-->

2015/05/16

Najwyższy poziom oczyszczenia skóry | Czarne mydło afrykańskie


Nie należałam do zwolenników oczyszczania skóry mydłem. Aleppo, które było wręcz zalecane do mojej trądzikowej cery skutecznie zniechęciło mnie do dalszych eksperymentów i postawiłam na żele myjące. Niestety, wraz z czasem moje pozytywne zdanie diametralnie uległo zmianie, bowiem żele nie usuwały zbyt dobrze zanieczyszczeń (a mają szerokie pole do popisu), a powodowały tylko dodatkowe podrażnienia i odwadniały moją cerę.

Przetestowałam wiele mydeł, przeszmuglowałam wiele półek drogeryjnych, jak i oferty sklepów z kosmetykami naturalnymi, by odnaleźć produkt myjący, który okazałby się chociaż neutralny dla mojej problematycznej cery. Po miesiącach nieudolnych nieposzukiwań, przeglądając ofertę serwisu BiochemiaUrody, zdecydowałam się na czarne mydło afrykańskie. Przywykłam do ubliżania zasadowym środkom myjącym,a  gloryfikacji żeli, które wraz z czasem pogarszały stan mojej cery. Dlatego w tym momencie mogę powiedzieć, że nawróciłam się i w oczyszczaniu mojej skóry prym wiedzie mydło roślinne, które jest tradycyjnym, znanym od wieków środkiem myjącym.



Zdecydowałam się na oczyszczanie skóry mydłem, ponieważ przeprowadzam kurację retinoidami, zużywam litry kremów z filtrem i czasami dodatkowo obciążam skórę makijażem. Moja skóra potrzebuje mocnego oczyszczenia, po prostu muszę mieć pewność, że produkty ochronne i pielęgnacyjne zostały zmyte z powierzchni skóry, bo w tak banalny sposób jak niedokładny demakijaż, mogę zniweczyć efekt każdej kuracji. Im dłużej używałam żeli, tym bardziej zaczęłam zauważać ich minusy. Na mojej skórze dawały złudny efekt czystości i odświeżenia, który znikał wraz z przetarciem skóry płynem micelarnym, na którym mogłam dostrzec jeszcze mnóstwo zanieczyszczeń. Poza tym naturalne mydła mają najprostszy, najbardziej przyjazny naszej skórze skład, nie zawierają niepotrzebnych składników jak np. żele myjące i są ekonomiczne.

Moja skóra bardzo polubiła roślinne mydła, dlatego czarne mydło afrykańskie jest tylko preludium do testowania kolejnych, natomiast muszę zaznaczyć, że to ono diametralnie odmieniło moje zdanie o tak pospolitym środku myjącym jakim jest mydło. 

Mydło afrykańskie, które posiadam (identyczne zdanie mam o tym ze zróbsobiekrem) pochodzi z Ghany, zachodniej części Afryki i zostało  pozyskane na zasadzie sprawiedliwego handlu (Fair Trade) .Od wieków jest ono wykonywane ręcznie przez tubylców zamieszkujących rejony zachodniej Afryki, według receptury przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Mydło było cenione za lecznicze i antybakteryjne właściwości. Do wykonania mydła użyto wyłącznie nierafinowanych i naturalnych olejów: palmowego, kokosowego, surowe masło shea, olej kokosowy oraz palone strąki kakaowca.Jest to produkt całkowicie naturalny, który nie posiada żadnych dodatkowych składników.

Produkcja mydła afrykańskiego odbywa się w kilku etapach. W pierwszym etapie strąki owoców drzewa kakaowego są suszone na słońcu do określonej tekstury. W kolejnym etapie, wysuszone strąki kakaowca są wypiekane w nagrzewanej ogniem glince. Podczas procesu wypiekania, temperatura utrzymywana jest na określonym poziomie, aby strąki zachowały dany kolor, zapach i teksturę. Im dłużej strąki są wypiekane, tym gotowe mydło ma ciemniejszy kolor. Ostatni etap polega na wymieszaniu wszystkich składników, aż do uzyskania masy mydlanej. Po wyprażeniu, popiół pozostały po strąkach kakaowca jest następnie mieszany z naturalnymi, nierafinowanymi olejami palmowym i kokosowym, masłem shea i niewielką ilością wody. Proces mieszania zabiera zwykle cały dzień. Następnie masa mydlana jest odstawiana na kilka tygodni 'do dojrzenia'. Finalnie otrzymuje się naturalne mydło afrykańskie, oparte wyłącznie na składnikach roślinnych, które nie zawiera konserwantów, substancji sztucznie koloryzujących lub zapachowych. Źródło
 
Wiele osób, które namówiłam do zakupu mydła afrykańskiego były zdziwione w jakiej postaci przychodzi. Przyznaję, że nie wygląda zbyt zachęcająco, ale działanie mydła to rekompensuje :)  Nie dostajemy gotowej, ulepionej kostki, produkt przychodzi do nas w postaci nieregularnych, różnobarwnych bryłek (dlatego też fotografuję mydło w saszetce, w której przychodzi), które musimy sami ugnieść :) Zajmuje mi to około 20-30minut, a następnie odstawiam uformowaną bryłkę w suche i przewiewne miejsce by dojrzało, na co najmniej  2 dni.  Mydło afrykańskie nie jest też tak jak w nazwie - czarne, ale ma nierównomierny koloryt od jasnego, do ciemnego brązu, co zasługuje tylko zawartości naturalnych składników i jest to gwarantem oryginalności mydła afrykańskiego. Oczywiście mydło afrykańskie możemy udoskonalać, dodając np. naturalnych olejków eterycznych.


Mydło ma neutralny zapach, ale wraz w kontakcie z wodą wydobywa się przyjemna, mleczna nuta. Mimo że to naturalny kosmetyk, daje gęstą, śmietankową i delikatną pianę, wygląda jak emulsja. Masaż, który wykonuję mydlinami jest niesamowicie przyjemny, bardzo mnie odpręża i relaksuje, ale przede wszystkim dokładnie oczyszcza moją skórę z zanieczyszczeń i brudu. Działa jak delikatny peeling enzymatyczny.

To, co w nim pokochałam to przede wszystkim niesamowita delikatność. Wiele mydeł po prostu mnie podrażniało, wysuszało i powodowało zaczerwienienia i suche placki. Mydło afrykańskie jest totalnym przeciwieństwem wszystkich mydeł jakie stosowałam. Bardzo dobrze usuwa wszelkie zanieczyszczenia (choć wytrąca się mydlany osad), dlatego też używam go tylko pod bieżącą, na szczęście w moim rejonie dobrej jakości wodą, a przy tym jest delikatne i nigdy nie pogorszyło stanu mojej cery. Mogę nawet stwierdzić, że wpłynęło na lepszy stan mojej skóry z tego względu, że bardzo dobrze oczyszcza i zmywa naprawdę wszystko. Minusem jest to, że powoduje łzawienie i pieczenie powiek, ale jest to standardem przy używaniu mydeł.

Dzięki oczyszczaniu czarnym mydłem afrykańskim cieszę się czystą, aż skrzypiącą skórą bez podrażnień, nawet podczas stosowania retinoidów zewnętrznie. Pory są bardzo dobrze oczyszczone, a zaskórników jest zdecydowanie mniej. Widzę, że skóra oddycha, po wieczornym demakijażu jest doskonale przygotowana na produkty pielęgnacyjne.  Poza tym poprawił się koloryt, przyjmuje wszystkie produkty lepiej, rzadko kiedy budzę się z tłustą skórą o poranku, jest to zdecydowanie zasługa świetnego i dokładnego demakijażu jaki funduje mi mydło.

Mydłem myję moją twarz i ciało. Ilość stanów zapalnych na twarzy, dekolcie i plecach została zredukowana do minimum, co niesamowicie mnie cieszy :) Muszę podkreślić także, iż mimo świetnego oczyszczenia, mydło nie zostawia suchej, piszczącej skóry, tworzy tak delikatną emulsję podczas mycia i tak delikatne się spłukuje, że skóra po takim myciu jest w dotyku delikatna, miękka i wygładzona. Mydło dedykowane jest osobom z cerą tłustą, mieszaną, trądzikową, przy egzemie, łojotoku i łupieżu.

Mydło jest doskonałym źródłem naturalnych witamin tłuszczowych, zwłaszcza A i E, żelaza. W wyniku naturalnego procesu powstawania mydła (z tłuszczy roślinnych i popiołu) surowiec ten zawiera mydło (sole sodowe i potasowe kwasów tłuszczowych), glicerynę (pozostałą po procesie zmydlania tłuszczy) i niezmydlony tłuszcz.

Mydło zawiera mnóstwo gliceryny, która wytrąca się już po kilku dniach nie używania. Niestety, ale jest to też ogromna wada mydła. Czarne mydło afrykańskie funduje mi najlepsze oczyszczenie skóry, ale strasznie irytuje mnie to, jak się zachowuje. Przez ogromną zawartość gliceryny mydło pęcznieje i się mazia, chłonie ono wilgoć z pomieszczenia i rozmięka. Mydło suszę na naturalnych podkładkach z  drewna bukowego i tekowego  na zewnątrz, ale niestety nigdy nie wysycha do końca. Póki mydło jest jeszcze świeże nie jest to tak uciążliwe, natomiast wraz z zużyciem co najmniej połowy, robi się z niego nieforemna i klejąca bryła, którą ciężko jest mi okiełzać. Po koniec użytkowania mydło przekładam na szklany spodek i w ten sposób zużywam do końca.

Mimo takich niedogodności jest szalenie wydajne. Kostka wystarcza mi spokojnie na 3 miesiące, co uważam za ogromny sukces. Jest ono także przystępne cenowo, bowiem koszt jednej 100g kostki mydła wyniesie nas 11-13 złotych.

Podsumowując, mydło afrykańskie funduje mojej skórze dogłębne oczyszczenie, odświeżenie i odżywienie skóry, przy czym nie podrażnia, ani też nie wysusza mojej skóry. Dzięki skutecznemu oczyszczeniu, kondycja skóry ulega poprawie - lepiej przyjmuje kosmetyki pielęgnacyjne, pory są oczyszczone, a więc zaskórniki i stany zapalne pojawiają się rzadziej. Zdecydowanie polecam, zwłaszcza osobom, które tak jak ja nie były przekonane do stosowania mydeł w pielęgnacji skóry.


INCI: Butyrospermum Parkii Butter (50%) & Elaeis Guineensis Oil (25%) & Cocos Nucifera Oil (25%) & Theobroma Cacao Ash 

76 komentarzy:

  1. Dopisany do mojej listy zakupów na najbliższe zamówienie z ZSK :) Krem z filtrem od Lirene już kupiony na -40% w SuperPharm, ale na testy musi poczekać aż zużyję obecną Ziaję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz zachwycona Lirene, wygląda idealnie na skórze :)

      Usuń
  2. Myślisz, że się nada, jeśli mam mocno przesuszone okolice nosa? Obawiam się, że może nasilić problem, zwłaszcza że stosowanie korundu, peelingu enzymatycznego z papainą oraz codzienne nawilżanie twarzy działa tylko chwilowo. Swoją drogą, miałaś styczność z tym mydłem w wersji "ulepionej", czyli sprzedawanej w sklepach stacjonarnych z naturalnymi kosmetykami, już w kostce? Zastanawiam się czy się jakoś znacząco różnią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Polecam na twoj problem ostatni post Ziemoliny!

      Usuń
    2. A jak wyglądają te suche miejsca? Twoja skóra jest typowo sucha, czy tłusta ?
      Mydło afrykańskie zawsze kupuję w wersji nieulepionej, bo mam pewność, że na pewno jest oryginalne, natomiast spotkałam się z Dudu-Osun, który jest także mydłem afrykańskim, ale na miodzie :) Różnią się składem, ja stawiam na oryginalne mydło bez żadnych dodatków.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Moja mama niedawno kupiła sobie to mydełko, ale jakoś "nie odważyłam się" go wypróbować... :/ Muszę to koniecznie nadrobić! :)
    Czyli po porannym lub wieczornym użyciu wystawić mydelniczkę z łazienki gdzieś w suche rejony? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, jest naprawdę świetnie i bardzo się różni od innych produktów tego typu. Jest bardzo delikatne, ale skuteczne :)
      Tak, ja zawsze mydelniczkę wystawiam na zewnątrz na słońce, by wyschło i odparował nadmiar wody.

      Usuń
  4. Kiedyś się na niego skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, jest świetne. :) Można go dodatkowo podkręcić olejkiem z drzewa herbacianego :)

      Usuń
  5. Kiedyś non stop myłam zwykłym mydłem i jakoś nie przeszkadzało to mojej skórze, ale z wiekiem wszystko się zmienia. Może kiedyś się skuszę na takie mydło, ale obecnie używam żeli do mycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze źle tolerowałam mydła, ale moja skóra ciągle się zmienia i cieszę się, że w końcu coś sprawdza sie u mnie w 100%:)

      Usuń
  6. Mademoisielle, rozumiem, ze zel rumiankowy Sylveco tez nie oczyszczal dostatecznie dobrze? A co do mydelka.. troche sie pogubilam. Gdzies obilo mi sie o oczy, ze po umyciu twarzy mydlem cera moze dochodzic do siebie nawet 2h. Co o tym myslisz? Moze tego mydelka, z racji delikatnosci i skladu opartego glownie na olejach, to nie dotyczy?
    I zastanawiam sie tez, czy mimo wszystko moze byc tak, ze zaszkodzi cerze problematycznej, jak niektorym szkodzi ocm, wykonywane niekomedogennymi olejami.
    U 13letniego brata zaczyna pojawiac sie tradzik i mysle, jakby mu tu dobrac pielegnacje, a mydelko bardzo mnie zainteresowalo. Myslalam tez o delikatnych kwasach, np o toniku z glukonolaktonem jako o drugim etapie. Ale nie wiem nadal, bo podejrzewam, ze na mazianie sie filtrami kazdego ranka brat sie nie zgodzi, rowniez z racji swiecacej powloczki jaka zostawiaja, a na mazianie pudrem matujacym bankowo tez nie.. i nie wiem co robic. Moze Ty masz jakis pomysl? Z gory bardzo Ci dziekuje za odpowiedz i czas mi poswiecony. ;)
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mademoisielle, rozumiem, ze zel rumiankowy Sylveco tez nie oczyszczal dostatecznie dobrze? A co do mydelka.. troche sie pogubilam. Gdzies obilo mi sie o oczy, ze po umyciu twarzy mydlem cera moze dochodzic do siebie nawet 2h. Co o tym myslisz? Moze tego mydelka, z racji delikatnosci i skladu opartego glownie na olejach, to nie dotyczy?
    I zastanawiam sie tez, czy mimo wszystko moze byc tak, ze zaszkodzi cerze problematycznej, jak niektorym szkodzi ocm, wykonywane niekomedogennymi olejami.
    U 13letniego brata zaczyna pojawiac sie tradzik i mysle, jakby mu tu dobrac pielegnacje, a mydelko bardzo mnie zainteresowalo. Myslalam tez o delikatnych kwasach, np o toniku z glukonolaktonem jako o drugim etapie. Ale nie wiem nadal, bo podejrzewam, ze na mazianie sie filtrami kazdego ranka brat sie nie zgodzi, rowniez z racji swiecacej powloczki jaka zostawiaja, a na mazianie pudrem matujacym bankowo tez nie.. i nie wiem co robic. Moze Ty masz jakis pomysl? Z gory bardzo Ci dziekuje za odpowiedz i czas mi poswiecony. ;)
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel Sylveco oczyszcza bardzo dobrze, ale bardzo wysusza moją skórę i ją odwadnia podczas stosowania retinoidów zewnętrznie ;/
      Tak, to prawda, dlatego skórę należy tonizować i odpowiednio zakwaszać, dzięki temu skóra dochodzi do siebie przez 30-60minut :)
      A wiesz, gdybanie czy zaszkodzi, czy nie zaszkodzi to jak losowanie w totka ;) Ja od siebie mydło afrykańskie bardzo polecam, ale nie daję gwarancji, ze sprawdzi się u kogoś tak samo świetnie, tak jest ze wszystkimi kosmetykami.. ;)

      Ważne aby zadbał o higienę, czyli oczyszczał dokładnie skórę, nie grzebał przy niej brudnymi rękoma, o czym niestety mężczyźni lubią zapomnieć :) Musisz wypróbować, czy mydełko się sprawdzi, panowie bardzo lubią oczyszczanie mydełkiem, polecam zwłaszcza węglowe :) Jeśli problem jest słabo nasilony, to wystarczy 2-3 % tonik z kwasem salicylowym + nadtlenek beznoilu miejscowo na stany zapalne.

      Usuń
    2. Dziekuje Ci Eve za wyczerpujace odpowiedzi :) co do tego gdybania i gwarantowania czy kosmetyk sie sprawdzi to masz racje. Chodzilo mi o to, czy w ogole istnieje taka mozliwosc, ze moze podzialac komedogennie - moze glupie pytanie sie w mej glowie zrodzilo, ale lepiej chyba takowe zadac i sie upewnic.. ja do piet Ci ze swoja wiedza nie dostaje :) co do zelu Sylveco - to uff, kamien z serca ;) uzywam go teraz i myslalam, ze moze z perspektywy czasu tez uznalas ze zbytnio go zgloryfikowalas. A pamietam Twoja pochlebna recenzje. Fajnie, ze znalazlas alternatywe do mycia, ktora tak dobrze oczyszcza i nie wysusza Twojej buzi :) co do brata- czy moge jeszcze zapytac, dlaczego polecasz akurat mydelko weglowe? ;)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. M. Nie ma sprawy ;)

      Nie zadziała komedogennie, bo te tłuszcze są zmydlone i nie osadzają się na skórze, tylko zmywają zanieczyszczenia ;) Wręcz doskonale oczyszcza skórę i zapobiega zaskórnikom i wypryskom ;)

      Żel sylveco to świetny produkt, ale dla mnie aktualnie zbyt mocny, mam Saharę na twarzy przy równoczesnym stosowaniu Atredermu i Sylveco..

      Mydło węglowe lepiej oczyszcza pory, afrykańskie jest bardzo delikatne, mam wrażenie, że myję twarz jakąś emulsją, a nie mydłem. Mój brat używa węglowego i bardzo nie polubił, no i nie traci kształtu, faceci nie lubią się ciapać ;)

      Usuń
    5. Aa to teraz rozumiem, dlaczego mydelko oparte na tluszczach nie zadziala komedogennie :) dzieki :)
      Co do ciapania.. fakt :d wczesniej o tym nie pomyslalam. Choc brat jest jeszcze na tym etapie, w ktorym wyglad jest dla niego na tyle wazny, ze potrafi spedzic godzine na ukladaniu wlosow i myc je niemal kazdego ranka (13lat ;) to afrykanskie mydelko pewnie byloby ponad jego sily :d Dziekuje za podpowiedzi, jesli zakupie mydelko to weglowe, i sprobuje pokombinowac z bezalkoholowym tonikiem z salicylem.. czy wyszedl Ci w koncu?
      Fajnie, ze przy przesuszu mydelko sie u Ciebie sprawdzilo, i to tak dobrze :)
      Aa, mialas swietny pomysl na zdjecie - trasznie podoba mi sie zdjecie mydelka na pogniecionej, powyginanej foli - ta folia wyglada, jak woda, jeszcze slonce tak pieknie sie w niej odbija, fajny efekt :) daje wrazenie takiej.. czystosci ;) idealnie wpisuje sie w mysl w tytul posta ;d
      Pozdrawiam, trzymam kciuki i dziekuje jeszcze raz. ;)

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. Ja już dawno przerzuciłam się na mydełka, mimo nieudanej przygody z Aleppo:/
    Kusisz Ewa teraz tym mydełkiem afrykańskim ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleppo to jakaś tragedia, suche skórki mam tylko przez 1 dzień podczas stosowania Atredermu, a przy Aleppo przy delikatnej kuracji kwasami miałam paskudne suche liszaje i wiecznie czerwone lico...

      Usuń
    2. Ooo :-(
      Aleppo jest przereklamowane :/

      Usuń
    3. A ja się nie zgodzę, że Aleppo jest przereklamowane. Jest bardzo dobrym mydłem, tylko po 1) trzeba dobrać odpowiednie stężenie oleju laurowego, im niższe tym mniej inwazyjne, 2) są mydła Aleppo np. z dodatkiem oleju z czarnuszki i są łagodniejsze, po 3) mydeł trzeba umieć używać i obserwować swoją skórę. Jeśli jest bardzo wysuszona drastycznymi kuracjami przeciwtrądzikowymi a jej nie nawilżamy niczym innym to nie liczymy na to, że mydło poza myciem zdziała cuda. To nie mydło ma nawilżać, mydło ma myć ;)

      Usuń
    4. Nie oczekuję cudów od mydła, ale odpowiedni środek myjący nie powinien wysuszać skóry na wiór. Niestety, ale nie mogę pozwolić sobie na porzucenie retinoidów, a ciągłe nawilżanie tylko obciąża moja skórę. Cieszę się, że aleppo akurat Tobie służy, ale przetestowałam je na sobie i po prostu mi nie służy, moja skóra nie mogłam dojść do siebie po tym mydle.

      Usuń
    5. No i się skusiłam :) Czekam na przesyłkę. Mam nadzieję, że bedzie się równie dobrze spisywało, jak u Ciebie ;)

      Usuń
    6. Nina, również mam taką nadzieję :) Ja swoje mydełko teraz wzbogacam jeszcze olejkiem z drzewa herbacianego ;)

      Usuń
  9. Uwielbiam Cię! I Twojego bloga ❤ J.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już byłam jedną ręką w sklepie BU, coby zanabyć, ale kiedy przeczytałam, że mydełko pozostawia skórę "aż skrzypiącą" to w głowie włączyła mi się syrena alarmowa i już wiedziałam, że nie zakupię. Wg tego, co wiem, skrzypiąca skóra to oznaka, że pozbawiliśmy ją też naturalnych lipidów i dobrych bakterii i jakoś nie mogę się przemóc, żeby to jednak zignorować. Niemniej mam nadzieję, że będziesz zdawać relację jak tam skóra przy dłuższym używaniu (i że będzie Ci służyło!!).

    Yula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest to wręcz porządny efekt, bo mam pewność, że skóra jest bardzo czysta, a na tym mi zależy. Poza tym nie wysusza, a robią to zele, które mają neutralne pH. :(
      Mydła używam prawie 9 miesięcy, mam wyrobioną opinię :)

      Usuń
    2. A masełko Shea nie zapycha Ci porów?

      Usuń
    3. To zmydlony tłuszcz, który posiada właściwości myjące.

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Ja również, jest naprawdę genialne ;)

      Usuń
  12. Ciekawe. Słyszę o nim już któryś raz. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem w szoku, byłam przekonana że ono przychodzi w postaci kostki :) Jak będę składać zamówienie w ZSK to dorzucę, bo widzę że też mają, a z BU ostatnio zamawiam rzadziej.

    A używałaś może zwykłego, ogólnodostępnego czarnego mydła Savon Noir?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie! Savon Noir..
      Podobno świetne działa podobno nawet jako peeling enzymatyczny, pozostawiony na twarzy

      Usuń
    2. Miałam, używałam savon noir ale było baaaardzo inwazyjne i po umyciu twarzy czułam ze skórą jest obdarta z płaszcza lipidowego wiec używałam go tylko jak właśnie peeling. Mydełko afrykanskie jest o wiele lepsze i delikatniesze i dodatkowo pielęgnuje :))

      Usuń
    3. Zamawiam też ZSK, jest identyczne ;)
      Używałam, ale malutką próbkę ;) Nie byłam zadowolona, bo robiło to samo na mojej twarzy co Aleppo. Potwornie wysuszało, cokolwiek nałożyłabym na skórę i tak była sucha i podrażniona. Jednak wolę mydło afrykańskie, mojej skórze krzywdy nie robi, choć to mydło.

      Usuń
    4. Dziękuję za odpowiedź :) W takim razie na pewno wypróbuję afrykańskiego mydełka :)

      Usuń
    5. Ja też czuję się mega skuszona na to mydełko:)

      Usuń
  14. A żel Sylveco rumiankowy - jakie masz o nim zdanie kiedy nie stosowałaś retin.? Wydawało mi się, ze go bardzo chwaliłaś, a tutaj piszesz, że w porównaniu z mydłem żele są złe. A co z warstwą mydlaną na twarzy? Nie ma jej po tym afrykańskim?

    Czy mogłabyś kiedyś zrobić post zbytnim odtłuszczaniu cery? O tym jak ją myc, żeby nie wyjałowić? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel sylveco to bardzo dobry produkt, ale dla mnie aktualnie zbyt inwazyjny. Zdecydowana większość żeli nie sprawdza się na mojej skórze, dlatego odbiegam od ich stosowania na rzecz mydeł :)

      Mydło zostawia lekki, osad, ale wystarczy zmyć ją pod bieżącą wodą i wszystko jest ok ;)

      Postaram się. :)

      Usuń
    2. Dziękuję :)

      Byłabym bardzo wdzięczna za taki temat :) Dzięki!

      Usuń
  15. Mam inne, ale też afrykańskie i jestem z niego mega zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaprysek, a polecasz coś od siebie ?:)

      Usuń
  16. Ja na razie będę wierna Sylveco. Miałam już tymiankowy, a teraz kończę butelkę rumiankowego i chyba tym razem znów wybiorę ten pierwszy. W ogóle ostatnio odkryłam jakieś artykuły o wpływie tymianku na skórę trądzikową i zrobiłam sobie mocny napar z tymianku (łyżeczka na 1/4 szkl. wrzątku) - przetarłam buzię po demakijażu nasączonym w naparze płatkiem kosmetycznym i.. skóra super ukojona, lekko ściągnięta, jak po najlepszym toniku :) i tak od paru dni wieczorem przemywam twarz.. no i rozmieszałam w nim glinki na maseczkę. Czego to się człowiek nie chwyci.. :)
    Teraz po 6 tygodniach stosowania wieczorem acne-derm i rano Twojego toniku PHA widzę naprawdę dobre rezultaty. Zaopatrzona w puder matujący z Annabelle Minerals mogę śmiało wyjść do ludzi! Dałam się skusić na serum Redupore z mazideł (chciałam go używać rano po toniku, przed pudrem) ale jakoś dziwnie jest.. o ile po toniku skóra jest rozjaśniona, spokojna to po nałożeniu serum zaczerwienia się i szybciej przetłuszcza w ciągu dnia :/ ciągnie mnie trochę do eksperymentowania, ale tu często działa zasada "lepsze jest wrogiem dobrego". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Podzielam zdanie co do żeli, nawet te bez SLS wysuszają skórę. Sylveco rumiankowe się u mnie nie sprawdziło. Mam mydło z BU od około miesiąca i jestem bardzo zadowolona. Nie wysusza, nie podrażnia, skóra mniej się przetłuszcza. Na początku miałam dziwne wrażenie, że skóra jest niedomyta, ale tak nie jest. Po prostu nigdy wcześniej nie używałam tak łagodnego produktu. Mydło pozostawia buzię gładką bez uczucia ściągnięcia. Mogę sobie nawet pozwolić na pominięcie kremu, czasem tylko używam aloesu z Gorvity, a rano lekkie serum z vit C. I tu pytanie, na ile samo serum z BU chroni skórę przed promieniowaniem? Ostatnio przestałam praktycznie używać kremów, bo z moich obserwacji wynika, że twarz bardziej się po nich przetłuszcza/zapycha. Teraz buzia jest bardziej gładka, nie wychodzą niespodzianki. Ogólnie dochodzę do wniosku, że im mniej kosmetyków, tym lepiej. Mam niestety skórę, która szybko się zanieczyszcza, a mimo wszystko taki minimalizm przy dobrym oczyszczaniu mydłem afrykańskim mi służy.
    Pozdrawiam i dziękuję za to, że piszesz dla nas :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, jest tak delikatne i skuteczne, że aż jestem w szoku. Przywykłam do żeli, czasami nie zauważałam, że przesuszają moją skórę, teraz na pewno nie zrezygnuję z mydła afrykańskiego.

      To głównie ochrona antyoksydacyjna, zbyt niska na aktualną pogodę. Coś około 8 SPF

      Usuń
  18. Hej :D
    na twojego bloga trafiłam przypadkiem i zdecydowanie żałuję, że dopiero teraz ;P prosiłabym cię o jakąś małą radę, wskazówkę co robić. Cerę mam mieszaną wrażliwą mało tego bo naczynkową, wiecznie czerwony nos policzki to u mnie norma.O ile z nosem i brodą jakoś sobie radzę to Na czole zawsze coś musi mi wyrzucić, zaskórniki to standard. polecasz coś konkretnego co zminimalizuje te zaczerwienienia i niespodzianki czy pory? bo ogrom tej wiedzy mnie troszkę przytłoczył, że sama nie wiem w co ręce wsadzić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam spytać, czy macerat robiony na wodzie działa tak samo jak ten na oleju? czy to bardziej taki tonik? można używać maceratu codziennie np: z arniki i zielonej herbaty na te zaczerwienienia?:D macerat z nagietka i żel aloesowy z gorvity poradzi sobie z lekko przesuszoną skórą? :D

      Usuń
    2. Polecam kwas azelainowy, jest odpowiedni do aktualnej pogody i oprócz działanie przeciwzaskórnikowego, przeciwzapalnego, redukuje zaczerwienienia :) I pięknie zwęża pory.

      Macerat jest wykonany tlyko na oleju, na wodzie masz napar i wywar ;)Musisz zobaczyć jak reaguje Twoja skóra, moja nie zniesie codziennego stosowania olejów. :)

      Usuń
  19. W ogóle nie mogę sobie poradzić z ugnieceniem mydełka :/ za nic nie chce się połączyć w jedną bryłę, ciągle odpadają małe kawałki, jutro 3 dzień może jak zacznę go używać, i dostanie trochę wody, wtedy łatwiej przybierze właściwa formę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podawaj się tak łatwo, mydło trzeba porządnie gnieść, po około 10 minutach kiedy zaczniesz ocieplać masę ciepłem ciała - masa stanie się bardziej plastyczna. Mydło nei będzie idealnie gładkie, ugnieć je porządnie i dociśnij kawałki, daj mu odpocząć kilka dni i zapewniam, że będzie trzymało formę ;) Absolutnie nie dodawaj do niego wody.

      Usuń
  20. Rzecz w tym, że te małe kawałki nie chciały się przykleić nawet po 40 minutach ugniatania, wtf? :/
    Nie dałam rady zrobić jednego kawałka zrobiłam 2 mniejsze i w taki sposób je używam. Wraz z kolejnymi użyciami, wygładziło się. Staram się go nie "topić" namydlam tylko wilgotne dłonie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zakupiłam właśnie mydełko, zachęcona Twoim postem :-) Chciałam jeszcze zapytać, czy podczas mycia moczysz całą bryłkę w wodzie, tak jak tradycyjne mydło w kostce?

    Pozdrawiam serdecznie :-)

    Iwona


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwono, zmylam mydełko w dłoniach i masuję pianą twarz ;)

      Usuń
  22. Dzięki za ten wpis o mydle - przekonałaś mnie do niego, rzeczywiście świetnie oczyszcza i twarz jest super gładka :)
    Mam tylko jedno pytanie - nie rozumiem za bardzo po co formować mydło, męczyć się z nim, a potem mieć problemy podczas jego zużywania - czy nie lepiej nic z nim nie robić i przed każdym myciem brać dosłownie odrobinę z tej "kostki", spieniać w rękach i umyć nim np. twarz? Pozostała część mydła jest sucha i nie trzeba bawić się w suszenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze ugniatam mydło, bo wtedy dojrzewa i ma lepsze właściwości myjące. :)

      Usuń
  23. Cześć :) Krótkie pytanko, czy przed użyciem tego mydełka stosujesz olejek myjący albo coś do demakijażu?

    Pozdrawiam ciepło,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rozpuszczam makijaż za pomocą olejku myjącego :)

      Usuń
  24. Właśnie zastanawiałam się, czy olejek myjący jest potrzebny. Czy widzisz różnicę stosując olejek przed umyciem twarzy mydłem i po użyciu tylko samego mydła?

    Pozdrawiam serdecznie

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ze widzę różnicę ;) Olejek myjący zostawia pewien film, który jeszcze dodatkowo łagodzi działanie mydła. Samo mydło nie oczyszcza tak dobrze, jak w połączeniu z olejkiem, zwłaszcza gdy używam kosmetyków wodoodpornych i ciężko jest mi je zmyć nawet płynem micelarnym ;)

      Usuń
  25. Dzięki! Zrezygnowałam z olejku stosując mydło, ale teraz widzę, że powinnam do niego powrócić. Czy można jakoś zniwelować efekt "tępej" skóry po użyciu mydła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to efekt gruntownego oczyszczenia, ja zawsze zwieńczam demakijaż płynem micelarnym i wodą. Po około 30 minutach skóra dochodzi do siebie ;)

      Usuń
  26. nie jestem do niego przekonana, boje się że wysypie mnie po nim tak jak po większości kosmetyków, jedyny wyjątek to Glov, po którym moja cera jest gładka i niepodrażniona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię, by mydło wysypało, może jedynie dokładnie oczyścić skórę z zanieczyszczeń.

      Usuń
  27. Ugniatasz je tak normalnie rękami czy w jakiś inny sposób? Jak i gdzie je przechowujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ugniatam normalnie w rękach, a następnie przechowuję w przewiewnej szafce, mam w domu wilgoć, dlatego muszę ostrożnie wybierać miejsce, gdzie przechowuję mydełko - afrykańskie ma bardzo dużo gliceryny i bardzo szybko rozmięka.

      Usuń
  28. Uwielbiam to mydełko ;)
    ostatnio nie po drodze mi było z zakupami w sklepach z półproduktami a mydełko się skończyło..jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam czarne mydełka...w Rossmanie, co prawda jest nieco inne, oto skład: pure honey, shea butter, osun (camwood), palkernel oil, cocoa pod ash, palm bunch ash, aloe vera, lime jujce, water & fragrance. Używałaś może to mydełko Dudu-osun? Ja używam od kilku dnia i póki co, jest ok.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie, bo ma trochę inny skład niż mydełko, które opisałaś w poście?

      Usuń
    2. Dudu Osun jest inne, zawiera dodatkowo miód i aloes, mnie mydło Dudu podrażnia i wysusza, jest mniej kremowe od tradycyjnego czarnego mydła :/

      Usuń
  29. Polecam czarne mydło afrykańskie http://www.flora-cosmetics.net/dudu-osun

    OdpowiedzUsuń
  30. Cześć Ewa! :) Co sądzisz o czarnym mydle z Nacomi, nada się??

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.