-->

2017/01/28

Vianek | Nawilżająca emulsja myjąca do twarzy z ekstraktem z lipy


Wciąż poszukuję, w ramach ciekawości, nowych, godnych polecenia produktów, szczególnie do oczyszczania skóry, gdyż tutaj zauważam największy deficyt w sferze pielęgnacji, a zwłaszcza na polskim rynku. Wiem doskonale do czego mogą doprowadzić źle dobrane produkty myjące, dlatego bardzo często przestrzegam przed stosowaniem niewłaściwych, agresywnych kosmetyków do oczyszczania. Ciężko trafić na dobrej jakości, a jednocześnie w przystępnej cenie kosmetyk do tak prozaicznej, mogłoby się wydawać, czynności. Produkty do mycia to zdecydowanie słaba strona większości producentów kosmetyków, ale czy polski, przystępny Vianek sprostał zadaniu i znajduje nadal miejsce w mojej pielęgnacji?

Produkt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jako jeden z niewielu środków robi to, co powinien robić, czyli myje, ale przy tym jest w wielu przypadkach (choć nie zawsze) neutralny dla skóry, która nie ma głęboko odwodnionych warstw lub też nie oblewa się nadmiernie sebum. To świetny produkt dla cery, która jest uregulowana, funkcjonuje prawidłowo, jest ustabilizowana, ale też takiej, która sprawia problemy. Jeśli nie masz większych kłopotów z cerą, albo gdzieś zabłądziłeś w pielęgnacji i nie wiesz do końca czym oczyszczać skórę - poświęć chwilę i przeczytaj recenzję, aby uniknąć fatalnej pomyłki podczas zakupów. Emulsja myjąca Vianek ma naprawdę ciekawe właściwości, zachowuje się na skórze w różny sposób, zdecydowanie wyróżnia się na tle całej gromady wysuszających i agresywnych żeli, ale nie sprawdzi się u wszystkich i należy mieć to na uwadze. 

KONSYSTENCJA, ZAPACH, PRZYJEMNOŚĆ STOSOWANIA

Emulsyjna, rzadka, ale nie przelewająca się między palcami. Jest jednocześnie lekka, ale też na tyle treściwa, by nie odwadniać skóry podczas mycia (niestety, nie jest aż na tyle gęsta, aby zapewnić komfort odwodnionej skórze). Konsystencja, aby jak najlepiej ją zobrazować, znajduje się idealnie po środku gęstego kremu, a przelewającej się, spływającej, wodnej emulsji. Jest lekka, znośna w stosowaniu, ale jednak zawiera wyczuwalną ilość emolientów, która mi osobiście przeszkadza, akurat w takiej formie. Kolor biały, nieprzezroczysty, zwarty, skoncentrowany. Nie obkleja dozującej pompki, ale także nie ucieka niepostrzeżenie. Ogólnie konsystencja produktu jest dobrze wyważona, łatwa w stosowaniu, niestety, dosyć charakterystyczna dla Sylveco - jest pozbawiona tej jedwabistości, puszystości, gładkości, a wyczuwam w niej jednak wspólny mianownik z kremami lekkimi marki - niby jest lekka, ale w tym wszystkim jest sporo tłustości, ciężkości, co akurat w przypadku oczyszczania - jest jak najbardziej w porządku, ale pozbawia kosmetyk puszystej kremowości.

Zapach jest delikatny, naturalny, łagodnie kwiatowo-drzewny. Nie jest nachalny, trzeba naprawdę wczuć się w kosmetyk, aby określić bliżej ulatniającą się woń. To ogromny plus, ponieważ kompozycje zapachowe uczulają niezwykle często, podobnie jak naturalne ekstrakty i konserwanty. Użytkowanie emulsji nie nastręcza trudności, nie jest ani męczące, ani odrzucające. Sięgam po nią odruchowo, bez głębszych emocji, zapach jest tak samo łagodny, jak jej właściwości myjące. Mimo że uwielbiam, gdy kosmetyk myjący jednocześnie otula gładkim zapachem moją skórę, akurat emulsja Vianek jest rekomendowana do takiego rodzaju skóry, że nikle wyczuwalna kompozycja zapachowa jest finalnie ogromnym atutem produktu. Zawsze bezpieczniej nie perfumować mocniej kosmetyku, a sam producent deklaruje, iż zastosowane kompozycje w produkcie są pozbawione alergenów.

Jeśli chodzi o samą przyjemność stosowania... z całą pewnością emulsja myjąca nie przeszkadza i nie zniechęca do regularnego stosowania. Zapach nie męczy, konsystencja jest, powiedzmy, w porządku, spłukuje się bez większych problemów, ale nie jest to kosmetyk, po który sięga się z przyjemnością, przebiera nóżkami i nie można doczekać się ponownego zastosowania. Przeszkadza mi to, w jaki sposób emulsja rozprowadza się, zachowuje na skórze, konsystencja mimo lekkości, ślizga się i nie daje efektu ochronnej kołderki przed drażniącymi czynnikami, dlatego nie lubię stosować emulsji samodzielnie, gdy moja cera ma gorsze dni i wymaga bardzo łagodnej pielęgnacji. Jest to jednak bardzo dobre rozwiązanie dla skóry nie mającej problemów z odwodnieniem - to znacznie lepszy, bardziej otulający, naturalny i miły zamiennik emulsji aptecznej Cetaphil, który jest rzadszy i przy dłuższym stosowaniu zauważalnie wysusza skórę.


JAK ZACHOWUJE SIĘ NA SKÓRZE?

Jest pozbawiona tej łagodności i otulających właściwości, przez co zachowuje się jak ciało obce. Ślizga się po skórze, dlatego łatwo jest ją rozprowadzić, ale poprzez brak tej bliskości z ludzkim naskórkiem ma słabe właściwości emulgujące i np. nie poradzi sobie nawet z makijażem mineralnym, głębszymi zanieczyszczeniami tkwiącymi w  porach, ale za to jest świetnym, łagodnym, drugim krokiem oczyszczania lub też pojedynczym, gdy masz jedynie łagodne zabrudzenia, a samo mycie wodą wysusza skórę - bardzo dobrze zmywa pozostałości pierwszego kroku oczyszczania, a przez to wykazuje nikłe właściwości wysuszające, jeśli jest stosowana po cięższych konsystencjach. Uczucie towarzyszące podczas rozprowadzania produktu jest bardzo podobne jak do tłustego jogurtu greckiego lub serka mascarpone - ma dobry poślizg, ale nie jest to komfortowe, czuć, że coś tłustego przesuwa się po skórze i nie do końca łączy się z naskórkiem. Identyczne uczucie towarzyszy mi podczas stosowania emulsji Vianek.

Nie do końca odpowiadają mi takie konsystencje, lubię jednak, gdy produkt jest niewyczuwalny, bardzo dobrze rozprowadza się po naskórku i jednocześnie go koi, jest to wspólna zaleta produktów Antipodes i głównie dlatego mam słabość do tej marki. Nie mogę powiedzieć, że emulsja Vianek jest złym kosmetykiem, ale bardziej wymagający na pewno będą mieć do niej zastrzeżenia, jest znacznie słabszą alternatywą uwielbianej przeze mnie emulsji Alpha H Balancing Cleanser with Aloes Vera, która słabiej odwadnia naskórek, z pożądanym efektem scalenia, właściwości lekkiej, niewyczuwalnej chmurki.

Sprawia to, że emulsja Vianek oczyszcza tylko powierzchowne, tłuste zabrudzenia. Bezproblemowo poradzi sobie z potem i lekką warstwą sebum, ale przez swoje specyficzne działanie nie da rady już doczyścić skóry, jeśli pierwszy krok oczyszczający był za delikatny i nie zemulgował dobrze całości (za to świetnie domywa olejki myjące). Nie poradzi sobie także z suchymi zanieczyszczeniami typu pyłki, pigmenty mineralne, ponieważ nie łączy się z nimi. Gdyby lepiej współpracowała ze skórą, łączyła się z nią, mogłabym wykonać z jej użyciem przyjemny masaż, zapewne nie byłby to dla niej żadnym problemem, a tak działa tylko bardzo powierzchownie. Brak mi w tym produkcie poczucia intymności, jakkolwiek to brzmi. Czuję, że nakładam coś śliskiego na skórę i nie do końca współpracuje to z moją cerą.

WŁAŚCIWOŚCI MYJĄCE I EMULGACYJNE

To kosmetyk o właściwościach głównie emulgujących tłuszcz i spłukujący lekkie zanieczyszczenia wodne, nie radzi sobie z zawiesinami, czyli jeśli nosisz makijaż mineralny, przebywasz w bardzo zanieczyszczonym środowisku lub chcesz domyć maseczkę z węgla aktywnego, która osiada w porach - nie łudź się, że emulsja Vianek poradzi sobie z takim typem zanieczyszczeń - skóra zostanie pozbawiona tłustości, ale suchy, mineralny proszek będzie nadal osiadał na skórze - rozwiązaniem tej nieciekawej sytuacji jest dodatek glinki białej, marokańskiej lub mąki ryżowej, kokosowej lub też migdałowej do emulsji, stworzenie pasty i oczyszczanie skóry na sucho, a następnie zmycie papki na mokro.

Jeśli nie stosujesz makijażu, żadnych tłustych, mocno obciążających formuł, produkt Vianek jest naprawdę godny polecenia, nie będzie ani ściągał skóry, ani nadmiernie jej wysuszał jeśli jest prawidłowo nawodniona - zachowuje się trochę inaczej, gdy naskórek jest odwodniony i suchy, i niestety, będzie nasilał stan suchości. Może sprawdzić się u osób, u których nie przejdzie oczyszczanie bez wody i bez detergentów, dodatkowo może zapewniać pewne niewielkie, ale jednak odczuwalne nawilżenie, ale tylko gdy naskórek ma prawidłowy profil lipidowy lub cera jest pokryta choć delikatną warstewką emolientów przed zastosowaniem produktu Vianek. W stosowaniu pojedynczym, polecam jednak nakładać ją na suchą skórę, a następnie zmywać tradycyjnie wodą. Nakładając emulsję na mokrą, rozpulchnioną cerę, znacznie gorzej przyczepia się do skóry, ma większe właściwości odwadniające i słabsze myjące, dlatego w tym schemacie lepiej używać jej po cięższym, pierwszym kroku dwuetapowego oczyszczania. 

W kontakcie z wodą emulsja nie wykazuje właściwości pieniących. Usuwa się ze skóry w podobny sposób jak olejki myjące, ale jest pozbawiona tłustej, lepkiej warstwy, choć nie pozostawia całkowicie gołej skóry i pokrywa ją bardzo delikatnym woalem, który może faktycznie wzmagać łojotok, ale także równoważyć nawilżenie i wpływać regulująco na pracę gruczołów łojowych - jest to więc także etap nawilżanie spłukiwanego. Napisałam, że nie do końca sprawdza się na skórze mającej problem z nawilżeniem, wynika to z faktu, że taka konsystencja nie ma do czego się przyczepić i takim osobom będzie po pierwsze: wydawała się bardzo niekomfortowa w użyciu, po drugie: prawdopodobnie zostawi tłusty film, ponieważ osłabną jej właściwości emulgacyjne i po trzecie: zacznie odwadniać głębsze warstwy skóry, jednocześnie zatykając pory. Nie jest więc to najlepszy wybór dla każdego typu skóry i jednak bezpieczniejszym wyborem jest zakup np. emulsji Alpha H lub Foreo Luna Day Cleanser.


SKÓRA PO UŻYCIU EMULSJI VIANEK, GRUPA DOCELOWA

Wszystko zależy od wyjściowej kondycji Twojej skóry.

Jeśli Twoja cera jest dobrze nawodniona, czyli posiada lekką warstewkę okluzyjną po całym dniu, co jest zupełnie normalne, prawdopodobnie nie będzie ani nasilać nadmiernej ucieczki wody, wpłynie łagodząco na Twoją cerę, zmyje lekkie zanieczyszczenia oraz nie będzie aż tak niekomfortowo się rozprowadzać. Na pewno będzie znośna w stosowaniu, a Ty będziesz używać tego produktu bez większych zastrzeżeń. Nie powinna zostawiać żadnego klejącego się filmu, a nawet wyczuwalnie, bardzo delikatnie nawilżać wierzchnie warstwy skóry bez uczucia zalepienia, obciążenia. Może sprawdzić się u osób poszukujących nawilżenia w bardzo lekkiej formie, ale bez odwodnionej skóry - np. jeśli posiadasz cerę tłustą, która przetłuszcza się nadmiernie pod wpływem zbyt małej dawki emolientów,  a także nie wyobrażasz sobie całkowitej rezygnacji z oczyszczania porannego - wielce prawdopodobne, że będziesz zadowolony z działania propozycji Vianek. To świetny element pielęgnacji spłukiwanej. To także dobry kosmetyk spłukujący do drugiego, ostatniego kroku oczyszczania, domywam nią kremowy Cleanser Grace z Antipodes i muszę przyznać, że razem tworzą bardzo zgrany duet. Podsumowując, stosowanie emulsji Vianek jest komfortowe, gdy skóra posiada jakąś zabezpieczającą warstwę ochronną lub jest dostatecznie nawilżona, w przeciwnym wypadku, efekty jej stosowania mogą być różne. Może nie sprawdzić się także na skórze nadmiernie tłustej, która wytwarza za dużą ilość łoju i nie wynika to z braku emolientów, a destabilizacji wewnętrznej lub nadmiernego obciążania związkami okluzyjnymi.

Natomiast takie konsystencje nie sprawdzą się kompletnie, jak już wcześniej napisałam, jako jedyny krok oczyszczania do sypkich produktów. Nie radzę sięgać po nie także, gdy borykasz się z suchą skórą, odwodnioną cerą, masz problem z  trzymaniem wilgoci i stosujesz bardzo lekką, bezemolientową pielęgnację. Emulsja będzie tragicznie ślizgać się po skórze, zostawiać tłusty film, a nawet wysuszać skórę.

Sprawdzi się cieplejszymi miesiącami, gdzie zazwyczaj pojawia się tendencja do wzmożonego łojotoku, nadreaktywności gruczołowej i jednocześnie wysokie temperatury prowadzą do szybkiej utraty wody z naskórka - emulsja w bardzo delikatny sposób nawilży skórę i uchroni ją przed rozregulowaniem ;)

Nie odnotowałam, by produkt podrażniał skórę, wywoływał atopie, egzemy, silne zaczerwienienia. Moim zdaniem większym zagrożeniem jest sama emulsyjna formuła, która albo się sprawdzi, albo nie. Z całą pewnością emulsji Vianek nie powinny stosować osoby uczulone na pyłki, w składzie znajduje się sporo ekstraktu z lipy. Akurat skład tego produktu jest jego mocną stroną i cieszę się, że producent zastosował w nim takie składniki, które faktycznie są uniwersalne i odpowiednie nawet dla osób z cerą wrażliwą.

PRZYJEMNY, NIESKOMPLIKOWANY SKŁAD I ZASTOSOWANIE NATURALNYCH SUROWCÓW O DZIAŁANIU ŁAGODZĄCYM

Produkt bazuje na naturalnych, ekologicznych składnikach. Unika przemocy wobec zwierząt i jest pozbawiony testów na czworonożnych przyjaciołach. 

Moje nieprzyjemne odczucia ze stosowania emulsji wynikają z tego tytułu, iż emulsja Vianek to nic innego jak rozproszony w wodzie olejek myjący. Już drugim składnikiem jest olej winogronowy, znajduję w składzie także dwa, łagodne detergenty, które ułatwiają spłukanie fazy tłuszczowej, dlatego to bardzo dobry produkt emulsyjny, ale niesprawdzający się w określonych przypadkach, które wymieniłam powyżej. Dostrzegam także emulgator. Cała ta mieszanka daje niestety odczucie ciężkości i rozproszonego oleju w wodzie, jest pozbawiona tej puszystości i lekkości, za którą przepadam w kosmetykach pielęgnujących, ale nie oznacza, że kosmetyk nie nadaje się do użycia.

Producent w swoim produkcie umieścił także mocznik, który zmiękcza naskórek, ale stosowany na odwodnionej skórze działa zupełnie odwrotnie, a także należy kontrolować zapach produktu oraz jego właściwości, ponieważ mocznik bardzo szybko rozkłada się do amoniaku i wówczas łagodzący produkt, będzie wykazywał działanie drażniące. Amoniak ma jednak charakterystyczny zapach, więc domniemam, ze większość osób stosujących ten produkt regularnie, szybko zauważy zmiany w użytkowaniu i natychmiast pozbędzie się produktu. Wskaźnik pH wskazuje na 5-5.5, czyli naturalne, najlepsze dla ludzkiej skóry, natomiast jeśli dojdzie do rozkładu mocznika na amoniak - ulegnie podwyższeniu, na bardziej zasadowe. 

Cieszę się, że w składzie nie ma żadnych wymyślnych składników, tylko substraty o działaniu łagodzącym, kojącym, efektywne i pochodzące z polskich upraw - lipa, olej z kiełków pszenicy, ale także witamina E, alantoina, czy panthenol, czyli prowitamina B5. Ogólnie skład jest w porządku, ale nie jest to typ emulsji za jakim przepadam, chociaż lubię używać propozycji Vianka do domywania cięższych konsystencji, wówczas nawet dwuetapowe oczyszczanie nie odwadnia mojej wymagającej cery.

INCI: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycerin, Cetyl Alcohol, Urea, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Tilia Platyphyllos Flower Extract, Panthenol, Triticum Vulgare Germ Oil, Glyceryl Oleate, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Xanthan Gum, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid.


OPAKOWANIE, POJEMNOŚĆ, CENA I WYDAJNOŚĆ, CZYLI RZECZY MNIEJ, ALE NADAL WAŻNE

Opakowanie charakterystyczne dla linii Vianek. Proste, nieskomplikowane, estetyczne. Nie jest to najpiękniejsze i najbardziej eleganckie opakowanie na świecie, ale nie straszy w łazience, jest funkcjonalne, pompka dobrze dozuje produkt i nic się z nią nie stało aż do samego wykończenia produktu, a nawet gdy służy mi dalej - do dozowania płynu do naczyń. Nie mam na co narzekać, chociaż design nie jest w moim guście, nie jest tak szkaradny i źle wykonany, abym zaniżała ocenę końcową.

Pojemność to tylko, czy też bardziej w tym przypadku "aż" 150 ml, dokładnie tak, jak w przypadku żeli Sylveco. Wbrew pozorom produkt poprzez swoją konsystencję jest naprawdę bardzo wydajny. Mimo że nie otula skóry i nie przywraca jej komfortu, czego oczekuję od produktu idealnego do moich potrzeb, nie przelewa się między palcami i nie spływa z naskórka, a jedna pompka wystarcza mi w zupełności, aby oczyścić skórę twarzy, szyję i dekolt. Data do zużycia to tylko 3 miesiące po otwarciu emulsji i w tym czasie, na pewno rozsądnie dozujący emulsję, będą mieć problem z jej wykorzystaniem zgodnie z ryciną na opakowaniu. Produkt musiałam zakonserwować dodatkowo FEOG-iem i bez smutku, krzyku, żalu i rozpaczy zużyłam go po kolejnych trzech miesiącach. Pół roku codziennego stosowania emulsji przemawia zdecydowanie na jej korzyść, a wcale się nie krzywiłam, gdy przyszło mi używać jej na skórę podczas zaplanowanych testów.

Koszt kosmetyku to około 18 złotych. Biorąc pod uwagę całkiem pozytywne właściwości kosmetyku, jego delikatność i efektywność, a także wysoką wydajność i zastosowanie naturalnych surowców - jest to dobra inwestycja i warto w ramach poznawczych, sprawić sobie kosmetyk tego typu. Nie obciąży wyjątkowo domowego budżetu, a może sprawdzić się przyzwoicie.

PODSUMOWANIE

To dobry produkt w przyjemnej, okazyjnej cenie. Mimo że nie do końca odpowiada mi właściwościami, stosowany w kombinacji dwuetapowej, bardzo służy mojej skórze. Słowem klucz jest tutaj nawodnienie. To kosmetyk typowo emulgujący. Jeśli stosujesz dwuetapowe oczyszczanie i potrzebujesz drugiego, łagodnego środka - Vianek emulsja nawilżająca to doskonały wybór. To także świetny kosmetyk do pielęgnacji spłukiwanej, nawilżającej, gdy nie masz problemu z profilem lipidowym skóry, a brakuje Tobie bardzo delikatnej warstewki ochronnej. Nie polecam natomiast wszystkim tym, u których występuje odwodnienie, naturalnie sucha skóra, do spłukiwania proszkowych zabrudzeń oraz samodzielnego stosowania, gdy masz problem z utrzymaniem prawidłowego nawodnienia, a Twoja cera pozbawiona jest zdrowego blasku.

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Trzymajcie się ciepło,
Ewa

92 komentarze:

  1. Jako posiadaczka twarzy problematycznej, wypróbowałam wiele kosmetyków do mycia twarzy. Mam skórę tłustą, z nadprodukcja sebum w strefie T i paradoksalnie suchą. Na czole, nosie i policzkach sterczą mi wiecznie suche skórki. Do tego mam podskórne krostki na policzkach i bolące gule, ktorych nie da sie wycisnac, które zostawiają miesiącami sine blizny i gulki podskórne na linii żuchwy. Do tego wszystko, mnie zapycha! od dłuższego czasu uzywam Oillan żel micelarny. Mogę go polecić z czystym sumieniem. Zmywa wszystko doskonale. Kremy, pudry mineralne, fluid. Fajnie nawilża. Po umyciu cera jest nawilżona i czysta. Po przetarciu tonikiem nie ma na waciku śladu pudru, podkładu. Jest w formie żelu, przyjemnie sie rozprowadza a dodatkowo, nie wymaga spłukiwania wodą. Wystarczy wmasować go w skórę, zetrzeć wacikiem i gotowe. Twarz po jego uzyciu jest czysta, delikatna i nawilżona. Próbowałam wielu innych rzeczy do mycia twarzy i zawsze wracam do tego żelu micelarnego. Gabi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A prdukty Sylveco sa dla mnie niewystarczajace. Używałam kremu brzozowego, kremu Vianek nawilzajacego. Po tygodniu skórki sterczą. Jedynie Avene Cicalfate oraz Bioderma Atrederm daje radę. Dalej szukam ideału gdyz Bioderma poza nawilżaniem nic nie robi a 40 za dwa lata w tyłku :) ostatnio odkryłam krem VisPlantis ze slimakiem i jak narazie nie zapchal mnie a zmarszczki jakby soe spłyciły. Natomiast co do nawilżenia to tak średnio... Skora problematyczna, więc też nie chcę, nie moge nakładać zbyt wielu produktów. Ale szukam :) Gabi

      Usuń
  2. Możesz powiedzieć coś więcej o zakonserwowaniu FEOG-iem? Jak się to robi? :) Mam też tę emulsję i również nie zdołam jej wykorzystać w czasie podanym przez producenta, dlatego z chęcią się dowiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do emulsji wystarczy około 6-8 kropli na 50 ml produktu, gdy konserwuję formuł wodne - daję maksymalną dawkę 10 kropli na 50ml. Wystarczy wkropić konserwant i dobrze zamieszać, wstrząsnąć produktem. FEOG nie jest wymagający, ma szeroki zakres pH i produkty po zakonserwowaniu tym składnikiem mogą być przechowywane poza lodówką ;)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź!

      Usuń
  3. Witaj Ewo, witajcie Czytelniczki :)
    Dziękuje Ci ogromnie za serię ostatnich artykułów dot. cery odwodnionej. Twoje posty poszerzyły moją wiedzę, dostrzegłam błędy w pielęgnacji, jednak przyznam, że nie jestem do końca pewna, co mam stosować "zamiast", żeby jeszcze bardziej sobie nie zaszkodzić.

    Poniżej przedstawię produkty, które stosowałam, spostrzeżenia w kontekście tego, co u Ciebie przeczytałam oraz moje pomysły na zamienniki, które nie pogłębią problemu.

    Dla porządku. Moja cera jest odwodniona, mieszana, naczynkowa i bardzo wrażliwa, wiele kosmetyków wywołuje pieczenie, rumień (od zawsze, w tym apteczne. moja Mama również ma b. wrażliwą cerę, więc to pewnie "spadek" rodzinny). Skóra przetłuszcza się, świeci, mam rozszerzone pory na nosie i częściowo na policzkach (bliżej nosa).

    Od dłuższego czasu stosowałam do mycia wspomnianą w powyższym artykule emulsję Vianek. Teraz już wiem, że tylko pogarszałam swoją sytuację :( Czy dobrym pomysłem będzie mycie płatkami owsianymi zamiast Vianka? Plus napary z ziół śluzowych?

    Makijażu nie używam. Kremów, ser, emulsji również nie stosuje, bo większość mnie zapycha (gliceryna, glikole, trójglicerydy... w różnych kombinacjach). Pory już po kilku dniach stają się bardziej zapchane niż zwykle, dlatego odstawiłam wszelkie kremy.

    Jedyne sposoby nawilżania cery, które stosuję to:

    1. frakcja sojowa - wspomniałaś niedawno o frakcji z oliwy - postaram się kupić na Mazidłach i wypróbować, może będzie lepsza, bo sojowa jednak jest trochę za ciężka. Czy to dobry trop?

    2. maski algowe z e-naturalne stosowane solo - po lekturze Twoich ostatnich artykułów wiem teraz, że to również przyniosło więcej szkody niż pożytku i pogłębiało odwodnienie. Nie mam jednak pomysłu na produkt, który mogłabym stosować pod spód. Czy Twój eliksir z olejową wit. C będzie dobrym pomysłem?

    3. Od niedawna maska z miodu (o dziwo mnie nie uczula) oraz okłady z siemienia - na razie za wcześnie jednak na efekty. Staram się również wykonywać maskę z banana i avokado

    Moim "grzechem" (poza Viankiem i algami solo) jest stosowanie sypkiego peelingu enzymatycznego z e-naturalne. To również wiem teraz dzięki Tobie, więc postaram się odstawić i poszukać alternatywy. Myślałam o peelingu enzymatycznym Sylveco. Spróbuję też glinki białej. Peeling enzymatyczny Ava był zdecydowanie nie dla mnie - bardzo czerwona twarz, pieczenie już po chwili.

    Z gotowych produktów testowałam również maskę Drink Up Origins, ale pojawiało się lekkie zaczerwienienie.

    W związku z tym chciałabym skupić się na naturalnych, łagodnych sposobach.

    Ewo, czy mój plan jest słuszny, czy coś pominęłam? Proszę uświadom mnie, jeśli nadal błądzę. Będę ogromnie wdzięczna za wskazówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że mam podobne odczucia z peelingiem enzymatycznym e-naturalne. Dużo osób zachwalało ale to jednak nie to- troche za mocno odwadniał. Teraz stosuje lekkie peelingi mechaniczne na bazie kremowej i to się okazało idealne :) Także ze swojej strony, jeśli tylko nie masz stanów zapalnych- polecam wypróbować inne formy złuszczania niż tylko peelingi enzymatyczne :)

      Usuń
    2. Jak zamierzasz kupić skwalan/skwalen, to stosuj go pod maski algowe. Namawiam jednak do stworzenia sobie serum z witaminami według mojego przepisu i stosuj je pod maski algowe - w ten sposób wyizolujesz odwodnioną cerę, alginat chłonie nadmiar okluzji, a cera zostanie prawidłowo nawodniona.

      Miód w pierwszej fazie może wysuszać, podobnie jak siemię lniane. Obserwuj cerę. Jeśli nie stosujesz żadnej okluzji, tj. makijażu, kremów, to być może sprawdzi się u ciebie ultra lekka pielęgnacja codzienna - czyli tonizownaie nawilżające, maksymalnie delikatne metody oczyszczania (woda owsiana będzie odwadniać cerę przy tak lekkiej pielęgnacji, lepiej już stosować np. lekkie kremy myjące lub gęste kremowe cleansery - Esse, czy też Sukin ma całkiem fajny produkt w ofercie) aby nawilżać skóę podczas mycia, a w razie potrzeby stosować najlepiej maski algowe + izolator. maski kremowe i żelowe mogą się nie sprawdzić. Trzyma się je stosunkowo krótko, potem zmywa, mogą wysuszać cerę.

      Spróbuj peelingów na bazie kremowej - do tych cleanserów które polecam lub kremów oczyszczających, wystarczy dodać drobinek - np. skałę wulkaniczną lub zmielone płatki owsiane. Polecam również pastę migdałową.

      Usuń
    3. Dziękuję serdecznie :) Jeszcze tylko chciałaby się upewnić - rozumiem, że frakcję sojową najlepiej odstawić i skupić się na nawilżaniu przez mycie/maski?

      Usuń
    4. Przepraszam, że się wcinam. Ewo, popraw mnie jeśli się mylę ;)

      Moim zdaniem możesz używać frakcji sojowej - zwłaszcza teraz, choćby do ochrony przed wiatrem i chłodem. Jeśli do wieczornego oczyszczania zaczniesz stosować Cleanser Esse lub Sukin, powinno być ok :) Z tego co pamiętam, w jednym z wpisów Ewa wspominała, że cleansery usuwają nawet makijaż

      Usuń
  4. Dobrze że go nie kupiłam bo pewnie by się u mnie nie sprawdził, więc dalej trwają poszukiwania w celu znalezienia idealnego myjadła.

    Mam jeszcze takie pytanie, a mianowicie czy można używac witaminy b3 i glukonolaktonu podczas stosowania Zoracu? I co najlepiej kłaść pod maseczkę algową peel of? Zastanawiam się bo moja cera się teraz lekko odwodniła i nie wiem jakby ją nawilżyć nie tracąc przy tym fortuny. Jestem przed zrobieniem zakupów na półproduky.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, ale musisz obserwować, czy nie podrażniają skóry. Na pewno warto używać niższego stężenia niacynamidu do 1-2%, zaś glukonolakton dozować ostrożnie, aby nie przedobrzyć.

      To zależy od skóry. Jak masz problem z głębokim odwodnieniem i musisz porządnie zmiękczyć skórę i odżywiasz naskórek tylko okazjonalnie, polecam mój eliksir z witaminami, to dobry sposób na izolację skóry, alginat wchłonie nadmiar emolientów, a skóra będzie uchroniona przed odwodnieniem. Jeśli jednak preferujesz częstszą, ale bardziej lekką pielęgnację, albo nie wymagasz dużego nawodnienia, to wystarczy spokojnie lekka emulsja w połączeniu z jakimś emolientem, sama emulsja lub lekki krem, albo pod maski nie musisz nakładać nic, jeśli sam alginat dobrze Cię nawilża - ta ostatnia opcja jest tylko dla skóry, która jest sama w sobie dobrze nawilżona. W sytuacjach kryzysowych nieoceniona jest natomiast witamina E :)

      Planuję kompendium o maskach algowych typu peel off - więc będzie tam sporo wskazówek co do ich stosowania ;)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, czekam w takim razie na wpis :)
      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
    3. Ja stosuję Zorac,a rano używam tonik z glukonolangtonem wg przepisu Ewy i tonik zapewnia mi dobre nawilżenie. Nie nakładam na niego kremu, chyba, że jest mocne słońce i wtedy używam kremu z fiktrem.

      Usuń
  5. Ewo, czy możesz polecić jakieś zioła do picia zwiększające poziom estrogenów? Lekarze na razie nie chcą wchodzić z hormonami (ja sama w sumie też się jakoś bardzo nie śpieszę...), ale mój organizm zaczyna świrować i odbija się to na wszystkim, z cerą włącznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz dowiedzieć się z czego wynika niski poziom estrogenów, dopiero wtedy można prawidłowo dobrać zioła, które mają podnieść ich poziom. Najbardziej znane zioła to chmiel, kwiat koniczyny, kozieradka, poza tym większa ilość tłuszczów nasyconych zwierzęcych, omega-3, magnez, witamina B6 i mangan. Do produkcji hormonów niezbędny jest tłuszcz, dlatego jeśli chcesz faktycznie sobie pomóc, bez działania po omacku, zawsze najzdrowiej uzupełnić niedobory tłuszczów nasyconych, witamin tłuszczowych, omega-3 oraz bardzo ważnej witaminy B6.

      Usuń
  6. Ach, jeszcze jedno, przepraszam. Mam pewne problemy ze zmywaniem frakcji sojowej. Vianek stosuję tylko wtedy, gdy nie mam na twarzy frakcji. Do jej zmywania stosuję natomiast regenerujący balsam -olejek tołpa lipidro.

    Skład: Aqua, C12-15 Alkyl Benzoate, Isohexadecane, Steareth-20, Cera Alba, Glycerin, Peat Extract, Sodium Hyaluronate, Sodium Polyacrylate, Tetrasodium EDTA, Parfum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid.

    Wydaje się łagodny, jednak odczuwam po nim mocne ściągnięcie i jeszcze większe wysuszenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ile nakładasz tej frakcji, że masz problem z jej zmyciem? Taki typ produktu nie powinien zostawiać tłustego filmu, tylko dobrze zmiękczać skórę, jeśli z nią współpracuje.

      A jeszcze czymś domywasz ten balsam, czy ograniczasz się tylko do niego? Formuła tego produktu nie jest mocno drażniąca, chyba, ze producent zastosował dość wysokie stężenie tego emulgatora, który faktycznie, sam w sobie dość mocno odtłuszcza skórę. Jeśli odczuwasz aż takie ściągniecie po tym produkcie, pomyślałabym bardziej o kremach myjących, które dobrze zabezpieczają naskórek i zdejmowała ich nadmiar albo ciepłą mikrofibrą albo doczyszczała gąbeczką Konjac. Prawdopodobnie masz dosyć mocno odwodnioną skórę i oczyszczanie, jakie by nie było, nasila ten stan, dlatego rozwiązaniem jest zredukowanie wysuszającego działania przez oczyszczanie, łagodna pielęgnacja i zabezpieczenia naskórka raz na jakiś czas czymś bardziej odżywczym.

      Może nie stosuj ten frakcji? Wtedy nie będziesz musiała tak mocno i dokładnie oczyszczać cery.

      Usuń
    2. Ewo, bardzo dziękuję za odpowiedź. W takim razie może rozejrzę się za kremem myjącym. Wyjaśnienie, dlaczego stosuję frakcję jest w komentarzu wyżej, gdzie opisałam szerzej swoją pielęgnację. Nie stosuję jej jakoś przesadnie wiele. Wchłania się do matu. Nie pozostawia żadnej powłoczki. Mam nadzieję, że znajdziesz chwilę, by się temu przyjrzeć :)

      Usuń
  7. A co myślisz o emulsji fizjoderm z ziaji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam o niej jak czytałam ten post. W sumie też nie podrażnia,nie przesusza,dla wrażliwej cery skłonnej do ściągnięcia po umyciu jest całkiem udana,ale także jak ów Vianek - nie domywa mocniejszych zanieczyszczeń czy makijażu. Plusem jest to,ze można dzięki niej szybciej zmyć makijaż bez podrażnienia oczu,jednakże nie doczyści go w 100% i po jej użyciu muszę użyc płynu micelarnego w skończeniu etapu oczyszczenia. Cenowo chyba nawet podobnie wychodzą,tylko ziajka ma większą pojemność -200ml.

      Usuń
    2. Moim zdaniem to dwa, zupełnie różne produkty, żel Ziaja na pewno będzie bardziej odwadniał skórę skłonną do przesuszenia, a także jako drugi krok oczyszczania będzie ją mocniej wysuszał, akurat Vianek jest bardzo dobrym produktem do zamknięcia rytuału oczyszczania. Właściwości myjące mają na podobnym poziomie, powiedziałabym, że ziaja ciut lepsze, ale komfort stosowania tych produktów i zastosowanie ich na odwodnionej skórze oraz dwuetapówce sprawia, że te produkty nie są do siebie zbytnio podobne. Cera bez skłonności do odwodnienia, nieuszkodzona, faktycznie może dostrzec podobne właściwości myjące, ale różnice przy takich konsystencjach są zauważalne dopiero na skórze bardziej problematycznej.

      Usuń
    3. To tak przy okazji Ziaji spytam o olejek myjący AZS.
      Składu chyba nie ma cudownego?
      Helianthus Annuus Seed Oil, Mipa-Laureth Sulfate, Laureth-3, Laureth - 7 Citrate, Benzylalcohol, BHA, Parfum.
      Czy myślisz, że olejek myjący MUSI mieć super łagodny skład, jeśli stosuje się go jako pierwszy etap oczyszczania dwuetapowego?

      Usuń
    4. O, to jeszcze jedno pytanie. Tyle, że w nawiązaniu do ostatniego posta o odwodnieniu :) Czy najpierw powinno się stosować produkt z humektantami, a na to okluzję, czy może wystarczy produkt zawierający zarówno humektanty, jak i emolienty, bo będzie działał równie dobrze?

      Usuń
  8. Nie wiem dlaczego Sylveco wypuściło Vianka. Może rozhisteryzowanym konsumentkom nie podoba się design Sylveco, który swoją drogą, jest świetny. Opakowania z takiego przyjemnego kartoniku, mnóstwo informacji na opakowaniu + broszurka. Wszystko estetycznie. A Vianek? Masakra, to dla mnie taki dziwny skok w bok na potrzeby drogerii by się lepiej sprzedawało. Wg chyba zakończę swoje marne życie jeżeli Sylveco zacznie dodawać perfumy do swoich formulacji... niech lepiej dodają paskudztwa do Vianka. Może nie chcą zaburzyć idei Sylveco i próbują właśnie z Viankiem, nie wiem ale nie podoba mi się ten Vianek. Jak zwykle z igły widły robię. ;)

    Tak w ogóle to super, że planujesz więcej recenzji - zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć, a produktów "fajnych" niestety jest tak mało. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozhisteryzowani konsumenci, naprawdę? Firma po prostu się rozwija, wypuszcza linie, które nie pasują do głównej (jak np ze względu na zapachy) i tyle. Oczywiście, że Sylveco chce zarobić. Chyba faktycznie za bardzo się tym przejmujesz, bo denerwujesz się o nic.

      Usuń
    2. Firma się po prostu rozwija, to normalny bieg zdarzeń. Każda większa marka ma jakieś odrębne linie, w sumie to nawet mi się to podoba, bo łatwiej poruszać się po oferowanych produktach, wszystko jest spójne.

      Jasne, że zarabia. Gdybym planowała własną linię kosmetyków, to również chciałabym na nich zarobić. Nie podoba mi się w tych produktach jedynie tendencyjność - zamiast wypuszczać nowe produkty o nowych właściwościach, wszystko jest na jedno kopyto i różni się jedynie zapachem i opakowaniem, a z chęcią przetestowałabym jakiś krem myjący albo domywający się olejek myjący w tak przystępnej cenie...

      Usuń
    3. O tak, ta tendencyjność mocno wkurza. Jeszcze jakiś czas temu byłam wielką fanką Sylveco, ale po kilkukrotnym przeczytaniu Twojego bloga i zmianie pielęgnacji trudno mi teraz znaleźć u nich produkty, jakich potrzebuję.

      Usuń
    4. Niby tak, ale po Sylveco się spodziewam czegoś lepszego. W końcu to nie korporacyjny L'Oreal by wypuszczać byle co... trochę podłamali z tym dodawaniem kompozycji zapachowych. No ale też zdaję sobie sprawę, że inni nie mają tak wrażliwej skóry. Chociaż podrażnienie przez substancje zapachowe istnieje nawet jeżeli tego nie widać na powierzchni skóry. No nie wiem, myślę że powinni zmienić formuły starszych kosmetyków np. "lekkich" kremów, bo lekkie nie są oj nie. Niż wypuszczać tam byle co. Ale i tak marka fajna.

      Usuń
  9. Moim zdaniem opakowania tych kosmetyków są bardzo ładne- eleganckie, wygodne, proste- to bardzo lubię. Z Vianka mam krem do twarzy ( z linii nawilżającej- niebieski) i krem pod oczy ( z linii odżywczej- pomarańczowy) Jeżeli chodzi o te właśnie kosmetyki to można powiedzieć że tak w 70- 80 % spełniają moje wymagania. Krem do twarzy bardzo polubiłam- Stosowany w małej ilości jest bardzo lekki, nie daje uczucia tłustości, a skóra się po nim nie błyszczy, ale czuć lekkie nawilżenie. Krem był dla mnie zaskoczeniem, ponieważ spodziewałam się bardzo tłustej emulsji a jednak nie ;) Mimo, że przeznaczony do stosowania na dzień to używam go na noc z dodatkiem olejowej witaminy C- Ten kosmetyk jak najbardziej się u mnie sprawdza i do stosowania na strefie T jak i na policzki ( mimo cery mieszanej sprawdza się w obu tych odmiennych partiach twarzy) Jedyne do czego mogę się doczepić to to, że nie zapewnia odpowiedniej warstwy okluzyjnej dla mojej wymagającej skóry wokół ust- ale to specyficzne miejsce, któremu zawsze jest źle - zazwyczaj w to miejsce dokładam kremu pod oczy z Vianka. No i właśnie ten krem pod oczy.. Nie wiem co o nim myśleć- niby lekki ale zapewnia warstewkę ochronną. Tylko że skórę pod oczami mam wymagającą i tu niestety nie do końca mi pasuje- jest zdecydowanie za lekki. Czasem mieszam go z olejkiem i wtedy nakładam. Ale i tak nie je to krem moich marzeń. Pewnie zużyje go do stosowania wokół ust albo jako serum pod cięższy kosmetyk pod oczy. Muszę się mu tylko bliżej przyjrzeć bo nie mam pewności czy nie wysusza lub nie odwadnia przypadkiem mojej skóry pod oczami. Emulsji do mycia raczej nie kupię- choć nie przesądzam od razu. Po prostu nie widzą dla niej zastosowania w mojej pielęgnacji- rano przemywam buzie płynem micelarnym, który jest idealnym kompromisem- dobrze oczyszcza skórę z z, kurzu po nocy a jednocześnie nie odwadnia. do wieczornego oczyszczania używam olejku myjącego ( 90% olej kokosowy, 10 % SLP) i wstrząsam przed użyciem- robię go niewielkie ilości i tak stosuję. do całkowitego zmycia warstwy którą olejek pozostawia używam pasty oczyszczającej którą sama robię- z samych płatków owsianych, miodu i kropli olejku lawendowego. :) I to się po prostu u mnie sprawdza najlepiej. :)
    A tak w temacie skóry pod oczami- Orientujesz się Ewo lub czytelniczki- o jakiś krem pod oczy, który miałby kremową, gęstą ale nie bardzo tłustą konsystencje? Potrzebuje coś mocno odżywczego w tym rejonie :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia gustu, wolę jednak, gdy produkty są umieszczone w szkle, najlepiej ciemnym, ale jeśli kosmetyki Sylveco są w tak niskich cenach, nie mogę narzekać, że są umieszczone w plastiku. Preferuję jednak inny typ opakowania i wszystkie własne formuły zawsze umieszczam w szkle, które jets neutralne dla zawartości kosmetyku oraz wygląda elegancko, porządnie, estetycznie.

      Bardzo polecam Antipdoes Kivi Cream ;) Jest drogi, ale jest go aż 30 ml, świetnie zmiękcza okolice pod oczami, jest mocno odżywczy, ale nie klejący o tłusty, mimo że bazuje na naturalnych składnikach. Rozwiązaniem jest też stosowanie doraźnie kapsułek z witaminą E, ale jeśli Twoje okolice oczu wymagają codziennej pielęgnacji, to moim zdaniem warto zainwestować w Antipodes. Kremu używa moja mama i jest zachwycona. Sama używam sporadycznie, zostawiłam dla siebie jedynie 3ml kremu, aby w podbramkowej sytuacji móc zabezpieczyć okolicę pod oczami. Bez zastanowienia muszę stwierdzić, ze póki co, Antipodes wypuściło najlepszy, naturalny krem pod oczy z jakim przyszło mi się zapoznać.

      Usuń
    2. Dla mnie krem Antipodes kiwi był za słaby. Po kilku godzinach czułam ściągnięcie skóry pod oczami. Za to polecam Nacomi krem arganowy pod oczy.

      Usuń
  10. Hej Ewo,
    A może dla cery odwodnionej będzie lepszy żel Eco Laboratorie nawilżający. W składzie nie ma mocznika, są za to łagodne detergenty, kwas hialuronowy, więc może warto:
    Aqua, Organic Hamamelis Extract, Cocamidopropyl Betaine, Calluna Vulgaris Extract, Decyl Glucoside, Organic Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Xanthan Gum, Hyaluronic Acid, Perfume, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid
    Jak sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma mocznika, ale jego formuła jest pozbawiona emolientów, które zabezpieczają skórę przed nadmierną utratą wody podczas mycia. Jeśli ktoś posiada cerę odwodnioną, powinien celować w takie produkty, które całkowicie nie wysychają, a podczas czynności najbardziej wysuszających (oczyszczanie, złuszczanie), zawsze, choć delikatnie, zabezpieczyć naskórek.

      Żel zawiera jedynie nieznacznie ilości emolientu tłustego, jeśli ktoś ma tylko skłonność do odwodnienia i po oczyszczaniu ma dalsze kroki pielęgnacyjne, to produkt może się sprawdzić, ale jeśli ktoś ogranicza się tylko do mycia i tonizowania, to już nie za bardzo.

      Usuń
  11. Ja uwielbiam żel myjący z Biolaven,który jest chyba dosyć podobny składowo do tego Vianka.Używam go od 6 miesięcy,już chyba 4 opakowanie mi leci i jestem zachwycona.Co prawda stosuję go jedynie rano,bo podobnie jak Vianek,jest on ciut za słaby żeby zmyć wszelkie kremy,zanieczyszczenia i sebum które mi się nagromadzi po całym dniu,ale jako delikatny żel myjący,żeby odswieżyc rano cerę i delikatnie zmyć to ,co kładę na twarz nocą,jest idealny.Polecam wszystkim:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, ze tak dobrze się sprawdza. Znam ten produkt, bardzo fajnie domywa np. węgiel aktywny z maseczek, a przy tym nie maltretuje skóry. Nie podobało mi się jedynie to, że jest tak rzadki, strasznie się kleił i moja cera zachowywała się po nim dosyć dziwnie. Jestem jednak bardziej za emulsjami i spłukiwanymi mleczkami, ale jeśli oferta Sylveco Tobie wystarcza, to świetnie :)

      Usuń
  12. Ewo, proszę Cię o poradę. Wczoraj wieczorem użyłam płatka z kwasem glikolowym z Nip+Fab. Po ok. godzinie moja skóra się błyszczała tak jak nigdy przedtem! Co ciekawe, nie czułam żadnego łoju na skórze, tylko błysk, najwięcej na czole, policzkach i nosie. Od wczoraj ciągle się świecę, a rano nałożyłam tylko krem Make Me Bio do skóry tłustej. To dobry czy zły objaw po zastosowaniu tego kwasu? W/w krem stosować będę napewno co drugi dzień, wieczorem ten kwas, rano effaclar duo i czy miejscowo można nałożyć Klindacin T? W ostatnim czasie uporał się z moimi pryszczami, po których zostały ślady i dlatego używam tych kwasów. Teraz wyszła mi następna partia pryszczy i mam nadzieję, że również pomoże. Teraz idę nałożyć maskę algową przeciwtrądzikową z Nacomi, która przyjemnie chłodzi i może ulży mi z tym łojem... Naprawdę czuję się jak po 12h z podkładem typu Colorstay, a nie mam nic na twarzy... Chyba że ten krem z Make Me Bio jest zbyt natłuszczający dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to nie jest taki efekt wypolerowanej ściągniętej cery? Zawsze mam tak po kwasie azelainowym, błyszczy się jak parkiet.

      Usuń
    2. Jeśli skóra była mocno napięta i błyszcząca, to znak, że produkt bardzo ściąga Twoją skórę i potencjalnie bardzo mocno ją odwadnia. Mam taki efekt bezpośrednio po kawitacji, gdy skóra jest porządnie oczyszczona, ale także podczas łuszczenia po retinodiach.

      Ciężko jednoznacznie powiedzieć czy to dobry, czy zły objaw. Jeśli Twoja skóra wymaga mocnego oczyszczania raz na jakiś czas (np. problem z nadmiernym rogowaceniem), to przy dobrze dobranej pielęgnacji, nie powinno być większych efektów niepożądanych, może wręcz zapobiec rozwojowi zanieczyszczeń i trądziku zapalnego, ale takie działanie stwarza bardzo duże ryzyko odwodnienia i podrażnienia, dlatego może rozregulowywać skórę i stopniowo pogarszać kondycję naskórka. Kilka godzin po zabiegu może wyskakiwać także miejscowe podrażnienie mieszków włosowych lub nadmierne ściągniecie skóry, nieświeży wygląd, wrażenie brudnej, niezłuszczonej skóry pod warstewką sebum. Możliwa jets także wzmożona potliwość - pory są zbyt mocno obkurczone i widoczne są drobne kropelki potu na całej twarzy.

      Usuń
    3. Ja tez tak miałam po peelingach kwasem glikolowym.z czasem zaczęły mi pękać naczynka, dlatego odstawiłam całkiem kwas glikolowy. Używam innych kwasów i jest ok.

      Usuń
  13. Znam tę firmę, ale tej emulsji nigdy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ewuniu, ostatnio używam codziennie emulsji Avene z dodatkiem kompleksu ceramidowego i moja cera dawno nie wyglądała tak dobrze, znikają wszelkie krostki, nic się nie łuszczy, skóra jest taka jakby "napita" :)
    Czy mogę używać tego kompleksu codziennie bez ryzyka, że przedobrzę? Czy to, że moja skóra tak dobrze na niego reaguje oznacza, że brakuje jej jakiś lipidów i powinnam coś jeszcze zmienić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej,a możesz powiedzieć ile procentowo dodajesz tego kompleksu ceramidowego?Zawsze zastanawiam się ile go dodawać do formulacji,na stronkach z połproduktami jest napisane że od 3-15 dla skóry tłustej/trądzikowej i zastanawiam się,ile byłoby optymalnie dla kogos z takimi problemami? Ja do tej pory dodawałam 2-3% ale to chyba za mało,bo nie widzę zbytnio efektów,a z kolei boję się zwiększyć ilość,bo boję się ze może zadziałać komedogennie:/

      Usuń
    2. Hej Anonimku, obecnie daję kompleksu już na oko, ale wcześniej jak odmierzałam to wychodziło około 5-6% na porcję :) też się właśnie zastanawiam czy może zadziałać komedogennie i czy mogę go tak często używać, bo na razie efekty fajne

      Usuń
    3. Dziękuje za odpowiedź.W takim razie i ja zwiększe % do około 6.Wydaje mi się,że chyba nie powinno nic złego się stac przy takiej ilości,raz że czytałam iż ludzie czasem dają na skóre nawet 100% ,bez rozcieńczania,a dwa ,że przecież fitosfingozyna działa antybakteryjnie,więc liczę,że będzie się to jakoś równoważyc z potencjalnym komedogennym działaniem;)

      Usuń
    4. Ciężko powiedzieć, czy możesz codziennie, nakładaj taką mieszankę, kiedy jest taka realna potrzeba. Jak zauważysz nieświeży wygląd, krótszą trwałość makijażu, wzmożoną potliwość, nadmiernie poszerzone pory, powinna się Tobie zaświecić czerwona lampka, warto wtedy wykonać porządny zabieg oczyszczający i zaprzestać stosowania kosmetyku.

      Nie mogę udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo każda skóra jest inna i jej potrzeby zmieniają się w zależności od wielu czynników, innym służy codzienne, lekkie nawilżanie, a innym okazjonalne, ale mocniejsze, odżywcze.

      Usuń
  15. Witaj Ewo. Kilkanaście miesięcy temu wysłałam Ci zdjęcia, na których pokazywałam bardzo kiepski stan moich policzków (mocne zaczerwienienie w zewnętrznej strefie przy uszach praktycznie od skroni do brzegu żuchwy + mocne łuszczenie). Napisałam również, że często pojawiają mi się na tych zaczerwienieniach jako "zwieńczenie" drobne krostki, bardzo swędzące. Napisałaś wtedy, że wygląda to na rogowacenie okołomieszkowe i poleciłaś mi tonik z glukonolaktonem, ale niestety z różnych powodów problemy z cerą zeszły na dalszy plan i finalnie nigdy z niego nie skorzystałam. Teraz jednak po roku stosowania produktów przepisanych przez dermatologa, problem dalej pozostał (zaczerwienienia są jeszcze większe) i chciałabym jednak wypróbować tonik. I teraz mam dwa pytania:
    1/ Jakie mogą wystąpić skutki uboczne? Czy w grę wchodzi jakiś wysyp?
    2/ Niestety nie mam doświadczenia w sporządzaniu jakichkolwiek preparatów w domu i nie wiem, czy np. wersje dostępne na e-naturalne byłyby dla mnie odpowiednie, a z racji tego, że mam bardzo reaktywną cerę chciałabym produkt nienapakowany zbędnymi substancjami.

    Wiem, że pytanie jest dość rozbudowane, bo w zasadzie od jakiegoś czasu zbieram się do wysłania do Ciebie maila z prośbą o prywatne konsultacje, ale wciąż łudzę się, że mój problem nie jest aż tak poważny.
    Jeśli uznasz, że najlepiej byłoby, gdybym znowu przesłała zdjęcia, to po prostu napisz i wtedy już drogą mailową się dogadamy.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, mimo najszczerszych chęci, nie jestem w stanie pomóc. Staram się być zawsze na bieżąco, mam sporo klientów i nie jestem w stanie zapamiętać wszystkich przypadków dokładnie, tak, jakbym chciała. Moim zdaniem, najlepiej, gdybym mogła od samego początku zapoznać się z Twoją historią, bo tak z doskoku jest zbyt duże ryzyko złej porady.

      Tonik z glukonolaktonem jak najbardziej może powodować pogorszenie stanu skóry. Jeśli chodzi o dostępność, najlepszą formułę z jaką się spotkałam, ma naturalissa, bodajże 7% tonik PHA.

      Usuń
  16. Dla mnie ta emulsja jest aktualnie hitem do łagodnego mycia (porannego, lub wieczornego do zmywania jedynie lekkiej okluzji tj. Avene Cicalfate i całodziennych zanieczyszczeń z domowego zacisza). Drugim ulubieńcem stał się Viankowy żel normalizujący z kory wierzby. Używam go w dwuetapówce po olejku myjącym. Zapach mnie bardzo relaksuje, odpręża. Na dzień dzisiejszy jestem zadowolona z tego duetu, może nie na stówkę, ale moje oczyszczanie zmierza w coraz lepszym kierunku i to głównie dzięki Twoim radom Ewo.
    Zaskoczyłaś mnie podsumowaniem, że ta emulsja jest raczej dużo słabszą wersją Alphy, z tym, że Alphy nie miałam. Na razie poza moim zasięgiem finansowym i słabo z dostępnością. A zaskoczyłaś, bo nie sądziłam, że jakiś produkt dosyć mocno przebije Viankową emulsję myjącą.

    Pozdrawiam Cię ciepło, D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja też jestem zaskoczona, bo do tej pory wydawało mi się, że emulsja Vianek jest doskonałym wyjściem. Myję nią twarz wieczorem, bo nie stosuję makijażu. Rano tylko tonizacja naparem i wydawało się, że jest ok, a moja cera ma dużą tendencję do odwadniania

      Usuń
    2. Skoro wam ta emulsja odpowiada, to powinniście skakać z radości, że nie musicie szukać czegoś innego ^^

      Usuń
    3. Dziewczyny, nie napisałam, że to zły produkt. Super, że tak dobrze się u Was sprawdza, jak piszę jakąkolwiek recenzję, staram się być obiektywna i brać pod uwagę zarówno dobre, jak i niekorzystne cechy produktu, aby każda osoba oceniła indywidualnie, czy ten produkt ma rację bytu w pielęgnacji.

      Usuń
    4. Oczywiście, że emulsja odpowiada, na razie zużyłam kilka jej butelek i albo zdetronizuje ją inny lepszy produkt albo zmienią się potrzeby mojej cery. Do porannego oczyszczania mojej cery jak znalazł. I cenię sobie obiektywizm Twój Ewo. Moje zdziwienie wynikało z tego, że akurat większość polecanych produktów przez Ewę (te, które wpasowywały się w moje potrzeby) były strzałem w 10, więc dlatego zdziwko z Alphą. To był taki luźny komentarz :)

      Pozdrawiam Cię Ewo i Czytelniczki, D.

      Usuń
  17. Jak dla mnie ta emulsja jest słabiutka, bardzo źle oczyszcza skórę, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że nie oczyszcza wcale. Nie mam do niej zaufania, nawet, jako produktu myjącego w drugim etapie oczyszczania. Można było zrobić taki produkt lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można było :) Moim zdaniem bardzo dobrze sprawdza się jako drugi krok oczyszczający, zwłaszcza, gdy musi zemulgować fazę tłuszczową, ale faktycznie poleganie na tym samym produkcie nie zapewnia czystej skóry. Kosmetyki Sylveco są specyficzne. Moja cera cały czas czuje się po nich niezbyt świeżo i komfortowo. Póki co, najbardziej pod względem konsystencji odpowiada mi Antipodes, ciekawa jestem także marki Whamisa.

      Usuń
  18. Hej,

    Zrobienie pasty z tejże emulsji poprzez dodanie do niej np mąki ryżowej posłuży lepszemu zmyciu makijażu mineralnego czy ogólnie lepszemu oczyszczeniu skóry twarzy ?


    Iza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie lepszemu oczyszczeniu, z naciskiem na usunięcie pigmentów mineralnych - taka zawiesinowa pasta bardzo dobrze usuwa suche pyłki.

      Usuń
  19. Witaj Ewo,
    mam pytanie nie dotyczące posta, czy znasz jakieś sposoby na obniżenie ciśnienia?. Moja mama ma bardzo wysokie, a nie chce udać się do lekarza:( będę wdzięczna za odpowiedź.
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, zależy co powoduje za wysokie ciśnienie. Nie mogę nic doradzić, ponieważ ciśnienie samo w sobie jest jedynie objawem nieprawidłowości w organizmie, niezbędna jest diagnostyka. Jeśli ciśnienie nie przekracza 140/90, to Twoja mama mieści się w normie.

      Usuń
  20. Ewo, czy możesz podpowiedzieć coś więcej o żelu Cleanser grace z Antipodes? Szukam żelu do porannej pielęgnacji, a niestety emulsja Vianek się nie sprawdziła :( przy mojej szybko zanieczyszczającej się skórze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antipodes grace gentle cream cleanser ma kremową konsystencję, w jego składzie jest mnóstwo olejków. Natomiast Juliet Skin-brightening cleanser (Antipodes) jest już bardziej płynny/żelowy. Wiesz nie każdej skórze pasuje słabe oczyszczanie i warstewka po myciu. Fajny żel jest z Phamaceris Puri-Rosalgin. Ewentualnie pianki z tej serii.

      Usuń
    2. Grace to krem myjący. Bardzo dobrze zabezpiecza skórę podczas mycia, sam w sobie nie spłukuje się zbyr dobrze, pozostawia wyczuwalną warstwę. To bardzo dobry kosmetyk do skóry bardzo głęboko odwodnionej (jeśli ktoś ma tendencję do zanieczyszczania można go domyć akcesoriami), ale także jako pierwszy, delikatniejszy krok oczyszczania dwuetapowego. Bardzo polubiłam ten produkt, ale jets on dosyć specyficzny. Aktualnie nie lubię, gdy kosmetyki spłukują się do końca i w ten sposób nawilżam swoją cerę.

      Produkt jest bardzo delikatny, kremowy, pozostawia ochronną warstewkę na skórze. Jeśli masz dużą tendencję do zanieczyszczeń, wybrałabym jednak formuły lepiej domywające się, ale komfortowe dla skóry podrażnionej, np. Alpha H Balancing Cleanser, czy Foreo Luna Day Cleanser.

      Chyba, że nie sprawdzają się u Ciebie kremowe konsystencje do mycia, wtedy polecam łagodne żele - np. Vianek, wersja odżywcza.

      Usuń
  21. Zdjęcia mistrzostwo <3

    Do tej pory byłam pewna, że emulsja Vianek ma właściwości nawilżające. Cały czas walczę z przesuszeniem na twarzy i jednocześnie łojotokiem. Uparcie myję nią codziennie rano twarz i po przeczytaniu Twojego posta, jest to chyba główny powód moich problemów.

    Już sama nie wiem jak oczyszczać twarz. Wieczorem oczyszczam ją Surgrasem, rano wspomnianą emulsją Vianek. Mam wrażenie, że moja twarz jest pokryta grubą warstwą skórek ,które oblepiają twarz, a jednocześnie jest wysuszona. Z drugiej strony, stosowanie peelingów (mechanicznym/enzymatycznych) jeszcze gorzej mnie wysusza, czyni więcej szkody niż pożytku. Nie mam pojęcia jakie produkty stosować do oczyszczania :( Skusiłabym się na Alpha H, ale jak na moją studencką kieszeń jest zbyt droga. Czy Vianek - żel do higieny intymnej nadałby się do oczyszczania porannego dla skóry mającej dużą tendencję do odwadaniania i wyjałowionej? Może któraś z czytelniczek ma jakiś sprawdzony produkt, który jest w miarę delikatny i nie zostawia wiórka na twarzy?

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto odłożyć tymczasowo Surgrasa, a jak masz problem ze złuszczaniem zalegającego naskórka - bardzo polecam peeling kawitacyjny. Spróbuj także oczyszczać skórę papką z płatków owsianych i nie spłukiwać tej warstewki wodą, tylko zdjąć płatkiem kosmetycznym. Warto również spróbować zamiast oczyszczania porannego, zastosować napary nawilżające. Jeśli natomiast masz dużo do zmycia wieczorem, tj, ciężkie konsystencje, najlepiej maksymalnie uprosić rytuał oczyszczania do jednego kroku i stosować bogatsze, kremowe konsystencje i doczyszczać akcesoriami, np. mikrofibrą, Konjaciem, czy słynnym Glov. Akcesoria pochłaniają nadmiar fazy tłuszczowej, cera nie jest zmaltretowana, dokładnie oczyszczona. Aktualnie pracuję nad formułą własnego kremu oczyszczającego, więc możliwe, ze za kilka miesięcy podzielę się gotowym przepisem ;)

      Jeśli natomiast stosujesz tylko podkład mineralny i lekką kolorówkę, bardzo dobre właściwości emulgujące mają naturalne mączki bez glutenu - kokosowa, migdałowa, wiesiołkowa, lniana, ryżowa jest ciut mocniejsza w działaniu.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :) zazwyczaj nie mam zbyt dużo do zmywania bo nie stosuję ciężkiej kolorówki - aktualnie rozsmarowanie fluidu na mojej buzi jest nierealne. Każdy fluid się roluje jednocześnie podkreślając moje wszystkie skórki :(

      Chyba w końcu zainwestuję w urządzenie do kawitacji, od dłuższego czasu już to rozważam. Mam jeszcze głupie pytanie :D czy taką mączkę można kupić gotową czy robi się ją samemu? Nigdy o nich nie słyszałam i nigdy nie stosowałam, stąd moje zdziwienie :)

      Usuń
    3. A swoją drogą, wczoraj przeczytałam u Anwen, że wypuszcza własną linię kosmetyków. Ty Ewo też powinnaś się nad tym głęboko zastanowić i może zacząć działać coś w tym kierunku :) twoje toniki, sera i mgiełki to mistrzostwo. Ja byłabym pierwszą, która kupiłaby wszystko po kolei i jeszcze robiłabym reklamę u wszystkich moich znajomych :D Wiem, że to jest trudny temat, ale na pewno warto się nad tym zastanowić :)

      Czekam z niecierpliwością na przepis kremiku oczyszczającego. Na pewno będzie mega! :)

      Usuń
  22. Chwilę przed tym jak Ewa opublikowała tego posta,zamówiłam emulsję z vianka.mam nadzieję że sprawdzi się w porannym oczyszczaniu.
    Po przeczytaniu komentarzy wcale się nie dziwię że Ewa nie chce polecać konkretnych kosmetyków.Nie napisała że to zły produkt, a takiego który byłby super lekki, z idealnym składem, nawilżał i jednocześnie zmywał ciężki makijaż i jeszcze był w miarę tani to chyba nie ma.Każdemu odpowiada co innego, nie ma co panikować że ojeju to ja nigdy tego nie kupię. Ewa wyraźnie pisze komu może sie ten produkt sprawdzić. Ja uwielbiam tego bloga, podziwiam wiedzę Ewy i absolutnie nie chodzi o krytykę, ale bądźmy rozsądni, myślmy trochę sami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram :) najlepiej przetestowac samemu. Wiadomo, Ewa moze polecić produkt, który na pewno podpasuje cześci osób, ale nie wszystkim. Nie ma co sie zniechecac, kazdy z czasem znajdzie swoje perełki :)

      Usuń
  23. Droga Ewo,
    czy Olivem 300 mogę wrzucić do olejku myjącego zamiast Glyceryl Cocoate? Wydaje mi się, że będzie ok.

    Czy masz może w planach artykuł na temat pielęgnacji skóry wokół oczu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olivem to produkt do tworzenia kremów i emulsji, nie jest dobrym emulgatorem spłukującym. Wymaga również bardzo dokładnego rozpuszczenia w fazie tłuszczowej. Nie stosowałam go w olejkach myjących, więc ciężko mi się o nim wypowiadać, ale może bardzo dobrze sprawdzić się do stworzenia własnego kremu myjącego.

      Usuń
  24. Może latem wypróbuję, teraz dopiero co udało mi się nieco uspokoić skórę, która się łuszczyła, więc nie będę ryzykować ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ewo, czy można połączyć kurację Atredermem z peelingami azelainowymi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od kondycji skóry, ale z doświadczenia wiem, że KA z retinoidami zgrywa się kiepsko, moim zdaniem KA lepiej stosować jako kurację podtrzymującą po retinoidach, a do retinoidów dorzucić inną substancje czynną, która będzie ukierunkowywała na przewodni problem :)

      Generalnie, jak najbardziej można, ale pochodne witaminy A działają dość agresywnie, a bazy preparatów z KA niepotrzebnie drażnią tak delikatną skórę. Mechanizm tych substancji jest też dosyć podobny, dlatego terapia skojarzona pochodnych wit.A i KA nie jest zbyt przemyślana :)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź :) A co polecasz stosować do Atredermu? Mój problem to zaskórniki i przebarwienia potrądzikowe.

      Usuń
    3. Witaminę C lub kwas kojowy, ewentualnie kwas glikolowy lub szikimowy, ale kwasy mocno drażnią skórę i trzeba sprawdzić jak reaguje skóra, która dodatkowo jest drażniona retinoidem.

      Usuń
  26. Ewo, jak pielęgnujesz okolicę pod oczami? Mam problem z zasinieniami, które są bardziej widoczne, gdy jestem zmęczona, niestety nie mogę sobie pozwolić na częsty odpoczynek ze względu na natłok zajęć. Na szczęście nie mam problemu z opuchlizną. Formuły żelowe lepiej się u mnie sprawdzały niż kremy, które powodowały wysyp maleńkich grudek w tej okolicy. Mogłabyś mi coś doradzić w tej sprawie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pielęgnuję, nakładam to, co na resztę twarzy. Nie stosuję tam jedynie retinoidów. Nie mam wymagających okolic oczu ;)

      Warto przede wszystkim wykluczyć przyczyny wewnętrzne - głównie niedokrwistość oraz problemy hormonalne. Jeśli zmęczenie to wszystko nasila - pozostaje jedynie ukrycie tych zmian. Dużo dobrego może zdziałać olejowa witamina C i E, warto ukręcić sobie mój eliksir odżywczy i np. dodawać w niewielkiej ilości do formuł żelowych, jakie odpowiadają Twojej skórze lub też dokraplać samą witaminę C, jeśli Twoje okolice nie wymagają większego natłuszczenia. Należy jednak pamiętać, by to była witamina C w postaci tetraizpaltyminianu askorbylu ;)

      Usuń
  27. Ewo, zastanawiam się, czy toniki od Antipodes (Anada lub oczyszczający tonik) nadadzą się zamiast hydrolatu/ wody termalnej, które stopniowo odwadniają skórę.Tymczasowo mnieszkam poza Polską i nie wiem, czy uda mi się zdobyć np. prawoślaz,dlatego rozważam zakup toniku z Antipodes. Pamiętam też, że mgiełka od Vianka bardzo fajnie się u mnie sprawdziła, choć po pewnym czasie miałam uczucie, że to już za dużo dla skóry. Będę wdzięczna za pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się sprawdzić, ale Antipodes może być nieco klejący, szczególnie Anada. Warto też zerknąć na Toner Plus z Esse, Tatcha dewy Skin Mist. Teraz czekam na moje tonery z Whamisa, ale ze składu wynika, że nie ma w nich nic, co by mogło odwadniać cerę - jak będzie w praktyce - niebawem się o tym przekonam ;)

      Usuń
  28. Witaj Ewo ! :) Mam nadzieje, że u Ciebie wszytko dobrze :). Mam do Ciebie pytanie, trochę w temacie. Ewuniu jak byś zdefiniowała pojęcie "Mechanizm oczyszczania skóry" ? Studiuje kierunek kosmetologiczny i jest to jeden z podpunktow który musze szerzej opisać. Nie wiem czy tylko mi wydaje się on bardzo ogólny, że nie wiem od której strony mam go zajść. Liczę Ewo na Twoją pomoc :) Z gory dziekuje za odpowiedź u przepraszam jeśli to kłopot. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie chodzi o oczyszczanie skóry, usunięcie nadmiernej ilości zrogowaciałego naskórka, rozpulchnienie lub ogrzanie skóry, oczyszczenie porów, następnie ich zwężenie i w ramach potrzeby pielęgnację specjalną - zapewniającej dobry poziom nawilżenia :)

      Usuń
  29. Witaj Ewo! Jak to jest z makijażem w trakcie kuracjji Atre? czy pisalas kiedyś o tym jakie typy podkładów (a może bb) są w tym wypadku najlepsze. Czy pod podkład nakładać za równo filtr i nawilżacz? W jakiej kolejności? Nie próbowałam nigdy mineralnych a boję się teraz eksperymentować, bo nie mam wprawy i moze być jeszcze gorzej, ponieważ skóra złuszcza mi się na maxa. Mój aktualny bourjois po paru godzinach się łuszczy i schodzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje mi się by podkład mineralny wyglądał dobrze na suchej cerze. Chyba, że naprawdę ją odżywisz tłustym kremem. Mogłabyś spróbować jakiegoś cięższego kremu BB, albo podkładu w sztyfcie np. mój faworyt Tom Ford Traceless foundation stick. Do przesuszonej skóry lepszego podkładu nie znam. Kiedy ja byłam na Izoteku (to nie Atrederm tylko tabletki), mi wystarczyło bardzo lekkie serum nawilżające by zmiękczyć skórę, czekam aż się wchłonie do matu - następnie filtr chemiczny (bo w połączeniu ze sztyftem na tłustych filtrach robi się czasem taka paćka). I miałam zero suchych skórek. BB cream często znikał z twarzy i trzeba było nakładać go ponownie ale miałam wrażenie, że jeszcze bardziej odwadniał skórę. Dlatego preferuję sztyfty. :)

      Usuń
    2. Najlepsze będą BB, które nie są za tłuste. Suche skórki najbardziej podkreślają suche formuły, czyli minerały, ale także tłuste, bo dochodzi do rolowania skórek i ich mocnego uwidocznienia. Moim zdaniem najlepsze są podkłady typu cushion - nie trzeba ich mocno rozcierać, zapewniają dobre krycie, a aplikacja gąbeczką nie narusza skóry, dlatego można takim podkładem bardzo estetycznie wykonać makijaż, nawet jak skórki są bardzo widoczne. Należy unikać stosowania pędzli. Przy łuszczeniu cery najlepiej sprawdzają się metody, które nie przesuwają skóry i gdy podkłady nie są mocno rozcierane - czyli wszelkie gąbki i poduszeczki.

      Usuń
    3. U mnie emulsja z Vianka sprawdza się dobrze - delikatnie myje, pozostawia skórę nawilżoną i nie ściągniętą, po przetarciu wacikiem twarzy nie widzę zanieczyszczeń. Przez prawie rok stosowałam olejek myjący z BU i mydło afrykańskie, ale ostatecznie przesuszyła mi się skóra. Zresztą niewygodne było takie oczyszczanie, zwłaszcza podczas wyjazdów. Teraz kupiłam Vianka żel enzymatyczny - nie znalazłam żadnej opinii na jego temat, mam nadzieję, że również się sprawdzi.

      Usuń
  30. Jak zwykle dziękuję!! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Cześć Ewo,przewspaniały blog - dziękuję :)
    Doradź mi proszę z czym mogę połączyć moją obecną pielęgnację. Z trądzikiem zmagam się od 5 lat. Obecnie mam 26 i prawdopodobnie w moim przypadku trądzik ma podłoże hormonalne: zmiany głównie w obrębie brody i wokół ust, od kilku miesięcy również na dekolcie i plecach. Dostałam skierowanie na badania tarczycowe, włącznie z ATPO i ATG, prolaktynę i testosteron. Mój ginekolog podejrzewa PCOS/Hashimoto. Mma nadzieję, że niebawem uda się postawić odpowiednią diagnozę. I szczerze mówiąc nie mogę się tego doczekać. Przynajmniej znałabym podłoże trądziku. Jestem po przeróżnych specyfikach od dermatologów: Metronidazol, Duac, Klindacin, Differin, Epiduo, Skinoren, w tamtym roku nawet Atrederm. Poprawa niewielka i chwilowa.

    Teraz stosuję Acnelec. Jest super. Z tym, że strasznie wysusza mi cerę, która i tak była już bardzo odwodniona. Chciałam Cię podpytać o to co mogę wkombinować w moją pielęgnację by przyspieszyć rozjaśnianie czerwonych plam po wypryskach na brodzie? Zastanawiałam się nad serum z Biochemii Urody - Azelo-oliwkowe albo Extra rozjaśniające. Ewentualnie rozważam serum z wit. C Antiox. Jak myślisz? Czy to w ogóle dobry pomysł? Będę wdzięczna za pomoc. Pozdrawiam :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też Acnelec się bardzo sprawdzał, ale niestety po odłożeniu zmiany wróciły. Na plamki i przebarwienia polecam serum z vit C z BU - Flavo C - dla mnie jako jedyny w widoczny sposób rozjaśnił skórę.

      Usuń
  32. Czekalam na opinie o tym produkcie:) Do niedawna jeszcze go stosowalam i nie powiem bylo ok. Obecnie przerzucilam sie na emulsje miceralna Drmedic od bilendy i lepiej sprawdza sie jako produkt na ukojenie. Jedno mnie jednak zastanawia, a mianowicie tonizowanie. Rozumiem, że jak zaburzamy pH skory nalezy stonizowac twarz po demakijazu, nie zawsze na produktach istnieje jednak wzmianka o tym jakie ma pH. Jesli po takiej mojej emulsji czuje sie super, ale wciaz mam w glowie ze moze powinnam jeszcze stonizowac twarz hydrolatem to przeciez pozbawiam buzie tego ukojenia ktore przed chwila wraz z emulsja sobie zagwarantowalam. Jak to jest i czy dobrze myslę? Tonizowac czy nie?? Pozdrawiam Cię ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i mam jeszcze jedno pytanie, troche nie w temacie, ale jaki czas naswietlania ustawilas w aparacie robiac zdjecia w artykule o retinoidach. Strasznie podobaja mi się te zdjęcie:)

      Usuń
  33. Ewo pomyślałam że zapytam pod nowym postem kontynuację mojego pytania. Czy krem - żel dermedic będzie bardziej otulajacy nic post acne?
    Czy do tego wystarczy dodać także wit. E by zwiększyć jego walory zabezpieczające? Ciężko podjąć mi jakieś decyzje odnośnie tego czym smarować twarz bo z jednej skóra jest sucha i przez to lekko się przetluszcza. A z drugiej strony na nosie robi mi się taka powloczka i skóra mi się łuszczy przy tym zapychajac cerę i tworząc zaskorniki. Sam krem d ermedic zapewnia Ewo dobre nawilżenie, czy przy cerze raczej suchej dodać wit e. Pod ten krem warto jakiś tonik dodać np norel z kwasem migdałowym?

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.