06:00

Odwar z szyszek i młodych pączków liściowych olchy, najlepsza wcierka na wypadanie włosów

Odwar z szyszek i młodych pączków liściowych olchy, najlepsza wcierka na wypadanie włosów

Cześć ;)

Tak, możecie mieć do mnie pretensje, dlaczego piszę dopiero teraz, kiedy jest już za późno na zbiór młodych pączków i suchych szyszek olchy. Chociaż.. moglibyście znaleźć jeszcze pączki liściowe, szyszki niestety u mnie już dawno opadły. A jest to niezwykle ciężki do znalezienia i zbioru surowiec zielarski (choć nie tak jak uczep trójlistny), nie spotkałam się ze sprzedażą pączków olchy, kiedyś wpadły mi w oko szyszki, ale w cenie horrendalnie wysokiej. Musiałam mieć pewność, czy to naprawdę działa.Próbowałam wielu środków przeciw wypadaniu włosów i tylko odwar z szyszek i pączków olchy okazał się u mnie skuteczny.

Jak natrafiłam na tę wcierkę? Przypadkowo. Pojęcie gemmoterapii nie jest u nas zbyt popularne, a pączki roślin to bardzo cenne surowce lecznicze. Zawierają mnóstwo witamin, minerałów i substancji aktywnych i to w skoncentrowanej ilości. Bardzo zdziwiłam się, że w naszej blogsferze jeszcze nikt o tym nie napisał.

Pączki olchy możemy zbierać od początku marca do połowy kwietnia - zarówno pączki szczelnie zamknięte (mają kolor buro-fioletowy), lekko otwarte i otwarte, kiedy widzimy już młode liście. Szyszki można zbierać już w lutym do maja, u mnie zaczęły już opadać w połowie kwietnia.Olchę znajdziecie w podmokłych miejscach, przy zbiornikach wodnych. Nie bez powodu nazywa się ją królową dwóch światów (wody i ziemi). Sama znalazłam ją 600 metrów od mojego domu, akurat w mojej okolicy są podmokłe bagniska ;)


Skład chemiczny pączków olchy: fitosterole (sitosterol, taraksasterol), fitohormony, trójterpeny (lupeol, betulina, kwas betulinowy), garbniki, flawonoidy (hiperozyd, kwercetyna, kemferol), kwas elagowy, kwas pirokatechowy, żywica, olejek eteryczny, brewofolina (pochodna kwasu elagowego), witaminy (C, PP, P, B3, B5, B8, B11, B1, B2, A, E, F), nieznane fitoncydy.


Działanie pączków olchy (informacje pochodzą ze strony dr Różańskiego)
Estrogenne, antyandrogenne, regulujące gospodarkę hormonalną, przeciwmiażdżycowe, przeciwbakteryjne, przeciwroztoczowe, przeciwkrwotoczne (hamujące krwawienia), przeciwnowotworowe, przeciwwirusowe, przeciwtrądzikowe, uspokajające, przeciwzapalne, przeciwwysiękowe, moczopędne, przeciwobrzękowe, przeciwreumatyczne, przeciwalergiczne, przeciwbiegunkowe, rozkurczowe, hamujące nadmierne krwawienia miesiączkowe, zmniejszające wydzielanie mleka. Może działać korzystnie przy łuszczycy i chorobach autoimmunologicznych. Wymiata wolne rodniki i nadtlenki. 
Oraz ich zastosowanie:
Choroby ginekologiczne (upławy, nadżerki, zapalenie przydatków, nieregularne, bolesne i nadmierne krwawienia miesiączkowe), hiperandrogenizm u kobiet, niedobór testoteronu, nadmiar prolaktyny i progesteronu, miażdżyca, trądzik, w tym również sterydowy i androgenny, hirsutyzm (wirylizm), nowotwory, mlekotok, reumatyzm, bóle różnego pochodzenia, choroby gorączkowe, nieżyt przewodu pokarmowego, biegunka, nieżyty układu oddechowego, zapalenie nerek z krwiomoczem, choroba wrzodowa, hemoroidy, brodawczaki jelita grubego (+ glistnik jaskółcze ziele 1:1 - odwar), zatrucia, choroby alergiczne, obrzęki, przewlekłe schorzenia skórne, stany zapalne gardła, nosa i języka, bolesne nadżerki w jamie ustnej, choroby zakaźne.  Zewnętrznie (płukanki, okłady, przemywanie): trudno gojące się rany, ropnie, łojotok, wyprysk, atopowe zapalenie skóry, wirusowe choroby skóry, trądzik, łuszczyca, toczeń, liszaje, liszajce, owrzodzenia, nadżerki ginekologiczne, stany zapalne oczu (powiek, spojówek, rogówki, białkówki, gruczołów łzowych), wypadanie włosów, rozdwajanie końcówek włosów, brak połysku włosów, przedwczesne siwienie włosów (odwar). Imponujące, prawda?:)

Bardzo żałuję, że nie zebrałam więcej tak cennego i bardzo bogatego w składniki odżywcze surowca zielarskiego, chętnie spróbowałabym kuracji wewnętrznej, ponieważ mam problemy z wahaniami gospodarki hormonalnej, może pączki wspomogłyby moją walkę z trądzikiem? Ale nie o tym mowa ;) Dr. Różański zaleca stosowania naparu (do użytku wewnętrznego), odwaru (zewnętrznego) oraz stworzenie intraktu stabilizowanego, który sprawdza się doskonale do leczenia aft, nadżerek w jamie ustnej, opryszczki oraz wyprysków. Dzisiaj poruszę temat odwaru, który stosowałam zewnętrznie jako wcierka do włosów oraz pokusiłam się o stosowanie na skórę pleców.

Jak wykonać odwar z pączków i szyszek olchy?
3 łyżki pączków olchy oraz 2 łyżki szyszeczek olchowych (stare zdrewniałe kwiaty żeńskie olchy) zalać 2-3 szklankami wody, gotować 5 minut, odstawić na 30 minut, przecedzić.

Odwar musimy przechowywać w lodówce, w szklanym opakowaniu. Było ciężko, ponieważ posiadam atomizery wykonane jedynie z plastiku, wylewałam więc odwar na talerzyk i wcierałam go palcami w skórę głowy. Nie wiem jak z trwałością - po wykonaniu odwaru od razu zakonserwowałam go FEOG-iem. Na pewno długo nie poleży i również polecam Wam go zakonserwować.

Jak przechowywać pączki ?
Pączki zawierają składniki czynne wrażliwe na światło i wysoką temperaturę suszenia, dlatego należy je suszyć w ciemnym miejscu, przewiewnym oraz w temperaturze pokojowej lub około 30-35 stopni Celsjusza. Swoje ususzyłam na strychu i pozostawię na jesienne wypadanie. Schowałam je do torebki papierowej i szczelnie ją zakleiłam.

I jak z efektami?
Stał się cud. Coś zahamowało moje wypadanie włosów! Nie chciałam Wam pisać o tym zbyt szybko, ponieważ nie byłam w 100% pewna, czy stoi za tym odwar olchowy. W końcu nikt o tym nie pisał, a ja nie chciałam wyrywać się pierwsza z tłumu ;) Włosy przestały mi wypadać (w makabrycznych ilościach) zaledwie po tygodniu, po około trzech ustabilizowało się do około 30 włosów dziennie. Nic mnie nie uczuliło, nie podrażniło i nie powodowało żadnych niespodzianek na skórze głowy. Wcierka nie miała wpływu na przetłuszczanie włosów. Widzę przyrost baby-hair, z czego ogromnie się cieszę. Nie są to takie ilości jak po Jantarze, ale nie można mieć wszystkiego. Ponadto wcierka doskonale działa skórę głowy, nie widzę żadnych stanów zapalnych i podskórnych, bolących krostek.Trzyma ją w ryzach.


Z ciekawości odwarem przecierałam dotknięte ciężkim trądzikiem plecy - trądzik nie zniknął i pewnie długo będzie mnie męczył, ale stany zapalne są widocznie przygaszone, odwar przyspieszył gojenie i poprawił kondycję skóry w tym miejscu.Na skórę twarzy był dla mnie zbyt mocny, delikatnie ściągał mi skórę.


Bardzo polecam Wam odwar olchowy, zwłaszcza jeśli próbowaliście innych środków i były bezskuteczne. ;)


 
Pozdrawiam,
Ewa

06:00

Jak zrobić macerat? Kilka przydatnych rad i wskazówek :)

Jak zrobić macerat? Kilka przydatnych rad i wskazówek :)

Cześć ;)

We wcześniejszym poście obiecałam Wam wpis o maceratach - jako, że dzień trwa już całkiem długo, pogoda jest słoneczna, to myślę, że wpis jest jak najbardziej na miejscu ;)

Zacznijmy od samego początku. Macerat jest niczym innym jak olejowym wyciągiem ziołowym(olej ziołowy). Fenomenem maceratów jest to, iż oprócz właściwości oleju bazowego, nasz olej zawiera także bioaktywne substancje rozpuszczalne w tłuszczach surowca ziołowego. Dzięki procesowi maceracji możemy otrzymać unikalny i wartościowy olej, o właściowściach regenerujących, antybakteryjnych, czy odmładzających, musimy mieć jedynie na niego pomysł ;) Nazwa oleju pochodzi od nazwy surowca, np. wykonując macerat z płatków nagietka otrzymujemy olej nagietkowy.

Proces maceracji znany jest już od tysięcy lat, tym sposobem wykonywano różne pachnidła, które stosowano jako perfumy. Tłuszcze pochłaniają zapachy i nie jest to wcale nic dziwnego, że tak je wykorzystywano. Kiedyś zrobiłam sobie macerat waniliowy i nie przypominam sobie, by jakiś inny zapach tak długo utrzymywał się na mojej skórze ;)

Czego potrzebujemy?
  • Surowca zielarskiego - mogą być to owoce, pączki, liście, kory, korzenie, kwiaty, łodygi, susze ziołowe i tak dalej. Najlepszymi surowcami są oczywiście świeże rośliny, drobno pokrojone, ponieważ ekstrakcja przebiega bardzo szybko i składniki aktywne bardzo szybko rozpuszczają się w oleju. Jeśli wykonujemy nasz macerat z suszu, to powinniśmy go delikatnie skropić 50-70% alkoholem.
  • Oleju bazowego. I tutaj nie ma aż takiego wyboru, trafiłam na wiele, wiele opinii i jestem wierna jednej. Do maceracji najlepiej sprawdzają się oleje spożywcze, do smażenia. Dlaczego? Ponieważ są stabilne i nie są zbyt czułe na wysoką temperaturę. Do maceracji wybierajmy oleje rafinowane, nieczułe na podgrzewanie. Najlepszymi olejami do maceracji jest oliwa z oliwek, olej rzepakowy i olej słonecznikowy. Ja jestem fanką oleju słonecznikowego, ponieważ posiada najmniejszy potencjał komedogenny i nigdy mi się nie zdarzyło, by macerat na nim nie wyszedł. 
  • Pojemniczka z jasnego i ciemnego szkła. Jasnego do procesu maceracji, ciemnego do przechowywania. Do maceratów nigdy nie używamy plastikowych opakowań, jest to bardzo ważne! Składniki aktywne wchodzą w reakcję z plastikiem, zaczynają się szybciej psuć i tracą swoje właściwości.
  • Płóciennej ściereczki lub gazy, do przefiltrowania maceratu.
  • No i oczywiście cierpliwości ;)

Jak zrobić?
Istnieją dwie szkoły- macerowanie metodą na zimno i na ciepło. Jaką preferuję? To zależy od pory roku, moim zdaniem maceraty wychodzą bardziej 'nasycone' metodą na zimno, ale obydwie metody mają mnóstwo zwolenników. Metodę na ciepło i na zimno łączy jedno - częste mieszanie i wstrząsanie. Bardziej polecam Wam intensywne wstrząsanie, ponieważ nie wpuszczacie powietrza do maceratu i nie dotykacie go brudnymi rękoma i akcesoriami.
  • Metoda na zimno
Instrukcja krok po kroku
Krok pierwszy.
Wyparz słoik z  jasnego szkła i umieść w nim surowiec zielarski.
Krok drugi
Do słoika wlej olej bazowy w ten sposób, by pokrył całkowicie surowiec, możesz wlać go także z około 25% nadwyżką. Świeże surowce 'piją' go więcej. Szczelnie zakręć słoik.
Krok trzeci
Odstaw słoik w dobrze naświetlonym miejscu, na przykład na parapecie.

Krok czwarty
Pamiętaj o codziennym, solidnym wstrząsaniu produktu, możesz to robić nawet dwa razy dziennie.

Krok piąty
Po około 2-3 tygodniach Twój macerat powinien być gotowy. Przefiltruj go dwukrotnie przez płócienną ściereczkę lub gazę i przelej do szklanej buteleczki z ciemnego szkła.


  • Metoda na ciepło


Krok pierwszy
Wyparz słoik z  jasnego szkła i umieść w nim surowiec zielarski. 


Krok drugi
Podgrzej olej w kąpieli wodnej, jeśli planujesz zrobić macerat z kory, twardych owoców, korzeni, możesz wrzucić surowiec zielarski do oleju i podgrzewać go przez 30-60minut.
Krok trzeci
Olejem o temperaturze około 60-70 stopni Celsjusza zalej surowiec zielarski i szczelnie zamknij słoik. Możesz dodatkowo go owinąć bawełnianą ściereczką.


Krok czwarty
Podobnie jak przy metodzie na zimno, pamiętaj o codziennym, energicznym wstrząsaniu. Proces maceracji powinien przebiegać w zaciemnionym, lekko chłodnym miejscu.
Krok piąty
Po około miesiącu Twój macerat jest gotowy do użycia, przefiltruj go dwukrotnie i przelej do buteleczki z  ciemnego szkła :)




Jak je przechowywać?
Gotowy macerat nie jest zbyt trwałym surowcem, bardzo czułym na temperaturę i promienie UV. Gotowy olej ziołowy koniecznie przelewamy do buteleczki z ciemnego szkła i przechowujemy w lodówce. Powinien postać w lodówce około 2-3 miesięcy, ale bywa z tym różnie, powinniśmy obserwować jego konsystencję i zapach. Jeśli zależy Wam na dłuższym okresie ważności, zakonserwujcie macerat witaminą E. Aha, maceratów nie podgrzewamy, ani bardzo nie wychładzamy. ;)

Jak możemy go wykorzystać?
A tutaj mamy wiele opcji - nie tylko kosmetycznych, ale i spożywczych. Maceraty mają nie tylko doskonałe właściwości kosmetyczne, ale i niezwykłe walory smakowe.Spróbujcie koniecznie oliwy z oliwek z bazylią i czosnkiem, jest wyśmienita do sałatek :)
Maceratów nie musimy rozcieńczać, a więc bez obaw możemy używać ich na twarz, ciało, paznokcie, usta, włosy, czy skórę głowy :) Są niezwykle aromatyczne, długo utrzymują się na skórze.

O moich maceratach napiszę Wam więcej w kolejnych postach, myślę, że dzisiejszy wpis bardzo ułatwi Wam stworzenie własnego maceratu ;) Nie jest to nic trudnego, a przynosi mnóstwo satysfakcji :)


Robicie, zamierzacie robić maceraty ?

19:00

Filtr przeciwzmarszczkowy Ziaja Med spf 50+

Filtr przeciwzmarszczkowy Ziaja Med spf 50+

Hej kochani!

Na wstępie chciałabym Was bardzo przeprosić na kilkudniową przerwę w blogowaniu - ale chyba nie będziecie mieć mi tego za złe. Postaram się połączyć regularne blogowanie z pracą, na szczęście okres przedświąteczny dobiega końca i w sklepach nie ma już takiego ruchu jak wcześniej :)

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzję filtru przeciwzmarszczkowego Ziai Med, który kupiłam całkiem przypadkowo. Tak jak wiecie, ochrona przeciwsłoneczna to u mnie obowiązek i nie ma zmiłuj - a że przywykłam do taniego filtru Ziai, ciężko jest mi przerzucić się na droższe dermokosmetyki tego typu ;) Niestety w aptekach nie dostałam mojej ukochanej wersji matującej, więc sięgnęłam po wersję przeciwzmarszczkową przeznaczoną dla cery suchej i dojrzałej, a w zestawie dostałam krem przeciwzmarszczkowy na noc rozjaśniający przebarwienia (swoją drogą jest bardzo przyjemny i pielęgnuję nim dekolt i szyję). Sam filtr nie przebił wersji matującej, ale to chyba takie 'widzi mi się' bo ostatnio jestem bardzo wybredna.


Zacznę od składu - w filtrze mamy stabilne filtry chemiczne, nie ma w nim ani grama filtrów fizycznych, więc produkt nie ma prawa bielić. Kosmetyk nie zawiera także nieszczęsnego Parsola, więc nie musicie się obawiać, że zdestabilizujcie filtr kolorówką.

Oprócz filtrów chemicznych, w składzie znajdziecie także nawilżającą glicerynę i pantenol - ten filtr naprawdę nawilża, a przy tym nie spowodował u mnie zaskórników. Oczywiście nie jest to substytut nawilżaczy, ale cery tłuste, czy mieszane, które potrzebują małej dawki nawilżenia, powinny być z niego zadowolone pod tym względem.

Konsystencja - bardzo lubię silikonowe konsystencje. Filtr genialnie rozprowadza się po twarzy, ma świetnie wyważoną lekkość i ciężkość. Nie jest tępy, ale też nie jest mało treściwy. Nie będziecie mieć żadnych problemów z nałożeniem odpowiedniej ilości - mogłabym go nakładać, reaplikować i tak go nie widać zbytnio na twarzy. Zachowuje się jak typowy krem nawilżający.Jest transparentny, o delikatnie żółtym zabarwieniu, po nałożeniu wygląda bardzo naturalnie.

Walory użytkowe są przyjemne - świetna aplikacja.. ale zostawia delikatnie lepką twarz. Zawieje wiatr i pół twarzy jest zalepione włosami, niezbyt przyjemne uczucie :D Ale na tle innych filtrów wychodzi naprawdę dobrze, i ta cena - 13-15 złotych za filtr spf 50+, który nie szkodzi cerze tłustej? Tylko brać!

Mogę przyczepić się do opakowania, no cóż jest proste, nieco tandetne wykonane, filtr lubi sobie wyciekać. Plastik jest elastyczny i miękki, można wydobyć produkt do samego końca. Tubka jest z zakręcaną nakrętką.  Ale przynajmniej działanie jest świetne, tak jak cena. Może i dobrze, że producent zaoszczędził na opakowaniu :)




Działanie i odniesienie do obietnic producenta
Przede wszystkim filtr zapewnia nam wysoką ochroną przed promieniowaniem UVA i UVB, nie widzę nowych przebarwień, te po stanach zapalnych nie są utrwalane, a cera jest bladziutka. Dokładny stopień ochrony:
SPF: 64,7
PPD in vivo: UVA:27,2
PPD in-vitro: UVA-PF: 23,3
UVA-PF/SPF: 0,42 (rekomendacja dla „UVA-PF/SPF” to co najmniej 0,33)
Ochrona PPD dla mnie jest zbyt niska na lato, ale osoby, które pracują w zaciemnionych miejscach, albo nie wystawiają się celowo na słońce i nie używają żadnych fotouczulających produktów wewnętrznie i zewnętrznie, powinien być wystarczający.Produkt oczywiście zapobiega podrażnieniom i neutralizuje wolne rodniki - jak każdy filtr. No i tutaj muszę pochwalić Ziaję, bo nie poleciała zbyt daleko ze swoimi obietnicami i nie mam do czego się przyczepić ;) Filtr chroni, neutralizuje wolne rodniki, zapobiega podrażnieniom słonecznym. zabezpiecza skórę przed powstawaniem przebarwień i do tego nawilża. Bardzo przyjemnie, delikatnie, w sam raz dla cer, które nie potrzebują aż takiej dawki nawilżaczy.

Nie szkodzi cerze trądzikowej - produkt jest niekomedogenny i nieaknegenny.

No i pewnie zadacie sobie pytanie, dlaczego raczej nie kupię go ponownie. Mianowicie filtr przez swoją konsystencję, która podoba mi się w użytkowaniu, to po nałożeniu zostawia różne efekty. I tak naprawdę nie wiem od czego to zależy - raz wygląda idealnie... wtapia się w skórę i zostawia bardzo świeżą, promienną cerę, a raz sprawia wrażenie mokrej twarzy i wyglądam jak po intensywnym wysiłku fizycznym. Poza tym przez swoje zabarwienie, na mojej twarzy lubi żółknąć. Raz wyglądam bardzo naturalnie, raz mam aż żółtą skórę i muszę zetrzeć filtr chusteczką i nałożyć go ponownie. No i lubi się rolować - ale na szczęście tylko w okolicach szczęki, co da się umiejętnie zatuszować. ;) 

Poniżej zamieszczam Wam zdjęcie, które już wcześniej pojawiło się nas blogu, ale akurat mam na nim filtr Ziai przeciwzmarszczkowej.



Filtry Ziai nie matują - dla mnie to nie jest minus, bo to filtr a nie lekki krem nawilżający. Tą niedogodność zawsze można zmatowić pudrem bambusowym, ryżowym, perłowym, czy skrobią. Wiem, że wielu osobom to przeszkadza, ale po zużyciu kilkudziesięciu tubek filtrów różnych firm, stwierdzam, że filtry nigdy nie będą użytkowe, a jeśli będą, to nie zapewnią nam odpowiedniej ochrony. Przykład? Filtr Vichy, po którym miałam opaleniznę.

Niewiele go różni od wersji matującej, są bardzo podobne. Z tym, że wersja matująca po prostu bardziej przypadła mi do gustu. 

Filtr jest ponoć wodoodporny, ale po dostaniu się wody tworzy białe smugi i natychmiast się ściera. Podobnie jest z potem - trzeba go reaplikować, bo nie jestem pewna co do jego ochrony w takich sytuacjach.

Czy go polecam ?
Oczywiście, że tak. Wersja przeciwzmarszczkowa jest bardzo podobna do wersji matującej, ale niestety pozostawia różne efekty na twarzy i lubi żółknąć. Nie lubię takich niespodzianek i zdecydowanie będę sięgać po wersję matującą, choć z matem ma niewiele wspólnego.

Czy będę używać filtrów Ziai? Tak, i tak sobie myślę - pracuję w zaciemnionych pomieszczeniach i przy światłach jarzeniowych, chyba ta ochrona PPD będzie odpowiednia. Najwyżej na 'awaryjne' wyjazdy zakupię filtr Uriage :)


A tak przy okazji, życzę Wam spokojnych, spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze Świąt :)


Znacie filtry Ziai ?

06:00

DIY: Woda brzozowa z młodych pączków i listków brzozowych

DIY: Woda brzozowa z młodych pączków i listków brzozowych

Witajcie kochani!

Starałam się, by wpis pojawił się możliwie wcześnie, byście mieli jeszcze możliwość zbioru tego surowca ;) Mowa o niezwykle cennych pączkach brzozowych, które tak naprawdę są remedium na wszystko. Wiele osób zbiera jeszcze nierozwinięte pączki, ale równie cennym surowcem są te otwarte, z widocznymi młodymi listkami. Zbiór trwa od końca marca do połowy kwietnia.

Skład chemiczny pączków brzozwych: żywice, trójterpeny lupanowe (betulina, kwas betulinowy), saponiny – 1-2%, flawonoidy (kemferol, luteolina, kwercetyna, rutyna, hiperozyd), aminokwasy (sporo cytruliny), kwas salicylowy, olejek eteryczny, witaminy (P, C, B), garbniki, śluzy, wielocukry, fitohormony, fitosterole. 

Wnioskując po składzie możemy domyślić się, że napar z pączków brzozy stosowany zewnętrznie będzie doskonale wpływał na cerę trądzikową, łojotokową, tłustą i problematyczną. Owy napar powinien być wykorzystywany przy każdym schorzeniu dermatologicznym, dzięki unikalnemu połączeniu składników aktywnych leczy trądzik, egzemy, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo (miedzy innymi na gronkowca złocistego, E.coli, czy beztlenowce), zmniejsza stany zapalne i łagodzi objawy łuszczycy, atopowego zapalenia skóry, uczulenia, wyprysku kontaktowego, rozjaśnia przebarwienia, powoduje także odrost włosów w przypadku łysienia plackowatego, hormonalnego, łojotokowego, czy nawet po chemioterapii! 

Pączki brzozowe są niezwykle cennym surowcem, ponieważ zawierają skoncetrowane dawki substancji aktywnych, a więc działają lepiej, szybciej i skuteczniej. ;)

Działanie
Wyciągi z pączków brzozowych działają antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo, moczopędnie, przeciwobrzękowo, napotnie, przeciwgorączkowo, przeciwartretycznie, przeciwreumatycznie, przeciwzapalnie, odtruwająco, wzmacniająco, antyseptycznie, odkażająco, oczyszczająco na drogi moczowe, przeciwkamiczo (zapobiegają odkładaniu się osadów i kamieni moczowych w układzie moczowym). Preparaty z pączków brzozowych uintensywniają wydzielanie żółci oraz zwiększają wydalanie szkodliwych produktów przemiany materii i ksenobiotyków. Regulują gospodarkę hormonalną i wodno-elektrolitową. Źródło


Pozwolę sobie także przytoczyć kilka fragmentów na temat betuliny i kwasu betulinowego i ich zastosowaniu w kosmetyce, które pochodzą ze strony producenta kosmetyków  Sylveco

,,Betulina jest cennym składnikiem pudrów toaletowych i kosmetyków.
  • Jest naturalnym antyoksydantem, chroni skórę przed wolnymi rodnikami i czynnikami rakotwórczymi oraz przyśpieszającymi starzenie.
  • W przypadku atopowego zapalenia skóry oraz łuszczycy zmniejsza zmiany skórne, obrzęki oraz likwiduje objawy świądu.
  • Jest regulatorem wydzielania sebum, ma właściwości przeciwzapalne, hamuje również rozwój bakterii trądzikowych Escherichia coli i Staphylococcus aureus (gronkowiec złocisty).
  • Jest wykorzystywana w leczeniu przewlekłych wyprysków (egzema) oraz trądziku pospolitego, różowatego i sterydowego.
  • Ma działanie przeciwgrzybicze i przeciwpierwotniakowe.
  • Silnie pobudza syntezę kolagenu i elastyny w skórze, a także reguluje gospodarkę lipidową i wodną skóry, zapobiega więc powstawaniu cellulitu, poprawia jej ukrwienie i koloryt.
  • Jest naturalnym inhibitorem tyrozynazy - enzymu, który przyspiesza przemianę melaniny; w ten sposób reguluje proces wytwarzania i dystrybucji melaniny w skórze, co ma zastosowanie w profilaktyce i pielęgnacji skóry z przebarwieniami; skutecznie zapobiega pojawianiu się zmian barwnikowych w skórze, które mogą prowadzić do rozwoju czerniaka; badania kliniczne potwierdzają również wysoką skuteczność betuliny w redukowaniu znamion dysplastycznych oraz zmian typu rogowacenia słonecznego.
  • Wykazuje działanie przeciwwirusowe – zapobiega i łagodzi objawy opryszczki.''
Więcej na temat betuliny i kwasu betulinowego możecie poczytać TUTAJ!

Zastosowanie
Przetwory z pączków brzozowych wykorzystuje się do leczenia skąpomoczu, kamicy moczowej, obrzęków pochodzenia sercowego i krążeniowo-nerkowego, reumatyzmu, artretyzmu (dny), chorób skórnych, zatruć, stanów zapalnych układu moczowego i płciowego, zapalenia piersi. Ponadto w terapii zapalenia przydatków, upławów, zaburzeń hormonalnych (dotyczy: mineralokortykosteroidy, wazopresyna, hormony płciowe). Powinny być stosowane do leczenia wszelkich schorzeń dermatologicznych (np. wypadanie włosów, brak połysku włosów, wypryski, zapalenia mieszków łojowych, łuszczyca, trądzik, owrzodzenia). Zewnętrznie: stany zapalne oczu (okłady, przemywanie), choroby skórne (okłady, przemywanie), stany zapalne odbytu (lewatywy) i układu płciowego (płukanki, nasiadówki, irygacje).
Źródło

Jak wykonać napar z młodych pączków brzozowych?
Napar z pączków świeżych lub suchych: 2 łyżki mielonych (rozdrobnionych) pączków zalać 400 ml wody wrzącej; przykryć, odstawić na 30 minut, przecedzić.

Napar ma przyjemny, brzozowy aromat. Kolor zielono-żółty, z zawiesiną na dole. Należy go przechowywać w lodówce w szklanym opakowaniu co najwyżej 3 dni. Jeśli chcemy zachować go dłużej, możemy go zakonserwować np.FEOG-iem czy alkoholem. Osobiście ususzyłam młode pączki (temperatura około 35 stopni Celsjusza w przewiewnym i zaciemnionym miejscu) i wykonuję napar co kilka
dni ;)

Do wykonania toniku, wcierki i płukanki potrzebujemy naparu.Pamiętajcie o tym, by napar brzozowy trzymać w szklanym opakowaniu.

Tonik dla każdego typu cery, szczególnie dla cery trądzikowej, tłustej, łojotokowej, wrażliwej, atopowej i alergicznej
Znalazłam dwa przepisy na tonik brzozowy, aczkolwiek podam Wam jeden, sprawdzony. 1 łyżkę młodych pączków brzozowych zalewamy 250 ml gorącej wody (ale nie wrzącej), zostawiamy pod przykryciem na 30minut, przecedzamy i zostawiamy do ostygnięcia. Póki co, jest to najlepszy tonik jaki miałam ;) Genialnie nawilża, łagodzi i koi zmiany trądzikowe, przyspiesza gojenie, ranki się nie bliznowacą,a przebarwienia po stanach zapalnych znikają bardzo szybko. Nie mam mu nic do zarzucenia, z resztą, to, co suszy się na strychu mówi samo za siebie :D

Płukanka do włosów, szczególnie dla włosów cienkich, delikatnych i przetłuszczających się
2 łyżki pączków brzozowych zalałam 500ml gorącej wody, parzyłam 30mminut i przecedziłam. Przestygniętym naparem przepłukałam kilkukrotnie włosy podczas spłukiwania maski. Włosy były niesamowicie puszyste, lekkie, zyskały sporo na objętości. Ale to nie wszystko ;) Dotykając ich czułam jakie są 'mięsiste' - nawilżone i niesamowicie miękkie. Dodatkowo płukanka pięknie odbija włosy od nasady i przedłuża ich świeżość.

Wcierka dla włosów osłabionych i wypadających
Możemy tutaj zrobić bardziej skoncentrowany napar, ale pamiętajcie o tym, by zmniejszać proporcje, ponieważ postoi on w lodówce maksymalnie 3 dni. 2 łyżki pączków brzozowych zalewamy 300ml gorącej wody, odstawiamy pod przykryciem na 30minut, przecedzamy. Niestety aktualnie wcieram odwar olchowy i nie wypowiem się, czy napar brzozowy rzeczywiście działa. Powinien on hamować wypadanie włosów, pobudzać cebulki do wzrostu oraz ograniczać ich przetłuszczanie.

Woda brzozowa na bazie alkoholu
Sprawdzi się u osób, których nie podrażnia alkohol w wyższych stężeniach, dodatkowo wcierka postoi sobie o wiele dłużej w lodówce ;) Do słoika wrzucamy około 8-10 czubatych łyżek pączków liściowych, zalewamy je około 150-200ml gorącego 40-60% alkoholu, ostawiamy w ciemne miejsce na około 10-14 dni. Przed nałożeniem wcierki, rozcieńczamy ją z wodą w proporcji 1:1.


Znacie wodę brzozową? Stosujecie ją?

06:00

E-naturalne | Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych

E-naturalne | Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych

Stan mojej cery nie pozwala mi na peelingi mechaniczne, dlatego jeżeli czegoś używam - to jest to peeling enzymatyczny. Ciężko jest znaleźć skuteczny i w miarę w przystępnej cenie ten typ produktu. Na peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych natrafiłam dzięki pewnej blogerce, a że cena nie była aż tak wysoka, to produkt od razu trafił do mojego koszyka. Okazał się moim ulubieńcem w tej kategorii i jestem pewna, że będę kupować go regularnie :)

Czego wymagam od peelingu enzymatycznego? Przede wszystkim skuteczności i delikatności. I peeling z e-naturalne rzeczywiście działa - świetnie złuszcza, cera jest widocznie rozjaśniona, a przy tym niepodrażniona. Bardzo dobrze oczyszcza - bardzo zmiękcza skórki, odchodzą same, przyczynił się także do zmniejszenia ilości zaskórników. Pory są widocznie oczyszczone i zwężone. Poza tym mogłabym się miziać cały dzień - skóra jest bardzo delikatna, mięciutka :) Dołożę także od siebie fakt, że peeling enzymatyczny oczyszcza lepiej i głębiej niż typowy zdzierak.

Bardzo podoba mi się to, że koi i łagodzi moją skórę - blakną zaczerwienienia, skóra jest w widocznie lepszej kondycji. Efekt rozświetlenia jest - cera staje się promienna i rozjaśniona, jak po dobrym peelingu mechanicznym (ale bez zaczerwień). Nie jest to peeling dla osób, które są przyzwyczajone do szorowania, mogą nie widzieć różnicy.

Peeling nie ma wpływu na stany ropne, czytałam teorie spiskowe, że ponoć złuszczając martwy naskórek, wypływa treść ropna. Nic takiego się nie dzieje, a przynajmniej u mnie :D Skóra szybciej się regeneruje, stany zapalne są przygaszone, zauważyłam także zmniejszoną tendencję do bliznowacenia.


Substancjami złuszczającymi peelingu są papaina i bromelaina, naturalne enzymy owocowe. Należy jednak pamiętać, że możecie być na nie uczuleni, stwierdzono, że osoby uczulone na lateks są także uczulone na papaję i przez to mogą być uczulone na ekstrakt z papai. Poniżej zamieszczam Wam kilka informacji na ich temat:

  • Bromelaina (ekstrakt z ananasa) W owocach ananasa znajduje się wykorzystywany w lecznictwie i kosmetyce enzym z grupy proteaz zwany bromelainą. Enzym ten hydrolizuje białka i z tego powodu stosowany jest do wykonywania enzymatycznego peelingu oraz w kremach antycelulitowych, środkach wspomagających gojenie ran, kremach na blizny, kremach ułatwiających wchłanianie krwiaków. Źródło
  • Papaina (ekstrakt z papai) W liściach i owocach melonowca właściwego  - papai znajduje się wykorzystywany w lecznictwie, browarnictwie i kosmetyce enzym z grupy proteaz zwany papainą. Enzymatyczny peeling skutecznie, gruntownie usuwa martwą część naskórka, oczyszcza powierzchnię skóry. Papaina działa tylko na martwą, obumarłą część naskórka. Ekstrakt z papai działa także nawilżająco, wspomaga mikrokrążenie krwi.Źródło

Dodatkowo, oprócz delikatnego działania złuszczającego, enzymy - bromelaina i papaina posiadają również właściwości przyśpieszające gojenie, przeciwzapalne i łagodzące.

Oprócz enzymów w peelingu znajdziemy jeszcze sproszkowane algi, kompleks oligo i polisacharydów i mączkę ryżową, zapewniają one nawilżenie podczas działania peelingu. No i muszę się zgodzić - peeling  nie wysusza i nie drażni skóry. 

Sprawdza się podczas kuracjami kwasami retinoidami, nawet potrzymany zbyt dług nie podrażnia. ;)

INCI:  Spray dried seawater, Thalisource, Papaya and bromelain, Rice starch


Mam tutaj pewne sugestie dotyczące czasu, rozrabiania i trzymania peelingu. Po pierwsze enzymy zawarte w peelingu (zwłaszcza bromelaina )potrzebują (tak jak glinki)  wilgotności i by otrzymać satysfakcjonujący efekt, należy tą wilgotność utrzymywać. Jest to sprzeczne z zaleceniami producenta, który zaleca trzymanie peelingu do zaschnięcia. U mnie lepiej sprawdza się wilgotna papka. Po drugie - czas. Peeling trzymam około 20-25 minut, 10 minut to stanowczo za krótko. No i po trzecie - proporcje jakie podaje producent doprowadziłyby mnie do bankructwa :D Może jestem zbyt oszczędna, ale peeling kładę przyzwoitej grubości wyłącznie na twarz. Zauważyłam, że lepiej działa grubiej nałożona warstwa, cieniutka warstewka nie dawała u mnie większego efektu.

Zapach jest niezwykle przyjemny, ale nie potrafię go dokładnie opisać. Z resztą, chyba każdy ma z tym problem :D 

Ogromnym plusem produktu jest jego sypka forma - dzięki temu jest niesamowicie wydajny i komfortowy, ma także prawo działać. Dlaczego? I tutaj cytuję informacje pochodzące z BiochemiiUrrody:
,,Zgodnie z japońskimi badaniami, enzymy proteolityczne stosowane w peelingach enzymatycznych przebywając dłużej w wodnym środowisku same nawzajem się 'zjadają', stąd tylko produkt w postaci proszku rozrabiany z wodą tuż przed użyciem ma szanse zadziałać najskuteczniej, dzięki zachowanej stabilności enzymów.  ''
Proszek jest koloru białego, po rozrobieniu przybiera delikatny szary odcień. Mieszam go z wodą lub hydrolatem w  proporcji 1:1, do uzyskania gładkiej pasty. Szybko zasycha na skorupę, pilnujcie, by utrzymać wilgotność maseczki.Pod koniec radzę porządnie spryskać maseczkę, nie będziecie mieć problemów ze spłukaniem ;)

Cena - za 250g (które starczy mi na około 12 miesięcy) zapłaciłam 87 złotych. Pierwszy raz wydałam tyle na jeden kosmetyk, ale biorąc pod uwagę ogromną wydajność (a nie żałuję sobie) jest wart swojej ceny. Kupicie go na stronie e-naturalne w różnych wariantach wagowych.

Polecam go szczególnie osobom z  cerą trądzikową, wrażliwą i naczyniową. :) To jeden z niewielu peelingów enzymatycznych, po którym zobaczycie efekty, a przy tym nie podrażnicie cery.

06:00

Epiduo - jak działa, czego się spodziewać i jak uniknąć ewentualnych podrażnień

Epiduo - jak działa, czego się spodziewać i jak uniknąć ewentualnych podrażnień

Osoby, które leczą trądzik już od kilku dobrych miesięcy, czy nawet lat na pewno kojarzą produkt Galdermy - Epiduo. Chyba każdy z uporczywą odmianą trądziku go przestudiował i zużył co najmniej jedną tubkę.

Epiduo to żel zawierający 0.1% stężenie adapalenu i 2.5% stężenie nadtlenku benzoilu. Jest to połączenie lekkiego retinoidu z nadtlenkiem benzoilu, które jak zapewnia producent działa kompleksowo i jest skuteczniejsze niż stosowanie tych substancji oddzielnie. Takie połączenie ma także to do siebie, że może bardzo podrażnić, ba, nawet powodować obrzęki. No i odwieczne pytanie - czy można go stosować latem? Można, ALE pod warunkiem unikania wystawiania się na promieniowanie słoneczne (zwłaszcza w godzinach 11-16) i stosowania wysokich, stabilnych filtrów oraz odzieży i akcesoriów ochronnych (kapelusze, chustki, okulary, parasole)

Zanim przejdę do meritum, to opiszę Wam jeszcze substancje czynne leku Epiduo.Jest to nadtlenek benzoilu i adapalen. ;)
  • Nadtlenek benzoilu to powszechnie stosowana substancja w leczeniu trądziku. Dzięki specyficznemu działaniu działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie, przeciwłojotokowo, wysuszająco, przeciwświądowo, keratolitycznie,a  przy tym pobudza ziarnowanie i syntezę kolagenu. 
    Jak wskazuje nazwa, nadtlenek uwalnia wolne rodniki tlenowe zdolne do utleniania białek bakteryjnych, takie działanie stwarza niekorzystne warunki rozwoju dla beztlenowych bakterii, które w głównej mierze przyczyniają się do powstawania stanu zapalnego. Niestety ten mechanizm działania nadtlenku benzoilu sprawia, że staje się prooksydantem i w konsekwencji przyspiesza proces starzenia. Długie stosowanie tego środka sprawia, że nasza skóra starzeje się podobnie, jak podczas nadmiernej ekspozycji na promieniowanie słoneczne. W Epiduo nadtlenek występuje w 2.5% stężeniu, nie jest on aż takim złem, jeśli stosujemy filtry przeciwsłoneczne (albo chociaż kremy nawilżające z faktorem spf 20) i antyoksydanty. O nadtlenku benzoilu poczytacie TUTAJ!
  • Adapalen to retinoid tak zwanej III generacji. Charakteryzuje się skutecznością działania przy mniejszej ilości skutków ubocznych takich jak pieczenie, łuszczenie, czy podrażnienie. Jest bardziej stabilny chemicznie i nie ulega rozkładowi pod wpływem światła.Adapalen działa przeciwłojotkowo, prawdopodobnie antybakteryjnie, zapobiega rogowaceniu ujść mieszków włosowych, przywraca prawidłowe różnicowanie komórek naskórka oraz hamuje syntezę mediatorów stanu zapalnego (zmniejsza obrzęk i zaczerwienienie). Wchłanianie adapalenu przez skórę ludzką jest niewielkie, dlatego wystąpienie interakcji z lekami stosowanymi wewnętrznie jest mało prawdopodobne. 
Połączenie adapalenu z nadtlenkiem benzoilu działa silnie antybakteryjnie, keratolitycznie i przeciwłojotokowo. Podczas stosowania leku powinniście zauważyć zmniejszenie występowania nie tylko stanów zapalnych, ale i zaskórników. 


Substancje pomocnicze:Simulgel 600PHA (kopolimer akryloamidu i sodu akryloilodimetylotaurynianu dyspersja 40% w izoheksadekanie, polisorbat 80, sorbitanu oleinian), sodu dokuzynian, disodu edetynian, glicerol, poloksamer 124, glikol propylenowy, woda oczyszczona


Efekty
Normalnym objawem jest początkowe zaostrzenie trądziku, poprawa stanu cery powinna nastąpić po około 10-12 tygodniach. I tutaj pozwolę sobie umieścić wyniki testów klinicznych leku Epiduo na skórze pacjentów w różnym przedziale wiekowym.Pełen dokument znajdziecie TUTAJ! 

Źródło


Źródło
Skrótem - badania udowadniają, że substancje czynne zawarte w Epiduo są skuteczniejsze w leczeniu trądziku aniżeli stosowanie tych substancji oddzielnie  i bazy żelu- efekt terapeutyczny jest bardziej satysfakcjonujący.

Źródło
Źródło
Badania potwierdzają skuteczność leku i u pacjentów z niżej grupy wiekowej. Dodatkowo produkt jest dopuszczalnie tolerowany przez skórę, czyli teoretycznie jego skutki uboczne nie powinny tak bardzo doskwierać większości osób.
Źródło
Reasumując, stosując lek Epiduo zauważycie ponad 55% redukcję stanów zapalnych, prawie 50% redukcję zmian niezapalnych (np. zaskórników), co daje około 55% liwidację wszystkich zmian trądzikowych podczas stosowania leku Epiduo przez 12 tygodni. 
 
Jak uniknąć ewentualnych podrażnień i co jest przyczyną ich powstawania
Przyczyny widzę dwie : niedostatecznie nawilżająca i szybko wchłaniająca się/penetrująca baza preparatu i połączenie retinoidu z nadtlenekiem benzoilu. Wiadomo, żel jak żel - wnika szybko, penetruje głębiej i generalnie nie nawilża. Chociaż dla mnie żelowa konsystencja Epiduo jest bardziej zemulgowaną bazą, ma kolor żółto-biały, jest dość leisty. Badania udowadniają dostateczną tolerancję produktu, ale wiadomo - każda cera reaguje inaczej, podchodźmy do niego ostrożnie. Połączenie nadtlenku i adapalenu to mocne połączenie - zwłaszcza, że występuje w jednym preparacie. Nie ma co się dziwić, że taka mieszanka u wielu osób powoduje zaczerwienie, łuszczenie, pieczenie, a nawet obrzęki! Niestety mnie żel nie zadowolił. Jak zatem uniknąć podrażnień,a  chociaż je zminimalizować?
  • Ochrona przeciwsłoneczna. Faktem jest, że im wyższa ochrona przeciwsłoneczna, tym lepsza tolerancja retinoidu. Mimo że produkt zawiera adapalen, który generalnie nie jest tak drażniący jak retinoidy np. I generacji to uwrażliwia on na słońce, podobnie jak nadtlenek benzoilu.  
  • Nakładamy cieniutką warstwę, po około 30 minutach od umycia twarzy. Nałożony w zbyt dużej ilości i zaraz po umyciu skóry może powodować silne pieczenie, podrażnienie,a  nawet łuszczenie
  • Epiduo nie stosujemy z innymi retinoidami, nadtlenkiem benzoilu, kwasami i mocnymi peelingami mechanicznymi 
  • Unikamy alkoholu w kosmetykach i innych drażniących substancji, sięgamy po kosmetyki apteczne, hipoalergiczne, przeznaczone dla skóry wrażliwej
  • Stosuj Epiduo raz dziennie, wieczorem.
  • Unikaj kontaktu z oczami, ustami, nozdrzami, błonami śluzowymi
  • Nie stosuj preparatu na uszkodzoną/popękaną skórę.
  • Nie nakładaj innych preparatów na żel Epiduo. Może to prowadzić do interakcji, nadmiernego podrażnienia, czy osłabienia działania leku.
Jeśli środek nadal Was podrażnia możecie spróbować: 
  • Pominąć dawkę i stosować go co dwa/trzy dni
  • Nakładać go na lekki krem nawilżający, co osłabi jego działanie
  • Jeśli podrażnienie nadal się utrzymuje, koniecznie udajcie się do specjalisty

A dlaczego ja nie polubiłam się z Epiduo?
Wywoływał u mnie podrażnienia i odwadniał skórę (a zbalansowanie nawilżenia było bardzo trudne, ponieważ skóra i tak reagowała wysypem przy użyciu środków cięższego pokroju, np. olej avocado, czy tłusty krem Fitomedu) - prawdopodobnie przez to połączenie z nadtlenkiem benzoilu. Bardzo fajnie się wchłania, całkiem nieźle radził sobie ze stanami zapalnymi. Bardziej od efektu antybakteryjnego, zależało mi na efekcie keratolitycznym i widocznym złuszczaniu skóry (w celu redukcji drobnych blizn i powierzchownym przebarwień). Nie oszukujmy się - lepszy efekt na mojej skórze daje tezaroten i nie widzę sensu katowania swojej skóry tym środkiem. Oczywiście nie oznacza to, że i u Was się nie sprawdzi.. jest szereg ludzi zadowolonych z tego leku. Powinien się on sprawdzić na trądziku przede wszystkim zapalnym, uporczywym i zaskórnikowym. Na cerach względnie okiełzanych, którym zależy na poprawie kondycji skóry pod względem kolorytu, czy utrzymaniu w ryzach, może się nie sprawdzić.


Nie ma zbyt wielu badań na temat adapalenu i ciąży, wiadomo że adapalen stosowany doustnie działa toksycznie. Dlatego też nie należy go stosować w ciąży. Można go stosować w okresie karmienia piersią.

Epiduo jest wydawany wyłącznie na receptę. 


06:00

Nadtlenek benzoilu w walce z trądzikiem

Nadtlenek benzoilu w walce z trądzikiem
Dzisiejszy wpis postanowiłam poświęcić bardzo kontrowersyjnej, a jednocześnie powszechnie stosowanej substancji na trądzik, mianowicie nadtlenkowi benzoilu. Jest to niezwykle skuteczna substancja czynna, a zarazem szkodliwa, dlaczego ma aż tylu przeciwników?

Nadtlenek benzoilu (Benzoylis peroxidum) to powszechnie stosowana substancja w leczeniu trądziku, środki z nadtlenkiem benzoilu dostaniecie bez recepty w każdej aptece. Dzięki specyficznemu działaniu (o którym napiszę poniżej) działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie, przeciwłojotokowo, wysuszająco, przeciwświądowo, keratolitycznie,a  przy tym pobudza ziarnowanie i syntezę kolagenu. Jest to jeden z niewielu środków, który działa błyskawicznie na moje stany zapalne, ale jak tow życiu bywa, nigdy nie jest tak pięknie i zawsze są dwie strony. Jak wskazuje nazwa, nadtlenek uwalnia wolne rodniki tlenowe zdolne do utleniania białek bakteryjnych, takie działanie stwarza niekorzystne warunki rozwoju dla beztlenowych bakterii, które w głównej mierze przyczyniają się do powstawania stanu zapalnego. Niestety ten mechanizm działania nadtlenku benzoilu sprawia, że staje się prooksydantem i w konsekwencji przyspiesza proces starzenia. Długie stosowanie tego środka sprawia, że nasza skóra starzeje się podobnie, jak podczas nadmiernej ekspozycji na promieniowanie słoneczne.

Ciekawostka. Nadtlenek benzoilu podany miejscowo wykazuje silniejsze działanie antybakteryjne przeciw P.acnes aniżeli tetracykliny stosowane doustnie i antybiotyki stosowane zewnętrznie. No i jest niezastąpiony w kuracjach skojarzonych, zapobiega bowiem tak powszechnej lekooporności.

Niestety nie są to wszystkie wady. Nadtlenek dodatkowo niszczy witaminę E (starty sięgają do 95%) i witaminę C (do 70%)  w naszym naskórku, a stosowane łącznie z nadtlenkiem albo są natychmiast niszczone (witamina C), albo wzmacniają działanie nadtlenku i sprzyjają tworzeniu wolnych rodników (witamina E). Dodatkowo uwrażliwia on skórę na promieniowanie UV, może rozjaśniać włosy i odbarwiać tkaniny, jest możliwe podrażnienie, wystąpienie rumienia i łuszczenia, mogą pojawić się obrzęki i odwodnienie skóry.

Bardzo ciekawy jest fakt, iż pozostawiony na skórze po około 3 godzinach złuszcza lepiej niż kwasy i tretinoina, co więcej, działa on w głębszych warstwach skóry, czyli zupełnie inaczej niż w/w środki, które złuszczają płytsze warstwy skóry. Kolejną ciekawostką jest działanie antybakteryjne nadtlenku, które utrzymuje się aż przez 48 godzin. 


Jak stosować nadtlenek benzoilu, by był mniejszym złem ?

Po pierwsze i najważniejsze - dla bezpieczeństwa stosujemy preparaty do 5% z tą substancją czynną i staramy się wybierać takie środki, których baza jest dostatecznie nawilżająca. Przeglądając fora internetowe, najbardziej polecanym środkiem był Brevoxyl, który przyswaja się najlepiej ze wszystkich srodków z tą substancją czynną.
Po drugie - preparaty z nadtlenkiem benzoilu stosujemy miejscowo, a nie na całą powierzchnię. Oczywiście znajdą się osoby, u których takie stosowanie punktowe może się nie sprawdzić. Bardzo ważną kwestią jest także to, by stosować go okresowo, stosowany długotrwale (mimo że nie obserwuje się po nim oporności na bakterie) może wyrządzić wiele szkód. Aby zmniejszyć skutki uboczne, preparat z tą substancją czynną  stosujemy raz dziennie, na noc. 
Po trzecie i ostatnie, należy pamiętać o wysokiej ochronie przeciwsłonecznej i o antyoksydantach (poczytacie o nich TUTAJ! ), które pomogą choć w pewnym stopniu ograniczyć prooksydacyjne właściwości nadtlenku benzoilu. Ważne jest, także to, by używać ich rozsądnie - antyoksydanty stosowane w tym samym czasie z nadtlenkiem są bezwartościowe i mogą dodatkowo wzmacniać działanie nadtlenku. Kiedy je stosować? Najlepiej rano, pod filtr. Nadtlenek wieczorem. Znalazłam także informację, że nałożenie witaminy E przed nałożeniem nadtlenku (niestety nie doszukałam dokładnego odstępu czasu) działa ochronnie i zmniejsza skutki uboczne nadtlenku. Będąc u źródła (dokładnie na forum Laboratorium Urody) znalazłam ciekawą informację, mianowicie połączenie witaminy E i acetylocysteiny (NAC) działa synergistycznie w redukowaniu toksyczności nadtlenku benzoilu.

Jeśli zdecydujecie się na nadtlenek benzoilu, pamiętajcie o tym, by :

  • Stosować go na noc, najlepiej punktowo, lub na małe powierzchnie
  • Nie zapominajcie o wysokiej ochronie przeciwsłonecznej i antyoksydantach
  • Pod żadnym pozorem na własną rękę nie stosujcie go z retinoidami, koniecznie skonsultujcie się z lekarzem
  • Nie powinny stosować go osoby z atopowym zapaleniem skóry
  • Nie nakładajcie go na okolice oczu, ust, błony śluzowe i podrażnione miejsca - piecze niemiłosiernie i może powodować obrzęki
  • Nawilżajcie bezpośrednio po nałożeniu produktu z nadtlenkiem benzoilu, skóra niepotrzebnie traci wodę. Niestety niektóre preparaty (np.Akneroxid) mogą spowodować nawet maksymalną utratę wody zaledwie po godzinie od nałożenia
  • Nie stosujcie go na na owłosione partie skóry
  • Jeśli zauważycie podrażnienie, zaczerwienienie, czy łuszczenie, zróbcie kilkudniową przerwę. Może okazać się, że skutki uboczne będą się utrzymywać, prawdopodobnie jesteście nadwrażliwi na nadtlenek benzoilu (często takie osoby mają opuchnięte powieki), koniecznie go odłóżcie i udajcie się do specjalisty
  • Jeśli chcecie wzmocnić działanie nadtlenku, możecie używać go z kwasami AHA, BHA, azelainowym, preparatami siarkowymi i antybiotykami doustnymi. Miejcie jednak na uwadze fakt, że łączenie tej substancji czynnej z  innymi środkami stosowanymi zewnętrznie zwiększa jego penetrację, więc jego skutki uboczne odczujecie bardziej na własnej skórze 

Dostępne produkty z nadtlenkiem benzoilu


Brevoxyl 

Zawiera 4% nadtlenek benzoilu jako substancję czynną.
Preparat zawiera również: alkohol cetylowy, alkohol stearylowy, simeticon (emulsja), alginian propylenoglikolu, dimetyloizosorbid, substancja zapachowa X-23304, woda oczyszczona.


Benzacne, żel

Substancją czynną leku jest benzoilu nadtlenek.
1 g żelu zawiera 50 mg lub 100 mg benzoilu nadtlenku (5%)
Inne składniki leku to karbomer, sodu wodorotlenek, woda oczyszczona.


Akneroxid 5, 5%, żel

(1 g) 50 mg benzoilu nadtlenku, makrogol eter laurylowy, karbomer 940, wodorotlenek sodu, kwas edetynowy, woda oczyszczona.

Akneroxid 10, 10%, żel,
Substancją czynną leku jest benzoilu nadtlenek. 1 g żelu zawiera 100 mg benzoilu nadtlenku.
Inne składniki to eter laurylowy makrogolu,karbomer 940, sodu wodorotlenek, kwas edetynowy, woda oczyszczona.

I preparaty złożone, dostępne na receptę

Duac Once Daily Gel, żel przeciwtrądzikowy

1 g żelu zawiera 10 mg klindamycyny w postaci fosforanu oraz 50 mg nadtlenku benzoilu



Epiduo, żel

1 g żelu zawiera 1mg adapalenu oraz 25 mg nadtlenku benzoilu. Substancje pomocnicze:





Jeśli jednak nie jesteście zainteresowani nadtlenkiem benzoilu, albo chcielibyście zastąpić jego 5% stężenie jakimś innym środkiem, to zwróćcie uwagę na :
  • 14% roztwór glukonolaktonu, który wykazuje takie same właściwości antybakteryjne jak 5% nadtlenek benzoilu. Glukonolakton w przeciwieństwie do nadtlenku, jest świetnym antyoksydantem i wymiata wolne rodniki. Przepis na tonik z  glukonolaktonem znajdziecie TUTAJ!
  • 5% roztwór olejku herbacianego
  • 2% roztwory kwasu salicylowego o pH 3.5-4pH
Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger