-->

2015/11/09

Codzienna, poranna rutyna | Jak dbam o swoją skórę o poranku


Często dostaję od Was pytania jak dbam o moją skórę. Ostatnio na blogu podzieliłam się swoim wieczornym demakijażem, który jest bardzo uproszczony i sprawdza się znakomicie. Moja pielęgnacja o poranku jest zdecydowanie bardziej bogata i odżywcza. W zasadzie nie ma tutaj zbyt wielu nowości i o większości kosmetyków zdążyłam już napisać, natomiast na przestrzeni kilku lat wypracowałam sobie trochę inny plan pielęgnacji, postanowiłam trochę namieszać i  zmienić swoje podejście do pielęgnacji, które było głęboko zakorzenione w mojej podświadomości.

Już kilka razy zwracałam uwagę na to, że aktualna moda na oleje i masła może mieć i złe strony,są to substancje okluzyjne, odcinające dostęp do tlenu, co jest poważnym zagrożeniem dla młodej skóry, pomimo tego że są to substancje naturalne jak najbardziej w nadmiarze mogą szkodzić. Prawdą jest, iż skóra regeneruje i nawilża się sama, to znak rozpoznawczy zdrowej, młodej skóry - oczywiście jest to organ hormonozależny, więc są sytuacje, gdy nawet niewielkie wahania mogą ten proces zakłócać. Najgorszym pielęgnacyjnym błędem w przypadku dobrze nawodnionej skóry jest obciążanie emolientami podczas snu, zakłócanie tego procesu w pewien sposób upośledza naturalną zdolność skóry do regeneracji, a to właśnie ta wrodzona umiejętność świadczy o zdrowiu i młodym wieku. Marketingowcy karmią nas potrzebą posiadania kremu na noc, gdy tak naprawdę w większości przypadków jest to coś zupełnie zbędnego. Podczas snu, ludzka skóra pracuje inaczej niż w ciągu dnia, wydalają się także toksyny (szkodliwe przemiany materii), które w połączeniu z tłuszczem (oleje, masła, parafina, woski) blokują pory, a skóra staje się poszarzała, sprawia wrażenie brudnej i zaniedbanej, pory stają się poszerzone, mimo że przykładasz sporą uwagę do pielęgnacji. Jestem ogromną fanką naturalnej pielęgnacji, ale trzeba podejść do tego bardzo rozważnie i przede wszystkim obserwować swoja skórę. Chłodno więc oceniam emolientową pielęgnację wieczorną, choć są oczywiście przypadki, gdy pozostawianie czystej skóry na noc wiąże się z odwodnieniem i pogłębieniem problemu. 

Ostatnio zwrócono mi uwagę, że mam bardzo podobne przekonania do ostatnio modnej teorii dr.Hauschka . Po wgłębieniu się, faktycznie, mamy wiele wspólnego, ale w pewnych aspektach nie do końca się zgadzam, myślę, że jestem zdecydowanie bardziej liberalna w swoich poglądach. Aktualnie mamy trochę inne warunki niż kilkadziesiąt lat wstecz i ciągły postęp technologiczny,  zanieczyszczenie środowiska, nadużywanie leków, złe nawyki żywieniowe, brak aktywności fizycznej sprawiają, że jednak musimy zwrócić szczególną uwagę do ochrony skóry podczas dnia, a czasami nawet to nie jest wystarczające i niezbędne jest rozbudowanie pielęgnacji wieczornej. Osłabiony organizm zawsze będzie radził sobie gorzej m.in z wolnymi rodnikami, silniejszymi peelingami, czy kwasami. Wszystko na czele z destrukcyjnym dla zdrowia stresem oddziałuje także silnie na gospodarkę hormonalną, więc powrót do samej natury w obecnych czasach jest trochę niepoważny i skazany na niepowodzenie, chociaż to naprawdę sprawa indywidualna. Powracając jednak do owej teorii, zgadzam się zupełnie odnośnie obciążania skóry kosmetykami, gdyż takie działanie może prowadzić nie tylko do trądziku i złego stanu skóry, ale także i skrajnego odwodnienia. Zaburzając naturalną odnowę skóry podczas snu, sam dodajesz sobie lat. Nie podchodzę do tego jednak tak restrykcyjnie i jestem zdania, że są pewne przypadki, gdy ta metoda zwyczajnie się nie sprawdza, np. gdy ten naturalny proces jest zaburzony przed hormony (niski poziom estrogenu), albo celowo to robisz stosując kwasy lub retinoidy. Wielu brzydzi ludzkie sebum, natomiast prawdą jest, że to najlepszy środek nawilżający i ochronny dla ludzkiej skóry, oczywiście odpowiednia pielęgnacja powinna sprowadzać się do utrzymania równowagi - skóra nie powinna ani nadto się przetłuszczać, ani odwadniać.

Moje zdanie uległo zmianie, ale to świadczy jedynie o moim ciągłym rozwoju. Od dłuższego czasu podchodzę jeszcze racjonalniej i bardziej holistycznie do tematu pielęgnacji skóry. Dzięki obserwacji własnej skóry w bardzo szybkim tempie zredukowałam ilość emolientów w wieczornej pielęgnacji, dlatego uważam, ze najlepszym doradcą jest zawsze Twoja skóra i wystarczy słuchać jej potrzeb, by cieszyć się ładną, zadbaną cerą.

Moja skóra w okresie jesiennym staje się bardziej problematyczna. Przetłuszcza się, staje się tłusta, pory nagle się uwidaczniają i większość podkładów bardzo się warzy - nie jest to wynik złej pielęgnacji, mój organizm źle znosi zmiany pogody i jest bardzo osłabiony po przebytych antybiotykoterapiach w dzieciństwie. Pielęgnacja w zasadzie nie odbiega od tego, co stosowałam wcześniej, mimo że stosuję retinoid na alkoholu, postanowiłam jednak jeszcze bardziej przyłożyć się do pielęgnacji o poranku.

Wcześniej ograniczałam się do płynu micelarnego i toniku, jednak gdy moja skóra sprawia mi zdecydowanie więcej problemów - jeszcze bardziej przykładam się do jej oczyszczania. Moja cera bardzo dobrze znosi zasadowe środki myjące, więc z powodzeniem używam naturalnych mydeł. Mydło dyniowe ze strony SztukaMydła pachnie delikatnie cytrusami, zawiera praktycznie niewyczuwalne drobinki (płatki owsiane) i jest zdecydowanie delikatniejsze niż mydło węglowe. Dobrze oczyszcza, nie ściąga mojej cery, mam uczucie świeżości i doskonale przyjmuję kolejne kosmetyki po takim myciu. Nie jest ono jednak tak dobre jak ukochane mydło afrykańskie - brakuje mu zdecydowanie kremowości i delikatności, nie mniej jednak warto przejrzeć ofertę - nawet z ciekawości i przekorności nazw, które zawsze poprawiają mi humor :)

Po oczyszczaniu skóry zawsze przecieram twarz tonikiem lub spryskuję obficie skórę wodą termalną Uriage. Nie mam ulubionego produktu tonizującego, płyny tworzę sama na bazie liposomów, kwasu hialuronowego, aloesu, witaminy B3 i kwasu kwas glicyryzynowego. To moje ulubione półprodukty i nie odczuwam potrzeby nagłej zmiany. Zdarza się, że stosuję tonik z glukonolaktonem według mojej drugiej receptury.

Tak czysta cera doskonale przyjmuje emolienty, muszę zwrócić także uwagę, że stosuję retinoid na alkoholu, więc pozwalam sobie na trochę więcej. Zdarza się, że nie nakładam nic i decyduję się jedynie na krem z filtrem na bazie gliceryny (gdyż sam w sobie świetnie nawilża, a w połączeniu z olejami mam wrażenie obciążonej cery), jednak gdy powracam do baz zastygających (krem hydrolipidowy dla dzieci i dorosłych SPF 50+, Pharmaceris S) nie unikam dobrej dawki nawilżenia i warstwy ochronnej. Zazwyczaj stosuję lekkie serum według mojej receptury, które sprawdza się u mnie świetnie, natomiast są dni, gdy potrzebuję jeszcze większej dawki nawilżenia. Robię wówczas przerwy i stosuję inne substancje, by poznać ich działanie lub by zwyczajnie urozmaicić pielęgnację. W te dni stawiam na serum na dłoni - olej, kwas hialuronowy, aloes zatężony, liposomy, witamina C rozpuszczalna w tłuszczach. Zdarza się, że olej zastępuję niezmydlaną frakcją oleju sojowego, ogromne znaczenie ma to, gdzie ją kupisz - bardzo polecam tą z ECOSPA, ponieważ jest zdecydowanie najlżejsza, bardzo dobrze nawilża i nie ślimaczy się na skórze. Taka mieszanka pięknie emulguje i tworzy odżywczą, ale lekką emulsję. Nie mam problemów z rozprowadzeniem kosmetyku - nakładam minimalną ilość i delikatnie wklepuję w cerę.

Po wchłonięciu, czyli około 20-30minutach nakładam krem z  filtrem. Tutaj bez zmian - jest to ultra lekki krem z filtrem La Roche Posay lub Pharmaceris S i jego zamiennik Lirene. Znaczenie ma jedynie jak wcześniej wspomniałam co nakładam pod krem - jeśli stawiam na lekkie nawilżenie albo jego brak decyduję się na LRP, natomiast gdy widzę suche skórki, albo moja cera jest ściągnięta i odczuwam wewnętrzną potrzebę nałożenia większej ilości emolientów - stawiam na serum na dłoni lub lekkie antyoksydacyjne serum i krem z  filtrem z formułą zastygającą, który nałożony bezpośrednio na skórę mógłby ją lekko odwodnić skórę i uwidocznić suche skórki, nie ma to jednak miejsca gdy naskórek jest dobrze zmiękczony.

Są także dni, gdy nie stosuję kremów z filtrem i stawiam jedynie na dobre oczyszczanie i lekkie serum. Staram się w weekendy nie stosować ochrony przeciwsłonecznej, albo wówczas, gdy przebywam w zaciemnionym miejscu. Przy aktualnej nostalgicznej pogodzie i krótkim dniu mogę sobie na to pozwolić. Bez wyrzutów sumienia :)

W zasadzie to wszystko, co mogłabym powiedzieć o mojej pielęgnacji o poranku. Jak widzisz, nie jest bardzo rozbudowana, ale przemyślana. Kluczem do sukcesu jest słuchanie potrzeb skóry, nie ma określonego planu pielęgnacji i jedynie czujna obserwacja pozwala na poznanie swojej cery i jej preferencji. Ogromne znaczenie ma nie tylko dobór składników aktywnych, ale także ich odpowiednie rozmieszczenie czasowe i dopasowanie ilości. Warto podejść do pielęgnacji bardziej rozważnie, postawić na minimalizm i patrzeć, co naprawdę wpływa na dobrą kondycję naskórka.


Pozdrawiam serdecznie,
Ewa

45 komentarzy:

  1. Śliczna kobietka! A te oczy :)) Wow. Miłego poniedziałku kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj czytałam tu o olejach jakie to są wspaniałe i dobroczynne, dziś już nie są

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie neguję dobroczynnych właściwości olejów, sama stosuję naturalne oleje z powodzeniem. Ogromne znaczenie ma to kiedy je stosować i w jakim towarzystwie, zalecam czytanie ze zrozumieniem :)

      Usuń
    2. EsVita Skóry różnią się między sobą, ba! potrzeby skóry też się zmieniają (czasem dość szybko). Raz mogą skórze pasować oleje, innym razem cera będzie błagała o odpoczynek od substancji działających okluzyjnie. Są skóry, którym oleje pomagają, są i takie, które tłustości nie tolerują (bądź danego oleju). Wpisy Ewy nie wykluczają się, a raczej uzupełniają. Ewa pokazuje różne sposoby pielęgnacji cery, ale to od Ciebie zależy, który z nich wybierzesz. Grunt to nie przeginać w żadną ze stron i metodą prób dopasować optymalną pielęgnację (wiem, że to niełatwe, ale możliwe). Moja cera lubi od czasu do czasu olej konopny, ale zbyt częsta aplikacja jej nie służy (tak samo ma z gliceryną). Ostatnio okazało się, że z powodu braku kremu przez tydzień miałam przerwę od kosmetyków nawilżających i jakież było moje zdziwienie, kiedy cera bardzo dobrze zareagowała na brak wieczornego nawilżenia, które dotychczas wydawało mi się konieczne.
      Powodzenia w znalezieniu złotego środka w pielęgnacji Twej skóry :)

      Usuń
  3. Taka rozbudowana pielęgnacja poranna to nie dla mnie totalnie. Tu 20 minut na krem pod filtr tu 20 min na filtr przed makijażem, musiałabym wstawać chyba z 2h przed wyjściem to jest nie wykonalne w moim przypadku :D Wprawdzie jeszcze uczę się potrzeb swojej skóry, bo wciąż czuje się lekko zagubiona, ale wiem że takie coś mnie ma u mnie szans :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety też nie, mam za mało czasu rano. Poza tym zupełnie odwrotnie, mniej szkód czyni mojej skórze rezygnacja z kremu na dzień (ale i tak używam dobrych dla niej podkładów), za to moja nocna pielęgnacja jest bardzo bogata. Moja skóra to lubi.

      Usuń
    2. Grunt, to obserwacja swojej skóry. Kiedyś nie wyobrażałam sobie tak bardzo upraszczać swojej wieczornej pielęgnacji, służyło to mojej cerze. Niestety do czasu, długo dochodziłam do przyczyny moich zaskórników i poszerzonych porów, dzięki ograniczeniu emoleintów nie mam aktualnie problemów ze swoją skórą i doskonale toleruję retinoid. Może kiedyś zmienię swoje zdanie, tak jak wspomniałam nie ma dla każdego złotego środka - trzeba próbować i patrzeć jak reaguje na to wszystko skóra. :)

      Usuń
  4. Jak zwykle wszystko podane jak na talerzu. Uwielbiam Twoje wpisy ! Ktoś powinien Ci za to płacić P.S. nie mogę doczekać sie Twojego serum oraz toniku ♥ To będzie rewolucja w mojej pielęgnacji !! Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, również serdecznie Cię pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Mam pytanie trochę nie związane z tematem dzisiejszego posta, jednak chciałabym się Ciebie poradzić. Szukam korektora, bądź kamuflażu, który zakrylby moje alergiczne zaczerwienienia lub drobne wypryski a jednocześnie nie zapchal tak jak robi to catrice z parafina w składzie... może były jego jakiś lepszy apteczny brat albo chociaż jakiś kuzyn hahaha Mogłabyś coś polecić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie polecić korektor mineralny Annabelle Minerals - kiedyś sama nie chciałam uwierzyć że taki leciutki proszek pomoże mi w zakamuflowaniu wszechobecnych wyprysków i pozostałości po nich ale już po pierwszym użyciu przepadłam...jest REWELACYJNY!!! Nie dość że doskonale kryje to jeszcze nie obciąża skóry niepotrzebnymi parafinowymi świństwami bo ich po prostu nie ma :) Dodam jeszcze że jest mega wydajny - zakupione pełnowymiarowe pudełeczko posłuży mi dobrych parę lat.

      Usuń
    2. Dokładnie, polecam korektory mineralne - ten z Annabelle ma bardzo mocne krycie, świetny jest też Ecolore - nie warzy się i świetnie kryje. Typowo kamuflażowe, gęste korektory ma Everyday minerals, ale można taki stworzyć kupując w/w korektory i dodając do uzyskania pożądanej konsystencji oleju jojoba i wosku pszczelego ;)

      Usuń
  6. am pytanie trochę nie związane z tematem dzisiejszego posta, jednak chciałabym się Ciebie poradzić. Szukam korektora, bądź kamuflażu, który zakrylby moje alergiczne zaczerwienienia lub drobne wypryski a jednocześnie nie zapchal tak jak robi to catrice z parafina w składzie... może były jego jakiś lepszy apteczny brat albo chociaż jakiś kuzyn hahaha Mogłabyś coś polecić?

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne zdjęcie, masz niesamowity kolor oczu!

    A jeśli chodzi o Twoje serum to posłałam Ci wczoraj w jego temacie maila - absolutnie nie popędzam, tylko upewniam się czy na pewno nie wylądował w spamie czy gdzieś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A nie używasz żadnych hydrolatów? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama tworzę hydrolaty z olejków eterycznych, niedługo napiszę wszystko o tym sposobie :)

      Usuń
    2. Oo, świetnie! Kolejny patent diy. Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Lubię Twoje rozsądne podejście do pielęgnacji. :) (czytanie Cię, być może, równoważy nieco skrajno-lubość mojej głowy ;))

    Co do dr Hauschki - przyznam, że nie wgłębiałam się w temat, raczej pobieżnie przejrzałam to i owo i skupiłam się na "bezkremowych nocach". Z tego co piszesz - raczej też nie zgodziłabym się z nim do końca, choć przyznam szczerze, że nie chce mi się aktualnie zagłębiać w temat. W każdym razie ostatnio ponownie z emolientów na noc zrezygnowałam i skóra wraca do równowagi - nie jest już tak okropnie odwodniona. Przypadek...?

    Jeszcze wrócę do tematu czarnego mydła afrykańskiego. Na początku skóra po umyciu była strasznie 'tępa', skrzypiała - nie lubię tego uczucia. Działo się tak mimo kremowej konsystencji. Teraz, po kilku dniach, problem zniknął - być może mydło po prostu dojrzało.
    Nawiasem - też lubię kwas glicyryzynowy. Nie wiem na ile on mi pomógł, ciężko stwierdzić, ale namiętnie go wykorzystuję.

    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neestix, super to słyszeć :D

      No tak, mydło potrzebuje czasu, ja zawsze kupuję jedno na zapas i dojrzewa sobie 3-4 miesiące kiedy używam już 'wyleżonego', działanie jest super ;D

      No też właśnie lubię ten składnik - ciężko jest ocenić jego działanie, ale moja cera jakoś ładniej tak po nim wygląda i lepiej reaguje na kosmetyki. Czuję, że naprawdę łagodzi i poprawia kondycję mojej cery - na ile, ciężko powiedzieć, ale działa ;)

      Usuń
    2. Dzięki za info! W takim razie, jeśli się sprawdzi, będę kupowała od razu dwa. :)

      Usuń
  10. Jaka Ty jesteś piękna! A Twoje oczy są wprost niesamowite. <3
    Bardzo ciekawy post; oczywiście znów żałuję, że nie mam półproduktów, ale z drugiej strony wiem, że nie potrafię tak idealnie odmierzać, mieszać itd.... Ja nie mam kasy, ale może wybiorę sobie kilka półproduktów w prezencie na Gwiazdkę od rodzinki... ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :))
      To wszystko tylko na początku wydaje się trudne, czasochłonne i że pochłania mnóstwo pieniędzy :) Jednak biorąc pod uwagę efekty i niesamowitą wydajność półproduktów - wychodzi naprawdę tanio ;)

      Usuń
  11. Dziękuję Ewo za ten wpis :-) Ja właśnie dzięki Tobie przestałam nakładać na noc kremy czy olejki, jedynie pod oczy kropla arganowego i kolagen z elastyną :-) a które ekstrakty polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie najlepiej sprawdza się ekstrakt z lukrecji gładkiej /kwas glicyrynyzowy, ekstrakt z wierzby białej, trikenol, liposomy na naczynka z naturalissa, ekstrakt przeciwtrądzikowy i antyhistaminowy ze zróbsobiekrem :) Wszystko zależy od Twojej cery, ekstrakty mogą uczulać, natomiast ja mam to szczęście, że nie jestem alergikiem i mogę pozwolić sobie na takie eksperymenty :)

      Usuń
    2. Na szczęście mnie również nic nie uczula, więc chętnie je sprawdzę. Najbardziej godny uwagi wydaje się ten antyhistaminowy, zobaczymy co będzie z pozostałymi :-) Prześlicznie wyglądasz na tym zdjęciu, buźka jasna i gładziutka, taka na jaką z zazdrością patrzę u innych dziewczyn na przystankach lub w tramwaju :-D

      Usuń
    3. Kochana, jest gładka, ale mam dużo do ukrycia - okropne, czerwone przebarwienia po trądziku ;) W kwietniu pokażę efekty po Atredermie, więc będziesz mogła przekonać się jak w moim przypadku dużo daje podkład mineralny z żółtymi tonami ;)

      Usuń
  12. Pięknie wyglądasz :) A co to za szminka o pięknym odcieniu? Nawiasem mówiąc idealnie dopasowana do różu, albo róż do szminki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, szminka Velvet Matte Golden Rose nr 10, róż Sunset Lily Lolo :)

      Usuń
  13. Twoja skóra aż promienieje <3 Moja niestety jest kompletnie inna i musze stosować własną pielęgnację, która ciągle jest na etapie ' spróbuję' :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z faktury skóry jestem bardzo zadowolona, natomiast mam okropne przebarwienia pozapalne i mam nadzieję, ze niedługo będę mogła cieszyć się naprawdę ładną cerą :) Rozumiem, każdy jest inny i ma inne potrzeby :) Mój blog ma być jedynie inspiracją i pomagać w trudnych wyborach pielęgnacyjnych, reszta zależy od czytelnika :)

      Usuń
  14. Kochana Ewo, jeśli znajdziesz chwilę to zerknij proszę na te dwa składy(są to podkłady z yr)
    Mam wrażenie że ja zmywam ten podkłąd kremowy to moja buzia jest uspokojona a po tym drugim zauważam więcej niedoskonałości. NIe wiem czy to wina podkładu, bo zaczełam jednocześnie testować kwas hialuronowy + olej z nasion truskawki. Szukam odpowiednich minerałów dla siebie ale chciałabym mieć jeden podkład płynny w przypadku zaspania, bo takie podkłady szybciej mi się nakłada niż minerały.
    Podkład zero niedoskonałości

    INGREDIENTS : CYCLOPENTASILOXANE • AQUA/WATER/EAU • ISOPROPYL MYRISTATE •
    CENTAUREA CYANUS FLOWER WATER • TALC • GLYCERIN • CYCLOHEXASILOXANE •
    METHYLPROPANEDIOL • PENTYLENE GLYCOL • PEG/PPG-18/18 DIMETHICONE • SORBITAN
    ISOSTEARATE • MAGNESIUM SULFATE • LECITHIN • STEARALKONIUM HECTORITE •
    PHENOXYETHANOL • METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER • PARFUM/FRAGRANCE •
    PROPYLENE CARBONATE • ETHYLHEXYLGLYCERIN • DIMETHICONE CROSSPOLYMER •
    GLYCERYL BEHENATE/EICOSADIOATE • TOCOPHEROL • GLYCINE SOJA (SOYBEAN) OIL •
    XANTHAN GUM • TETRASODIUM EDTA • SODIUM BENZOATE • CITRIC ACID • POTASSIUM SORBATE • APHLOIA THEIFORMIS LEAF EXTRACT • HYDROGENATED LECITHIN • [+/- (MAY
    CONTAIN/PEUT CONTENIR) MICA • SILICA • CI 77491/CI 77492/CI 77499 (IRON OXIDES) • CI
    77891 (TITANIUM DIOXIDE)]

    Podkład kremowy

    INGREDIENTS: AQUA/WATER/EAU * CENTAUREA CYANUS FLOWER WATER * ETHYLHEXYL COCOATE * LAURYL- METHICONE COPOLYOL * CYCLOPENTASILOXANE * PRPYLENE GLYCOL * DICAPRYLYL CARBONATE * POLYMETHYL METHACRYLATE * CYCLOHEXASILOXANE * ETHYLHEXYL CAPRYLATE/CAPRATE *SODIUM CHLORIDE * METHYLPROPANEDIOL * LECITHIN * CARTHAMUS TINCTORIUS (SAFFLOWER) SEED OIL * ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE *STEARALKONUIM HECTORITE *HYDROGENATED VEGETABLE OIL * PHENOXYETHANOL *METHYLPARABEN * PARFUM/FRAGRANCE * TOCOPHEROL *TETRASODIUM EDTA *ETHYLPARABEN *PROPYLPARABEN * [+/-(MAYCONTAIN/PEUT CONTENIR) *MICA *SILICA *CI 77491/CI 77492/CI 77499 (IRON OXIDES) * CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE)]

    OdpowiedzUsuń
  15. A co stosujesz na noc, żeby nawilżyć skórę po kuracji Atredermem? Nie używasz wtedy typowych tłustych kremów?

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana, ten pierwszy podkład jest zdecydowanie bardziej obciążający, jego bazą jest silikon (prawdopodobnie to formuła długotrwała) ma dużo substancji niezmywalnych wodą, które osiadają w porach - wymaga wieloetapowego i dokładnego demakijażu, inaczej w bardzo szybkim tempie może pogorszyć stan skóry. Druga wersja jest zdecydowanie lżejsza i bardziej wodna, mimo że jest kremowa, ma zdecydowanie lżejszą formułę, posiada także substancje, które łagodzą podrażnienia. I to dość wysoko w składzie :) Więcej nie jestem w stanie powiedzieć, ponieważ nie miałam styczności z tymi produktami ;)

    Doris, nie odczuwam takiej potrzeby. Nawilżam skórę kompresami z alg 2 razy w tygodniu i lekkim serum na co dzień. Jest to u mnie wystarczające, ale muszę zwrócić uwagę, że doskonale toleruję retinoidy - na czas kuracji moja skóra nie jest zaczerwieniona, ani podrażniona, tylko normalna, a co 3 dni obserwuję dwudniowe łuszczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy zdradzisz nam ile razy w tygodniu stosujesz retinoidy i w jakich dniach?

      Usuń
    2. 3 dni retinoid : 2 dni przerwy, u mnie jest to najlepszy system, ale każdy go musi wypracować samodzielnie, to bardzo indywidualna kwestia :)

      Usuń
  17. Ja też ostatnio zdecydowałam się na Atrederm. Po pierwszej aplikacji nic, po 4 dniach powtórzyłam i póki co bardzo delikatne łuszczenie tylko w okolicach nosa. Wcześniej używałam Acnatac z tretinoiną i bardzo dobrze go tolerowałam.. w sumie wyleczył mój trądzik. Czy teraz po powrocie do Atre zaobserwowałaś wysyp? Ja w dni gdy nie stosuję Atre nakładam wieczorem: hydrolat i Biodermę Tolerance plus, a rano wodę Uriage i ostatnio Fitomed krem nr 12 (rano muszę coś lżejszego, bo wcale nie mam dużego wysuszenia i po zastosowania Biodermy mam tłusta skórę). Twarz myję Aleppo 20% z glinką czerwoną. Zastanawiam się czy lepiej zwiększyć częstotliwość nakładania Atredermu czy stosować coś uzupełniającego, np. kwas azalainowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy Atredermie miałam spory wysyp we wrześniu, ale były to bardzo drobniutkie krosteczki ropne na bokach twarzy, od tego czasu pojawiają się jedynie malutkie sporadyczne stany zapalne, które znikają w przeciągu 2 dni. Znacznie gorzej zniosłam pierwsze podejście do Atredermu, kiedy moja cera wyglądała tragicznie.

      A w jaki sposób aplikujesz Atrederm? Palcami, czy płatkiem kosmetycznym? A myślałaś o kwasach? Kwas azelainowy nie współpracuje zbyt dobrze z tretinoiną, ale to wszystko zależy od tego czego Twoja cera potrzebuje. Według mnie najlepiej sprawdza się w zależności od potrzeb kojarzenie tretinoiny z antybiotykiem (przy trądziku zapalnym), kwasem mlekowym / salicylowym. Są najbardziej kompatybilne razem, kiedyś próbowałam włączyć kwas azelainowy, ale moja cera była bardzo ściągnięta i efekty nie były zadowalające, jakoś wolę was azelainowy łączyć z salicylowym, askorbinowym, ew. LHA, ale to wszystko jest uzależnione od tego na czym najbardziej Ci należy.

      Usuń
    2. U mnie pojawiły się w paru miejscach malutkie ropne krosteczki, ale znikają dokładnie tak jak piszesz - po 2 dniach. Atrederm nakładam przy pomocy płatka kosmetycznego. A Ty nakładasz palcami? Z kwasowych kosmetyków mam "na stanie" Iwostin Lucidin (12 % glikokolowi), Bielenda Mezo Sleeping Mask (10% migdałowy + PHA) i Effaclar Duo + (salicylowy i LHA) - czy bezpiecznie będzie spróbować któregoś z nich? Trądziku zapalnego już nie mam, raczej zaskórniki, przebarwienia, problemy z przetłuszczaniem w strefie T, rozszerzone pory. A Ty coś kwasowego teraz dokładasz jeszcze?

      Usuń
  18. Cześć Ewa! Na wstępie składam Ci pokłon za rzetelność i wnikliwość z jaką opracowujesz materiał na swoim blogu. Długo szukałam sensownego źródła informacji na temat naturalnej pielęgnacji skóry problematycznej, aż w końcu (!!!), dzięki vlogerce nissiax83, trafiłam do Ciebie.
    Mam do Ciebie ogromną prośbę o radę: zainspirowana Twoimi tekstami postanowiłam rozpocząć kurację kwasami; na mazidłach.com kupiłam gotowy tonik z glukonolaktonem (15 %), który stosuję dopiero parę dni, ale już widzę, że się polubimy; uzbroiłam się też w składniki pilingu kwasowego na bazie kwasu azelainowego (kwas + PEG 400); a teraz moje pytanie do Ciebie: czy mogę łączyć te 2 produkty w codziennej pielęgnacji? Jeśli tak, to w jaki sposób? Czy przygotować najpierw skórę stosując przez jakiś czas 15% tonik z glukonolaktonem, a następnie włączyć peeling kwasem azelainowym? Czy przed nałożeniem peelingu przemywać twarz tonikiem?
    Dodam, że mam skórę mieszaną, z widocznymi porami, ze skłonnością do zapychania i zaskórników zamkniętych, które lubią przekształcać się w bolesne, ropne niespodzianki.
    Będę Ci niezmiernie wdzięczna, jeśli znajdziesz chwilę na odpisanie w kilku krótkich zdaniach.
    Pozdrawiam Cię najserdeczniej i jeszcze raz powtarzam: Wielkie dzięki za to, co robisz! Twój blog to kawał solidnej, inspirującej roboty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Unkown, bardzo miło mi słyszeć takie słowa ;) To bardzo budujące ;)

      Tonik z glukonolaktonem możesz stosować rano, natomiast peelingi kwasem azelainowym x2 w tygodniu wieczorem, możesz je włączyć od razu stosując tonik z glukonolaktonem, tylko obserwuj skórę. Sam tonik z glukonolaktonem jest bardzo delikatny i z kwasem azelainowym świetnie się uzupełnia :) Odkładając w czasie peelingi azelainowe poznasz lepiej działanie tonik z glukonolaktonem, jeśli nastąpi pogorszenie stanu skóry będziesz wiedzieć co bezpośrednio na to wpłynęło :)

      Usuń
  19. własnie taki wpis był mi potrzebny, zastanawiam się czy dobrze robię, ale faktycznie nie ma reguły, moja skóra lubi mocne natłuszczanie na noc masłem shea (notabene, używam atredermu i mimo iż wszędzie czytam, że nie należy po nim nic nakładać to nie byłabym w stanie tego nie robić bo zwyczajnie czuję saharę i to jak moje policzki ciągną w dół - mam już bruzdy nosowo wargowe, dolinę łez i wyraźnie mniej jędrne policzki a mam 22 lata ;c - zatem nakładam po pewnym czasie shea zmieszane z gliceryną i kremem nawilżającym, nie wiem czy to dobry pomysł, może niektóre składniki mogą wchodzić w reakcje z atre - natomiast masło shea działa u mnie fantastycznie ujędrniająco i odżywiająco :D )
    tak w ogóle FANTASTYCZNY blog, masaa cennych informacji, bardzo pomogły mi w obsłudze retinoidów.
    Pozdrawiam, Weronika :)

    ps. wybacz monotematyczność ale najprawdopodobniej owe zmniejszenie jędrności i przyspieszoną migrację spowodowało m.in. epiduo stosowane solo (btw nie palę, nie piję i zdrowo się odżywiam) i nie nakładanie żadnych kremów na noc przez kilka miesięcy, wtedy sucha skóra zaczęła się naciągać, albo źle kminię :D ale masz rację, indywidualne podejście jest najistotniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie ma jednej reguły, co zawsze podkreślam :) Trzeba przede wszystkim słuchać potrzeb swojej skóry - to najlepszy doradca w kwestii pielęgnacji :)

      Niestety, bruzdy nosowe, dolina łez, utrata jędrności, ubytek tkanki tłuszczowej i tak zwane zjeżdżanie w dół, jest uzależnione głównie od genów, kosmetyki mogą jedynie uelastycznić naskórek i sprawić, że będzie wyglądał młodziej. Taka mieszanka jaką stosujesz, może jedynie osłabiać działanie Atredermu, nie wiem co to za krem nawilżający, ale jeśli nie występują żadne skutki uboczne takie jak pieczenie, zaczerwienienie, czy świąd po nałożeniu takiej emulsji, to widocznie wszystko jest w porządku :) Osobiście, nie nakładam nic na retinoidy, ale mi zależy na spotęgowaniu ich działania działania, są jednak wyjątki, gdy popieram tę metodę - głównie w przypadku szybko odwadniającej się skóry,z widoczna utratą elastyczności.

      Bardzo Ci dziękuję! To bardzo miłe z Twojej strony. :)

      Nadtlenek benzoilu to prawdziwy szkodnik, kiedyś pisałam o jego destruktywnym wpływie na skórę - polecam go do stosowania miejscowego, gdy wystąpi oporność antybiotykowa, ale wymaga użycia ogromnej ilości antyoksydantów i kremów z filtrem. Szkoda, ze na ulotkach nie ma takiej informacji,a substancja jest powszechnie dostępna w aptekach.. jest skuteczna.. ale co z tego, jeśli przyspiesza proces starzenia? Myślę, że w migracji twarzy głównym decydującym czynnikiem są geny, później hormony - zauważ, jak podczas silnego stresu, gdy układ hormonalny jest silnie stymulowany, czy podczas wahań hormonalnych twarz się rozjeżdża. Również mam bardzo głęboką dolinę łez, bruzdy nosowe również się ukazują, ale przeprowadzam intensywne kuracje, więc mimo wszystko przez ciągłe złuszczanie trochę odwlekam to w czasie. Próbowałaś może masażu twarzy? Dzięki odpowiednim, mocnym ruchom możesz zapobiec w pewnym stopniu zsuwaniu się skóry, ponieważ stymulujesz mięśnie. Martwią mnie jedynie ubytki tkanki tłuszczowej, bo an to nie am już ratunku, dlatego to, jak sie starzejemy zależy głównie od dobrych genów :(

      Usuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.