-->

2016/05/20

Ciekawy produkt marki własnej e-naturalne | Lynia, Krem z 10% mocznikiem, 2% kwasem salicylowym i 2% kwasem mlekowym na wyjątkowo suche partie skóry

Nigdy nie opierałam swojej pielęgnacji cery na kremie nawilżającym, jest dla mnie kosmetykiem zbędnym lub stosowanym na tyle rzadko, by nie wywindować go na szczyt mojej pielęgnacyjnej, codziennej piramidy. Niestety, trądzik jest jedynie początkiem mojej litanii dotyczącej problemów ze skórą, od lat borykam się z równie uporczywym schorzeniem jakim jest rogowacenie okołomieszkowe, a znalezienie odpowiednich kosmetyków, łączących delikatność, optymalne nawilżenie i mocne właściwości zmiękczające jest jak szukanie igły w stogu siana. Jedyną, jak dotąd sensowną opcją był dla mnie jedynie Pilarix, który w pewnym momencie przestał mi odpowiadać formułą, a tretinoina, która jako jedyna przynosiła błyskawiczne efekty, odeszła w odstawkę na okres wiosenno-letni. Krem Lynia to lżejsza, bardziej odświeżająca i co dziwne, nawilżająca wersja kremu Pilarix, ciężko nie wspomnieć o jawnej inspiracji, ale czy udanej? 

Lynia, to marka własna firmy oferującej półprodukty kosmetyczne e-naturalne. Nigdy szczególnie nie zagłębiałam się w ofertę sklepu internetowego, przyznam, ze przez długi czas moje zakupy kończyły się głównie na fenomenalnym peelingu enzymatycznym, mogę więc powiedzieć, że moje zaskoczenie sięgnęło zenitu, gdy w paczce znalazłam krem gotowy do użytku. Kosmetyk był gratisem w zamówieniach przekraczających pewną kwotę w ramach promocji nowego produktu, jak widać, nieświadomie zgrałam się w czasie i po otrzymaniu przesyłki, spotkała mnie mała, aczkolwiek miła niespodzianka. 
Zapewne gdyby nie promocja kremu, dalej żyłabym w błogiej nieświadomości, poszukując swojego ideału, lub też podejmując się po raz kolejny nieudolnej próby ukręcenia ultra lekkiego kremu o dobrych walorach nawilżających. Niestety, w formuły z wysoką zawartością mocznika są zazwyczaj niezbyt komfortowe w użyciu, o dość topornej, mażącej się konsystencji, to samo obserwuję po niegdyś fenomenalnym Pilarixie (posiada lepsze właściwości złuszczające, aniżeli nawilżające, zawiera za dużo substancji natłuszczających w składzie, będzie odpowiedni na mocne rogowacenia). Większość ogólnodostępnych produktów jest także bardziej dedykowana skórze atopowej lub też bardzo wysuszonej i zmaltretowanej, niż  problemom z rogowaceniem, które nie pojawiają się tylko na skórze suchej, ale także - tłustej i trądzikowej. Moja skóra nie toleruje takiej okluzji, a ogólnodostępne preparaty jedynie nasilały mój problem, lub też powodowały swędzące i wędrujące potówki, zaogniając przy okazji stan zapalny. 

Lynia w moim przypadku okazała się strzałem w dziesiątkę, to połączenie lekkiej, ale nie całkowicie wchłanialnej konsystencji z chłodzącym efektem. Muszę nadmienić, iż kosmetyki do pielęgnacji mojego dekoltu, piersi i ramion, dotkniętych daleko posuniętą hiperkeratozą znacząco różnią się od moich preferencji w pielęgnacji twarzy - rogowacenie okołomieszkowe wymaga odpowiedniej, codziennej ilości okluzji, składników nawilżających oraz substancji zapobiegających nadmiernej keratynizacji. W moim przypadku rośnie zapotrzebowanie na emolienty, ale musi być to nadal kosmetyk komfortowy w użyciu, który nie nasili problemu - nadmiar okluzji również zaostrza problemy z  rogowaceniem i może być jedną z przyczynowych przeistoczenia się niegroźnych zmian w ropne krostki. Mimo że krem jest przeznaczony do pielęgnacji bardzo suchych partii ciała takich jak łokcie, kolana, czy stopy, może być z powodzeniem stosowany w pielęgnacji skóry dotkniętej nadmierną keratynizacją lub skóry bardzo głęboko odwodnionej oraz typowo suchej. 

Lynia jest inspiracją popularnego i docenianego kremu Pilarix, można znaleźć wiele wspólnych, łączących mianowników, ale zespól e-naturalne postawił na zdecydowanie lżejszą formułę, która nadaje się do codziennego stosowania oraz niższe stężenie mocznika o 10%, i chwała im za to. Mimo złudnych podobieństw, w obsłudze to zupełnie dwa, różne kosmetyki, których stosowanie to niebo, a ziemia. 

Konsystencja jest bardzo przyjemna w użyciu i tak naprawdę nie wiem do czego ją przyrównać. Lynia to żelowo-kremowa emulsja, w której została umieszczona spora ilość wartościowych emolientów tłustych, które przypominają o swoim istnieniu dopiero po delikatnym wmasowaniu kremu, zostawiając subtelny woal, zapobiegając tym samym nadmiernej ucieczce wody. Mimo lekkiej konsystencji, formuła jest odżywcza i mocno nawilżająca, można spodziewać się bardzo dobrego nawodnienia od kremu Lynia, choć moim zdaniem nie zmiękczy pięt nosorożca, czy poharatanych łokci. 
  

Krem rozprowadza się bardzo delikatnie, ma bardzo dobry poślizg, nie jest tępy i toporny, jak większość balsamów z mocznikiem, dlatego mogę użyć minimalnej ilości, a pięć pompek produktu wystarcza, by wysmarować się Lynią od stóp do głów. Nie maże się i nie zostawia smug, nie powoduje także dyskomfortu, mimo że nie wchłania się od razu do matu (dzięki odżywczej i mocno nawilżającej formule), nadaje się zarówno do pielęgnacji wieczornej, jak i porannej. Po rozprowadzeniu produktu, na skórze wyczuwam delikatną, ale przyjemną warstewkę, krem nie znika zaraz po rozprowadzeniu, ale daje o sobie znać przez kilka minut (10-30 minut), choć są dni, gdy moja wymagająca skóra absorbuje go znacznie szybciej. Absolutnie nie jest to kleista, lepka maź, nie pocę się pod kremem, konsystencja jest lekka, ale na tyle nawilżająca iż potrzebuje chwili, by całkowicie się wchłonąć. Powiedziałabym, że skóra jest wilgotna przez pewną chwilę (ale absolutnie nie tłusta) i potrzebuje czasu, aby pochłonąć krem całkowicie, i faktycznie tak jest. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek krem obciążył moją skórę na dekolcie, spowodował potówki, zawsze budziłam się z doskonale nawilżoną, uspokojoną, gładką skórą o zdrowym kolorycie, to niebywałe przy tak bogatej formule.  

Tuż po aplikacji, skóra natychmiast odzyskuje zdrowy blask, a ja odczuwam niemal błyskawiczne ukojenie i komfortowe zmiękczenie naskórka. Po upływie kilku minut, po kremie nie ma ani śladu, a  pozostaje subtelnie nawilżona, gładka i pachnąca miętą skóra. E-naturalne udało się stworzyć dobrze nawilżający i zmiękczający krem, który nie jest tłusty i toporny, ale w swojej konsystencji lekki i przyjemny w użyciu, a także sprawdzający się w pielęgnacji skóry bardziej problematycznej. Przeznaczenie na stopy jest niezbyt trafione.

Kremu używam od początku lutego i myślę, że mogę wypowiedzieć się na temat działania produktu, które notabene, jak najbardziej mnie zadowala. Nie jest to z pewnością kosmetyk, od którego oczekuję cudów, gdyż doskonale wiem jakie możliwości posiada mocznik w takim stężeniu. Zależało mi głównie na dobrym zmiękczeniu naskórka, złagodzeniu objawów rogowacenia, nie zatykaniu porów oraz nie wzmaganiu potliwości. 


Krem spisał się idealnie. Początkowo nie byłam przekonana do woalu, który pozostawia Lynia, ale z czasem doceniłam go. Przy tak bogatej formule w składniki odżywcze, żaden krem nie wchłonie się błyskawicznie, a ja nadal jestem w szoku, iż moja skóra dotknięta rogowaceniem ma aż tak wysokie zapotrzebowanie na emolienty, które w większości formuł jedynie obciążały moją skórę, a tutaj są świetnie absorbowane, choć krem potrzebuje chwili, aby całkowicie się  wchłonąć. 

Jak na produkt z mocznikiem, krem jest wyjątkowo lekki i zdecydowanie bardziej polecam go na obszary problematyczne dotknięte rogowaceniem lub w pielęgnacji cery skrajne odwodnionej aniżeli w pielęgnacji ciała. Borykam się z pojawiającymi się sezonowo atopiami na łokciach i kolanach, a także spierzchniętymi piętami i niestety, dedykowana mi formuła Lynia okazała się zbyt lekka, mimo dobrych właściwości zmiękczających, na obszary dotknięte szczególną suchością, zwyczajnie się nie sprawdza - jest dedykowany nieprawidłowej grupie docelowej, jak na krem do stóp, powinien zawierać znacznie więcej okluzji. Oczywiście nie poradził sobie z przesuszeniami, mimo że jest przyjemny w użyciu, nie zauważyłam żadnych zmian na lepsze, a krem musiałam domykać masłem shea lub parafiną. Sprawdzi się w pielęgnacji skóry ciała, które ulega jedynie lekkim przesuszeniom, a przeznaczenie dla wyjątkowo suchych partii ciała jest aż na wyrost. Nie oczekiwałabym zatem od Lyni bogatej, odżywczej konsystencji, formuła jest za mało otulająca i treściwa, aby przynieść ukojenie, gdy borykasz się z bardzo suchą skórą. 

Na szczęście kosmetyk e-naturalne znalazł swoje, jak na razie stałe miejsce, w pielęgnacji problematycznego dekoltu, piersi i ramion. Jest lekki, ale na tyle dobrze nawilżający i zmiękczający, by łagodzić objawy rogowacenia. Wypełnił pustkę w pielęgnacji i wspomaga batalię o gładką skórę w rejonach dotkniętych hiperkeratozą. Kremu nie stosuję codziennie, gdyż walory nawilżające, jak na moją skórę, są na bardzo wysokim poziomie, a stosowany kilka razy w tygodniu zadowalająco poprawia kondycję mojej skóry. Odkąd Lynia gości w mojej pielęgnacji, nie borykam się z przesuszeniami i suchymi skórkami, naskórek jest dobrze zmiękczony, a gęsia skórka jest w fazie spoczynku. Skóra wygląda lepiej, wzrósł poziom nawilżenia, a objawy rogowacenia uległy znacznej redukcji, na ten moment, pomijając chwilowe pogorszenia, na które nie mam wpływu, kondycja skóry niemal w pełni mnie zadowala. Krem nie uczulił mnie, nie spowodował podrażnień oraz niepożądanych skutków ubocznych.

Jeśli borykasz się z rogowaceniem okołomieszkowym, z pewnością wiesz jak trudne jest znalezienie preparatu, który nie będzie szkodził, znajdzie zastosowanie w pielęgnacji codziennej, a także jego właściwości i walory zapewnią komfortowe i odczuwalne działanie. W okresie letnim, niestety problemy rogowacenia często nasilają się, a nie ma wielu produktów z mocznikiem, które mogą wpisać się w schemat lekkiej, nie obciążającej pielęgnacji. 

Z kremem Lynia nie mam takich problemów. Zapewnia dobre nawilżenie, umieszczone w niebywale lekkiej konsystencji, iż może być z powodzeniem stosowany w rejonach, które lubią i potrzebują nawilżenia oraz zmiękczenia, ale z drugiej strony stawiasz na komfort i formułę, która nie będzie zatykać porów i nasilać problemów z trądzikiem. Nie jest to z pewnością krem codzienny, który znajdzie zastosowanie w pielęgnacji cery, ale może z całą pewnością stać się kremem specjalistycznym, gdy Twoja skóra jest głęboko odwodniona lub przesuszona. Kremu Lynia używałam bardzo sporadycznie na skórę twarzy mojej mamy jako opatrunku (u siebie nie znalazłam potrzeby aplikacji tak nawilżającego kosmetyku) na mocno przesuszoną skórę od słońca, a po kilku dniach zaobserwowała znaczną poprawę w elastyczności, gładkości i nawilżeniu naskórka. Jak na kosmetyk o tak dobrych walorach nawilżających, przynoszącym tak szybką i odczuwalną poprawę, konsystencja jest niezwykle przyjemna w obsłudze. Dla skóry typowo tłustej, formuła może okazać się za bogata. 

Preparat jest lekki, odświeżający, dobrze współpracuje ze skórą, ale i głęboko nawilża oraz zmiękcza naskórek, takich cech wymagam od kremu na rogowacenie, którego mogę używać bez obaw nawet upalnym latem. Za kremem opowiada się także prosty, krótki, nieskomplikowany skład, Lynia jest bowiem produktem naturalnym. Mimo że mój stosunek do produktów pochodzenia roślinnego jest bardzo ambiwalentny, a mogłabym z całą pewnością stwierdzić, iż w ostatnich czasach raczej negatywny, a zwłaszcza do naturalnych kremów, bazujących na ciężkich olejach, produkt marki własnej e-naturalnej nie robi mi żadnej krzywdy, a jego stosowanie jest przyjemnością.

Składniki (INCI): Aqua, Urea, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glicerin, Cetostearyl Alcohol, Salicylic Acid, Lactic Acid, D-Panthenol, Tocopheryl, Mint Oil, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Polysorbate20, Glucono Delta Lactone, Sodium Benzoate


Krem Lynia zawiera 10% stężenie mocznika, którego działanie nawilżające i keratolityczne wzmocniono dodatkiem kwasu salicylowego (2%) oraz mlekowego (2%), dzięki naturalnym emolientom w składzie (olej avocado i  masło shea) oraz substancjom nawilżającym, krem głęboko penetruje naskórek, zmiękczając i intensywnie nawilżając jego powierzchnię. To idealny wybór dla skóry zmaltretowanej, porządnie wysuszonej, szorstkiej, ale także rogowaciejącej, gdyż posiada intensywne właściwości nawilżające - nie tylko działa na wierzchniej warstwie naskórka, ale także w głębszych warstwach skóry. Dzięki idealnie wyważonej ilości emolientów, krem nie wyparowuje i nie zostawia suchej skóry, ale zapewnia odpowiednie nawodnienie naskórka, hamując nadmierną ucieczkę wody i zmiękczając głębsze warstwy naskórka. Z drugiej strony, nie obkleja i nie tłuści skóry.

Krem posiada miętowy, nieco mdły i cukierkowy zapach, który jest dla mnie niezbyt przyjemny podczas użytkowania, ponieważ mam niemiłe wrażenie obklejenia skóry. Olejek miętowy (mięta polna) pełni nie tylko rolę kompozycji zapachowej, jest naturalnym konserwantem, ale także przynosi ulgę i ukojenie, co jest szczególnie pożądane w okresie letnim, gdy stosowanie kremów i balsamów zapachowych jest katorgą dla mojego nosa. Szkoda, że producent nie użył prawdziwego, bardziej cennego olejku z mięty pieprzowej, który pachnie bardziej szlachetnie i ziołowo, dobrym wyjściem z  sytuacji byłoby także dodanie kompozycji odrobiny świeżości np. olejkiem cytrynowym, Lynia pachnie cukierkami miętowymi, co na wilgotnej skórze w upalne dni nie jest komfortowe, dlatego przez zapach, kremu używam wieczorem.

Krem zawiera higieniczny aplikator, który dozuje odpowiednią ilość kosmetyku, nie mam problemów z pompką - nie zacina się i nie sprawia żadnych problemów. Mam natomiast pewne obiekcje odnośnie etykiety, która jest bardzo nieodporna na dotyk i wielokrotnie podczas aplikacji kremu Lynia, zdążyłam pobrudzić nią sobie dłonie. Nie jestem w stanie miarodajnie ocenić wydajności kosmetyku, przez nieprzezroczyste opakowanie ilość kremu jest okryta tajemnicą, ale biorąc pod uwagę ciągłe użycie od pierwszych dni lutego, jest na dobrym poziomie, zwłaszcza, że formuła kremu wróży dobrą wydajność. Dam znać, gdy tylko dobiję dna kremu Lynia. Krem jest dostępny na stronie e-naturalne w cenie 28 złotych za 50ml, znajdziesz tam także szczegółowe informacje na temat użytych składników. 

Podsumowując, naprawdę udany krem. Pomijając zapach, podoba mi się konsystencja oraz to, w jaki sposób formuła zachowuje się na skórze - mimo żelowo-kremowej konsystencji, produkt posiada mocne walory nawilżające i zmiękczające, za delikatne na zrogowaciałe, suche partie ciała, ale idealne dla skóry nadmiernie rogowaciejącej, suchej i  głęboko odwodnionej.
Ze względu na zawartość kwasu salicylowego, produkt nie może być stosowany przez osoby uczulone na salicylany.

Pozdrawiam,
Ewa

160 komentarzy:

  1. Ewa, głównie używasz go do ciała, a próbowałaś na twarzy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jest za bardzo nawilżający, dlatego stosuję go tylko w rejonach dotkniętych nadmiernym rogowaceniem, ale u mojej mamy, która ma przesuszoną cerę od słońca, sprawdził się świetnie, ale nie jest to krem codzienny, a raczej specjalistyczny. Ma bardzo dobre właściwości nawilżające i zmiękczające :)

      Usuń
  2. Ja rozważałam zakup kremu z linii o której piszesz, ale do cery naczynkowej :)
    Ewo, kikakrotnie opisywałam problem z moją cerą w komentarzach, ponieważ wiem jak ogromną wiedzę posiadasz. Niestety nie uzyskałam odpowiedzi.
    Postaram się krótko i na temat. Od dłuższego czasu zmagam się w drobnymi wypryskami na czole (między brwiami i tylko tam - nigdzie więcej), którym towarzyszy lekki swędzenie, zaczerwienienie i łuszcząca skóra. Szukając gdzieś porady w końcu wpadłam na jakiś trop. Czy to może być ŁZS? Wiem, że takie samodzielna stawianie diagnozy może nie jest dobre, ale obawiam się kolejnych wizyt u dermatologa, ignorancja i stosowanie czegoś co nie skutkuje (złe doświadczenia z walką z trądzikiem przed trzema laty). Planuję wypróbować krem LA ROCHE-POSAY KERIUM DS. Czy to dobry trop?
    Dodam jeszcze, że problem chyba pojawił się kiedy przestałam stosować mieszankę glukonolakton + woda (teraz już wiem, że to nie był strzał w 10, bo cera stała się nadreaktywna, czerwona). Albo może gdy dodałam do pielęgnacji olejek myjący + żel sylveco (przeczytałam gdzieś, że kwaśne środowisko i zbyt agresywne środki myjące mogą nasilić problem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, ja miałam swego czasu właśnie problem z krostkami i zaczerwienioną, łuszczącą skórą w okolicy brwi + w okolicach nosa i okazało się że to własnie ŁZS (byłam u dermatologa). Dostałam krem na receptę i skóra się poprawiła :)

      Ewo, tak przy okazji zapytam: czy używasz kredki do oczu (jeśli tak to jakiej?)? Pięknie wyglądasz na tych zdjęciach :)

      Usuń
    2. Niestety, przy takiej ilości zdarza mi się przeoczyć niektóre komentarze, blog nie jest moim źródłem utrzymania, a i tak spędzam na nim długie godziny, odpowiedź uzyskałaś pod wpisem o jednoetapowym oczyszczaniu, kiedy sprawdzałam, czy nie pojawiły się pod nim nowe komentarze :) Prosiłabym o trochę zrozumienia, i nie traktuj tego osobiście, o pomoc prosi mnie zbyt wiele osób i nie jestem w stanie wszystkim udzielić natychmiastowej odpowiedzi, to pochłania mnóstwo czasu ;)

      Może być to łzs, zapytałam o swędzącą linię rzęs i brwi, ponieważ drożdżaki zazwyczaj kolonizują owłosioną skórę głowy i twarzy, a następnie rejony obok, dlatego zdziwiło mnie to, że masz problem tylko i wyłącznie z obszarem miedzy brwiami. Polecam przemywać ten obszar szamponem Nizoral oraz spróbować traktować zmiany środkiem o silnym działaniu grzybobójczym i odkażającym Pigmentum Castellani, pomocne będzie także srebro koloidalne oraz dziegieć brzozowy. Jeśli zmiany występują tylko w tym rejonie, raczej nie kwalifikują się do leczenia dermatologicznego, zwłaszcza, że na skutek złej kuracji i uszkodzenia bariery ochronnej, drożdżyca może się rozszerzać na inne rejony twarzy ;)

      Tak, używam kredki do oczu, niezmiennie Kohl Pencil z Max Factor Natural Glaze:)

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź :) Nie chciałam absolutnie, żeby mój poprzedni komentarz zabrzmiał w ten sposób. Zawsze z zaciekawieniem śledzę Twojego bloga i bardzo doceniam czas, jaki poświęcasz na tak wyczerpujące teksty i dodatkowo odpowiedzi na komentarze :)
      Z pewnością przetestuję produkty o których piszesz i mam nadzieję, że coś mi pomoże i obejdzie się bez wizyty u lekarza. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Ewo na ostatnim zdjęciu masz coś na ustach? czy to jest Twój naturalny kolor ust? pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na ustach Golden Rose Crayon nr 10 i airy Fairy z Rimmela :)

      Usuń
  4. Droga Ewo,
    trafiłam na Twojego bloga w tamtym roku i oczywiście od tego czasu jestem jego stałą czytelniczką. Jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy, pasji i ogromnego zaangażowania.
    Za Twoją radą kupiłam jakiś czas temu Pilarix i jestem z niego bardzo zadowolona. Chciałabym jednak poradzić się Ciebie w kwestii moich problemów z cerą.
    Mam 30 lat, problemy z cerą od wieku dojrzewania. Oczywiście przez czas gimnazjum, liceum były one większe, borykałam się chyba z typowym trądzikiem młodzieńczym. Natomiast w ostatnich latach jest to już głównie trądzik grudkowo-krostkowy i bardzo przetłuszczająca się cera, na szczęście nie borykam się z żadnymi podskórnymi bolącymi zmianami. Dodam, że bardzo dbam o cerę i tylko dlatego jej kondycja nie jest bardzo zła, tych zmian jest niewiele, ale nadal są i ja nie potrafię znaleźć czegoś co może jej pomóc. Opiszę Ci moją pielęgnację:

    wieczorem:
    zmywam makijaż mleczkiem Mixa, bardzo często z dodatkiem kilku kropel oleju, ewentualnie samym mleczkiem, spłukuję i następnie myję buzię żelem micelarnym firmy Oillan ,(on nie pozostawia tłustej warstwy), ewentualnie dwa razy w tygodniu żelem tymiankowym sylveco. Następnie przecieram hydrolatem lawendowym lub oczarowym. Potem w zależności od stanu mojej cery używam albo toniku z kwasem salicylowym Paula's Choice, używam go od prawie roku i jestem bardzo zadowolona, albo stosuję serum Sesderma z kwasem alzalainowym.
    Regularnie robię pilingi enzymatyczne z e-naturalne, 2- 3 razy w tygodniu stosuje maski z glinek, najczęściej z białej. Zamiennie robię maski z węgla aktywnego z jogurtem. Ewo stosowałam też zachwalane błoto termalne z siarką, pierwsze 3 razy były super, ale potem nagle zaczęłam dostawać ogromnego uczulenia, nawet nie wiem co to było do końca, bo moja skóra pokryła się prawie cała bardzo małymi ropnymi krostkami, były wszędzie. Po 3 dniach wszystko zeszło, ale więcej nie odważyłam się na to błoto. Zdażyło się to dwa razy, dlatego mam pewność że przyczyną było błoto termalne.
    Czasem pojedynczo na krostki używam olejku tamanu lub żelu benzacne.

    rano:
    myję buzię żelem micelarnym Oillan, potem przecieram hydrolatem lawendowym lub oczarowym. Używam lekkiego kremu nawilżającego La Roche Posay - Hydraphase Intense Legere. W okresie zimowym używałam emulsji Avene Cicalfate. Oczywiście wykonuję makijaż i jest to długotrwały podkład.

    Kiedyś leczyłam się także u dermatologa, głównie leczona byłam Epiduo bądź lekkim kremem z kwasem alzelainowym Alaclarin, które nie rozwiązywały problemu. Mam wrażenie, że właśnie po używaniu często nadtlenku benzoilu mam tak przetłuszczają się cerę, do tego pełno naczynek.
    Zabiegi u kosmetyczki z kwasami tylko na kilka dni dają wyraźną poprawę stanu cery, potem ona wraca do poprzedniego stanu, znowu się przetłuszcza i zanieczyszcza, pojawiają się krostki głownie w strefie T, tam gdzie cera najbardziej się przetłuszcza i najbardziej jest zanieczyszczona.

    Dodam, że stosowałam antykoncepcję doustną, były to tabletki z dość niską zawartością hormonów, ale oczywiście wtedy cera była w lepszej kondycji. Aktualnie od 7 miesięcy nie biorę już tabletek i nie planuję powrotu do nich.
    Nie choruję na nic, robilam kilkakrotnie badania na tarczycę - wyniki są w normie, nie miałam jednak wykonywanych innych badań hormonalnych.

    Ewo czy pozostać przy obecnej pielęgnacji czy coś robię nie tak? Zauważyłam też jedno, że na te moje zmiany bardzo pomaga olej lniany zewnętrznie, mieszałam go z kwasem hialuronowym i odrobiną kremu i nakładałam na noc na twarz. I o ile bardzo pomagał leczyć i koic wypryski, to oczywiście z czasem obciążył cerę, poszerzył pory i cera zaczęła się bardziej przetłuszczać, więc od tego odstąpiłam.
    Będę Ci ogromnie wdzięczna za Twoją poradę.
    pozdrawiam, Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martyno,
      Bardzo mi miło :) Szkoda, że nie sprawdziło się błotko, ale cóż, każdy z nas jest inny :( Nadtlenek benzoilu bardzo wysusza, Twoja pielęgnacja nie jest zła, nie znam wszystkich produktów, których używasz, ale jeśli mycie nie powoduje ściągnięcia, a Ty czujesz się komfortowo, to wszystko jest w porządku. Przy tłustej cerze nie da się w 100% zlikwidować tych grudek, zwłaszcza, że stosujesz codziennie trwały podkład i mimo wszystko jest to obciążenie dla skóry, nie ma też równowagi miedzy całą pielęgnacją w tym i makijażem, a regulacją. Jest coraz cieplej, więc rozumiem, że nie chcesz uwrażliwiać cery, ale nic dziwnego, że masz problem z łojotokiem - serum sesderma jest bardzo delikatne, a tonik zawiera małe stężenie kwasu salicylowego, stosowany za często także może wzmagać łojotok. Polecam zamiast serum Sesdermy, peelingi azelainowe na glikolu roślinnym, świetnie podregulują cerę oraz ograniczą przetłuszczanie:
      https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/04/peelingi-azelainowe-na-glikolach.html
      Choć musisz wiedzieć, że lekkie przetłuszczanie to zupełna norma, osoby z tłustą cerą nigdy nie będą posiadały cery normalnej, chyba, że pod wpływem regulacji hormonalnej. Oczyszczasz cerę w skuteczny i raczej dokładny sposób, ale nie odczuwasz chociaż lekkiej dawki nawilżenia wieczorem? W Twojej pielęgnacji jest dużo emolientów o poranku, ale niemal wcale wieczorem, chyba że serum Sesderma zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia. Np. na tonik Paula Choice po 20-30 minutach mogłabyś wklepać Avene Cicalfate Post lub po peelingu azelainowym ;) Do hydrolatu polecam dodać witaminę B3 (3-4%). Z tego co piszesz, Twoja cera może potrzebuje więcej emolientów? Może spróbuj do serum Sesderma dodać jedną kropelkę oleju lnianego i wklepać? Nie musisz robić tego codziennie, ale składniki natłuszczające też są potrzebne :) I coś bardziej aktywnego do regulacji, pielęgnacja trochę się rozłazi - rano jest dużo dobroci, a wieczorem mocne oczyszczanie i nic w zamian, a SKÓRA zanieczyszczająca się potrzebuje równowagi :) Polecam także maski algowe typu peel off, mogą dobrze się u Ciebie sprawdzić - mazidła maseczka trójalgowa, peel off e-naturalne, nacomi, apis, farmona, norel, czy też Bielenda :)

      Usuń
    2. Warto oczywiście zbadać chociaż poziom prolaktyny, testosteronu wolnego i całkowitego, DHEA oraz DHEAS + test obciążenia glukozą, aby wykluczyć tło hormonalne dla Twoich problemów z cerą ;)

      Usuń
    3. Ewo, bardzo Ci dziękuję za odpowiedź :) zastosuję się do Twoich rad, rzeczywiście przyda się czasami mojej skórze złagodzenie pielęgnacji wieczornej poprzez odrobinę okluzji bądź nawilżenia. Będę próbowała. Pozdrawiam Cię serdecznie, Martyna.

      Usuń
  5. Ewo wyglądasz bosko :) w życiu bym nie powiedziała, że miałaś trądzik :) Patrząc na Twoje efekty walki z trądzikiem i ja się nie poddaję i mam nadzieję, że we wrześniu na swoim ślubie również będę mogła pochwalić się takim stanem cery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nadal nie jest idealnie, ale jestem raczej na dobrej drodze :) Trzymam kciuki!

      Usuń
  6. Wyglądasz mega kwitnąco i również nie powiedziałabym, że miałaś jakieś problemy z cerą... wyglądasz pięknie.

    Ciekawy post, ale tak naprawdę nie wiem co to jest ta hiperkeratynizacja... ciemniejsza skóra? Na zdjęcicach nie widac, że zmagasz się z tym problemem. Planujesz może napisać o rogowaceniu mieszkowym i różnych problemach podobnego typu? Albo ogólnie o pielęgnacji problematycznej skóry ciała... np o sposobach na wrastające (nawet po goleniu) włoski :( Byłaby to miła i ciekawa odskocznia od artykułów o pielęgnacji twarzy, ich nigdy za wiele :P
    Jestem trochę tym postem skonsternowana. Od pewnej kosmetolog dowiedziałam się, że pielęgnując np stopy (z problemem przesuszania i rogowacenia) nie chcemy dopuścić do pogrubiania się skóry i przyrastania, dlatego trzeba postawić głównie na natłuszczanie i nawilżanie, a nie na złuszczanie. W przypadku skóry twarzy postępujemy trochę odwrotnie- chcemy, aby ta skóra się pogrubiła (czy tak?), dlatego traktujemy ją kwasami i retinoidami. A w przypadku skóry ciała? Na dekolcie i rękach również jest ona delikatna, więc chcemy ją pogrubić, stosując mocznik i kwasy? Jeśli już zaczniemy je stosować, to gdy przestaniemy, zareaguje ona wzmożonym rogowaceniem? A co z bardzo szorstkimi i suchymi łokciami? To, co w przypadku skóry stóp? Sama już zastanawiam się, jak to jest. Ostatnio również borykam się z krostkami na ramionach i nie mam pojęcia dlaczego się pojawiły, oraz z krotkami na dekolcie. Nie wiem, prawdę mówiąc, co z nimi zrobić. Jeśli masz na to sposób, proszę, napisz jaki.
    Maam też pytanie odnośnie spiruliny- czy jest ona bezpieczna dla cery naczynkowej? Czy inne algi są?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, miło mi ;) Nadmierne rogowacenie to nie tylko zgrubienia i narośle o ciemniejszym kolorze, ale także zanieczyszczone pory (mylone z zaskórnikami otwartymi), cieliste grudki, a nawet ropne, małe, gęsto usiane krostki, planuję wpis o rogowaceniu jeszcze w tym miesiącu, także nie będę się rozpisywać, bo temat jest bardzo obszerny ;) Nadmierna keratynizacja również może powodować wrastanie włosów, ponieważ nadmiar keratyny utrudnia przebicie się włosa i dlatego wrasta pod skórę i drażni mieszki, często wywołując stan zapalny ;)
      To nie do końca prawda, ponieważ skóra reagując na podrażnienie rzeczywiście się pogrubia (rogowacenie wtórne), ale nie ma to miejsca przy regularnym złuszczaniu naskórka, naskórek staje się cieńszy, przez co nie dochodzi do przerostu keratyny. Brak złuszczania stóp, zwłaszcza, gdy ktoś ma poważne problemy z rogowaceniem, prowadzi do powstawania narośli i brodawek. Bardzo suchą skórę, aby dobrze nawilżyć, trzeba przede wszystkim złuszczyć i zmiękczyć, a robi to wysokie stężenie mocznika (powyżej 5%) oraz kwasy :) Nawilżanie tych okolic nic nie da, bo kosmetyki nie będą się wchłaniać, a głębsze warstwy skóry zaczną się odwadniać.
      Niestety takie drobne krostki mogą mieć wiele przyczyn,jest wiele chorób w obrębie mieszka włosowego, choć stawiam na nadmierne rogowacenie lub drożdżycę skóry, ponieważ zmiany zaczynają się uaktywniać własnie w okresie późno wiosennym, gdy powietrze jest coraz bardziej suche, a temperatury wysokie, ciało się poci i ociera. Spirulina może nasilać rumień, dla skóry naczynkowej najbezpieczniejsze są maski algowe w formie alginatu, powszechne peel off, choć ostrożnie należy wybierać dodatki owych masek, gdyż również mogą nasilać rumień :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź.
      Super, że będzie post na ten temat, mam nadzieję, poruszysz tematy 'poboczne' tzn różne problemy, które mogą być podobne do rogowacenia np, jak to odróżnić...
      Co do stóp: czy przy takim regularnym złuszczaniu po zaprzestaniu skóra pogrubiłaby się bardzo mocno? Ja to rozumiem tak, że stymulując komórki do podziału ich jest coraz więcej, dlatego trzeba już regularnie złuszczać... Dodatkowo, przez regularne złuszczanie, masz na myśli codzienne stosowanie np kremu z mocznikiem 30% i kwasem glikolowym, czy raczej raz w tygodniu? Czy stopom można zrobić takie 'jednorazowe' peelingi, które zostałyby z nich usunięte po np. 30 minutach, raz na jakiś (jaki?) czas? Jeżeli tak, to jakie kwasy wykorzystać? Zakładając, że mowa o skórze bardzo suchej z tendencją do rogowacenia.

      Jak rozpoznać tą drożdżycę? Brzmi strasznie. Mam nadzieję, że wspomnisz też na ten temat w poście nt keratynizacji.
      Mogę spiruliny dodać do peelingu enzymatycznego?

      Mam już trochę dosyć tej swojej skóry, cały czas jest mocno zanieczyszczona. Odnosze wrażenie, że walka z zaskórnikami to walka z wiatrakami ;/ chociaż wiem, że to po prostu trudny zadanie, pozbycie się ich.
      W październiku otwarłam Locacid, stosowałam krótko i mam jeszcze ponad połowę tubki. Nie ma na niej informacji o przydatności do użycia po otwarciu, w sieci też nie znalazłam. Na zgrzewie jest data ważności październik 2016. Myślisz, że mogę go stosować? Przy mojej naczynkowej, jasnej cerze (opalam się jednak na brązowo, początkowo na czerwono), to chyba najlepszy wybór retinoidu? Oczywiście plażować nie zamierzam, a jako ochronę wykorzystałabym filtr+ kapelusze, myślisz, że byłoby to wystarczające?
      Dodatkowo, jak odróżnić zwykły 'wysyp' od groźnego zapalenia czy też trądziku retinoidowego?

      Usuń
    3. Z tym pogrubianiem to nie jest taka prosta sprawa, wszystko zależy od częstotliwości stosowania kwasów oraz użytego stężenia, poza tym kwasy i retinoidy na skórze bardzo uszkodzonej lub też zmaltretowanej, słabo regenerującej się, nie będą jej pogrubiać, ale tylko odwadniać i podrażniać. Skóra staje się cieńsza i delikatna, a regularne złuszczanie nie zawsze pogrubia skórę, choć teoretycznie powinno, zwłaszcza gdy uszkadzają naskórek. Oczywiście, że nie codzienne, ale takie peelingi raz na jakiś (np. co miesiąc) wykonane z głową nie powinny zaszkodzić, im mocniejsze rogowacenia, tym kwasu powinno być więcej i niższe pH, im słabsze - słabsze i delikatniejsze. Jeśli już rozmawiamy o stopach, to najlepiej sprawdza się kwas mlekowy oraz kwasy owocowe. Złuszczanie jest niezbędne, bo rogowacenia narastają, a aby nawilżyć skórę, trzeba je usunąć :) Na ciało - peelingi mocznikowe, jeśli problemy są mocno nasilone - kwas mlekowy oraz tretinoina w formie peelingów. Trzeba zachować umiar, bo zbyt częste stosowanie drażniących środków również może nasilać rogowacenie.

      o drożdżycy pisałam m.in tutaj: https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/04/nadmierne-podraznione-i-ropiejace.html Planuję jeszcze oddzielny wpis o chorobach w obrębie mieszka włosowatego, wówczas zrobię dokładne porównanie wszystkich schorzeń ;) Zmiany drożdżycowe najczęściej uaktywniają się w wilgotnym okresie, swędzą, są małych, jednakowych kształtów, towarzyszy im rumień lub są bardzo zaczerwienione oraz szybko kolozniują :)

      Możesz, ale tretinoina szybko się utlenia, dlatego taką maść należy zużyć jak najszybciej ;) Jeśli będziesz się chronić przed słońcem, możesz stosować retinoid, czasami lepiej przedłużyć kurację i stosować go np. rzadziej, niż odkładać nagle i walczyć z wysypem. Wysyp jest nierównomierny, zmiany nie są jednakowych rozmiarów, często towarzyszą im zmiany naciekowe, mają rożny stopień głębokości, długą się goją, dopiero odłożenie szkodliwego środka przyspiesza znikanie zmian, trądzik retinoidowy znajduje się w obrębie mieszka, dlatego zmiany są malutkie, drobne, występują w najbardziej wrażliwych partiach twarzy, może im towarzyszyć swędzenie, bardzo szybko się goją, nawet w przeciągu jednego dnia. Poważne zapalenie utrzymuje się dosyć długo, zmiany są oporne na antybiotyki i nie pomaga odłożenie czynnika drażniącego :)

      Usuń
  7. Ewuniu proszę o odpowiedź na jedno krótkie pytanie. Stosuję tonik z glukonolakonem ipeelingi k. azelainowym, naprzemiennie wieczorem. Czy rano mogę stosować serum z vit C HQ lightening? Jeśli nie czy serum z vit.C po otwarciu może poleżec i poczekać? Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę wiedzieć jak efekty po takim połączeniu? :) bo też przymierzam się do peelingu kwasem azelainowy + tonik z glukonolakonem

      Usuń
    2. Połączenie świetne. Stosuję dwa dni po kolei tonik, następnego dnia kwas i znowu dwa dni tonik.

      Usuń
    3. Czekam właśnie na przesyłkę z kwasem azelainowym:-) a robisz takie przerwy po peelingu jak pisala Ewa?

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Anonimowy20 maja 2016 16:05 Jasne, że możesz, terapia łączona z witaminą C i kwasem azelainowym bardzo dobrze rozjaśnia przebarwienia, głównie pozapalne. Jeśli otworzyłaś serum, to jak najszybciej je zużyj, kwas askorbinowy szybko się utlenia :) Nie łącz tylko bezpośrednio witaminy C i kwasu azelainowego, najlepiej rozbić działanie substancji aktywnych na różne pory dnia - witamina C rano, peelingi tylko wieczorem :)

      Kwas azelainowy+glukonolakton to bardzo dobre połączenie, terapia nie odwadnia naskórka, a bardzo dobrze radzi sobie ze zmianami ropnymi i przebarwieniami, także tymi posłonecznymi, choć działa głównie na przebarwienia pozapalne. efekty takiej terapii znajdziesz na blogu:
      https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2014/03/efekty-po-trzech-miesiacach-kuracji.html

      Usuń
    6. Dziękuję Ewuniu za odpowiedź, dopiero teraz ale mam urwanie głowy w pracy :) jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  8. Ciekawy post! Ja na razie testuję Pilarix ale z regularnością to u mnie słabo w tym względzie :( Ewo, a jaki żel polecałabyś do dwuetapówki dla skóry z rumieniem? Dodam, ze używam filtrów i minerałów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Niestety to kwestia indywidualna, rumień może nasilać wiele substancji, próbowałaś może żelu biolaven? Ma krótki, prosty skład, naturalne pH, brak kwasów:)

      Usuń
  9. Ewa, czy 4 małe czerwone ale nabrzmiałe krostki z białym czubkiem (dadzą się wycisnąć) to na twoje oko efekt filtra (Bioderma spf 30 akne mat) po jednym dniu czy differinu żelu? Wiem, ze nie jesteś wróżką, ale taki objaw bardziej prawdopodobny jest po czym? Cera jest przesuszona, po filtrze wydawała mi się nawilżona mocno ale też "ciężka"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, niestety nie potrafię Ci pomóc :/ Każda skóra jest inna, choć raczej obstawiałabym krem z filtrem, który jest tłusty, aniżeli żel, który szybko się wchłania i co najwyżej w tak szybkim czasie mógł podrażnić skórę.

      Usuń
    2. A czy z podrażnienia w ogóle mogą wyskakiwać takie ropne nabrzmiałe krostki, one nie są głęboko podskórne tylko normalnie czerwona gulka na skórze, nabrzmiała, czy te z podrażnienia wyglądają inaczej?

      Usuń
    3. Podrażnieniu powinien towarzyszyć także rumień, swędzenie, ogólny dyskomfort, a zmiany są raczej drobniutkie i znikają nawet tego samego dnia po odłożeniu czynnika drażniącego :)

      Usuń
    4. Bardzo Ci dziękuję...bardzo, bardzo:)

      Usuń
  10. Ewunia, jeszcze jedno pytanie: czy "nasz" filtr Lirene jest lżejszy od ww. filtru Biodermy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie stosowałam tego kremu Biodermy, więc nie potrafię ocenić, co jest lżejsze i mniej treściwe :(

      Usuń
  11. Ewo, uwielbiam czytać Twojego bloga! Często nawet czytam niektóre posty po kilka razy żeby lepiej zrozumieć ogrom informacji tu zawartych. Jednak dalej jest mi ciężko dopasować pielęgnację. Największy problem mam z demakijazem właśnie. Uzywam w tym celu olejku mającego z biochemi urody i nie mogę sobie pozwolić na jego niezmycie. W tym celu używam zamiennie mydła Aleppo, -żelu rumiankowego z sylveco, kupilam nawet sydnetbz id aby. Niestety po zastosowaniu każdej z tych produktów towarzyszy mi ściganie twarzy, a czasem odczuwam na czole takie jakby wbijajace się igiekki. Zauważyłam ze wzmaga to wydzielanie loju na twarzy( nie zawsze idzie to w parze z igielkami :D). Jeżeli nie nakładam filtrów lub makijażu to myje twarz physigelem i jest ok. Po Twoich postach dot oczyszczania jedno i dwuetapowego zastanawiam się na kupię niej czegoś co nada się do zmycia oleju jak i do jednoetapowki. Mam niestety cerę skłonna do zanieczyszczenia się i nie zamierzam rezygnować całkowicie z mydła czy sydnetu, ale wydaje mi się ze ten sposób oczyszczania codziennie jest zbyt agresywny. co możesz mi doradzić? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mojej skóry mydło aleppo i sylveco rumiankowy to najwieksze wysuszacze jakie kiedykolwiek stosowałam, a do tego jeszcze dwuetapowe oczyszczanie.Wydaje mi sie ze sama sobie odpowiedziałaś w tym komentarzu:-) a w postach o jedno i dwuetapowym oczyszczaniu sa konkretne przykłady produktów.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Próbowałaś może zmywać olejek myjący zmoczoną w ciepłej wodzie szmatką muślinową lub z mikrofibry? Ja u siebie miałam identyczne objawy przy zmywaniu olejku żelem, przy użyciu szmatek wszystko jest idealnie doczyszczone, nie odczuwam ściągnięcia ani zapchanych porów. Używam tej metody codziennie i nie odczuwam by była zbyt agresywna. Dodatkowo szmatki działają jak delikatny peeling mechaniczny.

      Usuń
    4. Wewelina, mydło Aleppo i żel Sylveco to bardzo mocne środki, to tego dochodzi samo oczyszczanie w dwóch etapach, które również jest bardziej inwazyjne i głębokie od oczyszczania jednym produktem, prawdopodobnie stąd uczucie ściagnięcia :) Jeśli zależy Ci na kosmetyku do jedno- i dwuetapowego cozyszczania, najodpwoiedniejsze będą żele kremowe, które możesz wzbogacać olejem i zmywać oleje myjące (oczyszczanie dwuetapowe) oraz zastosować do oczyszczania jednoetapowe, w tej roli bardzo dobrze sprawdza się Loreal Ideal soft żel kremowy oraz wspominany niemal w każdym artykule surgrass La Roche Posay :)

      Usuń
  12. Jeśli mówimy o e-naturalne to znalazłam coś takiego:
    https://e-naturalne.pl/pl/p/Krem-matujacy-dla-cery-wrazliwej/783

    Jak Ci sie podoba ten skład?
    Matowanie ale też trochę przeciwzapalnie, prawda?

    Pozdrawiam Cię- Kora! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kora, niezbyt, tlenek cynku i puder bambusowy będą wysuszać skórę, zwłaszcza, jeśli to będzie krem codzienny, zdecydowanie lepiej zdecydować się na lekki, wodnisty krem z małą ilością emolientów tłustych, który nie ma żadnych substancji wysuszających, a sam z siebie będzie dobrze się wchłaniał. aby uzyskać lekki efekt matu, do kremu można dodać szczyptę krzemionki :)

      Usuń
  13. Ja mam wersję Plum, już drugie opakowanie, genialny krem - jak dotąd mój ulubiony ze wszystkich używanych w życiu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, to super :) E-naturalne również bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło :)

      Usuń
  14. hej ;) pisałaś pod poprzednim postem że e-naturalne konserwuje hydrolaty, a w opisie u nich na stronie czytam "Hydrolaty mają krótki termin ważności. Należy pamiętać, aby trzymać je w lodówce lub dodać do nich konserwantu, by nie uległy zanieczyszczeniu.
    " Czy ktoś zamawiał i orientuje się czy trzeba je konserwować? potrzebuję pilnie odpowiedzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem jak to jest w e-naturalne, część hydrolatów jest konserwowana, może jest inaczej z wodami kwiatowymi ECO CERT, zapytaj o źródła - producenta ;)

      Usuń
  15. Część Ewa,zauważyłam że ktoś pisał o drożdżycy. Proszę powiedz mi czy jest taka możliwość, że te grzyby z czasem znikną? Zastanawiam się, bo jeszcze kilka miesięcy temu dotyczył mnie ten problem. Przez ok.1,5 roku miałam zaskórniki zamknięte i otwarte między brwiami(kiedy jedne si3 goiły powstawały następne) oraz w okolicy końcówek brwi i na lini brwi( tylko zaskórniki zamknięte). Były to zmiany swędzące, ale nie jakoś strasznie. Aktualnie co jakiś czas występują tam pryszcze.. W pewnym stopniu była to na pewno nieodpowiednia pielęgnacja... ale trochę się wystraszyłam, bo może nadal jest to spowodowane (choć w mniejszym stopniu) drożdżycą...Da się to jakoś sprawdzić lub wykonać jakieś badania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzyby same z siebie nie znikają, należy przede wszystkim podjąć leczenie, ponieważ szybko kolonizują i mają większą tendencję do uaktywniania się i nawrotów niż infekcje bakteryjne :/ Tak, można wykonać posiew z ropy, obejrzeć skórę w powiększeniu oraz zrobić test, stosując lek o działaniu przeciwgrzybiczym i obserwować, czy następuje poprawa :)

      Usuń
  16. Ewo, jak myślisz czy w ramach tonizacji po oczyszczaniu mogę spryskać twarz hydrolatem, zamiast aplikować go za pomocą wacika, by nie drażnić skóry? Idąc dalej tym tropem pryskałać kiedyś cerę tonikiem z kwasem? Co sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,oczywiście, pocieranie mechaniczne płatkiem kosmetycznym może drażnić cerę, a z tonikami z kwasami bywa różnie, na pewno musisz w jakiś sposób zasłonić okolice oczu, aby kwas nie dostał się do spojówek :) Lepiej aplikować toniki kwasowe palcami :)

      Usuń
    2. Na to bym nie wpadła, dzięki za odpowiedź. Spróbuję nakładać palcami.

      Usuń
  17. Dziewczyny wysilcie się troche i uzywajcie wyszukiwarki, czytajcie komentarze pod postami.Ewa naprawdę musi się bardzo napracować zeby stworzyc te wszystkie artykuły a wy zadajecie w kółko te same pytania na które bez problemu można uzyskać odpowiedź czytając wcześniejsze posty.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mocznik i kwas salicylowy - brzmi nieźle. Ale boję się trochę masła shea wysoko w składzie - na ramionach poza "tarką" mam zaskórniki (a przy tym bardzo suchą skórę). Jak myślisz, czy ten krem może zapychać?
    Na razie najlepiej działały kwasy (zużywałam na ramiona to, co na twarz - m.in. PHA, AHA+BHA z BU, zieloną serię Bielendy, peeling salicylowy) i zwykły balsam Isana z mocznikiem albo jakiś prosty krem do cery trądzikowej. Niestety to nadal nie to, skóra wygląda mniej źle... ale nadal źle. Wstyd mi nosić nawet krótki rękaw :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kingo, nie potrafię tego powiedzieć, u mnie krem sprawdza się świetnie i nie zauważyłam, by zatykał pory na moim dekolcie, jeśli masz problem z rogowaceniem, to nie należy unikać emolientów, a e-naturalne i tak ma dosyć lekką formułę jak na krem z taką ilością mocznika :) Kwasy nie nawilża Twojej skóry, jeśli będziesz unikać okluzji :) Balsam Isana jest znacznie cięższy od kremu Lynia, moją skórę potwornie tłuścił i nie nadawał się na dekolt. Polecam wykonać serię peelingów tretinoinowych Atredermem w okresie jesienno-zimowym,miałam daleko posuniętą hiperkeratynozę na ramionach i dekolcie i jako jedyny zlikwidował mój problem do zera na czas stosowania leku, a po odłożeniu problem jest do opanowania, tylko trzeba cały czas regularnie złuszczać i nawilżać :)

      Usuń
    2. Dziękuję za radę i odpowiedź! Po kwasach oczywiście starałam się nawilżyć i natłuścić skórę, ale często balsamy zawierające wysoko w składzie masło shea lub olej kokosowy zapychały i powodowały wysyp krostek. Balsam Isana przynajmniej nie szkodzi, przy mojej suchej jak pieprz skórze na noc bywa nawet za lekki ;) Testowałam oczywiście też Pilarix, ładnie wygładzał "tarkę", ale utrudniał gojenie zaskórników, przez co "paprały się", jątrzyły i bolały.
      Nie pomyślałam o Atredermie, a to rzeczywiście brzmi jak rozwiązanie :) Kwasy działały trochę za słabo, a Atre powinien załatwić za jednym zamachem oba problemy - tarkę i zaskórniki. Na pewno przetestuję jesienią!

      Usuń
  19. Ewo, czy mogłabyś kiedys w przyszlosci zrobic post o trądziku rozowatym? Niestety odziedziczylam tę przypadlosc po babci. U mnie rumień chyba najbardziej zaostrza stres :( kiedyś brałam mocne antydepresanty ale teraz znowu mam ataki paniki. Wzielabym coś ale boje sie ze leki zaszkodzą cerze, zresztą i tak juz tyle lekow w zyciu wybrałam...Przy okazji, pięknie wygladasz :) chcialabym uzyskac kiedys taki zdrowy koloryt policzkow :) pozdrawiam, Klara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaro dziękuję :) W najbliższym czasie nie planuję, staram się wyczerpywać tematy, o których wiem najwięcej, a trądzik różowaty wymaga większego wzbogacenia wiedzy z mojej strony, aby publikować artykuły ;)

      Usuń
  20. Droga Ewo :) co myslisz o żelu micelarnym Rosaliac? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego produktu, niestety nie wypowiadam się o kosmetykach, których nie znam, zwłaszcza tych myjących, działania nie wczytam ze składu :(

      Usuń
  21. Ewo, pisałam z prośbą o radę pod poprzednim postem (rozmawiałyśmy o odwodnionej, wrażliwej, przetłuszczającej się cerze, serum Hosanna i masce Aura Manuka). Wspomniałaś o kremie z mocznikiem z e-naturalne? Czy miałaś na myśli dokładnie ten? Wolałabym się upewnić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, miałam na myśli ten krem, może się sprawdzić na skórze odwodnionej, zwłaszcza, ze uskarżałaś się na trudności z nawilżeniem cery :)

      Usuń
    2. Dziękuję serdecznie :)

      Usuń
  22. Tak sobie myślę - może moja skóra na nieszczęsnych policzkach 'lubi' od iluś miesięcy pogorszyć się w ciągu kilku dni nie tyle z powodu wcześniejszego mycia olejkiem, a niedostatecznej dawki nawilżenia, zmiękczenia? Hm. :)W końcu za czasów używania wyłącznie balsamu Sunbrella policzki były bezproblemowe. Swego czasu myślałam, że to może zaskórniki zamknięte, ale te nie pojawiałyby się i nie znikały w ciągu kilku dni (wtedy zostaje jedynie zaczerwienienie, którego rano nie widać, narasta dopiero w ciągu dnia - witajcie emocje! ;)).
    Chyba spróbuję więc albo z tym kremem, albo ktym dla cery odwodnionej Cera Solution, który ma sporo mocznika w składzie, a nie muszę obawiać się podczas jego stosowania o ochronę UV z racji na brak kwasów. :)

    Pozdrawiam!
    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, z Twoich wiadomości wynika, jak i ze stanu cery, że raczej nie masz poważnych problemów jak łzs, atz, nadwrażliwe mieszki, rogowacenie daje podobne objawy, to by wyjaśniało rozmiar Twoich zmian, ich występowanie - to nie tylko cieliste grudki, ale i łuszczące się ciemniejsze plamy, szybkie zanieczyszczanie cery, suche skórki.. w tym miesiącu będzie post o rogowaceniu, może okaże się dla Ciebie pomocny :)

      Usuń
    2. Ewa, czekam w takim razie na ten post! :) Odkąd przeczytałam u Ciebie o nadwrażliwych mieszkach - ciągle chodzi mi po głowie, że mogę mieć z tym problem. Ciekawa jestem jak ma się nadmierne rogowacenie, rogowacenie okołomieszkowe itp. do nadwrażliwych/zapalonych mieszków. :)

      Usuń
    3. Akurat z tymi nadwrażliwymi mieszkami, a rogowaceniem nie ma zbyt dużych różnic, jedno może wywoływać drugie (nadmierna keratynizacja>nadwrażliwe mieszki) albo występować razem, chociaż najczęściej to rogowacenie nasila lub też przykłada się do powstawania dermatoz skórnych w obrębie mieszka, zwłaszcza, gdy ktoś ma jeszcze dodatkowe predyspozycje tj. nadmierny łojotok, czy szybko odwadniająca się skóra. Wpis już jest dostępny, więc można przeczytać, co mam do powiedzenia :D

      Usuń
  23. Droga Ewo. Od dłuższego czasu ślędze Twojego bloga i muszę
    przyznać że to z jego udziałem moja pielęgnacja przeszła ogromną
    metamorfozę, co przekłada się również pomału na zmiany w wyglądzie
    mojej skóry. Od lat zmagam się z trądzikiem. I tu pojawia sie
    moje pytanie, ponieważ już sama nie wiem jak mam interpretować zachowanie
    mojej skóry. Od marca stosuje atrederm. Wyleczył on moje
    stany zapalne, jednak nie poradził sobie z łojotokiem. Dlatego do
    mojej pielęgnacji olejek myjący z kwasem salicylowym.
    Obawiałam się silnego podrażnienia, jednak nic takiego nie nastąpiło.
    Dlatego gdy pojawił się Twój wpis o kwasie azaleinowym, również postanowiłam
    spróbować. Przy takiej mieszance, bałam się silnego podrażnienia, ale również
    nic takiego się nie wydarzyło. W efekcie obecnie stosuje 2 razy w tygodniu
    atrederm, codziennie olejek myjacy z kwasem salicylowym i 3 razy w tygodniu
    peeling z kwasem azaleinowym, a moja skóra znosi to bardzo dobrze.
    Czy takim postępowaniem mogę zrobić sobie krzywdę nawet jeśli skóra
    nie reaguję podrażnieniem? Czy to możliwe że moja skóra jest aż taka pancerna,
    że taka silna pielęgnacja nie robi na niej wrażenia?
    Z góry dziękuję za rady. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Atrederm głównie reguluje procesy rogowacenia, ale nie wydzielanie łoju, przez alkoholową bazę może wręcz je wzmagać. Jeśli masz naturalnie tłustą cerę, to żaden preparat nie sprawi, że zapomnisz nagle o łojotoku, no, może po regulacji hormonalnej :) Pracę gruczołów łojowych i wydzielanie łoju najlepiej reguluje izotretinoina. Stosowanie tylu kwasów jest dosyć ryzykowne, żadna skóra nie jest pancerna i po jakimś czasie zacznie niestety się buntować :) Słuchaj potrzeb swojej skóry, ograniczyłabym ilość kwasów , mimo że cera nie reaguje podrażnieniem.

      Usuń
  24. Droga Ewo. Od dłuższego czasu ślędze Twojego bloga i muszę
    przyznać że to z jego udziałem moja pielęgnacja przeszła ogromną
    metamorfozę, co przekłada się również pomału na zmiany w wyglądzie
    mojej skóry. Od lat zmagam się z trądzikiem. I tu pojawia sie
    moje pytanie, ponieważ już sama nie wiem jak mam interpretować zachowanie
    mojej skóry. Od marca stosuje atrederm. Wyleczył on moje
    stany zapalne, jednak nie poradził sobie z łojotokiem. Dlatego do
    mojej pielęgnacji olejek myjący z kwasem salicylowym.
    Obawiałam się silnego podrażnienia, jednak nic takiego nie nastąpiło.
    Dlatego gdy pojawił się Twój wpis o kwasie azaleinowym, również postanowiłam
    spróbować. Przy takiej mieszance, bałam się silnego podrażnienia, ale również
    nic takiego się nie wydarzyło. W efekcie obecnie stosuje 2 razy w tygodniu
    atrederm, codziennie olejek myjacy z kwasem salicylowym i 3 razy w tygodniu
    peeling z kwasem azaleinowym, a moja skóra znosi to bardzo dobrze.
    Czy takim postępowaniem mogę zrobić sobie krzywdę nawet jeśli skóra
    nie reaguję podrażnieniem? Czy to możliwe że moja skóra jest aż taka pancerna,
    że taka silna pielęgnacja nie robi na niej wrażenia?
    Z góry dziękuję za rady. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Droga Ewo, czy przy cerze naczyniowej, rumieniowej można do maseczki z glinki białej/czerwonej dodac aloesu? Mam taką wielką doniczkę z t ą roslinką i zastanawiam się czy by nie pomogło. I czy błoto termalne przy trądziku rożowatym jest bezpieczne? Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że można, tylko nie na każdą skórę naczyniową działa dobrze aloes, może wręcz go zaogniać, dlatego zanim dodasz go do okładu, musisz wykonać próbę uczuleniową. Agato, niestety nie wiem, błoto termalne z siarką jest łagodniejsze od błota z morza martwego i większości glinek, ale nie mogę dać gwarancji, iż na Twojej skórze nie spowoduje podrażnienia :(

      Usuń
  26. Ewo, po lekturze Twojego posta na temat oczyszczania dwuetapowego zastanawiam się czy olejek myjący(faza I) mozna doczyscic zelem Biolaven albo Lorealem? Bo nie wiem czy nie będą za słabe. Uzywalam Sylveco rumiankowego ale wydaje mi się za silny. Pozdrawiam, Julka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julka, jeśli to olejek myjący, to po dobrym spłukaniu olejku ciepłą wodą, powstała emulsja powinna zostawić jedynie delikatny film, który bez problemu powinien domyć nawet łagodny żel :) Musisz spróbować, dużo zależy od tego jak dobrze zemulgujesz olej.

      Usuń
  27. Kochana Ewo
    po odstawieniu atredermu moja cera wyglądała tragicznie. Postanowiłam użyć atre ponownie, chociaż raz, pomimo słonecznej pogody. Dwa dni póżniej skóra zaczełam mi schodzić (jak zawsze), rano stosowałam filtr i cały dzień przebywałam w pomieszczeniu także nie martwiłam się słońcem. Moja skóra wyglądała jeszcze gorzej, podkład podreślach wysuszoną skórę ale bez podkładu wyglądałam źle. Nie mogłam na siebie już patrzeć i w desperacji przelałam gorącą wodą szczoteczkę do mycia twarzy z rosmana, nałożyłam trochę kostki isana i wyszorowałam całą twarz! Nie dość że skóra byłam podrażniona po atre to jeszcze wyszorowana szczoteczką. Wygladałam jak burak. Posmarowałam fitomedem 11 i poszłąm spać. A rano szok, część grudek znikneła(oczywiście takie malutkie), miałam tylko leciutkie zarumienienie na żuchwie, pory oczyszczone, skóra na policzkach gładka. I olśniło mnie, że moją skóre musze wieczorem czyścić mechanicznie bo jak widać sam olejek i kostka isana to za mało. Oczywiście nie będę szorować jej tą szczotą, bo to było totalne szaleństwo i akt desperacji z mojej strony, ale chcę używać czegoś bardziej delikatnego. Myślałam o tej szczotecznej silikonowej o której kiedyś pisałaś a w przyszłości może zakup foreo luna mini. I poszukać czegoś bardziej odżywczego na noc po takim czyszczeniu;)
    Jeżeli któraś z Was używa lune lub płatek silikonowy to bardzo proszę o Wasze opinie;)
    pozdrawiam Cię serdecznie Ewka,
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E. Polecam do środków myjących i peelingów enzymatycznych dodawać skały wulkanicznej lub peelingu z czarnuszki, moja cera także potrzebuje mechanicznego złuszczenia i świetnie się to sprawdza. A może ściereczki z muślinu/mikrofibry? Również można nimi dobrze oczyścić cerę i dodatkowo również mechanicznie złuszczają naskórek. Na temat szczoteczki silikonowej pisałam tutaj:
      https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2015/12/silikonowy-patek-do-oczyszczania-skory.html

      Usuń
    2. Zastanawiałam się nad ściereczkami, ale bardziej skłaniam się ku płatkowi, bo tak jak pisałaś jest najbardziej higieniczny. Poczytam o tych skałach wulkanicznych;)
      buziaki

      Usuń
  28. Ewo, czy serum z wit. C (woda destylowana+kwas askorbinowy) z przepisu na blogu Ervish będzie ok do regulacji cery trądzikowej? Wysypuje mnie ostatnio na czole drobnymi grudkami i krostkami, nie wiem, co się dzieje i szukam pomocy :( Czy możliwe jest, że mydło Aleppo po 10 latach zaczęło mi szkodzić?:( Przerzucenie się na coś łagodnego może pomóc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samo serum nie ureguluje skóry trądzikowej, ale może rozjaśnić cerę i zmniejszyć wydzielanie łoju oraz działać antybakteryjnie przez niskie pH, ale na cudów bym od niego nie oczekiwała :) Jest wilgotno, zmieniają się potrzeby skóry, może to przyczyna nagłego wysypu? Niestety nie wiem czy łagodne oczyszczanie wpłynie pozytywnie na Twoją cerę, polecam na początku żel kremowy Surgrass, dobrze usunie każdy typ zanieczyszczeń, nie zostawia tłustego filmu i z powodzeniem może zastąpić mydło, a aleppo możesz stosować rzadziej, np. 2 razy w tygodniu w celu głębszego oczyszczenia :) Polecam także przyjrzeć się swojej pielęgnacji jeszcze raz, wszystkie niezbędne informacje znajdziesz tutaj:
      https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/04/podtrzymanie-efektow-zewnetrznej.html

      Usuń
  29. Mam mała obsesję na punkcie jednolitej, jasnej skóry. Jakieś sposoby na przebarwienia i rozjasnianie cery, która do tej pory chronila się przed słońcem tylko używając cienia? Tonik Norel da radę? Można go używać na inne partie ciała jak np. Szyja, ramiona, dłonie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie kwasy uwrażliwiają cerę na działanie słońca, aby cieszyć się jednolitą, gładką cerą niezbędna jest ochrona przeciwsłoneczna :) Najbardziej polecam serum z kwasem askorbinowym oraz kwas azelainowy. Polecam także zapoznać się z artykułem na temat filtrów przeciwsłonecznych:
      https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/05/filtry-przeciwsoneczne-co-stosowac-gdy.html

      Usuń
  30. Hej, jak to właściwie jest z ph skóry? Czy odczyn płynów do higieny intymnej (np. 3,9) nie jest zbyt niski i nie zaszkodzi cerze z trądzikiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niskie pH działa korzystnie na cerę trądzikową, ponieważ działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo oraz dobrze usuwa kwaśne sebum, którego nadmiar jest szkodliwy. Na skórze bardzo delikatnej i wrażliwej tak niskie pH może zaostrzać stan zapalny, ale kosmetyki z takim kwaśnym pH (3.9-4pH), mogą być stosowane w pielęgnacji codziennej typowej skóry tłustej i trądzikowej :)

      Usuń
    2. a jeżeli ktoś ma problem z naczynkami to też może rano do mycia stosować np. polecany przez panią żel facella?

      Usuń
    3. Żel facelle ma kwaśne pH i sporo kwasu mlekowego, może niestety zaostrzać rumień :(

      Usuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziewczyny (i mężczyźni może też) - czy ktoś z kwas miał może do czynienia z kremem Arkana, Lactobionic 10% & A+C?

    Zależy mi bardzo na łagodnym działaniu wspomagającym naczynka, niezaognianiu zmian trądzikowych i nadprodukcji sebum (jeśli jeszcze byłby w stanie wspomóc walkę ze zmianami zapalnymi - byłoby świetnie ;)), a także na tym, by nadawał się do cery z wrażliwymi mieszkami.
    Z tonikami mam średnie doświadczenia, wolę nie ryzykować większych problemów z naczynkami, a chciałabym wzmocnić także te pod oczami.

    Jeśli ktoś miał kontakt z innymi gotowcami (lekki krem/serum) z kwasem laktobionowym (ew. glukonolaktonem) - jestem otwarta na propozycje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *co do naczynek, to oczywiście mam na myśli rumień, bo co do tych istniejących pojedynczych (a raczej - całej siatki ;)) rozszerzonych naczynek - zdaję sobie sprawę, że bez lasera nie obkurczą się na tyle, że staną się zupełnie niewidoczne. :)

      Usuń
    2. hej Neestix, ja miałam ten krem w kilkunastu próbkach a cały produkt używa moja mama. do tego używałam ich toniku z kwasem laktobionowym i wszystko bardzo polecam !!! dodam, że mam ekstremalnie wrażliwą skórę (35letnią) zniszczoną produktami z kwasem glikolowym :( To były jedyne produkty z kwasem, które nie robiły mi krzywdy :) Uważam, że Arkana ma świetne, łagodne aczkolwiek bardzo skuteczne produkty . Pozdrawiam, Inka

      Usuń
    3. to jeszcze ja - Inka :) ich tonik z kwasem laktobionowym nadaje się do codziennego używania, ma chyba ok.1% kwasu laktobionowego i ph ok 6 . Pięknie łagodzi podrażnienia, nawilża skórę, rozjaśnia i goi .

      Usuń
    4. tylko 1% kwasu laktobionowego? Trochę mało... ale tym kremem Lactobionic 10% też jestem zainteresowana i się waham...

      Usuń
    5. Inka, dzięki za opinię. :) Krem chodzi mi po głowie i sama nie wiem...
      Jakie w ogóle zauważyłaś efekty po tym kremie Ty, a także Twoja mama?

      Co do toniku - dziwi mnie, że tak ładnie działa przy tak niskim stężeniu kwasu i prostym składzie, ale - czemu nie, w końcu nie tylko skład jest istotny. :) Narazie jednak głowię się nad kremem, w przyszłości - zobaczymy, nigdy nie mów nigdy. Produkty łagodzące zawsze są u mnie mile widziane! :D

      Usuń
    6. natalia natlik, jesli dla Ciebie to za mało to stwórz sobie własny z półproduktów bo ja uważam, że w produkcie do codziennego stosowania o neutralnym ph to procent wystarczający, zresztą efekty widać po jednym zastosowaniu. Poza tym mówimy tu o wrażliwej skórze, po co mi większe stężenie i bardziej drażniące. Neestix, Arkana ma jeszcze jeden krem z 5% kwasem laktobionowym + kwas hialuronowy, mam kilka próbek, ale jeszcze po niego nie sięgałam. Zarówno ja jak i moja mama jesteśmy z kremu zadowolone, działa tak jak tonik, czyli bardzo łagodzi nie tylko rumień, naczynka, ale także stany zapalne. Moja mama wprawdzie nie ma z tym problemu, ale ma za to delikatną, suchą skórę na której jest sporo przebarwień i plam starczych, które krem rozjaśnia. Ja go testowałam na noc, moja mama także stosuje go jako krem nocny, ale nie jest to krem tłusty, obciążający, - ekspresowo się wchłania. To bardzo dobry krem, który spełnia wszystkie obietnice :) za to tonik to dla mnie BOMBA :) najlepszy tonik z jakim miałam kiedykolwiek do czynienia !!!

      Usuń
    7. Dzięki za wyczerpującą odpowiedź, teraz mam już jakiś szerszy obraz. :)

      Super, że szybko się wchłania - to dla mnie bardzo ważne (mam skórę mieszaną z przetłuszczająca się strefą T, przede wszystkim nosem - czyli klasyk).
      Krótko mówiąc - kusisz. :) Jako że wykonuję teraz peelingi azelainowe - wpisywałby się jak ulał! Myślę, że, jeśli już, to wezmę ten 10% - mam nadzieję, że naczynka się nie obrażą, a wręcz podziękują, tym bardziej, że to formuła kremowa, więc liczę na delikatne działanie. Ewentualnie mogę nakładać cienką warstwę.
      Tonik wpisałam na listę - będę o nim pamiętać, w razie szukania czegoś jeszcze delikatniejszego. :)

      Usuń
    8. Neestix, gdybyś jednak nie zdecydowała się na krem to pamiętaj, że tonik także świetnie nawilża nie obciążając cery (wersja dla tych, którzy nie lubią kremów) :) produkty są rewelacyjne a zwłaszcza po peelingach i innych zabiegach złuszczająco-regulujących bo bardzo dobrze regenerują :) Pozdrawiam cieplutko! Inka

      Usuń
    9. aaaa! i zamawiaj produkty bezpośrednio ze sklepu Arkana, do przesyłek firma dołącza kilkanaście próbek swoich produktów ;) a ostatnio dostałam chyba z 50 sztuk :) :D

      Usuń
    10. wow, postarali się! uwielbiam dostawać próbki, zwłaszcza te trafione (:D), także dzięki za cynk! To dla mnie duuuży plus! Zwykle wszelkie sklepy etc. nie obdarzają nimi tak hojnie klientów - mimo, że często o nie proszę wyszczególniając cechy mojej cery... :/

      Moja cera akurat kremy (tfu, tfu!) toleruje, choć jestem ciekawa jak zachowałaby się, gdybym jej zafundowała dobre nawilżenie bez kremów - chciałabym kiedyś spróbować, ale nie chcę wprowadzać zbyt wielu zmian naraz. Nie wspominam już o tym, że mam kilka kremów w zapasie, ech... :D

      Usuń
    11. *toleruje pod warunkiem, że są bardzo lekkie, np. kremy Rosacure i Sensicure firmy Synchroline już wzmagają produkcję sebum... :/ Tyle, że nawet krem Hydrabio Legere nałożony zbyt hojnie powoduje te skutki uboczne, podczas gdy nałożony normalną warstwą raczej dobrze mi służy (chyba, że skóra jest mocno odwodniona - nie wiem od czego to zależy, bywa różnie pod tym względem - wtedy, hm, czuję jak bym nakładała na twarz wodę z małym dodatkiem emolientów), więc pewnie tamte wystarczyłoby rozcieńczyć wodą i problem z głowy.

      Usuń
    12. Neestix :) wiem o czym mowa , ja już swoje "zapasy" zaczynam upychać w szafach na ciuchy :D Słuchaj a może napisz do Arkana (z nimi jest świetny kontakt!) niech podadzą Ci gdzie w Twojej okolicy są miejsca gdzie pracują na ich kosmetykach, wówczas mogłabyś poprosić tam o próbki :) spróbuj, może się uda ;)

      Usuń
    13. Znając życie - na moim, krótko mówiąc, zadupiu niczego takiego nie uświadczę. :D Narazie zamówię przez internet i poproszę o próbki. Gdyby coś było nie tak w tej kwestii (a jestem zainteresowana kilkoma produktami, choć nie "na już") - wtedy zapytam, choć na stronie, niestety, żadnego salonu w okolicy nie widzę. :/

      Usuń
    14. Kurka, aż nabrałam ochoty na ten tonik z Arkany :D

      Usuń
    15. Neestix, no to próbuj i działaj :) Arkana dodaje do zamówień kilka próbek z każdej serii swoich kosmetyków, ale oczywiście jeśli chcesz 'popróbować' czegoś konkretnego więcej to napisz do nich z prośbą :) na pewno ją spełnią :) Pozdrowki :)
      Ewuniu!!!! jak to się stało, że Ci o toniku nie wspomniałam?! :) nic straconego, Dla Ciebie to wiesz... połowa mojej butelki jest Twoja !!! :) Inka :)

      Usuń
    16. Wybaczam i rozgrzeszam, jeśli jest aż tak dobry, to też szarpnę się na całą butlę :D

      Usuń
    17. :) Ewuniu, jestem prawie pewna, że mówiłam o moich kosmetykach z kwasem laktobionowym..tyle tylko, że jednocześnie wspominałam o moich sernikach haha :D :) ;)

      Usuń
  33. Czy wie pani może skąd się bierze tłusta cera po tonizowaniu? Kiedy nie tonizuję cery nie mam problemu z późniejszym jej przetłuszczaniem, a jeżeli już to wygląda to całkiem naturalnie. Natomiast zawsze kiedy po myciu albo przetrę twarz tonikiem (ziaja aloes) albo popryskam skórę wodą termalną - ogromnie się świece. Po tej ziaji bardziej, ale po wodzie termalnie też szybciej mi się przetłuszcza. No i mój brat ma tak samo. Zawsze kazałam mu tonizować skórę, ale on już się tak zniechęcił bo mówi, że ma później tłustą skórę. O co chodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przecierasz skórę płatkiem kosmetycznym, czy tylko spryskujesz i nie osuszasz? Trochę dziwi mnie tłusta cera po tonizacji, ale może to być związane z tym, że dzięki tonizowaniu skóra szybciej dochodzi do siebie, jeśli jest naturalnie tłusta, to po tonizowaniu będzie taka szybciej. Jeśli po umyciu skóra jest normalna i ściągnięta, to nic dziwnego, że po tonizowaniu nagle zaczyna się przetłuszczać :( Jeszce po toniku może być to spowodowane dodatkiem jakichś substancji nawilżających, czy też gliceryny,ale po wodzie termalnej? A Może spróbuj przecierać skórę wodami kwiatowymi o działaniu ściągającym? Np. oczarowym, kadzidłowym, ewentualnie z porzeczki czarnej, powinny hamować nadprodukcję łoju.

      Usuń
    2. osuszam zawsze bo też myślałam, że to przez to.

      Usuń
  34. Ewo! Dzięki Twojej wiedzy moja cera wygląda sto razy lepiej. Wyczuwam już kiedy stosować krem, kwas, kiedy pogłębić oczyszczanie. Trądzik występuje u mnie w rodzinie. Siostrze pomagają kwasy, mi retinoidy i kwasy. Mój 16 brat ma łagodna formę trądziku. Zaskórniki,bez nadmiernego lojotoju, przebarwienia i blizny. Do tego czasem podrażnienie po goleniu. Sprawa jest trudna, bo to chłopak. Ja mogę codziennie poświęcić czas na eksperymenty i dogłębne oczyszczanie. On się zniechęci. Myślałam żeby zlecić mu do mycia loreal ideal soft, potem mgiełka nawilżająca vianek. Doraźnie krem z fitomedu 11. On czasem pracuje w kurzu, dużo czasu spędza na słońcu. A nie będzie pamiętał o filtrach. Chce opracować prosty plan. Czy mogę zlecić mu Hascoderm co drugi dzień na noc. Bez używania filtrów? Nina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nina, jeśli pracuje w słońcu, to Hascoderm okaże się za mocny, może wysuszać skórę i tym samym uwrażliwiać na słońce, lepszym wyborem jest tonik z azeloglicyną i dokładne oczyszczanie skóry, w tak wysokich temperaturach najważniejsze jest dokładne oczyszczanie skóry oraz lekka dawka nawilżenia :)

      Usuń
  35. Od jakiegoś roku mam problem z jak to ładnie ujęłaś wędrującymi, swędzącymi potówkami i nic nie pomaga :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie problem pojawia się latem lub pod wpływem za ciężkich kosmetyków, pomyśl, czy coś w Twojej pielęgnacji nie obciąża skóry i nie wzmaga potliwości, bardzo pomaga także woda termalna (polecam Uriage), dodatek olejku cedrowego do kosmetyków i chłodne okłady z mięty pieprzowej ;)

      Usuń
  36. Ewo (albo inne dziewczyny jeśli możecie pomóc;), mam pytanie w sprawie azeloglicyny. Planuję w przyszłym miesiącu rozpocząć peelingi z kwasem azelainowym, ale to już po wypłacie, gdy kupię wszystko co trzeba... Natomiast w moich zbiorach półproduktów ukrytych w lodówce znalazłam azeloglicynę. Chciałam wykonać tonik (5ml azeloglicyny + 45ml wody - tak mniej więcej żeby uzyskać 10% stężenie), ale nie mam na stanie papierków do mierzenia pH. Czy może ktoś wie jakie pH uzyska się przy takiej mieszance? Mam mleczan sodu i kwas mlekowy żeby w razie czego podwyższyć/obniżyć pH i tylko tych papierków brak:(;(
    Ponadto, szukając w internecie informacji na temat azeloglicyny znalazłam takie oto produkty: http://www.topestetic.pl/sesderma/sensyses-cleanser-ros-plyn-oczyszczajacy-do-skory-wrazliwej-i-zaczerwienionej-200-ml http://www.topestetic.pl/sesderma/sensyses-cleanser-sebum-plyn-oczyszczajacy-do-skory-tlustej-i-tradzikowej-200-ml - czy ktoś mógłby się na ich temat wypowiedzieć?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. natalia natlik, jeśli wykonasz tonik na bazie wody demineralizowanej, to Twój tonik będzie miał pH w granicach 5.5-6.5, azeolgicyna podnosi pH produktu, a więc od razu się stabilizuje, pH nie należy ani zaniżać, ani podwyższać, jest najodpowiedniejsze dla azeloglicyny :) Chyba, że masz na stanie tonik różany, wówczas pH będzie na stałym poziomie 5 pH. Proporcje 45 ml wody na 5 ml azeloglicyny są prawidłowe :) Podlinkowanego produktu nie znam osobiście, dlatego nie mogę wypowiadać się o jego działaniu ;)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź:) dzisiaj wieczorem od razu wymieszam i ciach na moje szacowne lico:D
      A tak trochę nie na temat (znowu;. W piątek byłam u kosmetyczki na peelingu kawitacyjnym (pierwszy raz) i widzę różnicę w wyglądzie skóry, na lepsze oczywiście. Wiadomo, zaskórniki czy ślady jak były tak są (ślady może nieco mniej wyraźne), ale cera jest jakaś taka gładka, świeża, jaśniejsza... Czuję, że jeszcze coś z niej może być:)
      natlik

      Usuń
    3. A mówiłam :) Peeling kawitacyjny to świetny zabieg, doceniłam działanie kawitacji dopiero po zaprzestaniu stosowania swojego urządzenia, świetnie oczyszcza skórę i ją dotlenia, następnego dnia pory są obkurczone, a cera promienieje, do tego ta gładkość :) super, że peeling tak dobrze się u Ciebie sprawdza, jak na tak mało inwazyjny zabieg, efekty są genialne.

      Usuń
    4. Jest dokładnie tak jak piszesz:) zdecydowanie będę odwiedzać kosmetyczkę raz w miesiącu.
      natlik

      Usuń
  37. Droga Ewo, czy jest jakiś zamiennik toniku z kwasem salicylowym Cosrx? Usiłowałam dopaść go w jakimś sklepie internetowym, znalazłam jedynie w berdever.pl, ale został już wyprzedany i nie wiem, czy wróci (napisałam dopiero maila). Istnieje może jakiś gotowy, lepiej dostępny zamiennik? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie znalazłam zamiennika, ewentualnie możesz wykonać taki tonik sama z przepisu Ervish, ale nie zawiera on niacynamidu i wody z wierzby białej, jest też ryzyko, że coś się nie uda i tonik będzie do wyrzucenia :(
      Podrzucam link do wpisu Ervish: http://ervish.blogspot.com/2016/01/tonik-kwas-salicylowy-przepis-blog.html

      Usuń
  38. Droga Ewko
    Przy jednym z postow podalas kilka przykladow podkladow drogeryjnych ktore maja lekkie silikony, ale niestety wszystkie okazalt sie dla mnie za ciemne. Jesli bedziesz miala chwile i przypomni Ci sie jeszcze taki podklad to wrzuc ich nazwy na fb, bardzo prosze:) bez zadnych opisow, niczego tak zebys nie tracila czasu.bede bardzo wdzieczna, pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy w grę wchodzi zabawa z gotowcami, ale zawsze w takim przypadku możesz dodać bazę z kolorowka.com - color blend white (czy też inne bazy kolorystyczne, jeśli to nie sam stopień jasności jest problemem), byle nie za dużo. Co prawda, sama nie próbowałam, ale myślę, że to niezły patent - dlaczego rezygnować z dobrego produktu do makijażu tylko ze względu na nietrafiony kolor (jeśli się ten produkt już ma, czy też w przypadku, jeśli komuś naprawdę ciężko trafić w odpowiedni kolor, a przecież nie tylko kolor ma nam odpowiadać, a także formuła i tak dalej - a czasem to szukanie ideału bez końca). ;)

      Usuń
    2. *próbowałam, ale z color blend olive, yellow i green - zarówno w podkładach mineralnych, jak i kremach BB - tych drugich jednak używałam raptem 2-3 razy i nie bardzo pamiętam jaki był efekt, na pewno wszystko się połączyło.

      Usuń
    3. Dziekuje:) musze poprobowac czy mozna wieksza 'porcje' zrobic i trzynac kilka dni, bo niestety codziennie rano mieszac kolory to troche ryzykowne:p szkoda ze producenci nie widza zapotrzebowania na blade zolte podklady:) podobno nowy loreal jest taki ale w Pl ten numer nie jest dostepny:) bede probowac jeszcze mineralow z amilie bo niestety am mnie zapycha a ll sa narazie dla mnie za drogie.

      Usuń
    4. Nie daję sobie głowy uciąć, ale moim zdaniem tak mały dodatek bazy kolorystycznej nie powinien zaszkodzić układowi konserwującemu, jeśli wszystko się ładnie zmiesza i nic się nie wytrąci. Jeśli chodzi o formułę i jej ewentualne zaburzenie - dla pewności lepiej spróbować najpierw z małą ilością. :)

      Coś wiem o braku 'bladych, żółtych' (czy też - bardziej oliwkowych)... Wszystko, jeśli już w miarę jasne, to jest zbyt różowe, beżowe etc. :/ Dlatego też każdy podkład dopasowuję dodając nieco bazy kolorystycznej.

      Usuń
    5. Anonimowy22 maja 2016 22:43 całkiem lekki jest ten nowy podkład Loreal True Match, kupiłam nową wersję 1N i jest jak na podkład drogeryjny wyjątkowo jasny, a formuła nie robi maski, jest lekka i przyjemna w użyciu. Jestem zaskoczona jakością, poprzednia formuła okazała się porażką dla mojej cery. Niestety, trochę się nas zaniedbuje, jesteśmy w Polsce, a a gamy kolorystyczne mamy takie, jakby Polska leżała bardziej na południu mapy :/

      Neestix, to tak nie działa :/ Modyfikacja tonów to inna sprawa, bo wystarczy tylko szczypta i sama często wykorzystuję tlenki, aby dopasować podkład pod względem tonów idealnie do klientki, ale biały blend się nie sprawdza, zmienia formułę kosmetyku, zwłaszcza, że trzeba go dodać dosyć sporo i niemal każdy podkład z lekką formułą z dodatkiem blendu białego warzył się na skórze lub rozwarstwiał, w tym celu lepiej kupić sobie zerówkę face and body z MACa i dodawać sobie do podkładów, podkłady płynne znacznie lepiej znoszą mieszanie konsystencji płynnych ze sobą niż płynnych i sypkich :)

      Usuń
    6. Anonimowy23 maja 2016 09:20 Polecam minerały Ecolore, są bardzo lekkie i podobne do LL, ale mają ładniejsze, świetliste wykończenie, bardzo jasny żółtek to Warm 0, ale możesz poczekać na nową gamę kolorystyczną, zapowiadają się cudne kolory ;)

      Usuń
    7. Bardzo Wam dzuekuje za pomoc:) zobacze ten N1, ewentualnie poszukam zoltego pudru:) Dziekuje Ewa za informacje o nowych kolorach
      Podrawiam

      Usuń
    8. W takim razie przepraszam za wprowadzenie w błąd. Nie wiedziałam, że tak dużo trzeba dodać białej bazy kolorystycznej, by rozjaśnić podkład. :/

      Usuń
    9. Nie masz za co przepraszać, ja się o tym dowiedziałam jak zaczęłam rozrabiać podkład, od tej pory zawsze mam zerówkę face and body i rozjaśniam nim wszystkie podkłady płynne, makeup revolution też ma coś takiego w ofercie, ale na moje około jest zbyt wodniste, więc podkłady wodoodporne szlag strzeli po dodaniu takiej ilości wody :/

      Usuń
  39. Czy znasz żel -syndet do mycia Dermedic?Czy to godny polecenia produkt?Dostała sporo próbek w aptece i się zastanawiam, mam cerę mocno zanieczyszczającą się, tradzikową (grudkowo-krostkowy) i zawsze przed nowymi produktami mam sporo obaw :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie znam tego produktu, ale jego formuła może być ciekawa, myślę, że warto spróbować, jeśli nie będzie dostatecznie oczyszczał, najwyżej domyjesz go innym środkiem myjącym :)

      Usuń
  40. Droga Ewo, czy filtrem trzeba chronić cale cialo(nogi rece)? I czy mozna w upalny dzien chodzic w sukienkach? Moze moje pytanie jest idiotyczne ale tak sie boje slonca ze juz glupieje na punkcie ochrony :) Sara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sara, jeśli masz poparzenia słoneczne, bardzo jasną skórę, to warto chronić nogi przed słońcem kremami z filtrem, chociaż tym niższym faktorem, ale jeśli dobrze znosisz działanie słońca i nie spędzasz pół dnia na zewnątrz, ochrona nóg jest zbędna, witamina D musi jakoś syntezować, a ochrona wszystkich partii ciała skutecznie to blokuje :) Jak najbardziej, sukienki są wskazane, nawet bardziej od spodni, wtedy okolice intymne intensywnie się nie pocą i rzadziej dochodzi do infekcji, a Ty nadmiernie się nie pocisz, polecam szczególnie sukienki midi z przewiewnego materiału ;)

      Usuń
  41. hej Dziewczyny,
    Czy znacie może jakiś matowy bronzer do ocieplenia bardzo bladej twarzy? (revlon150). niestety nie potrafie ładnie wykonturować twarzy a szczególnie rano. Szukam czegoś to nada trochę "życia" mojej twarzy ale niestety wszystko co znajduje jest pomarańczowe albo z drobinkami;(
    będę wdzięczna za każdy pomysł
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam z mineralnych odcień diani Ecolore (jeśli używasz 50 buff pewnie masz trochę ciepłych tonów, podkład jest lekko żółty), natomiast z tradycyjnej kolorówki do ocieplania świetnie się sprawdza 10 m z makeup for ever fusion bronzer oraz chocolate soleil z too faced, jeśli lubisz zdrowe, świetliste wykończenie (absolutnie nie brokatowe, a masz ładną fakturę skóry, którą np. chcesz podkreślić) polecam mineral terracota powder z Golden Rose 04 ;)
      https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/01/subtelne-podkreslenie-z-ecolore-brazery.html

      Usuń
    2. dziękuje;) niestety ładnej struktury jeszcze nie mam, ale może po kilku miesiącach z Twoim blogiem będzie lepiej;) widziałam stonie sephory, że ten bronzer too faced jest w wersji milk i zamierzam mu się przyglądnąć stacjonarnie:)
      miłego dnia;)

      Usuń
    3. Właśnie chodziło mi o wersję milk, chocolate soleil jest chłodniejsza i ciemniejsza :) Na pewno doczekasz się gładkiej cery, podstawy pielęgnacyjne, słuchanie potrzeb skóry i dobór dobrych składników aktywnych i wróżę sukces :)

      Usuń
  42. Droga Ewo, kupiłam niedawno krem Fitomed nr 12. Używałam w ramach testów wieczorem i rano bez innych kosmetyków (tylko hydrolat do tonizowania). Niestety już po niecałym tygodniu pojawił się wysyp podskórnych krostek (nawet na czole, które zazwyczaj mam "czyste") :( Czy to możliwe, że tak lekka formuła zapycha? Nie ma tam olejów, czy winny może być alkohol cetylowy? Ręce mi opadają, muszę chyba porzucić poszukiwania kremu dla siebie, bo przetestowałam już masę produktów, a efekt wciąż ten sam. Mam nadzieję, że uda mi się skutecznie nawilżyć cerę bezkremowo - mam cerę mieszaną, ale skłonną do odwodnienia :( Ewo, czy serum Antipodes będzie odpowiednie do stosowania solo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jest możliwe, zwłaszcza gdy zatraciłaś równowagę między nawilżaniem, a złuszczaniem, przy włączeniu kremu od razu trzeba dokładniej oczyszczać cerę. Fitomed zawiera oleje, ale mało w stosunku do fazy wodnej (około 20%), ale wersja 12 jest cięższa od 11. widocznie Twoja skóra nie potrzebuje emolientów, albo tak ciężkich emolientów, serum Antipodes Hosanna będzie idealnie, jest beztłuszczowe, ale delikatnie otula skórę i ją nawilża. Dobrym wyborem jest też prosta mgiełka nawilżająca, przepis podawałam w artykule o nawilżaniu :) Albo nawilżanie przez oczyszczanie, próbowałaś może rano oczyszczać cerę np. emulsją? Vianek? Alpha-h Balancing Cleanser? Nawilżam skórę właśnie w taki sposób i całkowicie rezygnuję z kremów na co dzień, chociaż aktualnie używam 11 w ramach testu i oczyszczam od razu skórę mocniej, aby nie obciążać cery ;)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odp. :) Teraz już rozumiem, co jest nie tak. Postaram się wdrożyć nawilżanie przez oczyszczanie. No i zmajstruję mgiełkę, chociaż będzie to raczej uboga wersja, ponieważ nie mam ekstraktów roślinnych. Kurczę, wahałam się między Fitomedem nr 11 a 12 - kierowałam się... tym, na którym miejscu pojawia się alkohol cetylowy. Ech, jeszcze wiele nauki przede mną :) Dziękuję za pomoc i cenne wskazówki. PS. Wyglądasz przecudnie na prezentowanych zdjęciach :)

      Usuń
  43. Gratuluję Tobie pasji i lekkiego pióra. Chylę czoła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, choć moje pióro jest wyjątkowo ciężkie i nadal pracuję nad przekazywaniem informacji w przystępny i lekkostrawny sposób :D

      Usuń
  44. Cześć :) mam pytanie czy na skinoren żel można nałożyć bourjois cc cream? Czy w ten sposób sobie jakoś zaszkodze? I drugie pytanie, wiem że nie jesteś dermatologiem ale wiedzę masz pewnie większą niż nie jeden dermatolog :D co polecasz na bardzo przetluszczaja się cerę z niespodziankami w okolicy brody i licznymi wagrami? Chodzi mi raczej o leki (maści) niż o pielęgnację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, tylko odczekaj 20-30 minut. A Hasco derm nie nasila u Ciebie łojotoku? Zła baza leku może napędzać nadmierny łojotok, pisałam o tym m.in tutaj: https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/05/jaka-baze-preparatu-wybrac-jak.html
      Na nadmierny łojotok i zanieczyszczoną skórę, jeśli chodzi tylko o leki, działa najlepiej izotretinoina, choć polecam przyjrzeć się pielęgnacji, gdyż moze skutecznie napędzać łojotok :)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź. A czy skinoren w kremie byłby bardziej odpowiedni jeśli chodzi o bazę? Czy może on zatykac pory? Jeśli chodzi o izotretynoine to jestem już rok po kuracji wewnętrznej jednak miesiąc po odstawieniu przetłuszcza nie się wróciło a wraz z tym zaskorniki, może już nie w takiej ilości jak wcześniej ale jednak...

      Usuń
    3. Rozumiem, całkowicie łojotoku nie da się ograniczyć, zwłaszcza jeśli posiadasz cerę tłustą, formuły żelowe mogą go dodatkowo nasilać. Formuła kremowa niestety może zatykać pory, ale nie myślałaś o formie peelingów? Mają krótki kontakt ze skórą, ograniczają łojotok i są bardzo skuteczne w działaniu. Spróbuj koniecznie :) Więcej na temat peelingów AzA pisałam tutaj:
      https://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/04/peelingi-azelainowe-na-glikolach.html

      Usuń
  45. Ewo, czy filtr nałożony na ramiona i ręce też powinnam zmywać od razu po przyjściu do domu (czyli się umyć ;) czy skórze do wieczornej kąpieli nic nie będzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz skłonności do powstawania zaskórników/zmian ropnych, albo skóra szybko się zanieczyszcza - tak, uważam, że kremy z filtrem warto zmywać od razu po przyjściu do domu i możliwości kontaktu z wodą, ale decyzja należy do Ciebie ;)

      Usuń
  46. Ewo, co myślisz o tym kosmetyku : http://www.iherb.com/Derma-E-Firming-Toner-with-DMAE-Alpha-Lipoic-and-C-Ester-6-fl-oz-175-ml/12529 ? sprawdzi się do cery trądzikowej? A to do mycia : http://www.iherb.com/Acure-Organics-Facial-Cleansing-Gel-SuperFruit-Chlorella-Growth-Factor-4-fl-oz-118-ml/36340 ? Będę wdzięczna za odpowiedź, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy produkt może spokojnie zastępować lekkie serum dla skóry tłustej, gdy zostanie wklepany palcami, ma dobry, zrównoważony skład, nie powinien nasilać łojotoku, a raczej go ograniczać. Co do drugiego, ciężko mi cokolwiek powiedzieć, żel dodatkowo zawiera olej, więc może dobrze zmywać zabrudzenia tłuste, ma też łagodny detergent, więc może sprawdzić się do oczyszczanie jednoetapowego, ale nie znam tego produktu osobiście, więc nie mogę wypowiadać się o jego działaniu, zwłaszcza, jeśli jest to kosmetyk myjący :)

      Usuń
  47. Dzień dobry Ewo:) Chciałabym wypróbować tzw. szybkie serum. Mam glicerynowy ekstrakt z wąkrąty azjatyckiej i zielonej herbaty (z ecospa) i proteiny jedwabne z e-naturalne. Poradź proszę, w jakich proporcjach powinnam mieszać te składniki, by nie wysuszyć skóry? Zamierzam stosować tę mieszankę bez żadnego kremu/serum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam jeszcze dorzucić panthenol albo kwas hialuronowy, chyba, że nie masz skłonności do odwadniania się skóry. Na 20 kropelek wody dodaj 2 kropelki protein oraz 5-6 łącznie ekstraktów, czyli po 3 kropelki, warto też dać chociaż dwie kropelki panthenolu/k.hialuronowego, zwłaszcza gdy Twoja skóra szybko się przesusza :)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję Ci za podpowiedź :) Przyznaję, nie wiedziałam, że w szybkim serum mieszanym na dłoni powinna być również woda. Uświadomiłaś mi, że dotąd popełniałam duży błąd. Zdarzało mi się mieszać różne składniki, jednak nigdy nie dodawałam wody. Moja cera się przesusza, więc z pewnością dodam panthenol. Dziękuję za wskazówkę :)

      Usuń
    3. To jeszcze raz ja, przepraszam. Czy można zrobić większą ilość takiej mieszanki na zapas (przechowywane w butelce, w lodówce)? Powiedz proszę, jaką ilość konserwantu FEOG należałoby dodać?

      Usuń
    4. Zawsze na świeżo, jeśli chcesz zrobić więcej, należałoby wykonać serum z dokładnym przeliczeniem składników aktywnych, aby nic się nie wytrącało i obliczyć dokładnie ile konserwantu trzeba dodać :)

      Usuń
  48. Hej Ewo :) czy jeśli zmyje makijaz i filtr Surgassem z kroplą olejku myjacego z BU to czy wystarczy domyć to np Viankiem? I czy bedzie to tak samo skuteczna dwuetapowka jak np z kostką Isana albo zelem Sylveco? Pozdrawiam, Klara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Surgrass z dodatkiem olejku myjącego spokojnie domyje filtr i makijaż, musisz tylko dobrze wymasować skórę i zmyć kremowy żel ze skóry ;) Efekt oczyszczający możesz zwiększyć używając ściereczki z mikrofibry lub gąbeczki, albo domyć viankiem, jeśli sprawdza się u ciebie dwuetapowe oczyszczanie :)

      Usuń
  49. Twój blog,rady sugestie pomogły mi uporać się z moją problematyczna cerą. Idealnie nie jest ale jest o niebo lepiej. Piszę bo poruszyło mnie to jak poważnie traktujesz swoich czytelników. W pełni zgadzam się z koniecznością odmowy konsultacji mailowych. Pamietaj ze to Ty jesteś najważniejsza a dzięki Tobie wielu z nas już bez strachu potrafi spojrzeć w lustro. Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, bardzo dziękuję za słowa wsparcia! Decyzja była dla mnie niezwykle trudna, ale musiałam się w końcu poddać i zacząć myśleć także o sobie :)

      Usuń
  50. Witaj Ewo chcialam zapytac czy ten krem nadaje sie do cery mieszanej nie bedzie zapychal zakupilam Isis Glyco 12% i poszukuje kremu ktory bym mogla laczyc zalezy mi na rozjasnieniu blizn co bys dodatkowo mogla polecic.? Uwielbiam twoj blog duzo wskazowek pozdrawiam cieplo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To produkt złuszczający, peelingi kremowe są idealne dla skóry, która nie toleruje kwasów w formie peelingów oraz toników, ma także dobre właściwości nawilżające. Jeśli spłuczesz peeling dokładnie ze skóry, nie powinien zaszkodzić, ale musisz obserwować cerę, nie mogę dać gwarancji, że będzie Tobie służył, peelingi w kremie są polecane odwodnionej skórze oraz typowo suchej.

      Musi to być krem? Bardziej polecam serum z witaminą C LIQ CC RICH, które może zastąpić lekki krem (wersja bogata zawiera więcej kwasu hialuronowego i delikatnie nawilża cerę), z kwasem glikolowym będzie to bardzo udany duet :) Tylko trzeba rozbić ich działanie na rożne pory dnia, peeling wieczorem, serum - rano :) Również serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  51. Super przydatny post, dzięki

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.