-->

2016/08/20

Peelingi retinoidowe | Po co i jak stosować retinoidy w takiej w formie?


Nie sądziłam, że kolejny zakup 60 ml flaszki z tretinoiną sprawi mi aż tyle radości. Nie mogłam się doczekać aż w końcu będę mogła rozprawić się solidnie z towarzystwem, jakie zagościło na dłuższą chwilę na mojej twarzy - i o ile ropnych zmian mam niewiele, o tyle ich permanentność pojawiania się sprawiła, że moja skóra po zmyciu makijażu świadczyła o czymś zupełnie innym - masa przebarwień, grudkowata faktura skóry na policzkach, mimo że nie mam typowych zaskórników, ani na nosie, ani na brodzie, nie byłam i w zasadzie nadal nie jestem zadowolona z obecnego stanu rzeczy.

Mimo że moja cera w makijażu i w dobrym świetle wygląda niemalże idealnie, nie oznacza to,że jestem zadowolona z jej ogólnej kondycji. To bardzo miłe, gdy otrzymuję od Was zapytania na temat obecnej pielęgnacji, ale doszłam do takiego momentu, że od każdej terapii (ale także i od siebie) oczekuję więcej - mimo że moja cera jest na ogół czysta, bo z problemem zaskórników i rozszerzonych, zanieczyszczonych porów nie borykam się od poprzedniej kuracji Atredermem, powierzchowne wypryski pojawiają się nadal, a nieprzyjemna, delikatnie grudkowata faktura skóry spędzała mi sen z powiek. Jestem niemal pewna, że mój aktualny problem wynika z nadmiernego rogowacenia, a po zaledwie dwóch zastosowaniach Atredermu widzę już znaczną poprawę, szczególnie na policzkach, które nie są już zrogowaciałe i myślę, że w krótkim czasie odzyskam ładną fakturę skóry, stosując retinoid w inny niż zwykle sposób - w formie peelingów.

Prosiliście o dokładne opisanie specyficznego sposobu stosowania retinoidów (zazwyczaj w sieci panuje pogląd im więcej skóry obrzucisz tym lepiej, a nie zawsze tak jest), więc wywiązuję się z obietnicy. Retinoidy stosuję już przez długi czas, jest to już moja czwarta kuracja i stwierdzam, że nie tylko wybór substancji i bazy leku jest kluczowy przy przeprowadzaniu kuracji, ale także opracowanie częstotliwości stosowania. Retinoidy stosowane przeze mnie w mocnym, intensywnym schemacie (2 dni Atrederm: 2-3 dni odpoczynek) służyły głównie spłyceniu drobnych blizn, przyspieszeniu regeneracji i znacznej redukcji powierzchownych przebarwień utrwalonych oraz przy kuracji łączonej z witaminą C - wchłanianiu śladów pozapalnych. W tym roku jednak zdecydowałam się na mniej intensywny, podtrzymujący efekty, ale także regulujący sposób stosowania pochodnych witaminy A z tego względu, że moja skóra nie ma znacznej ilości blizn wklęsłych, które muszę koniecznie spłycić (a te, które są bez problemu wchłoną się pod wpływem nawet delikatniejszego schematu stosowania tretinoiny), nie jest zanieczyszczona, a oprócz grudek powstałych na skutek rogowacenia, pozapalnych przebarwień, które i tak wchłaniają się we własnym tempie nie mam ze skórą innych problemów. Peelingi retinoidowe są więc najlepszym sposobem stosowania retinoidów nie tylko dla osób borykających się głównie z rogowaceniem, ale także rozpoczynających swoją przygodę ze środkami tego typu, ale także do podtrzymania efektów, gdy intensywne kuracje okazują się za drażniące, nasilają rumień i powodują intensywne złuszczanie, które ciężko jest opanować i wyglądać przy tym w miarę estetycznie.


Skąd wziął się w ogóle pomysł peelingów tretinowych? Słowo peeling powinno znaleźć się raczej w cudzysłowie, ponieważ nie każdy retinoid powoduje złuszczanie skóry i dzisiejszy wpis w głównej mierze dotyczy tretinoiny (retinoid I generacji) oraz tezarotenu (retinoid III generacji), które mają najmocniejsze właściwości eksfoliacyjne, czyli złuszczające naskórek, oczywiście schemat stosowania jaki proponuję możesz także wykorzystać przy stosowaniu każdego innego retinoidu, jeśli chcesz przeprowadzić łagodniejszą kurację lub stopniowo, samodzielnie ustalić najlepsze dozowanie leku na własnej skórze. Niestety często wysypy i pogorszenia wynikają z prozaicznych wręcz powodów - następuje głównie dlatego, że nadmiernie zrogowaciały naskórek zatyka pory, a także zbyt częste stosowanie sprzyja odwodnieniu skóry i jej podrażnieniu i w nieunikniony sposób pojawiają się ropne zmiany - a można tego często uniknąć. Wiele osób kompletnie zapomina o złuszczaniu czy to manualnym, czy to enzymatycznym, przy stosowaniu retinoidów: cykl komórkowy jest znacznie przyspieszony i ludzki naskórek nie radzi sobie z odrywaniem martwych komórek od powierzchni naskórka, jeśli jednocześnie nie złuszczasz w żaden sposób martwej warstwy rogowej, zdajesz się tylko na usuwanie wierzchniej warstwy rogowej w chemiczny sposób, jednocześnie pobudzając ją odnowy i nie zaprzestając stosowania retinoidu - narastanie rogowaceń jest wręcz murowane, tak jak pogorszenie kondycji naskórka w najbliższej perspektywie. Oczywiście wszystko zależy od stosowanego retinoidu i obranej częstotliwości stosowania leku - największy potencjał złuszczający posiadają tezaroten i tretinoina, dlatego szczególnie przy ich nierozsądnym, zbyt mocnym stosowaniu pojawia się problem nagłego pogorszenia skóry, który ponoć jest normalny. Nie, nie jest normalny, jeśli nie wynika z nietolerancji lub niewłaściwej bazy leku.

Każda kuracja, która powoduje złuszczanie naskórka, a szczególnie, gdy opracowałeś sobie mocny, częsty schemat, a odpowiedzi naskórek złuszcza się regularnie, w pewnym momencie zacznie blokować pory - martwe komórki naskórka nie odrywają się tak po prostu, zaczną kumulować się w porach i drażnić ujścia mieszków włosowych - co innego, gdy takie zabiegi wykonujesz zgodnie z cyklem komórkowym, czyli raz w miesiącu (naskórek zdąży oderwać się od warstwy rogowej), ale włączenie retinoidu, nawet raz na tydzień generuje potrzebę regularnego usuwania złogów, które z całą pewnością będą zbierać się na powierzchni naskórka. Sytuacja przedstawia się trochę inaczej w przypadku stwierdzonego rogowacenia (i innych dermatoz z przyspieszonym cyklem komórkowym, np. łuszczyca) - taki naskórek nie jest zgodny z cyklem komórkowym - potrzebuje regularnego stosowania środków złuszczających, więc zazwyczaj na tretinoinę reagują pozytywnie osoby borykające się głównie z tą niezwykle popularną przypadłością, w czym jednak leży główny problem - dlatego mówi się o przejściowych wysypach?

Jest wiele czynników, których skutkiem jest pogorszenie skóry, ale przy retinoidach najczęściej jest to zbyt częste, mocne i nieodpowiednie dla typu skóry aplikowanie leku. Niezwykle ważna jest także baza produktu oraz substancja czynna, ale przy proponowanym, bezmyślnie podrzucanym schemacie stosowania leku przez lekarzy nieuniknione jest borykanie się z przejściowym pogorszeniem - i na skutek podrażnienia, odwodnienia, intensywnego złuszczania, ale także brakiem substancji przeciwzapalnych, które zahamują w pierwszej fazie wysyp, który w wielu przypadkach jest spowodowany brakiem wyczucia, szczególnie, gdy lek sam w sobie jest dobrze tolerowany, ale zbyt często stosowany powoduje atopie, ropne zmiany i skrajne odwodnienie. Rogowacenie nasila nie tylko zaniedbywanie złuszczania martwych komórek naskórka, ale także zbyt intensywne pobudzanie naskórka do odnowy i efektywne, ciągłe złuszczanie, które także powoduje przerastanie warstwy rogowej. Często z tego powodu po odstawieniu retinoidów pojawiają się nagłe pogorszenia - wiele osób zaprzestaje regulacji i zapomina, że z całą pewnością przy stosowaniu retinoidów problem po części wynikał z hiperkeratozy, która przymusowo obliguje do regularnego usuwania martwych komórek, a każde zaniedbanie skutkuje nie tylko powierzchownymi, ropnymi zmianami, ale także chropowatą fakturą skóry, odwodnieniem, objawami podobnymi do łojotokowego zapalenia skóry, sterczącymi skórkami - jeśli za każdym razem diagnozujesz u siebie inny problem, prawdopodobnie przyczyną Twoich bolączek skórnych jest nic innego jak rogowacenie - bardzo powszechne zresztą. I wbrew pozorom na rogowacenia nie cierpią tylko osoby zaniedbane, ale także wyjątkowo dbające o kondycję naskórka - zbyt lekka, delikatna pielęgnacja, tak jak za bardzo tłuszczowa i mało oczyszczająca wzmaga ten problem, więc potrzeba mnóstwo wyczucia i bardzo dobrego wyważenia podstaw, aby cieszyć się względnie ładną cerą. Wcale nie dziwią mnie wysypy przy stosowaniu retinoidów - począwszy od dobierania sobie środków, które zamiast regulować skórę, tylko przewlekle wywołują stan zapalny i rumień, aż po skrajne odwodnienie, które nie jest niwelowane przez rzadsze stosowanie leku, czy wyważenie podstaw, ale przez włączenie do pielęgnacji tłustego, odżywczego kremu, który jedyne co robi, to zapewnia okluzję i jeszcze dodatkowo nasila rogowacenia. Przy takich problemach wręcz idealną formą są peelingi retinoidowe, które być może nie spłycą widocznie blizn, ale będą zgodne z cyklem komórkowym, zapobiegną powstawaniu rogowaceń oraz co ważne - unormują skórę.
Czym są tytułowe peelingi? Niczym innym jak manipulowaniem częstotliwością stosowania retinoidu. Częste stosowanie retinoidu służy głównie wyrównaniu faktury skóry, ale niesie ze sobą ogromne ryzyko podrażnień, trwałego rumienia i nasilenia objawów hiperkeratozy, forma peelingów złuszcza naskórek zgodnie z rytmem skóry, mając regulujący wpływ na naskórek, a działania około peelingowe zapobiegają nadbudowie naskórka i nagłemu pogorszeniu wynikającemu z nadwyżek keratyny. Jest więc to idealny sposób dla wszystkich, którzy nie potrafią wyczuć odpowiedniej częstotliwości stosowania pochodnych witaminy A, mają ogromny problem z rogowaceniami oraz pojawiającymi się podrażnieniami i pogorszeniami zwiastującymi kolejny wysyp krostek. Aby widzieć efekty nie trzeba obłazić tonami ze skóry - czasami to jedynie nasila problem, a w dłuższej perspektywie sprzyja rozwojowi trądziku różowatego, skrajnemu odwodnieniu i uwrażliwieniu skóry. 

PEELINGI RETINOIDOWE PRAKTYKA 
Polegają na rzadszym stosowaniu retinoidów, wedle własnych potrzeb i jednocześnie wymagają solidnej, codziennej pielęgnacji, która ma zapewnić naskórkowi nie tylko odpowiednie nawilżenie, ale także ułatwić oderwanie martwych komórek. Jak sama nazwa wskazuje, są traktowane jako peelingi, czyli głównie po to, aby usunąć martwy, zrogowaciały naskórek i w ten sposób regulować skórę. W zależności od nasilenia problemu, retinoid może być stosowany raz na dwa tygodnie, lub nawet dwa razy w tygodniu pod rząd, w celu usunięcia rogowaciejącej warstwy i ułatwienia złuszczenia warstwy rogowej. Po co taki schemat? Retinoid stosowany w taki sposób działa na podobnej zasadzie jak peelingi kwasowe - otóż nie każdemu służy codzienna lub też bardzo częsta aplikacja środków złuszczających - naskórek jest częściej podrażniany, nie ma czasu na regenerację, złuszczone komórki wręcz zwijają się w kłębki i gromadzą na powierzchni naskórka. O ile skóra zanieczyszczona, łojotokowa może potrzebować intensywniejszego schematu na początku kuracji, o tyle ciągle obłażenie ze skóry i celowe wywoływanie stanu zapalnego nie prowadzi do niczego dobrego, a może nawet nasilać objawy i prowadzić do przerostu warstwy rogowej. Pochodne witaminy A mogą być stosowane w delikatniejszy sposób, dzięki temu są lepiej tolerowane, nie powodują mocnego złuszczania, którego nie można w żaden sposób ukryć, nie przyczyniają się do problemu łojotoku wywołanego, nie nasilają rumienia i nie wywołują mocnych podrażnień, po prostu normują skórę, wykazując działanie regulujące. 

Retinoidy są bardzo demonizowane - jeśli ktoś używa retinoidów przez 7 dni w tygodniu nic dziwnego, że boryka się z potwornym wysuszeniem, rogowaceniem i podrażnieniem, a od samych wspomnień dostaje wrzodów żołądka. Pochodne witaminy A to leki, których działaniem można dowolnie manipulować, tak jak zresztą właściwościami kwasów - mają mnóstwo baz (chociaż w Polsce jest zdecydowanie za mało formuł kremowych), a ich częstotliwość stosowania daje zupełnie różne efekty. Przypominam także, że retinoidy stosowane zewnętrzne to leki zarejestrowane głównie w leczeniu trądziku grudkowo-zaskórnikowego, więc nie rozumiem czemu zostały zepchnięte na sam koniec walki z trądzikiem tego typu, jeśli wykazują najlepsze działanie w jego leczeniu i często kuracje pochodnymi witaminy A są przeprowadzane za późno, kiedy skóra została już zniszczona działaniem kwasów. 

Każda skóra ma inny próg tolerancji. Możesz mi wierzyć, lub też nie, ale stosowanie Atredermu nie wywołuje u mnie żadnych skutków niepożądanych oprócz kontrolowanego, niewielkiego złuszczenia naskórka. Moja cera odżywa na czas stosowania retinoidu i mogę nacieszyć się idealną cerą bez żadnych grudek, stanów zapalnych i innego dziadostwa, które potrafi zepsuć mi nawet najlepszy dzień. Miałam wiele podejść do kwasów i nawet mniejsze stężenia wywołują u mnie rozlane podrażnienia, wysypy ropnych krostek, ba, nawet płyn micelarny znanego koncernu L'oreal wywołuje bardziej dotkliwe w skutkach ubocznych objawy niż regularnie, rozsądnie stosowany retinoid. Każda skóra jest inna i nie zmieniam zdania, że przy problemach wynikających stricte z rogowacenia, retinoidy są najlepszym wyborem - i nie muszą być stosowane codziennie, co dwa, trzy dni, ale raz na jakiś czas, aby usunąć rogowacenia, których podrażnienie manualne, czy też oddziaływanie kwasami powoduje ropienie mieszków i nasilenie objawów. Inni reagują lepiej na kwasy, a inni na retinoidy, ale nie jest prawdą, że retinoidy są znacznie bardziej niebezpieczne od kwasów - nimi też można wyrządzić sobie nieodwracalną krzywdę.
Oczywiście nie o samą częstotliwość stosowania retinoidu chodzi, ale także o pielęgnację, która jest wręcz kluczowym elementem utrzymania skóry w zdrowiu i tym samym zminimalizowaniu pogorszenia tuż po odłożeniu retinoidu i w czasie braku regulacji - oceniając swoją pielęgnację, naprawdę dałam radę i jestem umiarkowanie zadowolona - jedyny błąd do którego muszę się publicznie przyznać, to zbyt późne rozpoczęcie kuracji retinoidem, bowiem lipiec okazał się destruktywny dla mojej skóry, nieświadomie zaostrzałam problem za łagodnymi zabiegami, ale powiedzmy, że była to niezwykle cenna lekcja, z której wyciągnę wnioski na przyszłość. Poza ropnymi, powierzchownymi wypryskami pojawiającymi się regularnie i niewielką, lekko chropowatą fakturą na policzkach moja cera nie sprawiała mi większych problemów. Gdybym obudziła się w miarę szybko, z pewnością aktualnie nie walczyłabym nawet z nierównym kolorytem, który niestety pojawił się na skutek pobłażliwości i lęku przed zbyt szybkim włączaniem retinoidu do pielęgnacji, a wystarczyły tylko dwie aplikacje tretinoiny, aby znacznie wygładzić skórę na policzkach. Powracając jednak do pielęgnacji, to bzdura, ze stosując retinoidy można stosować co popadnie, bo skóra mocno się łuszczy i trzeba ją otulać i szczodrze natłuszczać. Nie wiem kto i gdzie to powiedział, ale tej osobie należy się medal za głupotę. Kiedyś też w to wierzyłam, póki nie przekonałam się na własnej skórze do czego prowadzi tak nierozsądne i po prostu głupie stosowanie środków złuszczających w połączeniu z pielęgnacją, która nie jest odpowiednia dla mojej skóry. Wiem także, dlatego efekty nie były trwałe - czego mogłam się spodziewać, jeśli tak nierozsądne stosowanie retinoidów i ogólnej pielęgnacji nawzajem generowało wysypy. Nie ma żadnej mowy o unormowaniu skóry, gdy traktujesz własną skórę w taki sposób. Wcale mnie nie dziwią pogorszenia po odłożeniu retinoidu, gdy stosowanie pochodnych witaminy A jest traumą, a nie pozytywną regulacją. Odkąd poszłam po rozum do głowy i zaczęłam sobie zdawać sprawę o co tak naprawdę chodzi w udanej terapii pochodnymi witaminy A, wiem, że właściwa pielęgnacja jest kluczem do sukcesu - łatwiej jest wyczuć odpowiednią częstotliwość stosowania leku, a skóra na czas terapii, jak i po odłożeniu retinoidu wygląda po prostu dobrze, normalnie i nie sprawia większych problemów. Efekty także utrzymują się znacznie dłużej, a po każdej kuracji retinoidem moje problemy z cerą są słabiej nasilone. 

Przede wszystkim pielęgnacja powinna być dobrze wyważona. Nie powinna być ani za tłusta, bo zacznie zatykać pory, wzmagać łojotok i utrudniać oderwanie się martwych komórek naskórka, ani za lekka, w  efekcie naskórek zacznie znacznie rogowacieć, wykaże większą skłonność do podrażnień, a także będzie stopniowo odwadniany. Nie uważam, aby nawilżanie było priorytetem w pielęgnacji, a szczególnie, gdy włączasz do aktywnego działania środki regulujące - jak sama nazwa wskazuje mają regulować skórę (a nie dewastować), wiec nic nie powinno zakłócać takiego oddziaływania na naskórek i generalnie nie powinieneś zbytnio ingerować w jego funkcjonowanie - dobrze poprowadzona kuracja nie wysusza i nie uwrażliwia mocno skóry. Obranie właściwych proporcji tak naprawdę zależy od zapotrzebowania skóry - z doświadczenia jednak wiem, że młoda cera nie ma wcale dużego zapotrzebowania na nawilżenie, wystarczy jej celowo nie odwadniać i dbać o dobrą ilość wypijanych codziennie płynów. Nie oznacza to, że nie masz nawilżać skóry, ale stosowanie kremu powinno być ostatnim krokiem w dostarczaniu naskórkowi odpowiedniej wilgotności, wiele produktów pośrednio nawilża naskórek - środki myjące, maski spłukiwane, czy kremy z filtrem, które powinny chronić uwrażliwioną skórę przed działaniem promieni słonecznych. Kłaniają się tutaj podstawy, o których często wspominam - terapia pochodnymi witaminy A nie ma wywracać pielęgnacji do góry nogami, w moim przypadku niewiele różni się od tego, czego używam obecnie, jedynie na co kładę nacisk, to efektywne złuszczanie naskórka (stosuję częściej peelingi enzymatyczne i mechaniczne, gdy nie stosuję regulacji zauważam, ze peelingi enzymatyczne nasilają rogowacenia, gdy są stosowane za często), ponieważ stosuję retinoid dwa razy pod rząd raz w tygodniu, który mimo wszystko powoduje delikatne, ale widoczne łuszczenie. Nawilżenie, o którym krzyczy większość blogerek na mojej skórze także jest nieznacznie zwiększone, a muszę wspomnieć, iż retinoidy stosowałam w częstym schemacie i jedyną zmianą było ograniczenie stosowania masek oczyszczających (raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie) i przerzucenie się na treściwszy krem z filtrem - zamiast formuły zastygającej Pharmaceris, wybieram bardziej treściwy, otulający Ultra Lekki La Roche Posay, który mimo wszystko nadal ma lekką formułę, a filtrów nie nakładam codziennie. Świetnie radzę sobie bez kremu, aha, no i nie włączam byle czego, bo jak stosuję retinoidy mogę sobie pozwolić na wszystko, bo wtedy nic nie zapycha. Owszem, że zapycha, między innymi próba włączenia kremu Antipodes zakończyła się niepowodzeniem i spowodowała wysyp zmian - a stosowałam wówczas regularnie retinoid, uważam, że głupia i szkodliwa teza została obalona. Skóra na czas kuracji ma być normalna, a nie zniszczona, permanentnie wysuszona i piekąca z bólu, a jeśli nawet rzadka aplikacja retinoidu ma fatalny wpływ na Twoją cerę, to widocznie nie są to przeznaczone środki dla Ciebie. Mam więc pełną świadomość czym jest spowodowana większość wysypów - złym podejściem do pielęgnacji, która jest kompletnie bagatelizowana, gdzie liczy się tylko to, ile skóry ktoś z siebie rzuci, zbyt wysokim stężeniem substancji aktywnej, złym wyborem substancji oraz niewłaściwą bazą leku. 

Podsumowując, peelingi retinoidowe polegają nie na przewlekłym bardzo częstym stosowaniu retinoidów i agresywnym pobudzaniu naskórka do odnowy, ale ustaleniu najlepszej częstotliwości dla siebie i regularnej, ale przemyślanej eksfoliacji, która zapobiegnie rozwojowi trądziku i gromadzeniu się naskórka oraz wywoływaniu trądziku - ma normalizujący wpływ na skórę. Kluczowa jest także rola pielęgnacji, która nie będzie nasilać rogowacenia, zapewni skórze odpowiednie nawilżenie, ale jednocześnie nie będzie zatykać porów. Przy peelingach retinoidami, czy też przy włączeniu środków regulujących, które powodują złuszczanie naskórka jednym z podstawowych błędów jest przede wszystkim brak złuszczania martwych komórek, które blokują pory (i tutaj świetnie sprawdzają się łagodne peelingi na bazie glinek, masaż olejem, delikatne pasty myjące, czy nawet peelingi enzymatyczne i maski oczyszczające z glinką/błotem) i jednoczesne zwiększenie ilości nawilżenia (lub też nie, im częstsze stosowanie retinoidu, tym większe zapotrzebowanie na emolienty, dlatego tak ważne jest opracowanie optymalnej dawki dla siebie, aby nie obciążać skóry) w pielęgnacji. Oczywiście każda skóra jest inna, ale nie tylko z autopsji, ale i analizy Waszych problemów z cerą dostrzegam zwiększenie zapotrzebowania na złuszczanie manualne podczas wszystkich kuracji typowo złuszczających - skóra jest bardziej podatna na zatykanie porów, a także narastanie rogowacenia. Nie jest więc prawdą, że pielęgnacja na czas stosowania retinoidów może iść spać, ma być bardzo delikatna i łagodna i mocno natłuszczająca (zazwyczaj taka być musi, gdy ktoś regularnie wywołuje poparzenie chemiczne i uszkadza naskórek) - niezależnie, czy stosujesz retinoidy bardzo często w celu spłycenia blizn, czy też rzadko, aby utrzymać w skórę w normie, właściwe kosmetyki, ich kolejność stosowania i ogólne połączenie powinno być zgodne z aktualnymi potrzebami.

W moim przypadku problem rogowacenia jest dosyć mocno zaawansowany, dlatego stosuję retinoidy dwa razy pod rząd w tygodniu, a następnie normalnie dbam o skórę - gdy mam taką potrzebę, nakładam krem z filtrem, gdy naskórek jest już praktycznie złuszczony, wykonuję dokładny masaż olejem, aby usunąć w bardzo łagodny sposób złogi keratyny (planuję niebawem ciekawy wpis o bardzo łagodnym metodach manualnego usuwania naskórka), a następnego dnia wykonuję peeling lub maskę, albo łączę te dwa zabiegi w jeden. Często wypada to na dwa dni przed kolejną aplikacją retinoidu, więc ryzyko podrażnień jest naprawdę bardzo małe, szczególnie, gdy retinoidy są bardzo dobrze tolerowane. Zdarza się, że w początkowej fazie stosuję retinoid trochę częściej, ale z tego względu, że przy mocnych rogowaceniach warstwa rogowa musi być po prostu efektywnie złuszczona - następnie stabilizuję poziom stosowania tretinoiny i nie przesadzam z jej częstotliwością nakładania na skórę. Taka forma stosowania retinoidów utrzymuje skórę w normie, złuszczanie nie jest wcale tak ogromne, o jakim można przeczytać w wielu miejscach, jest normalne - często uwidacznia się wieczorem, przy demakijażu, a przy takim schemacie nawet bym powiedziała że jest znacznie subtelniejsze niż przy większości regularnie stosowanych kwasów - bez problemu można wieść normalne życie towarzyskie i wyglądać atrakcyjnie na wieczorowej imprezie ze znajomymi. Dobrze tolerowane i umiejętnie stosowane retinoidy nie robią bajzlu na skórze i wcale nie są tak drażniące, tylko nieodłącznym elementem dobrze poprowadzonej terapii jest dobra pielęgnacja, która przy rogowaceniach nie zawsze wystarcza i wymaga efektywnego złuszczania warstwy rogowej, co zapewniają pochodne witaminy A.

Peelingi retinoidowe są świetną opcja dla osób borykających się z rogowaceniami, przy trudnościach z opanowaniem częstotliwości stosowania retinoidu obawiających się podrażnień i wysypu niedoskonałości oraz podtrzymujących efekty terapii przeciwtrądzikowych. Są także świetną opcją dla osób, które chcą odświeżyć skórę, wygładzić i delikatnie napiąć naskórek - peelingi retinoidowe moim znacznie lepiej sprawdzają się w prewencji przeciwzmarszczkowej na skórze dojrzałej niż regularne wystawianie coraz wrażliwszej i cieńszej skóry na regularne działanie substancji drażniących, gdy skłonność do podrażnień, rogowaceń, rumienia i przebarwień wzrasta.


Pozdrawiam serdecznie,
Ewa

119 komentarzy:

  1. Ewo jak zawsze do tematu podeszłaś wyczerpująco. Osobiście z retinoidami nie miałam do czynienia, a przed zapoznaniem z Twoim blogiem, nie wiedziałam nawet, że coś takiego istnieje :) Korzystając z okazji, że komentarz pozostawiam jako jedna z pierwszych osób, ponowię moje pytanie spod poprzedniego posta:
    Chciałabym zrobić sobie serum na noc, w którym dwa główne składniki mają stanowić żel aloesowy 100% i olej lniany. Czy Twoim zdaniem powinnam dodać do niego coś więcej czy olej + żel wystarczą? Dodam ze mam skórę tłustą na którą czysty żel aloesowy ma zbawienny wpływ oraz, że nie mam dużego doświadczenia w tej materii :)
    Z góry dziękuję, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, na Twój komentarz odpowiedziałam pod poprzednim postem ;)

      Usuń
  2. Cześć Ewo,

    Ciekawy wpis.
    Jak się ma skóra naczyńkowa a kuracje retinoidami?

    pozdrawiam,
    Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, zależy od tolerancji pochodnych witaminy A, wyboru substancji aktywnej i podłoża leku, an pewno unikałabym typowo alkoholowych płynów i bardziej skłaniałabym się ku retinoidom III generacji, które wykazują także mocniejsze działanie przeciwzapalne.

      Usuń
    2. Ja mam skórę naczynkową i bardzo wrażliwą, retinoidów używam od blisko dwóch dekad (choć nie non stop, robię dość długie przerwy) bo sama dobiegam czterdziestki i to dla mnie najlepsza profilaktyka przeciwstarzeniowa. Przy skórze naczynkowej odradzam wszystkie formuły na alkoholu, na pewno nie Atrederm, a i z żelowymi zalecam ostrożność. Ja używam głównie Locacidu i Zoraku, kiedyś jeszcze Retinu A, dopóki był na naszym rynku, bo nawet kiedy dopadł mnie lekki trądzik po dwudziestym roku życia, moja skóra nigdy nie była tłusta, raczej mieszana z tendencją do przesuszania się więc kremowe podłoża są dla mnie najlepsze. Locacid toleruję idealnie, zdarzało mi się używać go non stop przez dłuższy okres czasu i nie powoduje on u mnie podrażnień. Bardzo lubię też Zorac, ma naprawdę świetne działanie, ale przy pierwszej tubce dość mocno mnie podrażniał. Jeśli chcesz zacząć od Zoraku, to koniecznie od niższego stężenia. I unikaj wtedy innych drażniących substancji (kwasów lepiej unikać w tym czasie). Bo o całorocznej porządnej ochronie przed promieniowaniem na pewno wiesz...

      Usuń
    3. Serdecznie dziękuje za odpowiedz!! Bardzo mi pomógł i rozjaśnił drogę ! pozdrawiam, Agata

      Usuń
    4. Równiez zmagam się z mieszaną, naczynkową głównie na policzkach, cerą. Rok temu próbowałam locacidu, ale czułam się fatalnie z tym przesuszeniem. Olu, mogłabyś napisac coś więcej na temat różnic między zorakiem a locacidem, jeśli chodzi o działanie? Nakładałaś je na obszary z rumieniem/naczynkami? Ostatnio zastanawiam się własnie, czym różni się tretinoina od tazarotenu. W sieci niezbyt znalazłam info ;/

      Usuń
    5. Polecam zapoznać się z tym wpisem:
      http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/01/retinoidy-dla-poczatkujacych-wybor.html

      Tezaroten ma głównie dobre właściwości złuszczające, przeciwzmarszczkowe, pobudza pracę kolagenu etc, to jedyny retinoid stosowany w leczeniu łuszczycy, tretinoina dzięki swoim właściwościom świetnie reguluje rogowacenie i jest głównie polecana do leczenia zrogowaceń i trądziku, który wynika z hiperkeratynizacji. Zorac z pewnością działał intensywniej, bo jednak jego baza jest żelowa i mocniej penetruje naskórek, właściwości ma podobne do tretinoiny, ale słabiej działa na rogowacenia i jest lepiej tolerowany. Jeśli masz rumień i fatalnie zareagowałaś na Locacid, polecam adapalen w formule kremowej np. Acnelec. Ma silne właściwości przeciwzapalne i nie posiada mocnych właściwości złuszczających.

      Usuń
    6. Dziękuję bardzo za odpowiedź :) W miejscach, gdzie mam rumień, cera nie jest zanieczyszczona lub jest minimalnie, jednak również te 'minimalne' niedoskonałości (w porównaniu do reszty..) chciałabym zlikwidować. Myślałam własnie o adapalenie, może on pomóc rozprawić się z zaskórnikami zamkniętymi, grudkami? Rozumiem, że jego działanie jest słabsze od retinoidów, ale czy przy nadmiernej keratynizacji równiez się sprawdzi?

      Usuń
    7. Tak, w końcu to retinoid, tylko nie poradzi sobie z mocnymi rogowaceniami, jeśli problem jest mało nasilony, a Ty często borykasz się głównie ze stanami zapalnymi, to wydaje się najlepszym wyborem. Też reguluje funkcje skóry, więc będzie oddziaływał na zaskórniki,ale jeśli biorą się z rogowacenia, no to nie będzie to tak dobry efekt leczniczy jak przy tezarotenie czy tretinoinie, ale wszystko jest uzależnione w głównej merze od tego jak będziesz reagować na lek :) Jeśli wpłynie regulująco, to i problemy z cerą będą mniej nasilone.

      Usuń
  3. Wpis znakomity jak zawsze! Niestety, moja skóra nie polubiła się z mocniejszymi retinoidami. 20% peeling salicylowy na spirytusie powoduje co najwyżej zaczerwienienie płatków nosa, Atrederm (2 dni - 3 dni przerwy) - trudną do ukrycia wylinkę i podrażnienie. Jak myślisz, dać mu jeszcze jedną szansę (i stosować rzadziej? jeszcze słabiej zwilżonym wacikiem?) czy ograniczyć się do środków o mniejszym stężeniu? (jeśli tak - to jakich?) Nie mam poważnego trądziku, ale wciąż nie mogę uporać się z drobnymi krostkami, od stóp do głów mam problem z nadmiernym rogowaceniem a ze względu na wiek (32) zależy mi też na działaniu przeciwzmarszczkowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś tretinoiny o mniej drażniącym podłożu, tj. locacid? Ja atrederm zastosowałam tylko raz i ten jeden raz wystarczył, żeby powiedzieć NIE, ale locacid za to sprawdza się idealnie:)

      Usuń
    2. Kingo, dziękuję :)
      A w jakim stężeniu stosowałaś Atrederm? Jeśli w tym najniższym, to spróbowałabym z lżejszą, lepiej tolerowaną bazą kremową np. Locacid, jest też formuła z antybiotykiem, klindamycyną - Acnatac, która jest świetna na początek, gdy zaczynasz kuracje borykając się ze stanami zapalnymi. Jeśli Atrederm powodował podrażnienia, lepiej postawić na łagodniejszą bazę - sama tretinoina w sobie jest drażniąca, a alkohol tylko wzmacnia efekty niepożądane. W moim przypadku lepiej sprawdza się Atrederm, z tego względu, że formuły kremowe zatykają mi pory i mam bardzo niskie zapotrzebowanie na emolienty, ale co skóra - to reakcja, baza kremowa łagodzi działanie retinoidu i nie wysusza tak naskórka, wiec może się okazać strzałem w dziesiątkę.

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź! Miałam Acnatac, nawet stosowany codziennie nie powodował żadnego podrażnienia, ale efekt... nie powalał. Stan cery się poprawiał, ale bardzo powoli, choć nie mam poważnego trądziku. Może dam mu jeszcze jedną szansę :)

      Usuń
  4. Ewo, pod poprzednim postem zostawiłam komentarz nt. wahań nad rozpoczęciem kuracji Zorackiem. Pozwolę sobię kontynuować tę dyskusję pod tym postem, który idealnie wpasowuje się w problemy. Jestem już zdeycydowana na retinoidy, chociaż mam dalej nutkę wątpliwości nad tym czy wybrać Locacid 0,05% czy może Zorac 0,05%. Locacid za mną przemawiał kremową konsystencją, jednak pewien anonim mi uświadomił, że posiada także alkohol w składzie i zapach. Myślisz, że to połączenie alkoholu, zapachu i parafiny ma szanse jednocześnie zapobiec zapychaniu przez samą parafinę, a alkohol nie wysuszy dodatkowo skóry?

    Kolejna rzecz o ktej wspominałaś: stosujesz początkowo dawki uderzeniowe by nagromadzoną warstwę rogową usunąć, a później stabilizujesz. Rozumiem, że w drugą stronę też może to zadziałać? Przykładowa sytuacja: będę stosować retinoid raz w tygodniu, ale po miesiącu lub dwóch jego stosowania i jednoczesnym manualnym oczyszczaniu oraz przemyślanej pielęgnacji widzę, że jednak stare wgłębienia (mocne rozszerzone pory w niektórych miejscach na policzku) nadal tkwią, a retinoid nie powoduje większych podrażnień, to mogę zwiększyć częstotliwość do 2 dawek tygodniowo z szansą na zminimalizowanie blizn?

    Teraz pytanie do Was Czytelniczki: zaopatrujecie się w receptę na retinoidy u lekarzy rodzinnych? Przechodzi to u Was? Szczerze nie uśmiecha mi się wizyta prywatna u dermatologa jedynie po receptę. Jeżeli praktykujecie zdobywanie recept u rodzinnych, to napiszcie proszę jak się tłumaczycie i jakie są reakcje lekarzy. Obawiam się, że gdybym ja z moją twarzą która wygląda naprawdę wyjściowo poprosiła o receptę, to lekarz wyśmiałby mnie.

    Pozdrawiam, D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że u rodzinnego. Pierwszy raz faktycznie poprosiłam dermatologa i dostałam, a teraz przepisuje mi rodzinny- zgodnie z przepisami do dermatologa musisz mieć skierowanie od lekarza rodzinnego, więc i tak od niego zaczynasz. Powiedziałam, że mam trądzik, który zgodnie z decyzją dermatologa jest leczony takim a takim lekiem, i dostałam. Raz na pół roku albo i rzadziej biorę receptę od rodzinnego, nie mam z tym problemu. Po to wymagane jest skierowanie do lekarza dermatologa od rodzinnego, żeby do specjalistów przychodzić tylko w przypadkach konieczności (chodzi o zmniejszenie kolejek, długości oczekiwania na wizytę) więc jeśli lekarz rodzinny może pomóc to powinien, żeby nie powiedzieć musi.

      Usuń
    2. D.,dodatek alkoholu sprawia, że formula jest lżejsza, gdyby go nie było, krem byłby bardziej treściwy i gorzej by się wchłaniał. Parafina to normalna okluzja, szczerze mówiąc jest lepszym emolientem tłustym niż oleje i masła naturalne, bo nie uczula i nie wywołuje podrażnień, a jej dodatek tylko łagodzi działanie retinoidu. Ja nie stosuję formuł kremowych,bo zatykają mi pory, ale mam bardzo niskie zapotrzebowanie na emolienty. Zorac to także bardzo dobry retinoid, ma podobne właściwości do tretinoiny, ale gorzej sobie radzi z rogowaceniem, po trzech miesiącach jedyne co robił, to nawilżał moją skórę, choć znam przypadki, gdzie wywoływał non stop podrażnienia, ale wnikam w to, jak ktoś go stosował. Oceniłabym, czy Twoje problemy wynikają z rogowacenia i jaka jest tolerancja skóry - jeśli Twoja cera szybko się odwadnia i np. reaguje łojotokiem wywołanym, to wybrałabym retinoid na kremie, jeśli nie - tezaroten w żelu.

      Tak, jak najbardziej, to może sprzyjać i narastaniu rogowaceń, dlatego trzeba wyczuć retinoid. Czasami i mi zdarza się niewielki wysyp przy retinodiach na początku stosowania, bo jednak zanim skóra się złuszczy, zatyka pory i jest to szok dla naskórka, gdy po 5-6 miesiącach nagle używasz mocno złuszczającego preparatu - chociaż tutaj moc łuszczenia zależy od formy stosowania leku, bazy i oczywiście zastosowanej substancji czynnej.

      Tak, jak najbardziej. Najważniejsze to nie przesadzać, bo retinoid stosowany nawet dwa razy pod rząd czy raz w ciągu tygodnia bardzo efektywnie wygładza naskórek. Przy zbyt częstym stosowaniu można niechcący nasilić problem rogowaceń, podrażnić i odwodnić skórę, a potem ciężko ustabilizować sytuację.
      Bez problemu dostaję recepty i u rodzinnego i u dermatologa, jak kupuję retinoidy regularnie, to bez problemu receptę przedłuża mi nawet pielęgniarz i nie muszę się tłumaczyć jak winny przed lekarzami ;)

      Usuń
    3. Ewo czytelniczko Ewy ;) jasne, że skierowanie potrzebne, ale na NFZ, a na NFZ do dermatologa można czasem sobie poczekać, więc chcąc rozpocząc kurację wolałabym mieć receptę w ciągu 2-3 tygodni. Idąc prywatnie do specjalisty nie potrzebujemy skierowania. Chyba po prostu podejdę do mojego rodzinnego i powiem wprost, że potrzebuję receptę na Locacid, bo takie mam zalecenie od dermatologa prywatnie i że nie mam zamiaru wybierać się do niego tylko po papierek.

      Ewo, dziękuję, rozwiałaś moje wątpliwości co do kremowej formuły z parafiną i alkoholem. Wolę nie ryzykować z Zorackiem, bo moja skóra ma duże tendencje do odwadniania, więc delikatna okluzja w Locacidzie się przyda.

      Jeszcze sprawa przygotowania naskórka do retinoidów. Próbowałam już kilku kwasów, ale ostatnie peelingi wykonywałam ponad miesiąc temu z wykorzystaniem kwasu azelainowego, tak więc czy powinnam przed retinoidami jakoś szczególnie przygotować na świeżo skórę kwasami?

      D.

      Usuń
    4. D. Nie ma potrzeby, chociaż oczywiście najlepiej zacząć na oczyszczonej skórze, bo w pierwszej fazie może dojść do zrogowacenia warstwy rogowej i na początku wiele osób obserwuje pogorszenie, tzw. wysyp, często można tego uniknąć, wystarczy stosować retinoidy na oczyszczonym, złuszczonym naskórku i kontrolować dozowanie leku, chyba, ze skóra jest mocno zanieczyszczona, wtedy warto jednocześnie zakupić miejscowy antybiotyk i mieć go w pogotowiu.

      Usuń
  5. Muszę przyznać, że tymi dwoma ostatnimi wpisami, mocno dałaś mi do myślenia odnośnie nadmiernej keratynizacji. Fajnie by było, gdyby pojawił się u Ciebie wpis dedykowany temu konkretnemu problemowi, bo zdałam właśnie sobie sprawę, jak bardzo pobieżne były moje wiadomości na temat keratynizacji i jak wiele złego może wyrządzić trądzikowej cerze.
    P.S.
    Podziwiam Cię za wnikliwe podejście do postów, mimo że psoty są długie, to czyta się je z zapartym tchem, nie rzadko z coraz szerzej otwierającymi się oczami, jednocześnie w zapoznawaniem ogromu wiedzy, jaką można u Ciebie znaleźć.
    p.s. # 2
    przede mną pierwsza kuracja atredermem, dzięki temu wpisowi już wiem, na co zwrócić uwagę. Może nie ma tego złego, że nie przeprowadziłam jej w ubiegłym roku, a teraz wychodzi na to, że można korzystać z mocy retinoidu jednocześnie minimalizując tak szeroko opisywane skutki uboczne w postaci doprowadzenia skóry do ruiny w czasie kuracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wpis o rogowaceniu okołomieszkowym:)
      http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/05/rogowacenie-okoomieszkowe-diagnoza-i.html

      Bardzo mi miło :)
      Jasne, że można dowolnie manipulować częstotliwością stosowania retinoidów, tylko trzeba wybrać dla siebie trafnie lek - jeśli jest źle tolerowany, niestety będzie tylko powodował podrażnienia.

      Usuń
  6. Ja coraz częściej myślę o retinoidach.kwasy w formie toników, kremów,peelingów powodują wysyp grudek na policzkach i czole i wyglądam fatalnie.niedawno odstawiłam dosłownie wszystko i grudki zniknęły, za to wróciły ropne wypryski (które pojawiają sie od okresu dojrzewania czyli od bardzo dawna-więc wszystkio w normie:-).).ale tak szczerze to choć mam bardzo miłą dermatolog to boję się trochę że mnie wyśmieje bo nie ma znowu wielkiej tragedii na mojej twarzy.a ja jestem zielona w temacie i chciałabym żeby mi ktoś doradził więc rodzinny raczej odpada(on z kolei zapisze wszystko co chcę więc musiałabym podać konkretną nazwę leku).
    A tak w ogóle Ewo to odnosnie poprzedniego postu uwielbiam te długie recenzje bo dają nieporównywalnie większą szansę na poznanie jakiegoś produktu niż zdjęcia i opis producenta . dzięki Tobie wiele się zmieniło w moim podejściu do pielęgnacji i po raz kolejny napiszę że Cię uwielbiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się zastanowić, retinoidy odpowiednio dobrane z właściwą dla typu skory bazą wcale nie powinny okazać się bardziej drażniące od powszechnie stosowanych wysokich stężeń kwasów, chociaż oczywiście każda skóra jest inna. Wiem jednak z autopsji, że na taki typowy trądzik grudkowo-zaskórnikowy kwasy działają średnio, chyba, że zaskórniki pojawiają się na skutek zanieczyszczenia skóry lub nadmiernego łojotoku. Szkoda, że dermatologia jest dziedziną domysłów, mało który lekarz ma faktycznie pojęcie co robi i jak jego działania będą rzutować na dalszą kondycję skóry.

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super pomysł na peeling kwasowy👍Zastawiam się tylko jeśli chcę użyć atrederm to przy jego krótkim terminie ważności to nawet w połowie go nie zużyję, chyba że nie przejmować się terminem? Ewo co sądzisz? p.s. Twoje wiosenne rady dla mnie podziały rewelacyjnie, cera super Dziękuję 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kate, tretinoina szybko się utlenia, najlepiej przelać Atrederm do mniejszych szklanych buteleczek i porządnie zakręcić, trzymając w lodówce, jeśli wiesz, że jej zużycie zajmie Ci dłużej niż 30 dni :) Po terminie nic się nie stanie, tylko przy częstym otwieraniu opakowania i leżakowaniu w lodówce, chcąc nie chcąc tretinoina 'zwietrzeje' :)

      Usuń
    2. Czyli ze.. Po tych. 30 dniach juz nie dziala, bo wszystko wyparuje?? ;-(

      Usuń
    3. Czyli ze.. Po tych. 30 dniach juz nie dziala, bo wszystko wyparuje?? ;-(

      Usuń
  9. Ewo, chciałabym zacząć pierwszą kurację retinoidami teraz jak zacznie się jesień, jestem nadal zbyt zielona w tym temacie i mam do Ciebie pytanie. Czy jesień to dobry czas? Od jakiego leku i o jakim stężeniu najlepiej zacząć? Moim problemem są zaskórniki i grudki, ale mam przy tym dosyć wrażliwą skórę. Boję się że informacje jakie dostanę od dernatologa będą zbyt płytkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, moim zdaniem jesień jest doskonałą porą roku na początek kuracji, z tego względu, że wzrasta wilgotność i naskórek jest lepiej nawilżony, słabiej się odwadnia, a dzień jest krótszy i jest znacznie mniejsze natężenie promieniowania. Odradzam natomiast zacząć kurację latem/zimą, wtedy skora jest najbardziej narażana na podrażnienia, a promieniowanie jest mniej więcej na podobnym poziomie, z tym, ze zimą dzień jest krótszy.

      Najlepiej zacząć od dostępnych niższych stężeń, aby ocenić dobrze właściwości substancji aktywnej, polecam zapoznać się z wpisem o wyborze retinoidu:
      http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/01/retinoidy-dla-poczatkujacych-wybor.html
      a tutaj jeszcze o bazach leków:
      https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/05/jaka-baze-preparatu-wybrac-jak.html
      Jeśli masz wrażliwą cerę na pewno unikałabym płynów alkoholowych i zastanowiłabym się głęboko nad formułami żelowymi, na pewno zaczęłabym od formy kremowej - jeśli grudki wynikają z rogowacenia - zdecydowałabym się na locacid, jeśli mają głównie charakter zapalny, a SKÓRA jest wyjątkowo wrażliwa i ma tendencję do rumienia, postawiłabym na Acnelec w formie kremowej i trzymała się kurczowo retinoidów z trzeciej generacji ;)

      Usuń
  10. Ewo mam pytanie.Zmiany zapalne juz wyleczone po prawie dwu miesiecznym stosowaniu preparatu acnatac, brak luszczenia i podraznien ale zaskorniki przebarwienia nadal, i to jeszcze nie te efekty jakich bym oczekiwala.Czy moge teraz odrazu z acnatac-ku przejsc na atrederm ? w tym nizszym stezeniu ? Czy on bedzie dzialal mocniej ? czy to ten sam poziom .. bo obydwa preparaty sa w stezeniu 0,25 ? Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acnatac świetnie przygotowuje skórę na działanie tretinoiny na innym podłożu,ale teraz pojawia się pytanie -jak na niego zareagujesz. Na pewno będzie działał mocniej, bo płyny alkoholowe charakteryzują się najszybszą i najmocniejszą penetracją, ale przez to mają i silniejsze właściwości drażniące. Na pewno zaczęłabym od niższego stężenia,bo mimo że stężenie substancji aktywnej jest podobne, baza Atredermu znacznie lepiej penetruje naskórek i nie zawiera żadnych emolientów, które łagodzą działanie retinoidu i zapobiegają mocnemu wysuszaniu się naskórka. Atrederm pośród wszystkich retinoidów ma najmocniejsze działanie złuszczające,ale radzę być ostrożnym w stosowaniu i nie przesadzać z częstotliwością stosowania :)

      Usuń
  11. Cześć Ewa! Super wpis bardzo uswiadamiajacy :-)
    Zaczęłam używać acnelec krem co trzeci wieczór (za Twoim poleceniem) i musze powiedzieć ze skóra świetnie na niego zareagowała- pierwszego dnia czuję napięcie na skórze jest troszkę podrażniona i trochę bardziej czerwona niz zwykle ale już kolejnego dnia się uspokaja, skóra łuszczy się delikatnie wiec w razie potrzeby używam glinki marokanskiej którą masuje przed zmyciem. Często też suchym platkiem kosmetycznym ściągam te skórki po myciu.
    Ale bardzo dużą robotę w usunięciu tych skórek robi co wieczor masaż żelem mającym z dodatkiem oleju slonecznikowego- świetnie oczyszcza. A rano nie stosuje nic na twarz oprócz mgielki wianek (unikam słońca). Przez jakąś godzinę skóra jest lekko sciagnieta a potem powraca do normalności. Musze powiedzieć ze odkąd wprowadzilam te zmiany skóra przetluszcza się mniej o okolo 70%. Jestem w szoku. Kiedys po posmarowaniu rano kremem po godzinie skóra tak się świeciła jakby była mokra, pory były ogromne wręcz i rozpulchnione cały dzień wycieralam się chusteczka, dodatkowo była sciagnieta i odwodniona.

    Poza tym retinoid świetnie wpłynął na rumień skóra jest wręcz uspokojona ( podejrzewam ze nadmiar sebum wcześniej drażnił naczynka, za każdym razem gdy sebum wychodziło ze skóry dostawałam buraka).
    Brak kremu co rano nie spowodował przesuszenia skóry, wręcz przeciwnie wieczorem jest całkiem miła w dotyku a nie jak kiedyś jak papier ścierny.
    Do następnej porcji acnelecu widzę ze skóra dochodzi do siebie i pozytywnie reaguje na kolejną dawkę. W pozostałe wieczory serum re-liftin i krem biolaven na noc i wreszcie nie mam odwodnionej szorstkiej skóry.

    Zastanawiam się jak długo to ciągnąć? Całą zimę? Kiedy zwiększyć częstotliwość acnelecu, czy na większe blizny na brodzie i linii żuchwy wprowadzić miejscowo atrederm (mam receptę ale waham się). Czy on by pomogl na dziurki? Jak myślisz Ewo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, wreszcie ktoś, kto zauważył coś podobnego - że sebum drażni naczynka! :)

      Zdaje się, że mam podobnie - im bardziej tłusta skóra, tym bardziej widoczny rumień. Nie wiem w sumie, czy to złudzenie optyczne i tak naprawdę gdyby przyjrzeć się skórze w powiększeniu, to rumień pozostaje bez zmian, ale ja na pewno tę różnicę widzę. Dlatego też staram się jak najbardziej ograniczyć emolienty, bo, co nie jest wielkim odkryciem, wzmagają przetłuszczanie, a suche skórki może wcale nie są kwestią odwodnienia, skoro kiedyś duet kwasowy sprawił, że wreszcie miałam gładką skórę.

      Ciekawe, czy jeśli zdecyduję się na Izo, to w takim razie i rumień zblednie. ;)

      Daj koniecznie znać jak się będzie miał Twój rumień i faktura skóry po dłuższym czasie stosowania wybranego schematu pielęgnacji. :)

      Usuń
    2. Co do przetłuszczania - aktualnie łykam cynk (około 25mg) i niacynamid (około 500mg), rozłożone na 2x dziennie - ciekawa jestem jaki będzie efekt. Pewnie trądziku na stałe w ten sposób się nie pozbędę, chyba, że główną przyczyną jest jednak nadmiar sebum, które z kolei powoduje problemy z rogowaceniem, czy problemy z odrywaniem martwego naskórka. Być może jednak uda mi się uniknąć izotretinoiny. A jeśli nie - chociaż sprawdzić jaki wpływ ma u mnie nadmiar sebum.

      Ewa, co myślisz o łykaniu np. niacynamidu ze sklepów z półproduktami? Masz jakieś zdanie na ten temat?
      Tak się zastanawiam jak się ma jakość kosmetyczna do jakości farmaceutycznej... A nie mogę znaleźć niacynamidu w proszku, w ogóle większość wit. B3 to niacyna, a z moimi naczynkami to jakoś nie widzę łykania jej. :/

      Usuń
    3. * w Polsce; na amazonie, owszem, jest :) ale jakoś nie uśmiecha mi się sprowadzanie niacynamidu :D

      Usuń
    4. Hej Nest:-)
      Jasne dam znac:-) póki co to dopiero początek, jest u mnie jeszcze problem hormonalny, wiec skóra może mieć swoją "lepszą" chwilę, co nie zmienia faktu, że retinoid wysuszyl mnóstwo dziwnych krostek nie do wycisniecia, czerwonych plam i zaczatków pryszczy.

      Może się okazać że w Twoim przypadku Izo zalagodzi stan zapalny, który drażnił rumień ( to tylko moje domysły).
      Ale fakt emolienty to nie jest dobry pomysł przy skórze tłustej, teraz widzę, że moja wręcz rozregulowywaly :-(
      Pozostała mi pamiatka- pory jak kratery!
      Pozdrawiam, Sylwia.

      Usuń
    5. Aha Nest czy Ty badalas hormony? Bo jeśli masz z tym problem to po skończeniu Izo tradzik zapewne powróci niestety!

      Usuń
    6. Ok, w takim razie czekam! :)

      Ja w sumie od dawna nie nakładam jakiejś dużej ilości emolientów, ale najwidoczniej nawet lekki krem to dla mojej skóry za dużo, przynajmniej pod względem nadprodukcji sebum. Musze jeszcze poobserwować jak to jest z tymi skórkami - czy wynikają z odwodnienia, czy nie.

      Co do hormonów - jestem w trakcie badań. Narazie czekam na wyniki krzywej insulinowej (nie zrobiłam krzywej cukrowej, a już sama nie wiem czy sama krzywa insulinowa coś wnosi bez krzywej cukrowej... :/), testosteronu całkowitego i wolnego, androstendionu, prolaktyny, DHEA-s, SHBG, TSH. Zobaczymy, czy to coś wniesie... Chciałabym wreszcie znać przyczynę moich bolączek skórnych i zdaję sobie sprawę, że w przypadku problemów hormonalnych sama izotretinoina nie jest gwarantem pozbycia się problemu. :/

      A co u Ciebie dokładniej nie funkcjonuje jak należy (jeśli nie chcesz się dzielić takimi informacjami - spoko, rozumiem ;))?

      Usuń
    7. Ja muszę powtórzyć badania- ogólnie z wyników wyszedł podwyższony testosteron, androstendion, acth i kortyzol wiec to bardziej skomplikowana sprawa. A że pół roku temu nie doprowadzilam wszystkich badań do końca to teraz czeka mnie cała zabawa z badaniami od początku- bardzo żałuję, że wtedy sprawy nie poprowadzilam do końca bo dalej męczę się z trądzikiem.
      Jednakże cieszę się ,że skóra dobrze zareagowała na retinoid w oczekiwaniu na zrobienie badań! Chociaż wiem ze bywa bardzo kapryśna i różnie reaguje w trakcie cyklu :-(

      Usuń
    8. Sylwia ja też popełniłam ten błąd z badaniami. Zrobiłam pół roku temu i jedynie nieprawidłowości to był podwyższony kortyzol i progresteron. Zlałam sprawę ale teraz zastanawiam się nad Izotekiem -jeśli wyczerpię pomysły i postanowiłam zrobić badania jaszcze raz, bardziej dokładnie. Bolało przy płaceniu :( Tym razem progresteron jak u kobiety w menopazuzie, bardzo niski i nadal wysoki kortyzol, reszta w normie. Więc czeka mnie endoktrynolog i będę wprowadzać retinoid. Mam receptę na Locacid i właśnie Acnelec również krem. Jak długo go używasz? i czy nie miałaś wysypu?

      Ewo wpis super ciekawy i wyczerpujący temat :) a zdjęcia piękne i bardzo nastrojowe.

      Usuń
    9. Biedny portfel w takiej sytuacji... :/
      Tyle że - czy pół roku to aż tyle, żeby wszystkie badania robić od nowa? Obawiam się, że u mnie zrobienie wszystkich trochę potrwa - chyba, że z tych podstawowych już coś wyniknie i nie będę musiała robić chmary innych.

      Życzę wam powodzenia w retinoidowaniu się! :)

      Usuń
    10. Sylwia D.21 sierpnia 2016 18:35 Bardzo się cieszę z tak pozytywnej reakcji skóry - rogowacenie i nadmierny łojotok mogą drażnić nie tylko mieszki, ale także i naczynka, dotyczy to w szczególności nadmiaru sebum - ale to raczej kwestia osobnicza - niektórzy mają bardzo drażniący skład sebum, który działa wręcz toksycznie na naskórek, chociaż częściej obserwuje się,że jest za gesty, dlatego pory się tak poszerzają i powstają zmiany typowo zaskórnikowe/zapalne, sam w sobie zmian zapalnych raczej nie zaostrza. Natrafiłam na kilka tekstów, gdzie była mowa o drażniącym wpływie sebum na rumień, ale nie u każdego to występuje - kwestią kluczową jest pH i skład tego sebum - np. w moim przypadku sebum działa łagodząco i uspokaja skórę, ale z drugiej strony nie mam problemu z nadmiernym łojotokiem, pomijając okresowe wahania.

      "Zastanawiam się jak długo to ciągnąć? Całą zimę? Kiedy zwiększyć częstotliwość acnelecu, czy na większe blizny na brodzie i linii żuchwy wprowadzić miejscowo atrederm (mam receptę ale waham się). Czy on by pomogl na dziurki? Jak myślisz Ewo?"

      Jestem zdania,że kurację retinoidami najlepiej pociągnąć przez pół roku, może nie intensywnie, ale stopniowo zmniejszać częstotliwość, np. aplikacja raz na tydzień/dwa tygodnie i obiektywna ocena, czy decydujesz się na rezygnację z regulacji, czy ciągniesz to dalej. Na pewno nie krócej niż 12 tygodni, bo zazwyczaj po tym czasie można spodziewać się trwalszych efektów, szczególnie gdy problem leży w hiperkeratynizacji. Acnelec niestety na blizny nie podziała, adapalen ma silne właściwości przeciwzapalne, ale znikome złuszczające, tylko pojawia się pytanie, czy włączenie Atredermu w twoim przypadku nie zaogni problemu, nawet, jeśli byłby stosowany miejscowo, bo mimo że to też pochodna witaminy A, ma zupełnie inne działanie. Baza leku też jest o wiele bardziej drażniąca. Na pewno stosowałabym dalej Acnelec, bo to zbyt krótko, aby go odkładać a w międzyczasie możesz pomyśleć, czy intensywniejsza kuracja jest faktycznie niezbędna. Atrederm na pewno spłyci drobne blizny, bo ma mocne właściwości złuszczające, a jeśli są to nowe bliznowce, to jest dusza szansa, że się wygładzą - Atrederm w moim przypadku nie rusza głębszych blizn utrwalonych, ale jestem w stanie potwierdzić jego działanie na świeże ubytki - zauważyłam już niejednokrotnie, ze blizna wypełnia się keratyną lub ponownie tworzy strupek i ulega wygładzeniu. Ale skóra jest inna i dużo zależy od tolerancji leku oraz jej zdolności regeneracyjnych, z mojej perspektywy problem blizn zanikowych przy stosowaniu Atredermu nie istnieje, ale jest cała masa osób, gdzie Atrederm wręcz wywołał ten problem.

      Nest.21 sierpnia 2016 19:23 Do roztworów możesz wykorzystać tylko kwas nikotynowy, amid kwasu nikotynowego dostępny na stronach z półproduktami zazwyczaj jest przyjmowany w formie powlekanych tabletek albo zewnętrznie, jako składnik aktywny kosmetyków. Rzecz się tyczy pH - amid kwasu nikotynowego w kwaśnym pH jest bardzo toksyczny i trzeba go zażywać w niskim stężeniu. Neestix, a zażywasz dobre tłuszcze? Skoro sebum aż tak źle wpływa na Twój rumień, to albo jest za kwaśne, albo jego skład nie jest prawidłowy, na pewno ograniczyłabym tłuszcze roślinne i wprowadziła trochę więcej omega-3 np. tran rybi i więcej tłuszczu nasyconego. Często przy dysproporcjach tłuszczowych dochodzi do takich zjawisk, oleje roślinne zazwyczaj zażywa się wtedy, gdy sebum jest za gęste.

      RustyNoriko22 sierpnia 2016 08:51 A prolaktynę miałaś w normie? Ewentualnie można wszystko zrzucić na karb stresu, ale czasami bywa tak, że to nadmiar prolaktyny zaniża progesteron, dużo osób ma takie dysproporcje po zażywaniu antykoncepcji, warto wykluczyć hiperprolaktynemię. Bardzo dziękuję :)

      Nest. komplet badań wcale długo nie trwa - 3 noce w szpitalu i masz pełen plik badań, jedyne co trzeba mieć to pieniądze i oczywiście czas, no i zacząć w dobrym dniu cyklu, aby zrobić większość badań za jednym zamachem ;)

      Usuń
    11. Ewa, kurcze, wystraszyłaś mnie z tą toksycznością... Nie bardzo jednak rozumiem na czym miałaby polegać różnica w kwestii skutków ubocznych związanymi z pH w zależności od tego, czy niacynamid łykałabym w kapsułce, czy w proszku (z tego co piszesz rozumiem, że kapsułka – ok, proszek – nie)? W sensie – koniec końców przecież zarówno forma w proszku, jak i ta zamknięta w kapsułce trafia do żołądka, a właśnie tam ma styczność z niskim pH? No chyba, że kapsułki rozpuszczają się w dalszej drodze trawienia (nie mam pojęcia). Czy może klucz tkwi w tym, że kapsułki są powlekane, przez co witamina np. dłużej się uwalnia?

      Swego czasu łykałam sporo oleju lnianego, długo też suplementowałam tran - zero różnicy. Po b2, b6, biotynie, cynku w ilości 15mg w sumie też nie widziałam różnicy, ale łykałam tylko miesiąc (przestałam łykać nie z powodu braku efektów).
      No właśnie moje sebum zdaje się być dość gęste - jak na moje oko, no i - na moją logikę - przez tę gęstość nie jest równomiernie rozlane.

      Co do badań - nie stać mnie na taki pobyt w szpitalu w celu zbadania się wzdłuż i w szerz. Z tego co na szybko teraz przeglądałam - to kwestia kilku tysięcy złotych. :/ Choć - może kiedyś.
      Jaki komplet badań Ty w ogóle robiłaś?

      Usuń
    12. Chodzi o samo wypijanie roztworu z tą witaminą B3, może drażnić przełyk i działać pro zapalnie, ponadto dosyć mocno obciąża wątrobę i rozszerza naczynia krwionośne. Nie spotkałam się jeszcze z zażywaniem amidu kwasu nikotynowego spożywanego w formie roztworu, zwłaszcza, że roztwór jest zasadowy i tylko zniszczysz sobie żołądek, dlatego jest zażywny w formie tabletek i to w dawce nie wyższej niż 50mg, ale i tak bardziej popularną formą jest niacyna/kwas nikotynowy, w proszku oferuje go polska firma formeds. Poza tym amidu kwasu nikotynowego doustnie nie powinno się zażywać więcej niż 50 mg dziennie, dawki 200-300mg są możliwe tylko pozamięsniowo, zewnętrznie.

      Pełen - na początku podstawowa morfologia, wykluczyłam tarczycę, androgeny, prolaktynę, potem przysadkę mózgową, do tego insulina, glukoza, podstawowe badania krwi i inne "pierdoły". Według lekarzy jestem okazem zdrowia, zazwyczaj miałam jedynie niedobory magnezu i witaminy D oraz w pewnych okresach żelaza, od kiedy odżywiam się lepiej i staram się włączyć trochę więcej ruchu wszystko jest w porządku, choć co jakiś czas wykonuję sobie usg jajników i tarczycy + podstawowa morfologia + poziom witaminy D3 w surowicy krwi.

      Podstawowe badania nie są wcale drogie,są atrakcyjne pakiety, najwięcej mnie kosztowały badania wykluczające problemy z przysadką mózgową i chyba dht - wszystkie wskaźniki (acth, trab itp), słono te zapłaciłam za AMH, ale to już badanie na lata, więc nie żałuję tej inwestycji. Chociaż to i tak pikuś przy testach alergologicznych, nietolerancjach i różnych mutacjach, ale mam to szczęście, nie nie jestem na nic uczulona i mam nadzieję,że się to nie zmieni. Mogłabym poszukiwać innej przyczyny, ale nie stać mnie na badania mutagenne i nie chcę się zamartwiać na przyszłość, więc odpuściłam sobie w pewnym momencie, ważne, że czuję się dobrze i podstawowe badania są w jak najlepszej normie. Nie zapomnij też o podstawowej morfologii i próbach wątrobowych oraz pomiarze ciśnienia tętniczego, to czasami też wiele wyjaśnia :) Uciekam pichcić zupę dyniową :D

      Usuń
    13. Cholercia, a po przeczytaniu tego i owego byłam pewna, że krzywdy sobie nie zrobię... Dobrze, że Cię zapytałam, bo mogłabym sobie narobić niezłego ambarasu. :) Mam nadzieję, że te kilka dni zażywania nie dało mojemu organizmowi w kość... Cóż, tak to jest jak się na sobie eksperymentuje. :/ W takim razie wit. B3 chyba odpada w jakiejkolwiek formie, jeśli chodzi o wyższe dawki. :(
      W każdym razie wielkie dzięki za wyjaśnienie... Strach się bać co mogłoby się dziać po dłuższym czasie zażywania. ;) Choć z drugiej strony - na szybko znalazłam 2-3 firmy produkujące niacynamid w proszku do podawania doustnie, zalecana dawka - 500mg. Nie-rozumiem. Tyle że - to, że coś jest w takiej formie dostępne i nawet zalecane są takie, a nie inne dawki - to jeszcze długo nie znaczy, że nie szkodzi... :/

      Dzięki za szczegóły nt. badań, zapisuję wszystko i w razie konieczności pozostaje zabierać się za problem. Ile tego! - olaboga. :D A no - i przyjrzę się tym pakietom. :)
      Idealnym scenariuszem byłby sprawnie funkcjonujący organizm 'od wewnątrz' i skuteczna terapia izotretinoiną... Biorąc jednak pod uwagę prolaktynę i testosteron całkowity w górnej granicy normy - wątpię, by wszystko było w porządku.

      Zupa dyniowa - kiedyś jadłam, ale za cholerę nie pamiętam jak smakowała! Smacznego i udanego pichcenia (tfu, w odwrotnej kolejności ;))! :)

      Usuń
    14. "W takim razie wit. B3 chyba odpada w jakiejkolwiek formie, jeśli chodzi o wyższe dawki. :("
      W formie roztworu z amidu kwasu nikotynowego, w formie powlekanej wysokie dawki nie są zagrożeniem, o ile faktycznie masz niedobory.

      " na szybko znalazłam 2-3 firmy produkujące niacynamid w proszku do podawania doustnie, zalecana dawka - 500mg"
      Jesteś pewna, że jest to amid kwasu nikotynowego? Niacyna, niacynamid, witamina PP tym mianem określa się te dwa związki, jeszcze nie spotkałam się z tym, żeby ktoś zażywał roztwory substancji chemicznej, która jest przeznaczona do użytku zewnętrznego. Warto zmierzyć pH takiego roztworu i wszystko będzie jasne - nie wyobrażam sobie wypijać roztworu o pH 7-8.

      Wahania mogą być nieznaczne, często niedobory podstawowych substancji odżywczych lub problemy z układem pokarmowym są powodem takiego stanu rzeczy. Nie wszystkie zaburzenia trzeba od razu leczyć farmakologicznie, mi ostatnio wyszła niedoczynność tarczycy, a kiedy wyluzowałam i zaczęłam się wysypiać nagle mam wszystko w normie.

      Dziękuję - lubię na ostro, mleko kokosowe, curry i sporo chili i jestem w niebie ;)

      Usuń
    15. http://www.bulksupplements.com/vitamin-b3-niacinamide-powder.html oraz
      https://purebulk.com/niacinamide-powder/
      "PureBulk offers two forms of Vitamin B3 that are commonly used as supplements: niacin and niacinamide. The chemical difference between the two forms is that niacinamide has an amide group attached to the basic niacin form. Both compounds can be converted into the coenzymes NAD+, NADP+, NADH and NADPH, playing key roles in energy metabolism and anabolism.

      Niacinamide has not been shown to produce the flushing, itching, and burning sensations of the skin as is commonly seen when large serving sizes of Niacin are administered orally."

      Fakt faktem - na pierwszej stronie piszą o uszkodzeniach wątroby.
      Chyba, że to jednak nie jest amid kwasu nikotynowego, ale myślałam, że amid kwasu nikotynowego = niacynamid.

      Poszukałabym jeszcze na kilku forach informacji, ale nie mam aktualnie siły (gorączka, przeziębienie, te sprawy :/). Generalnie - mam teraz zagwozdkę.

      Ogólnie to wszelkie objawy chorobowe to, zdaje się, łańcuch przyczynowo-skutkowy i chyba niekiedy trudno do tej przyczyny dojść... Może kiedyś znajdzie się sposób na 'skan' całego organizmu od ręki. ;)
      Co do Twojej niedoczynności tarczycy - dobrze, że wszystko wróciło do normy. :) To tylko dowód na to jak drobne codzienne czynności mogą destruktywnie/budująco wpływać na organizm. No i do tego pewnie nastawienie psychiczne robi swoje.

      Widzę, że obie gustujemy w daniach na ostro? :D Gdyby nie moje naczynka, to najchętniej codziennie takie dania bym jadła. A jak chipsy - to niemal zawsze o smaku chilli (lay's - chilli z limonką - moje najulubieńsze). :)

      PS. Jeśli już mowa o ostrym jedzeniu - próbowałaś spaghetti z przysmażoną drobno pokrojoną papryczką chilli i czosnkiem? Całość koniecznie posypana dziugasem (tańsza i, moim zdaniem, lepsza wersja parmezanu ;)).
      Proste danie, a uwielbiam je (w ogóle - te najprostsze dania nie tak łatwo dobrze przygotować - jak dostałam w restauracji danie w teorii podobne - ledwo potrafiłam go zjeść, spaghetti pływało w oleju i jeszcze kilka innych "ale" się znalazło).

      Usuń
    16. Zmierzenie pH rozwieje wątpliwości, ale w suplementacji wewnętrznej przy większych dawkach stosuje się kwas nikotynowy ;)

      Uwielbiam kuchnię wschodnią, ale to też w granicach normalności - chociaż w mojej rodzinie to, co jest dla mnie pierne, ale smaczne, dla reszty jest niejadalne :D Nie zauważam żadnych objawów zaostrzenia trądziku, wręcz bym powiedziała, że takie jedzenie działa na mnie dezynfekująco - nie mam infekcji i innego dziadostwa, ale u mnie w diecie nie ma praktycznie cukru, więc nie mam czym dożywiać grzybów.

      Nie, ale spróbuję :) Prostota jest zawsze najlepsza, choć ja znowu jestem fanką nie spaghetti, a kurczaka w sosie curry z cukinią, podawanym z ryżem i ostrą sałatką z warzyw korzeniowych :D Lubię lekką, mokrą (jakkolwiek to brzmi ) kuchnię, wtedy jest mi lekko i wszystko jest jakieś takie smaczniejsze - i zupy, jadam codziennie :D Ser zawsze mi długo zalega i mam po nim zgagę, dlatego z wielkim bólem go nie jadam, chociaż zdarzy mi się właśnie wsunąć spaghetti, ale i tak wolę zapiekankę makaronową - robi się ją tak samo jak spaghetti, tylko przelewa warstwami i zamiast sera daję beszamel po każdej warstwie makaronu i sosu, całe danie jest lekko wilgotne i smakuje mi lepiej, spróbuj koniecznie ;)

      Usuń
    17. dlaczego ja to przeczytałam? teraz jestem głodna...:/

      Usuń
    18. "ale u mnie w diecie nie ma praktycznie cukru" - Ewo, masz na myśli, że nie jesz słodyczy, itd, czy też chodzi o nie jedzenie owoców? Wiem, że z nimi tez nie należy przesadzać. Niestety, dla mnie prawie wszystkie warzywa są "niejadalne" (muszę się do nich zmuszać, jeśli są poddane jakiejś obróbce termicznej to jest nieco lepiej), prawdę mówiąc nie wiem co zrobić z tą moją dietą...

      Usuń
    19. Ogólnie o cukier - owoce też mają dużo cukrów prostych, dlatego jest ich bardzo mało w mojej diecie, po większości i tak mam zgagę, unikam przejrzałych owoców i zazwyczaj jadam tylko polskie, kwaśne owoce, raz na jakiś czas polskie jabłko, ale tylko pieczone, zazwyczaj stawiam na fermentowane słodkie owoce, najlepiej wychodzi na nich ocet i wino (nie tylko czerwone, ale moje ostatnie odkrycie - truskawkowe) - większość owoców jest dla mnie za słodka, to nie są moje smaki i mam bardzo niskie zapotrzebowanie na cukry, gdybym miała więcej ruchu, chcąc nie chcąc musiałabym zwiększyć ilość węgli prostych w diecie. Spróbuj warzyw pieczonych, mają mnóstwo smaku, dużo warzyw można też przemycić w zupach, sałatkach warzywnych, strączki w smacznych pastach, leczo, uważam,że gdy tylko znajdziesz dobry sposób na przygotowanie warzyw, na pewno dieta będzie smaczniejsza - pierwsze tygodnie, miesiące bywają trudne, ale potem zapotrzebowanie na cukry maleje i organizm się stabilizuje. Nie wyobrażam sobie rezygnacji z mojego aktualnego sposobu żywienia, warzywa właściwe obrobione mają mnóstwo smaku, ale w moim domu jest sporo łasuchów i wszyscy kręcą nosem na moje warzywne jedzenie - u mnie było podobnie, ale tylko w początkowej fazie.

      Usuń
    20. Dziękuję za odpowiedź:)
      Akurat leczo uwielbiam, jesienią mogłabym jeść nawet codziennie:)
      Wow, robisz swoje wino? Muszę o tym pomyśleć, albo zasugeruje to mojemu dziadkowi;) Co do tych warzyw to może faktycznie spróbuje z pieczeniem...
      Jeśli chodzi o owoce to ostatnio jadam głównie takie lekko podgotowane w odrobinie wody - jabłka, brzoskwinie i nektarynki - dodaje do nich kurkumy i później jem z kaszą jaglaną, to moje drugie śniadanie do zjedzenia w pracy. Tak czy siak w ciągu całego dnia są to 3-4 spore owoce, może faktycznie za dużo tego dobrego...

      Usuń
  12. Ciesze się ze tak szybko oczekiwany wpis:)
    Na razie zamierzam stosowac Locacid raz w tygodniu.Kiedy najlepiej wykonac peeling enzymatyczny?Czy dwa dni po retinoidzie będzie ok,czy za wcześnie?
    Pozdrawiam.Asia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, wtedy, kiedy łuszczenie ustąpi, u mnie następuje po 1-2 dniach od dwukrotnej aplikacji retinoidu i trwa 1-2 dni, od pierwszej aplikacji reitnoidu mijają około 4 dni, zanim wykonam peeling enzymatyczny, ale dużo zależy od tego jakie łuszczenie i jak intensywne powoduje retinoid oraz jak reaguje na to Twoja SKÓRA, dlatego najlepiej włączyć mniej drażniące i delikatnie peelingi manualne - np. masaż olejem lub łagodny peeling glinką ;)

      Usuń
    2. Na czym polega masaż olejem?Wstyd przyznac ale nigdy o nim nie słyszałam?
      Asia.

      Usuń
    3. Na masowaniu skóry olejkiem/masłem do demakijażu, suche skórki świetnie łączą się z tłuszczem, a po spłukaniu skóra jest czysta i gładka - olej daje też bardzo dobry poślizg, dzięki czemu skora nie jest podrażnienia,masaż na sucho na pewno by spowodował podrażnienia, ale nie ma to miejsca, gdy bazą jest olej :) W tym celu możesz wykorzystać olejki myjące i masła do demakijażu.

      Usuń
    4. Najlepszy bylby masaz olejkiem myjacym/olejkiem hydrofilowym. To nic innego jak 90% oleju i 10% emulgatora. Emulgator 'glyceryl cocoate' (e-naturalne, beautyever) albo 'SLP' (zrobsobiekrem), co Ci bardziej odpowiada. Przed uzyciem wstrzasasz butelka, wylewasz sobie troche olejku na zaglebienie dloni i nakladasz suchymi palcami na twarz. Gdy juz bedziesz miala dostateczna ilosc na twarzy, rozpoczynasz masaz. Uczulam, ze masaz to nie byle co i powinien byc przeprowadzany swiadomie, nie szarpac, nie rozciagac, odpowienie pociagniecia.

      Usuń
    5. Zapomniałam dodać, że olejek taki jest najprostszy w obsłudze, gdyż po skończonym demakijażo-masażu po kontakcie z wodą, zamienia się w delikatną emulsję, która łatwo się zmywa :)

      Usuń
  13. Ewo jak zawsze genialny wpis :) Czy do dobrze rozumiem:jeśli chciałabym pozbyć się blizn potrądzikowych to taka wylinka jest konieczna? Miałam w planach rozpocząć kurację Atredermem właśnie w celu spłycenia blizn, ale ze względu na pracę nie mogę sobie pozwolić na taką wylinkę. Z kuracji nie zrezygnuję, zmniejszę tylko częstotliwość stosowania Atredermu. Jeśli moja skóra źle zareaguje na Atrederm to zdecyduję się na Locacid. Chciałabym jeszcze dodać, że za Twoją radą zakupiłam maskę Antidpodes Aura Manuka i przepadłam. Jest genialna. Pozdrawiam. Asia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu, niestety tak, bo wtedy naskórek jest najlepiej pobudzony do odnowy oraz jest usuwany chemicznie, wiec faktura skóry się wyrównuje. Przy "normalnym" trybie pracy polecam stosować retinoidy w takiej formie, jaką zaproponowałam - peelingów, można kontrolować łuszczenie, np. stosując retinoid dwukrotnie w środę/czwartek lub czwartek/piątek, by skumulować łuszczenie w weekend :) Nawet mniej obfite łuszczenie także wygładza fakturę skóry,a szczególnie, gdy są to nowe, stosunkowo świeże blizny.

      Super, bardzo się cieszę ;)

      Usuń
    2. Myślałam o stosowaniu retinoidów właśnie w formie jaką opisałaś, nie wiedziałam tylko w jakie dni je aplikować. Mam tylko nadzieję, że makijaż mineralny sprawdzi się w trakcie całej kuracji :) Dziękuję za wszystkie rady :)

      Usuń
  14. Hello:)

    Czekam więc na ten ciekawy wpis o bardzo łagodnym metodach manualnego usuwania naskórka:) To na prawdę coś dla mnie:)

    Mam pytanie-ile dni po comiesięcznym zabiegu złuszczającym (kwas pirogronowy) powinnam zastosować peeling enzymatyczny + ew.błotko z siarką? Jak skóra mi się już złuszczy?

    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, najlepiej peelingi enzymatyczne i maski oczyszczające stosować jak już naskórek zdąży się złuszczyć, czyli średnio 4,max 7 dni po zabiegu, tylko unikałabym wysokiego stężenia substancji aktywnych i olejków eterycznych w początkowym okresie, dosyć mocno drażnią skórę i zaogniają rumień.

      Usuń
    2. Nie no oczywiście:) Na razie zrezygowałam z olejków eterycznych w ogole. Wrocilam do poprzedniej pielęgnacji. Jednak najbardziej służy mi woda termalna z małą ilością kremu nawilż. Nawet hydrolatu rozanego juz nie stosuję. Pozbyłam się juz wysypu. Wyciszyłam skórę.
      Teraz mam niestety kilka przebarwień:( ale od czego jest korektor sephory:P Niezastąpiony:)

      Moj trądzik tez jest chyba zaskornikowy. Czoło mam czyste (choc łojotok mam na nim rowniez), skronie czyste, broda tez mniej wiecej. Najgorzej prawy policzek (kilka krostek małych) i tu na dolach buzi tez kilka malutkich. Ale po Duacu i nawilżaniu szybko znikaja. :)

      A tak poza tym nic tak dobrze nie robi kobiecie jak zakupy:) Od razu zapominasz o trądziku (przynajmniej na jakiś czas) jak masz kilka fajnych nowych ciuszków:))))

      Usuń
  15. Witaj Ewko ,
    mam pytanie do Ciebie ,jak długo powinna trwać przerwa po skończeniu kuracji retinoidem a rozpoczęciem nowej kuracji. Używam teraz zorac na przemian z klindacin T ,chciałabym używać tego zestawu do zabiegu pixel peel . Po zagojeniu buzi chciałabym zacząć kuracje atrederm-em gdyż zależy mi na splyceniu blizn oraz pozbyciu się przebarwien pozapalnych . Jak uważasz ,w jakim czasie powinnam to rozłożyć ?
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy w jakiej częstotliwości stosowałaś retinoid i w jaki sposób go odłożyłaś oraz ogólny czas kuracji, przyjmuje się schemat 1:1 - 6 miesięcy kuracji, 6 miesięcy przerwy, czasami nawet 3 miesięczna kuracja pozwala do powrotu po 3-9 miesiącach, wszystko zależy od tego w jaki sposób reagowałaś na retinoid, u wielu osób sprawdza się też schemat co 3 miesiące, czyli kuracja dwukrotnie w ciągu roku, moim zdaniem nigdy nie powinna trwać dłużej niż pół roku i taka sama powinna być przerwa, czyli schemat albo 6 miesięcy retinoid: 6 miesięcy przerwa lub dwie kuracje po 3 miesiące i dwukrotne, trzymiesięczne przerwy dla utrzymania widocznych, trwalszych rezultatów. Na pewno nie przesadzałabym z częstotliwością stosowania - naskórek nie ma czasu na regenerację i w efekcie mocniej rogowacieje i staje się bardziej problematyczny, kluczowa jest wręcz przerwa na regenerację, takie ciągłe pobudzanie naskórka do odnowy też nie jest dobre.

      Usuń
    2. Dziękuję za pomoc ,
      Zorac działał na mnie jak krem nawilzajacy , za bardzo to nie wiem co używac po odłożenia żelu . Bardzo dobrze działało na mnie epiduo ale on tez zawiera retinoid wiec pewnie odpada .

      Usuń
  16. Droga Ewo. Od lat borykam sie z ropnymi krostami i takimi podskurnymi na brodzie. Całą brodę mam obsianą tym świństwem i nie mogę znaleźć sposobu na to. Reszta cery jest ok. W obecnej chwili karmię jeszcze dzieciaka piersią i wiem że mam ograniczone środki które mogłabym wypróbować. Zastanawiałam się czy są jakieś dopuszczalne kwasy albo stężenia które mogłabym mimo wszystko miejscowo zastosować? Bardzo proszę, doradź mi coś. Z gory dziękuję.
    Wanilia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wanilia, w trakcie laktacji możesz stosować adapalen (retinoid III generacji, jedyny dopuszczony do użytku zewnętrznego u kobiet karmiących), kwas azelainowy oraz antybiotyki zewnętrznie, nadtlenek benzoilu, jeśli chodzi o kwasy - bez problemu możesz używać kwasów z grupy AHA oraz PHA. A co jest przyczyną tych krostek? Nie wiem czy zastosowanie kwasów nie zaostrzy stanu zapalnego, zaczęłabym bezpiecznie - albo od antybiotyku miejscowego z klindamycyną albo od preparatu o silnym działaniu antybakteryjnym i przeciwzapalnym np. Epiduo.

      Usuń
    2. ** Jeśli wypryski są umiejscowione tylko na brodzie, wykluczyłabym lub potwierdziła problemy hormonalne, nietolerancje pokarmowe oraz dermatozę okołoustną.

      Usuń
  17. Ewo, czy vitasource mogę stosować bezpośrednio na skórę- np dodać kilka kropel lub kroplę (ile?) do kremu? Do kremu chcę dodawać również olejową wit. c rozpuszczoną w oleju. Aby ten tłuszcz się rozpuścił, krem musi mieć jakiś emulgator, czy nie musi? Tzn czy to jest warunek dodawania wit.c w takiej postaci do kremu? Czy avene post acte sprawdziłby się w takiej kombinacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się pomyliło, przy dodawaniu komentarzy ;) Vitasource nie powinno być stosowane w dużej ilości, możesz dodać jedną kropelkę na świeżo, albo do całości kremu w ilości 2-4%, witaminę C rozpuszczalną w tłuszczach trzeba natomiast dodawać zawsze na świeżo, dlatego o ile masz możliwość, warto vitasource rozpuścić w całości kosmetyku, a witaminę C dodawać przed zastosowaniem kremu. Każdy krem posiada emulgator i fazę tłuszczową, tetraizopaltyminian askorbylu rozpuszczał mi się nawet w Post Acte, a ta emulsja praktycznie wcale nie zawiera tłuszczu.

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za odpowiedź :)

      Usuń
  18. Hej Ewo, mam do Ciebie takie pytanie. Udałam się w koncu do dermatologa, i stwierdził on u mnie trądzik zaskórnikowy, zapisał Zineryt. Nie zgadzam się jednakże co do konca z tą diagnozą, Pani tylko obejrzała moją buzię. Czytając Twojego posta po ostatnim wysypie stwierdzam jednak, że musi być to zapalenie mieszków. Zmiany z reguły wyskakują grupowo, są bardzo płytkie, wypelnione jakby plynem, pasuje to do twojego opisu "a powierzchowne, często jest to czerwona, swędząca wysypka, lub drobne, gęsto usiane krosteczki z treścią ropną, którą łatwo jest uwolnić". Tylko, że u mnie ten problem nawraca i nawraca, ledwo zagoi mi się jeden wysyp z czoła i skroni (tu mam najwiekszy problem) to za jakąś chwilę pojawia się kolejny.

    Pytanie do Ciebie jest takie -czy warto bym kupowała ten zineryt? Czy jeśli to jest bakteryjne, to jest on w stanie pomóc, czy wręcz przeciwnie, zaogni zmiany? W jednym ze swoich postów, pisałaś, że erytromycyna pomaga przy bakteriozie. Chyba bardziej jest prawdopodobne, że to zapalenie ma podłoże bakteryjne niż grzybicze (te zmiany mnie troszkę swedzą, ale tylko troche i rzadko, a Ty pisalas, ze przy drożdżakach/grzybach skóra swędzi bardzo) ? Będę wdzięczna za Twoją opinię, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to trądzik zaskórnikowy, to nie rozumiem bazowania wyłącznie na antybiotyku, dodatkowo przy stosowaniu erytromycyny, dochodzi do oporności krzyżowej z klindamycyną.. Jeśli choroba ma charakter uderzeniowy, nawrotowy,to faktycznie może być to nadwrażliwość mieszków lub objaw rogowacenia.

      Powiem tak - samodzielnie nie ma sensu, ale jeśli to będzie kuracja łączona - tak, warto mieć antybiotyk w zanadrzu. Jeśli nie stosowałaś jeszcze klindamycyny, stosowałabym najpierw taką substancję czynną, bo przy erytromycynie łatwiej dochodzi do nabycia oporności i to jeszcze krzyżowej. Swędzieć może z z wielu powodów - np. z przesuszenia lub nadmiernego rogowacenia, największe swędzenie jest przy grzybach, ale też przy podrażnieniu. Jeśli zmiany pojawiają się nagle i często ropieją, to bardzo możliwe, że sednem problemu jest rogowacenie, a na jego skutek borykasz się z nadwrażliwymi mieszkami.

      Usuń
  19. Od paru lat mówię sobie, że mam za delikatną skórę na retinoidy (płytkounaczyniona, tłusta, chyba reaktywna), ale kiedyś jak myślałam o nich, to miałam przed oczami atrederm, który faktycznie zabiłby mi twarz, ale dzięki twoim postom zaczęłam myśleć między innymi o adapalenie. Z tego, co u ciebie wyczytałam, powinien być wystarczająco delikatny na początek. Mam teraz całkiem uspokojoną cerę, ale jak to bywa wciąż z problemami. Na razie jednak zdecydowałam, że spróbuję wreszcie peelinów aza, bo typowe preparaty z tym kwasem mnie zawsze jakoś rozczarowały - widać, że mi substancja czynna służy, ale baza preparatu jednak trochę podrażniała. Chociaż może się okazać, że zbyt często stosuję (co dwa dni) i kwas siłą rzeczy drażni mimo częściowego dobrego działania, raz w tygodniu "strzały" z peelingu okażą się dla mnie najlepsze. Tym bardziej że tonik z azeloglicyną (na noc jak nie używam skinorenu) bardzo mi pomógł z wyciszeniem, wygładzeniem cery oraz nawilżeniem. Próbowałam używać samej azeloglicyny, ale solo nie daje rady. Na razie mam troszkę grudek, które czasem zamienią się w jakiś stan zapalny, więc czas coś zmienić.
    Październik powinien być dobrym ewentualnym początkiem kuracji adapalenem, jeśli peelingi mnie nie powalą na kolna? Wszyscy mówią, że trzeba zacząć jesienią, ale to musi być sam początek jak wrzesień?
    Pozdrawiam serdecznie :)
    A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak z ciekawości - ten tonik z azeloglicyną to ten z Arkany, czy samoróbka?
      Jeśli w ogóle ktoś z was używał toniku Azac Solution lub kremu Azac Forte - jak się sprawdza? Ucieszyłabym się z każdej opinii, zwłaszcza w kwestii wyciszania rumienia. :)

      Usuń
    2. Mam podobną cerę i podobne problemy i właśnie zaczynam peelingi aza, jeśli one się nie sprawdzą również nie będę zabierać się od razu za retinoidy, tylko spróbuję z adapalenem. Jak długo używać peelingów aza aby móc stwierdzić, czy działają na korzysć? Miesiąc nakładania raz, dwa na tydzień wystarczy?

      Usuń
    3. "Październik powinien być dobrym ewentualnym początkiem kuracji adapalenem, jeśli peelingi mnie nie powalą na kolna? Wszyscy mówią, że trzeba zacząć jesienią, ale to musi być sam początek jak wrzesień? "

      Jasne, ja zawsze rozpoczynam kurację obserwując pogodę, a nie kalendarz - najlepiej rozpocząć kurację jak dzień jest krótszy i wzrasta wilgotność powietrza, bo naskórek łatwiej i lepiej trzyma wilgoć, a dzięki wilgotnemu powietrzu nie ulega tak szybko podrażnieniom, nie jest też tak bardzo narażony na działanie promieni. Najgorszej jest zacząć suchą porą roku, skora wtedy najmocniej rogowacieje i prawdopodobieństwo pojawienia się wysypu na skutek rogowacenia bardzo wzrasta.

      Adapalen to też retinoid, ale najlepiej tolerowany o najsilniejszym działaniu przeciwzapalnym pośród wszystkich pochodnych witamina A :)

      Usuń
  20. Ewo, a czy Twoim zdaniem po skończeniu kuracji izotekiem należy do razu włączyć retinoidy do pielęgnacji (oczywiście nie codziennie, bo jednak skóra po kuracji jest bardziej wrażliwa)? Moja dermatolog twierdzi że na razie zostawiamy tak jak jest i jakiekolwiek maści itd dopiero jeśli coś będzie się pojawiać. A ja już drżę o moją skórę... ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też w sumie ten temat ciekawi. Z tego co się orientuję, to niektórzy (no, dobra, narazie spotkałam się z dwiema takimi opiniami, ale niewiele w ogóle czytałam na ten temat, właściwie nt. pielęgnacji "po" w ogóle) dermatolodzy zalecają regulację jeszcze jakiś czas po odstawieniu retinoidów.
      Patrz: http://cosmeticsblogging.blogspot.com dermatolog Basi i z tego co pamiętam to także Marcin Zakrzewski ma podobne podejście.

      Co do Twojej dermatolog - i co, masz czekać, żeby później powitać wysyp po leku, który raczej brałaś w celu stałego pozbycia się problemu?
      Moim zdaniem regulacja po odstawieniu to kropka nad "i", intuicyjnie takie podejście wydaje mi się mądrzejsze, ale nie wiem jak przebiega ten proces od wewnątrz i czy taka regulacja = mniejsze prawdopodobieństwo nawrotu, także ciekawa jestem opinii Ewy.

      Usuń
    2. Ja zaczęłam stosować Locacid, pół roku po zakończeniu kuracji i takiego zdania jest moja dermatolog :) wcześniej choćbym chciała (mały grudki wróciły tak około dwa tygodnie po zakończeniu brania tabletek) miałam tak wrażliwą skórę, że nie dawałam rady stosować tak silnych maści :)

      Usuń
    3. Powiem tak, czekanie na to "aż coś się pojawi" jest bez sensu, bo to takie czekanie na blizny i przebarwienia, które trzeba później leczyć, ALE: takie dawki izo regulują pracę gruczołów łojowych, cześć z nich jest bezpowrotnie zniszczona, skóra ma większa tendencję do rogowaceń, podrażnień, jest gorzej nawodniona sama w sobie, dlatego w niektórych przypadkach działanie tuż po odłożeniu izotretinoiny wewnętrznej jest bardziej niekorzystne - skóra może zareagować zapalnie, ulec atopiom, skrajnemu odwodnieniu, silnym rogowaceniom, tutaj trzeba by poczekać, aż lepiej się nawodni i przetrawi takie dawki wit.A. Zacznijmy tylko od tego, że każda kuracja Izo powinna zakładać, że trądzik się już nie pojawi - w końcu jest ostatnim punktem, teoretycznie, bo wiele lekarzy praktykuje wróżenie z fusów i zamiast wykluczać inne przyczyny, leczy na oślep. Nie uważam, ze leczenie miejscowe jest niezbędne po izo, no chyba, że zawiodły wszystkie metody walki i problem leczy w mieszkach, wtedy faktycznie po zakończeniu kuracji trzeba działać i miejscowo. No i oczywiscie łojotok - wiadomo, że izo działa częściowo na problem, więc skóra będzie wymagać dalszego leczenia zewnętrznego, no ale już mniej agresywnego. Każdy też inaczej znosi kurację izotretinoiną, czasami skóra po terapii jest zupełnie normalna i włączenie od razu leków podtrzymujących jest jak najbardziej ok.

      Nie wiem czy to kropka nad i, bo jednak zażywanie Izoteku teoretycznie ma rozwiązywać problemy z cerą, a nie obligować do dalszego leczenia - właściwa pielęgnacja, dogadywanie się ze skórą - ok, ale nie leczenie dermatologiczne. Jak jakiś lekarz zakłada, że izo nie pomoże i trzeba będzie dalej działać zewnętrznie, to nie powinien przeprowadzać takiej kuracji, ale takie jest moje zdanie. Chyba, ze problem jest złożony i jest duża procentowa do nawrotów np. przy łojotoku, po odłożeniu izo problem częściowo nawróci, wiec skóra dalej będzie wymagać regulacji, podobnie jest z rogowaceniem, ale już powinna być w domyśle słabsza, chyba że problem całkowicie nawróci, wtedy można rozważać kurację izo jako błąd lekarski.

      Usuń
  21. SZUKAM RATUNKU :( moja skóra wygląda poprostu strasznie...świeci się bardzo mocno codziennie wygląda jakbym była mokra jakbym dopiero wyszła z pod prysznica :( mam jeszcze wypryski i smaruje je raz na jakiś czas maścią DUAC.Stosuje tez maseczki z glinek,peeling z enaturalne,krem make me bio itp... a nic nie pomaga..świece sie dalej i wyglada to strasznie zle.PROSZE POMOZ MI :( CO ZMIENIC?JAK ZACZAC?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze najpierw przeczytaj bloga..

      Usuń
  22. Ewo, jakie peelingi mechaniczne stosujesz? Ja za Twoim poleceniem kupiłam peeling enzymatyczny z e-naturalnie - świetnie się sprawdza, jednak chyba potrzebuję raz na jakiś czas coś delikatnego, a zarazem mechanicznego. Nie wiem co wybrać, bo mam lekki rumień, a jednocześnie po lecie moja skóra szybko się zanieczyszcza, a sebum szaleje...po przeczytaniu powyższego wpisu stwierdzam, że czas na coś ciut mocniejszego raz na tydzień/dwa. Jakieś sugestie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosuję peeling z czarnuszki ze zróbsobiekrem, bardzo lubię masaż glinką białą lub glinką multani mitti, skała wulkaniczna też jest dosyć łagodna, ale trzeba z nią już uważać :)

      Usuń
    2. pięknie dziękuję, akurat mam białą glinkę, więc sprawdzę jak się u mnie sprawdzi! :)

      Usuń
  23. Ewo, co myślisz o preparacie do eksfoloacji z Bielendy z kwasem szikimowym i laktobionowym oraz czy trzeba używać przed nim aktywatora?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie znam tego produktu, aktywator jest raczej zbędny, skóra powinna być tylko dokładnie oczyszczona i przygotowana do zabiegu, ale jeśli to eksfoliator, niezbędny będzie też neutralizator np. roztwór z sody. Jak możesz, to podaj mi dokładny skład produktu, stężenie kwasów i pH.

      Usuń
  24. Witaj, czytając twoje posty, wspominasz o proteinach w pielęgnacji skóry. Czy te proteiny zbożowe z e-naturalne będą w porządku?
    To skład: Aqua, Hydrolyzed Wheat Gluten, Hydrolyzed Soy Protein, Hydrolyzed Corn Protein
    Chciałam je dodać do mgiełki nawilżającej. Czy może lepiej jest kupić hydrolizowany jedwab?
    Będę wdzięczna za pomoc:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z e-naturalne też będą ok, tylko to mieszanka protein zbożowych na wodzie, a nie czyste proteiny owsiane, czy jedwabne. Jedwab będzie lepiej wygładzał skórę, a sam produkt będzie bardziej "luksusowy" w użyciu, proteiny zbożowe bardzo dobrze nawilżają naskórek, ale nie dają już tej delikatności, będziesz też musiała dodać ich trochę więcej - podwoić ich ilość procentową,bo są rozcieńczone, na bazie wody.

      Usuń
  25. To ja też zadam pytanko, bo trochę mnie to męczy :)
    Mam cerę wrażliwą, łatwo zanieczyszczającą się i skłonną do przesuszania na policzkach. Stosuję locacid jeden raz w tygodniu. W pozostałe dni stosuję twój słynny tonik z glukonolaktonem. Rano nawilżam się lekkim kremem z LRP.
    Tak po dwóch dniach od posmarowania Locacidem, skóra zaczyna się delikatnie łuszczyć. I tutaj mam dylemat. Czy powinnam nawilżać skórę na noc jakimś cięższym kremem czy czekać aż sama się zregeneruje? Niestety mam wrażenie, że moje wrażliwe policzki niezbyt dobrze tolerują retinoid, skóra jest tam nieco podrażniona i w tych miejscach wyskaują mi małe zaczerwienione grudeczki, które raczej nie wynikają z ,,oczyszczania się" skóry :(

    Trochę gubię się w jakim systemie stosować retinoid, krem nawilżający i peeling. Wiem, że powinnam obserwować cerę, ale może ma ktoś jakiś swój sprawdzony system i chciałby się nim podzielić? :)

    Ps. Jak zwykle zjawiskowe zdjęcia! Mistrzostwo świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może spróbuj zrezygnować z toniku z glukonolaktonem i oprzeć pielęgnację tylko na retinoidzie raz w tygodniu? Jeśli stosujesz w pozostałe dni tonik z glukonolaktonem, to on nasila podrażnienie i odwadnia dodatkowo naskórek. Nie wiem czy dokładanie kremu jest dobrym pomysłem, bo to kamuflowanie innych problemów, najpierw spróbowałabym podziałać tymi produktami, które posiadasz - na początek polecam ograniczyć stosowanie toniku, a na pewno dzień przed i dwa-trzy dni po zastosowaniu retinoidu, aby niepotrzebnie nie drażnić skory i dać się jej spokojnie zregenerować. Potem ocenisz sama, czy ten krem jest potrzebny, czy wystarczyło ograniczyć stosowanie kwasów z równolegle stosownym retinoidem.

      Bardzo mi miło :)

      Usuń
  26. Ewo, jeśli pozwolisz odbiegnę trochę od tematu z moim pytaniem ale kogo zapytam jak nie Ciebie i Twoje czytelniczki :)
    Dziewczyny czy możecie polecić jakiś dobry puder, najlepiej mineralny. Szukam coś podobnego do pudru Jedwabnego z LL ale jednak trochę tańszego. Z gory dziękuję za podpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa pisała nieraz o Ecolore :)

      Usuń
    2. Niestety nie znam odpowiednika Flawness z LL, bo bazuje na mice i mieszance tlenku cynku, ale ładniejszy efekt uzyskasz velvet spheres z kolorówka.com, też bazuje na mice, ale powlekanej krzemionką, a nie tlenkiem cynku, pięknie odbija światło i bardzo dobrze matuje, nie wysusza mocno skóry. Za to zamiennikiem Transulent Silk i moim zdaniem 100% lepszym jest White Saraphine, bo nie daje po akimś czasie efektu przetłuszczonej twarzy,tylko gwarantuje efekt "luminous", polecam zakup tego surowca, nawet niewielki dodatek WS do pudrów matujących nadaje skórze młodego, pięknego, gładkiego, świetlnego wykończenia. Używam namiętnie i już kupuję kolejne 10g.

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź, jesteś kochana :)
      Wanilia

      Usuń
    4. Dodam jeszcze że o takie coś mi chodziło i jestem pełna podziwu Twojej wiedzy. A velvet spheres mam nawet o dziwo w swoich zasobach wiec jeszcze przez chwilę nie muszę wydawać kasy. Uratowałaś mnie.
      Wanilia

      Usuń
    5. Nie ma sprawy, przyjemność po mojej stronie, miłego użytkowania :)

      Usuń
  27. Ewo, chciałabym zapytać o plamę, którą mam na policzku zaraz w bok od nosa. Jest brązowa, sucha, raz się łuszczy raz jest bardziej blada. Do tej pory myślałam, że to przebarwienie, ale chyba jednak nie. Nie mam innych przebarwień, tylko ta jedna plama, odporna na tretynoinę. Teraz akurat bardzo się łuszczy, jej powierzchnia wygląda jak tarka.
    Może nasunie Ci się jakaś myśl, co to może być?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może być albo martwy naskórek, który nie uległ dobremu złuszczeniu i wciąż przylega do naskórka i pod wpływem czasu zbrązowiał, albo rogowacenie które również z czasem się utleniło. Skóra mniejszymi płatami też ciemnieje na skutek podrażnienia, możliwe, że masz tam wrażliwszą skórę i np, na skutek jednoczesnego, całego złuszczania skóry twarzy doszło do uszkodzenia naskórka w tym miejscu. Może być to też objaw łojotokowego zapalenia skóry lub miejscowa atopia, ale obstawiam, ze masz tam cieńszą skórę i uległa przebarwieniu na skutek podrażnienia - jak masz jakieś otarcie, to skóra też ciemnieje, a potem wraca do poprzedniego koloru.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Czyli, jeśli dobrze wnioskuję, nic już z tym nie zrobię? To jest wielkości małego paznokcia, ale bardzo widoczne.

      Usuń
    3. Zależy co to jest, jeśli to łzs, można z tym walczyć, tak jak z rogowaceniami, jeśli to po prostu wrażliwsza skóra, to niestety każde podrażnienie, gorszy dzień będzie sprawiać, że "przebarwienie" będzie bardziej widoczne.

      Usuń
  28. Ja również chciałabym zapytać o pielęgnacjię przy retinoidach.mam receptę na Locacid ale nie wiem czy ją zrealizowuje.moim głównym problemem są przebarwienia,nie wiem skąd, może to efekt kilku lat antykoncepcji hormonalnej,choć tradzik wcale też mnie nie opuszcza.mam tonik z glukonolaktonem wg.Twojego przepisu i dodałam jeszcze azeloglicynę, tonik z kwasem kojowym i półprodukty na te kosmetyki. Szkoda mi trochę żeby to wszystko się przeterminowało a nie wiem czy przy stosowaniu Locacidu mogłabym spróbować wcisnąć coś z tych ww.? A jeżeli to zbyt duże obciążenie dla skory to co w takim razie? Jakieś serum z olejową wit.c albo serum dla cery dojrzałej wchodzi w gre?
    Pozdrawiam Aneczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to trochę za dużo substancji czynnych, możesz terapię retinoidami rozpocząć, gdy zużyjesz już gotowe mieszaniny, a po ich skończeniu włączyć retinoid. Nie jestem za tym, aby wprowadzać dużo związków aktywnych przy jednoczesnej kuracji retinoidami, bo to mimo wszystko drażni skórę no i ciężko wyłapać co faktycznie szkodzi, może powodować pogorszenia i nasilać odwodnienie, pozostałabym przy tylko jednej, dodatkowej substancji - np. kwasie kojowym, ale bardzo polecam połączenie z witaminą C olejową- łagodzi podrażnienia, rozpromienia naskórek, wpływa pozytywnie na nawilżenie i w połączeniu z retinoidem bardzo dobrze sobie radzi z przebarwieniami pozapalnymi i tymi utrwalonymi. Serum dla skóry dojrzałej - jak najbardziej, tylko jeśli zawiera wysokie stężenie substancji aktywnych, trzeba je umiejętnie wpleść w pielęgnację, aby nie drażniło skóry, np. w te dni, gdy nie stosujesz retinoidu, a skóra zdążyła się już złuszczyć :)

      Usuń
    2. Dziękuje.nie myślałam żeby to wszystko jednocześnie ładować na twarz, tak tylko wypisałam co mam:-)muszę się porządnie zastanowić jak to rozplanować zeby nie przynieść sobie więcej szkody niż pożytku.

      Usuń
  29. Chcialabym zrobic sobie serie peelingow azelainowych 5-6 razy co tydzien/dwa tygodnie. Mam policzki non stop czerwone, wczesniej od wysilku, stresu sie czerwienilam.. bylam u kosmetologa, to pani kosmetolog mowila, ze cera jest w dobrym stanie, dobrze nawilzona, co przy takim zaczerwienieniu rzadko spotykane, pory ok, brak zaskornikow, piecze mnie skora na policzkach glownie od slonca/ciepla..przez 2-3mies uxywalam 3razy w tyg acnederm, i mialam tonik z kwasami pha. Moge zaczac wiec od 20%peelingu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy rumieniu zaczęłabym od bezpiecznych 10%, niestety nie wiem czy peeling w 20% nie zaogni problemu, bo przy wyższym stężeniu jego pH spada i jest bardziej kwaśne. Polecam także włączyć do pielęgnacji witaminę C olejową w formie tetraizopaltyminianu askorbylu- świetnie wpływa na skórę rumieniową, skóra staje się mniej reaktywna, a kwasem azelainowym możesz niechcący pogorszyć sprawę, jeśli rumień po części wynika z podrażnienia.

      Usuń
    2. wlasnie uzywam niewielu kosmetykow, a cera wyglada tak samo czy uzywam kosmetykow tych czy jak przez pare dni nie uzywam nic oprocz wody.

      Usuń
    3. To widocznie borykasz się z nadreaktywnością naczyniową, wskazane jest delikatne obchodzenie się ze skórą, bo naczynka są mocno rozruszane i trzeba je uspokoić.

      Usuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ewo, skoro promieniowanie przenika także przez szyby to czy jak siedzę tyłem do okna to mnie nie tyka? Mam mały pokój i blisko okno niestety, zastanawiam się czy nie przestawić biurka tak abym siedziała tyłem. A co z zasłonami? Czy trochę chronią?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. +Czy lepszy mały pokój z małym oknem czy duży z dwoma oknami np.? Przeprasszam ale nurtuje mnie to. :)

      Usuń
    2. Dotyka, bo promieniowanie odbija się też od ściany i jednak łapie boki twarzy, dużo też zależy od kata padania światła, ale lepiej siedzieć tyłem niż na wprost okna, najlepiej, aby światło było równo rozproszone, najgorzej gdy jest ostry strumień światła. Wszystko zależy od budowy mieszkania i wielkości oraz rozstawienia okien :) Zasłony zapewniają ochronę, w końcu są swoistą ochroną fizyczną przed strumieniem światła, najlepiej, aby były wykonane z nieprzepuszczalnego tworzywa - drewna, metalu, albo nieprzepuszczalnej tkaniny, wtedy ochrona jest niemal 100%.

      Usuń
  32. Hej Ewula...
    Odstawiłam hydrolaty, olejową vitaminę C. Używam tylko wody termalnej z la roche i kremu hydreane na noc i na dzień, w małej ilosci. Skora mi sie poprawiła o jakies 80%. Wszystkie obiekty nieporządane zeszły.
    Znowu mam tylko 1-2 pryszczyki gdzies tam. Szorstkie policzki stały się delikatne, jak przejezdzam po buzi palcami jest gładka.
    Jaki wniosek? Moja łojotokowa skora potrzenuje duzej dawki nawilzenia? Czyli jednak nie rogowacieje? hmmm
    Nie obserwuje tez aby tworzyly sie jakies zaskorniki. Wszystko wrocilo do normy.

    Co do przebarwień. Kurcze no ja niestety mam pod okiem taki pasek brązowy. W zasadzie nie wiem sama jak powstał-wydawalo mi sie kiedys ze to od lasera CO2 i nie stosowania ochrony uv. Pożniej pociamniały chyba od stosowaniaserum liq cc bo zciemniały mi rowniez miejsca koło nosa i pod drugim okiem. Teraz juz sama nie wiem. Byłam 2 x na zabiegu laserem IPL i mi sie powykruszały w jakiejś skali. Niestety nie całkowicie.
    Licze ze teraz po mikrodermabrazji i kwasie troche sie to rozjasni i wyłuszczy.

    Jak myslisz Ewo co to jest i czy da sie to usunac całkowicie? Czy bede juz musiala do konca zycia stosowac filtr w tych miejscach?

    OdpowiedzUsuń
  33. Ewuniu, twoje wpisy ratują twarz mojego 13 letniego syna przed wysypem trądziku ( jeszcze raz dziękuję ) a moją przed starzeniem :)... tu mam pytanie: Ewuniu co stosować na okolice oczu z kosmetyków oczywiście robionych ? Mam brzydkĄ lwią zmarszczkę między brwiami. Tonik z glukonolaktonem troszkę wygładza, ale może jest coś jeszcze? Myślałam o atredermie, ale ja generalnie mam ładną skórę, więc nie wiem. Okolice oczu i czoło - tu widać skutki starzenia. Ściskam. Ania P.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ewo, czy przy Atre stosowanym 1 raz w tygodniu, wystarczy maska z błota martwego i peeling z płatków owsianych? Przyznaję, że nie po drodze mi ze sklepami póółproduktowymi.

    A propos płatków owsianych, można stosować maseczkę na ich bazie, i w ogóle maseczki nawilżające diy, np z kozierdaki/ siemienia lnianego/ miodu?

    No i teraz pytanie o częstotliwość, no i odpowiedni dzień. Retinoid stosuję co sobotę, dziś jest wtorek no i łuszczę się bardziej niż wczoraj, kiedy powinnam wykonać peeling/ maskę oczyszczającą? A kiedy nawilżającą? Czy nawilżająca wystarczy raz w tygodniu, tak jak peeling, czy można częściej?
    Przyznaję, że przed złuszczaniem, strasznie swędzi. Czy po prostu pozwolić skórkom, by się same odrywały, bez żadnego nawilżania? Dodam, że nie używam żadnego kremu, jedynie Ziaję z filtrem 50, kiedy wychodzę na zewnątrz.
    Będę bardzo wdzięczna, za rozjaśnienie w temacie. To moja pierwsza kuracja, i chcę zrobić wszystko, by przejść ją jak najznośniej.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.