moim życiu, po prostu nauczyłam się z tym żyć i w żaden sposób nie blokuje mi moich możliwości rozwoju. Zaczęłam postrzegać siebie jako fajną, inteligentną, utalentowaną, otwartą kobietę, która może więcej niż myśli. Staram się odzyskać to, co zdążyłam już utracić w moim życiu, nie popełniam też tych samych błędów i mam nadzieję, że bije ode mnie pozytywna energia. I tak, mam pryszcze, ale nie wstydzę się tego. Ale nie robię z siebie ofiary, wiem, że niektórzy myślą sobie, jak mogę pisać o trądziku, ogólnie rzecz biorąc pielęgnacji skóry, a nie mam idealnie gładkiej cery. Nie mam, bo pielęgnacja działa u mnie tylko doraźnie, ale cieszę się razem z Tobą Drogi Czytelniku, że pomogłam Ci i często ryczę ze szczęścia, jak dostaję wiadomości z podziękowaniami, kartki świąteczne.. miałam się nie rozklejać i nie piszę już zbyt spójnie, ale uwierzcie, że to płynie z serca ;) Generalnie chodzi o to, że mimo hormonalnego trądziku, mimo cery z niedoskonałościami, nadal prowadzę tego bloga i piszę do grupy, naprawdę wspaniałych ludzi i nie przejmuję się tym, jak ktoś, kto w  ogóle nie jest w temacie ze zwykłej zawiści próbuje mi dopiec. A jak czuję się patrząc w lustro? Tak samo (a nawet lepiej) jak osoby, od których usłyszałam wiele przykrych słów ;) Uwierzcie w siebie . Serio, życie jest zbyt krótkie, by rozpaczać nad tym, co wyskoczyło mi na skórze, a jeszcze bardziej, by przejmować się tym, jak ktoś niezbyt trafnym sformułowaniem próbował zepsuć mi dzień. A Ty zanim powiesz coś na żenująco niskim poziomie, zastanów się dwa razy i ugryź się w język. Bądźmy dla siebie życzliwi.

Aż w końcu nabrałam do siebie dystansu. Zdecydowanie, dystans to odpowiednie słowo. Zrozumiałam jak trądzik, a raczej ja sama, zepsułam sobie ostatnie dni licealne, jak beznadziejna była moja studniówka, jak spieprzyłam niektóre przedmioty maturalne, jak  olewałam facetów, którzy byli mną naprawdę zainteresowani. Żałuję, że nie utrzymuję kontaktu z niektórymi osobami, żałuję, że odcięłam się społecznie przez ten okres. Żałuję, że zamiast rozmawiać, krzyczałam i próbowałam pokazać jaka jestem silna i mam wszystko gdzieś, chociaż wcale tak nie było. I zawsze był winny trądzik, choć to były tylko i wyłącznie moje chore urojenia. Wiem, że na to, by naprawić swoje błędy nigdy nie jest za późno, ale nigdy nie próbowałam ich usprawiedliwiać.

Wiecie na czym polega prawdziwa walka z trądzikiem? Na zaakceptowaniu siebie. To naprawdę ułatwia życie. Aby kochać ludzi, aby dzielić się z nimi swoim szczęściem, trzeba najpierw pokochać siebie. Jak już naszło mnie na refleksje, to chciałabym, by ten wpis, zwłaszcza jak jesteście w dołku i macie chęć cisnąć lusterkiem o ścianę, był dla Was motywacyjnym kopniakiem w tyłek.Bo nigdy nie jest zbyt późno, by zmienić coś w swoim życiu i być dobrym, pewnym swojej wartości człowiekiem, a zacznij najlepiej od zaraz. Dobro zawsze do nas wraca, a nawet dołujący trądzik nie usprawiedliwia złych wyborów. A na wszystko potrzeba czasu, konsekwencji i samozaparcia. Ja podjęłam walkę - teraz czas na Ciebie.

Nie no, jasne, że nie napiszę Ci w e-mailu, żebyś się ogarnął i zajął sprawami wyższego rzędu, miał w nosie to co mówią inni, zwłaszcza jak widzę, że problem jest naprawdę poważny. Po to jestem, by Was wspierać w walce z trądzikiem i doradzić co jednak można z tym zrobić. Ale proszę Cię, nie użalaj się nad sobą i nad tym jaki ten świat jest niesprawiedliwy i że jakiś burak powiedział Ci, że masz pryszcze. Kurczę, krew mnie zalewa, jak piszesz mi, ze Twój świat się wali i nie ma już sensu. Bo masz trądzik. Nie pozwólcie, by trądzik wlazł Wam na głowę i był tematem numer one w Waszym życiu, bo ani się obejrzycie i najlepsze chwile Waszego życia będą za Wami. Nie powielajcie moich błędów.

Bo problem zaczyna się właśnie tutaj - w Twojej głowie. Trądzik jest jedynie defektem skórnym, z którym trzeba walczyć . Nie pozwól, by zajmował więcej miejsca w Twoim życiu niż powinien. I to nie trądzik jest Twoim wrogiem, gdy zatracasz hierarchie w życiu, tylko Ty sam.

Pielęgnację potraktuj jak codzienną rutynę, jak coś przyjemnego. I nie poddawaj się, a pozytywne myślenie i wytrwałość jest ponad połową sukcesu. Nic nie przychodzi łatwo, na wszystko potrzeba czasu.

I nie żyj trądzikiem. Ja też mam trądzik, trądzik ma też mój brat, wielu moich znajomych i większość moich czytelników. Nie jesteś sam. Potraktuj to miejsce w sieci jak dawkę porządnej wiedzy na temat tego problemu, jak inspirację i motywację do tego, by coś zmienić i zrobić dla siebie. Ale przestań użalać się nad sobą, z tym da się żyć i normalnie funkcjonować. Bo życie z trądzikiem może być tak samo ciekawe i kolorowe jak i bez niego. A wszystko zależy od Ciebie.


Pozdrawiam,
Ewa

31 komentarzy:

  1. Kochana Ewo, szczerze przyznam, że jesteś moim guru jeśli chodzi o pielęgnację skóry. Podziwiam Cię, twoją wiedzę, chęci do walki od samego początku. Żałuję, że nie znam Cię w "realu", znajomość z Tobą, z dziewczyną, ba kobietą :D tak młodą, a tak dojrzałą na pewno niesie same radości :) Wyczerpałaś cały temat, nic dodać nic ująć. Motywatorka :) ściskam i pozdrawiam! Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również ściskam i serdecznie pozdrawiam :) Mam nadzieję, że motywuję do tego, by działać, nie poddawać się, i nie zapominać o tym co w życiu naprawdę jest ważne.

      Usuń
  2. Świetnie Cię rozumiem, też przechodziłam przez te wszystkie etapy. Tylko mój problem nie leżał w trądziku, a łuszczycy, ale generalnie reszta brzmi mniej więcej tak, jakbym czytała o sobie. Zaakceptowałam siebie, chorobę pokonałam (choć czasem zdarza mi się przez kilka dni wyglądać jak biedronka, zwłaszcza podczas dużego stresu), zyskałam spokój, znajomych, męża. Wszystko poukładało się, kiedy ja poukładałam sobie w głowie. Zaakceptować chorobę nie jest łatwo (wiem na ten temat wiele, nie tylko to mi dokucza), trzeba na to czasu, ale bez tego nie pójdzie się do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ingo, nieważne, czy to trądzik, czy łuszczyca, odstające uszy, krzywe palce, jeśli nie dojdziemy sami ze sobą do porozumienia, to będziemy tkwić ciągle w tym samym miejscu. Zawsze myślałam, że mam pecha, że nic nie potrafię, nie mam kasy na studia, pracy, prawa jazdy i jeszcze szpeci mnie trądzik, zawsze zazdrościłam innym. Aż w końcu kopnęłam się w tyłek, przestałam tym żyć, znalazłam pracę, od października idę na studia, prowadzę bloga dla wspaniałych ludzi, kocham to co robię i mogę prowadzić ;) Zawsze szukałam przyczyny swoich niepowodzeń, a wystarczyło zmienić tylko tok myślenia i uparcie dążyć do celu.

      Usuń
  3. Świetny wpis;D Mam nadzieje ,że i w moim zyciu przyjdzie taki moment ,że zaakceptuje moja problematyczna skórę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Łał. Na prawdę, łał. Czytam to, jakbym czytała o sobie - tylko że ja jeszcze nie wyszłam na prostą. Staram się z całych sił, ale nadal moje poczucie własnej wartości leży 100 metrów pod ziemią, nie tylko z powodu trądziku, ale też.
    Pamiętam, jak rozmawiając z ludźmi, zasłaniałam włosami twarz, pochylałam głowę, byle nie patrzyli jaka jestem obrzydliwa. Ścięłam włosy na krótko, żeby sobie z tym poradzić. Ale to pogorszyło problem, bo nie mogąc się ukrywać za włosami zaczęłam stronić od ludzi. Z powodu nie tylko trądziku, ale też wielu innych rzeczy mam wrażenie, że jestem najbardziej beznadziejną osobą na świecie i wszyscy mnie nienawidzą i nie mają ochoty w żaden sposób się ze mną kontaktować. To naprawdę przeszkadza w życiu.
    Staram się z tym walczyć, ale jest bardzo ciężko. Zamknęłam już się w swoim myśleniu, w którym każdy jest lepszy ode mnie.
    Takie posty jak ten podnoszą na duchu, pokazują, że można sobie poradzić z własną psychiką.
    Będę dalej walczyć. O siebie. O to, żebym przestała przepraszać ludzi, że żyję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ayo, ja też od zawsze czułam się jak nieudacznik. Nigdy nie miałam łatwo, zawsze zazdrościłam innym. W życiu spotkało mnie wiele złego, trafiłam na złych ludzi i to w najbliższym gronie. Od zawsze byłam zakompleksiona, najpierw były to odstające uszy, potem trądzik, wpajano mi że nigdy niczego nie osiągnę, że jestem tak przezroczysta jak inni, zawsze byłam najgorsza z 'naszej' trójki. Wiem, że jest Ci ciężko, ale musisz zmienić swoje podejście do świata. Bo często my sami robimy sobie problemy, wyznaczamy sobie cele, które są dla nas nieosiągalne i nie potrafimy cieszyć się nawet najmniejszą drobnostką. Musisz dać sobie pomóc, otaczać się ludźmi, którzy kochają nas za to jacy jesteśmy. Bo często osoby, które borykają się ze wstydliwymi chorobami, mają większy problem ze sobą niż z tym co naprawdę im dolega. Trzymam kciuki, aby wszystko ułożyło się w Twoim życiu po Twojej myśli i by otwarcie się na nowych ludzi nie sprawiało Ci problemu. Bo najtrudniejszy jest zawsze pierwszy krok, ale uwierz, że dobro zawsze do nas wraca. Na świecie są jeszcze życzliwi, fajnie nastawieni ludzie, trzeba tylko otworzyć swoje serce i dzielić się ze światem tym, co potrafimy robić najlepiej.

      Usuń
  5. Łzy jakoś tak same napływają... Taki mam dzisiaj dzień, a ty mi dajesz optymistycznego kopa. Oczywiście, że masz rację. Niestety chowam się przed ludźmi, a moje życie towarzyskie dawno umarło. Wiem tylko tyle, że się nie poddam i osiągnę zdrową cerę, o. I jestem tego pewna na 100%.
    Chociaż ja z moją cerą walczę metodami niekonwencjonalnymi (moje wysypy były bolące, swędzące, naprawdę spory problem...). Głównie szkodzi mi gluten (nawet w kosmetykach). A po za tym wykonuję takie rzeczy jak oczyszczanie wątroby, biorezonans, homeopatia.
    Na głupie zamęty w głowie polecam WSPANIAŁĄ książkę o emocjach Walerija Sinielnikowa "Tajemnice podświadomości. Pokochaj swoją chorobę". Otwiera oczy... Dopiero zaczynam nad sobą pracować, ale ta książka naprawdę mi pomaga. A Twój wpis sobie wydrukuję i często będę go czytać, szczególnie w takie dni jak dzisiaj! Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ż.W, pozytywne myślenie to ponad połowa sukcesu, ważne jest to, że chcesz coś zmienić w swoim życiu. Bo to zawsze przychodzi do nas w takim dołującym momencie, kiedy jest piątek, po godzinie 20, wchodzisz na fb, oglądasz telefon komórkowy i jest Ci kurczę strasznie przykro, że nikt się do ciebie nie odzywa, a tak bardzo tego potrzebujesz. Zdążyłam stracić większość przyjaciół przez to jaka byłam, a zrozumiałam to dopiero wtedy, kiedy byłam w potrzebie.. i nie miałam do kogo się odezwać. I dopiero wtedy doszło do mnie, że mam problem. O wiele poważniejszy niż trądzik. To strasznie przykre ;/

      Mam nadzieję, że osiągniesz swój cel, a nawet jeśli nie będzie idealnie, to będzie Ci sprawiać radość to, że jest lepiej. A najważniejsze jest to, byś była szczęśliwa. Życzę powodzenia :)

      Usuń
  6. Ewo, wiem jak czasem ciężko jest przyjąć akceptację i miłość drugiego człowieka, kiedy w swojej głowie ciągle nie dorasta się do swojego ideału. Tylko no właśnie, ten perfekcjonizm tkwi w naszej głowie ;) I nie ważne, czy chodzi o trądzik, zęby, wagę, włosy czy cechy charakteru. A to nasze niedoskonałości czynią nas pięknymi i wyjątkowymi :)
    https://www.youtube.com/watch?v=C5yKQ5Hji3s
    Pozdrawiam Cię niedzielnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, aby kochać ludzi, trzeba najpierw pokochać samego siebie.

      Usuń
  7. Nie wiem co powiedzieć. Jesteś niesamowicie dzielną, wytrwałą kobietą. Życzę Ci wszystkiego najlepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Tobie również. Często nie doceniamy tego co mamy i nie potrafimy się cieszyć życiem,

      Usuń
  8. Bardzo dobry tekst. Dziękuję.
    Ważne słowa, również w przypadku chorób DUŻO poważniejszych niż trądzik.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, bo pozytywne myślenie i dzielenie się dobrem jest najlepszym lekiem na wszystkie choroby. Izolacja od otoczenia tylko dodatkowo nas pogrąża i potęguje problem. Już teraz wiem, że to przez moje zachowanie, a nie przez trądzik straciłam przyjaciół i większość znajomości. Najważniejsze, to podjąć walkę, otaczać się dobrymi ludźmi i nabrać do siebie dystansu.

      Usuń
  9. Idealnie trafiłaś z tym wpisem. Od jakiegoś czasu moja skóra również zrobiła się okropna a latem była już taka ładna. Mam ochotę pochować lustra w domu i nawet makijaż nie pomaga tego ukryć, ale tak jak mówisz, to tylko jest w głowie. Jak spotykam się ze znajomymi czy poznaje nowych ludzi to oni nie zwracają uwagi na moja skóre. I to mnie zawsze dziwi jak ktoś może ze mną rozmawiać skoro tak wyglądam! Również walcze z trądzikiem kilka lat ale wierze, że w końcu mi sie uda. Dziękuje Ci Ewo i serdecznie pozdrawiam, Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandro, trzymam kciuki, aby udało Ci się osiągnąć swój cel. ;)
      Dokładnie tak jest, że to nie ludzie się od nas odsuwają, tylko my od nich. Są jeszcze dobrzy, życzliwi ludzie, łatwiej jest nam walczyć, mając oparcie u rodziny i znajomych. Do wszystkiego trzeba nabrać dystansu, czasami ciężko jest się z tym pogodzić, ale nie można tego traktować jak przeszkody i krzywdy w naszym życiu.

      Usuń
  10. pięknie i szczerze to opisałaś. Ja jestem tuż przed 30. i mam nadal problematyczną skórę z lepszymi i gorszymi dniami. Wiem, o czym piszesz i potrzeba dużo sił i determinacji, żeby się temu wszystkiemu nie poddać. Ale Tobie ani sił ani determinacji nie brakuje i szczerze kibicuję w dalszych zmaganiach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Tobie również kochana, serdecznie pozdrawiam i życzę wytrwałości :)

      Usuń
  11. Cześć Ewa,
    ten wpis - czytam tak jakby był o moich emocjach. Cóż, chyba wszyscy zmagający się z trądzikiem mają podobne problemy z zaakceptowaniem siebie. Sama powoli też dopiero uczę się żyć w zgodzie ze sobą, lubić siebie i podchodzić do tego z dystansem. Nie jest łatwo, tylko, że ja walczę już od 8 lat, także powoli do tego dojrzewam ;)
    Pamiętam jak czytałam Twój blog na początku, to stosowałaś Zorac, miałaś wtedy naprawdę idealną buźkę. Zapytam z ciekawości dlaczego w tym roku nie stosujesz już retinoidów? Ja używam obecnie Atrederm i w sumie cerę mam gładką, ale właśnie tak jak i Ty mam liczne przebarwienia pozapalne no i ciągle jakieś nowe gule, ale bez retinoidów jest jeszcze gorzej.
    Cieszę się, że poruszyłaś na blogu ten problem, bo dużo się pisze o walce z samymi krostami, a rzadko zwraca się uwagę na wymiar psychologiczny tej choroby.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, odbiegałam od stosowania retinoidów, ponieważ nie widzę ich w samych superlatywach, Retinoidy trwale uszkadzają barierę ochronną naskórka, powodują rozrost nowych naczyń krwionośnych i dochodzi do ścienienia warstwy rogowej naskórka, sprawiają, że skóra jest bardziej wrażliwa, podatna na powstawanie nowych przebarwień, rozszerzonych naczyń krwionośnych. Ponadto nie działają tak samo efektywnie za x lat regularnego stosowania, a nie ukrywam, ze chciałam je zostawić na okres przed 30stką. Niestety, okazuje się, że jestem na nie skazana, bo to jedne z najskuteczniejszych środków, przynoszących spektakularne efekty.

      Dokładnie, rzadko kiedy ktoś porusza ten delikatny temat. A często jest tak, że problemem wcale nie jest trądzik, czy inna choroba, tylko zaburzenia psychiczne.

      Usuń
    2. Tak, to prawda. U siebie też zauważyłam, że skóra częściej mi się czerwieni odkąd używam retinoidów. No ale w moim przypadku inne słabsze rzeczy już tak dobrze nie działają i też jestem na nie skazana. Aż się boję pomyśleć jak wymęczona będzie moja skóra po latach walki z trądzikiem.

      Usuń
  12. Hej kochana. Czytając to, myślałam, że opisujesz moją historię.
    Miałam zawsze śliczną cerę, 0 wyprysków, aż do czasu kiedy wróciłam z wakacji z usa, miałam drobną kaszkę na czole, hmm nie wiem może z innego jedzenia, klimatu? wtedy przy okazji kosmetyczka zaproponowała mi cudowny zabieg mikrodermarazji- i mogę powiedzieć że te 2 zabiegi które mi wykonała zniszczyły całe moje dotychczasowe towarzyskie i nie tylko życie
    trądzik rozperzestrzenił mi się na całej buzi,to nie były 2 krosty na krzyż jak piszesz ale cała , cala buzia w ogromnych, ropnych krostach.
    To był czas liceum - imprez, osiemnastek, które mnie ominęły. Zamknęłam się w moim małym pokoiku i skupiłam na nauce i użalaniu się nad sobą. Straciłam wszystko, radość, beztroskie chwile, w poniedziałki przysłuchiwałam się tylko jak koleżanki wymieniały między sobą różne opinie jak to się super nie bawiły w weekend, a ja w te weekendy za nie odrabiałam zadania domowe, i uczyłam się na sprawdziany które im później też robiłam na lekcji :)
    zazdrościłam im, bo przecież ja byłam pryszczata a one takie piękne, z gładką cerą i wcale nie chcą się ze mną kolegować, bo przecież mam pryszcze:) Pamiętam jak jedna z moich koleżanek, która wiedziała, że cierpię przyszła do mnie w moim chyba najgorszym okresie kiedy na moim policzku nie było jednego miejsca bez krosty, przyszła i zaczęła się do mnie żalić "ej Kasia mam taki problem, bo patrz tu na czole wysokczyła mi krosta, jak ja pójdę w sobotę na imprezę? chyba w domu zostanę bo jak z takim czymś wyjdę"... ehhh.... aż szkoda tego było komentować..
    przez trądzik mało i co nie poszłabymm na studniówkę... ale na szczęście popukałam sobie w tym jednym momencie do głowy :)
    i tak właśnie przeleciały mi 3 lata liceum.
    Szkoda, że wszcześniej nie natrafiłam na taki post. Może bym inaczej postępowała.
    Ale do wszystkich innych NIE POPEŁNIAJCIE NASZYCH BŁĘDÓW!!!

    teraz już mam buzię śliczną :)) to wszystko dzięki olejkom, naturalnej pielęgnacji i axotrecie.. biorę go już 6 miesięcy. Mam nadzieję, że trądzik nie powróci. Teraz przynajmniej idę spać, nie myśląć "co mi tu przez noc wyskoczy"
    gdyby ktoś miał pytania o axotret to chętnie odpiszę kjedrz95@gmai.com

    Buziaki Ewunia trzymaj się!!! jestem z Tobą bo doskonale Cię rozumiem!! trzymam kciuki!!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  13. Troche mnie zatkalo, tez nie bardzo wiem jak zlapac teraz mysli ktore chaotycznie biegaja po mojej glowie i je wyrazic...
    Naprawde Cie podziwiam, do tej pory podziwialam Cie za ogrom wiedzy, tworzenie swietnego bloga, za pasje.. teraz podziwiam tez za odwage, szczerosc i prace nad soba. Podejrzewam, ze przyznanie sie przed sama soba ze to nie tradzik, tylko Ty, musialo byc cholernie trudne, tak jak pozniejsze wysilki.
    I tak jak napisal jeden z anonimkow, ogromna szkoda, ze Cie nie znam osobiscie :)
    Nie wazne, co na nas spada, czy to tradzik, czy klopoty finansowe, czy smierc bliskich.. koniec koncow to my mamy najwiekszy wplyw na nasze zycie, chocby nie wiem jak ciezko bylo, nie mozemy pozwolic, by zawladnely nami nasze problemy i emocje oraz uczucia z nimi zwiazane. Tylko ze wlasnie, w depresji i w ogole chwilach ciezkiego zalamania to do nas nie dociera...
    Ja sama, jak kazdy, miewiam problemy, z ktorymi czasem ciezko sobie poradzic, choc nie jest to tradzik. Twoje post to takie "motto" do zapamietania ;)
    Wszystkiego dobrego,
    Stala czytelniczka M.


    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ewo to osobisty post a zarazem bardzo pouczający. Jest wiele miejsc w blogsferze w tej niszy ale to właśnie u Ciebie jest mi najlepiej, wiesz czemu? Bo widać, że we wszystkie posty wkładasz serce, bardzo starannie je przygotowujesz. Dzielisz się z nami czytelnikami radami, cierpliwie odpowiadasz na każde pytania, podajesz rękę w naszych wspólnych problemach z cerą. To wszystko tylko przydaje autentyczności, niczego więcej na blogach nie szukam, nie mam zamiaru się stąd ruszać i tak już zostanie. A propos, jeśli o mnie chodzi, to problemy ze skórą zaczęły się w okolicach 20. raz było lepiej raz gorzej, ale niestety nadszedł czas na kurację antybiotykową, wtedy dopiero zaczęłam zauważać poprawę, cerę nadal mam bardzo problematyczną ale powtarzam sobie, byleby gorzej nie było.
    Zawarłaś piękne w swej prostocie słowa, że problem zaczyna się w naszej głowie, i grunt to zaakceptować siebie. Co wcale nie jest proste, zwłaszcza jeśli wiele problemów spada na głowę, bardzo często na raz :( W takiej chwili jedyne co można zrobić to powiedzieć sobie, że wcale nie jest tak źle, trzeba cieszyć się tym co dobrego nas spotyka. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma sytuację o wiele gorszą od nas itp. Ważne, żeby dogadać się ze sobą, zrozumieć, że życie nie jest usłane różami a kłopoty ma każdy, jedni maja więcej szczęścia i mają ich mniej, innych zaś los nie oszczędza i jakoś muszą sobie radzić. Najważniejsza walka, to ta z samym sobą, jeśli dojdziemy do takiego etapu, jak Ty teraz, to jesteśmy zwycięzcami i dużo zyskujemy a reszta? Jakoś się ułoży, jeśli jest burza i deszcz to potem musi być tęcza, ot takie prawo. Więc jeśli coś idzie nie tak, nadejdzie też i dobry czas, choćby dla równowagi w przyrodzie, prawda? ;) Pozdrawiam Cię i życzę wszystkiego dobrego, trzymam kciuki, żeby było już tylko lepiej :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Ludzie potrafią być okrutni i często próbują nas niszczyć. Pani wpis bardzo mnie zaciekawił i dał sporo do myślenia. Cieszę się, że wyszła pani z tego "dołka" i swoimi doświadczeniami dzieli się z innym. Gratuluję tej wewnętrznej siły jaką pani posiada. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak mój stan się pogorszył to uznałam, że to niesprawiedliwe. Zawsze byłam bardzo zakompleksiona a teraz doszedł kolejny problem. Codziennie płakałam, zasłaniałam wszystkie lustra w domu, straciłam całą radość życia, przestałam nawet jeść. Napisałam do Ewy z prośbą o pomoc i dostałam plan pielęgnacji. Jeśli uda mi się choć w połowie wyleczyć skórę to osobiście przyjadę do Ciebie Ewo aby podziękować. Ten wpis mnie rozwalił, bo dotarło do mnie, że tradzik czy inne problemy skórne nie mogą mnie blokować i zabrać życia. Już teraz jestem Ci wdzięczna Ewo za nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję za ten tekst. Dał mi wiele do myślenia. Trądzik mam od dawna, ale zanim poszłam na studia, akceptowałam siebie. Tak, pomimo pryszczy chodziłam na imprezy, miałam wielu znajomych. To było piękne. Wszystko zmieniło się odkąd poszłam na studia. Najpierw pojawiła się zazdrość, że inne dziewczyny mają taką piękną cerę. Dlaczego mnie spotkało takie cierpienie? Potem wmówiłam sobie, że muszę mieć taką śliczną twarz, żeby ludzie mnie szanowali i lubili. Moim marzeniem była praca z bezpośrednim kontaktem z ludźmi. Uwielbiam pomagać ludziom! Ale w takiej pracy liczy się wygląd. Powtarzano mi to za każdym razem, kiedy wspomniałam o tym. Dawano mi do zrozumienia, że nigdy nie spełnię swojego marzenia. W sumie mają rację, ale ja nie potrafię się z tym pogodzić. Mam żal i ogromne poczucie niesprawiedliwości. Jeszcze raz dziękuję, że podzieliłaś się swoją budującą historią! <3

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger